pisssmaker
14.02.07, 14:04
Gazety donoszą, że wkrótce ma przybyć do Polski pan Izrael Singer ze Światowego Kongresu Żydów,
by z polskimi władzami negocjować zakres rekompensat dla... ano właśnie, dla kogo?
Projekt ustawy o rekompensatach przewiduje odszkodowania w wysokości 15% dla dawnych
właścicieli, którzy utracili swoją własność w związku z wojną i powojennym nacjonalizacjom. 15%, to
oczywiście niewiele i dawni właściciele woleliby 20% i właśnie na ten temat mają się toczyć rozmowy.
Czy jednak Światowy Kongres Żydów jest prawnym pełnomocnikiem dawnych właścicieli? Jeśli nie, to
na jakiej zasadzie polskie władze państwowe mają z nim prowadzić negocjacje?
Żydzi albo są obywatelami Izraela, albo obywatelami państw, w których mieszkają. Dlatego
ewentualnym partnerem dla polskich władz państwowych w rozmowach dotyczących interesów
swoich obywateli, powinny być przedstawiciele odnośnych państw.
Polski rząd, ani polski prezydent nie powinni prowadzić żadnych negocjacji z podmiotami, których
reprezentatywność jest wątpliwa i które w związku z tym nie mogą zaciągać wobec Polski żadnych
zobowiązań. W tej sytuacji to tylko Polska tak naprawdę jest stroną zobowiązaną.
Polski rząd ani prezydent nie powinni prowadzić negocjacji zwłaszcza z panem Izraelem Singerem,
który w kwietniu 1996 roku ośmielił się grozić Polsce, że jeśli nie zadośćuczyni żydowskim
roszczeniom majątkowym, to ?będzie upokarzana na arenie międzynarodowej?. Odrobina narodowej
godności nikomu by nie zaszkodziła.
Stanisław Michalkiewicz