dana33
15.02.07, 22:38
przejrzalam sobie dzisiaj troche te slynne konwencje genewskie.... jak
wiecie, porywanie ludzi u arabow to na porzadku dziennym.... w autonomii, w
israelu, w iraku.... taka specjalnosc ichnia.... w israelu wprawdzie nie
porywamy ludzi, nie cywilow i nie tych bohaterskich bojownikow o wolnosc
kraju, ktory nigdy nie istnial, a ktorzy przez jakas czesc i forumowiczow i
swiata nazywana jest slicznie "bojownikami" a na fs nawet porownywani sie w
rozpedzie dokopania zydom, do polskich partyzantow, ale mamy kupe arabow w
naszych wiezieniach, zaaresztowanych z powodu planowania, wykonania czy w
drodze do zamachow. mniej lub bardziej znani, kazdy z nich korzysta z prawa
odwiedzin rodzin, telefonow, dostawania przesylek z domu, opieki lekarskiej,
adwokata, a ci bardziej slynni, jak swojego czasu ten "biedny staruszek na
wozku inwalidzkim" szeik yassin, czy teraz bargutti lub ten slynny morderca
calej rodziny w naharii, kuntar, maja dodatkowe extras jak np konferencje
prasowe, procesy przed kamerami swiata.... nu, a nasz najslynniejszy chyba
wiezien-nie-wiezien, monsier le general de arafat.... wprawdzie wyjsc z mukaty
nie bylo mu wolno, ale mial w tym swoim luksusowym wiezieniu fax, telefon, tv,
konferencje prasowe, odwiedziny roznych wiekszych i mniejszych mezow stanu,
opieke lekarska, sztab adwokatow, no i nie zapominajmy o codziennej liscie
produktow zywnosciowych przysylanych do israela i oczywiscie dostarczanie mu
wszystkiego, wlacznie z wedzonymi szprotkami, ktore bardzo lubil i swiezymi
pitami dzien w dzien. na nasz koszt wszystko, oczywiscie.
a jak to wyglada z tamtej strony? porywaja zolnierzy z naszych terenow,
wczoraj wlasnie okazalo sie, ze guy hever, ktorego szuka sie od 10 lat, jest
wg doniesien syryjskich zrodel, trzymany w syrii. ron arad jest w niewoli
hizballowsko-iranskiej od 20 lat. jego matka zmarla nie majac pojecia, gdzie
jest syn. 3 porwanych zolnierzy dostalismy w trumnach. 2 porwanych tego roku
najprawdopodobniej nie zyje, ale nie mamy pojecia. hamas zapewnia nas, ze
gilad shalit zyje, ale nikt go nie widzial od ponad pol roku i nikt nie ma z
nim kontaktu, nawet nie czerwony krzyz. oczywiscie, ze nie ma listow,
odwiedzin, adwokatow, lekarzy, o konferencjach prasowych to oczywiscie nie ma
sensu nawet stracic slowo. rodziny tych porwanych z trudem funkcjonuja, ze
zrozumialych powodow. zadne prosby zadnych organizacji do praw czlowieka, a
jest ich tak czy siak bardzo malo, nie pomagaja. oczywiscie, o konwencjach
genewskich nie ma tutaj mowy. swiat milczy, forumowicze tutejsi oczywiscie
tez, im sie przypominaja konwencje genewskie tylko wtedy, kiedy chodzi o
prawa terrorystow wiezionych w israelskich wiezieniach.... a w wypadku
israelskich jencow wojennych, bo pod taka nazwa sa zakwalifikowani wg tychze
konwencji, to nie tylko juz zamieszani sa terrorysci, ale rowniez i syria i
iran....
jesli pisze, ze arabowie to nieludzka rasa, to oczywiscie leje sie na mnie
stek wyzywisk... ale czy to jest ludzkie, trzymac ludzi dziesiatki lat bez
wiadomosci o rodzinach, a rodziny bez wiadomosci o ich bliskim? gdzies w
zamknieciu, bez dostepu ludzi, prasy, lekarzy? bez znaku zycia?
a co robiono w syrii z jencami wojennymi, wzietymi do niewoli w 73 roku?
usuwano jedno pluco, odcinano reke lub noge, byle ten czlowiek nie mogl juz
wiecej byc zolnierzem. znam takich. wiec jak mozna nazwac takie narody, ktore
w ten sposob postepuja z jencami? pod jaka kategorie sie kwalifikuja?
jak wyglada swiat, ktory milczy w takim wypadku?
czy to nie hucpa, ze abbas prosi israel o zwolnienie 80 wiezniow, nie mowiac
ani slowa o giladzie?
jesli ich zwolnimy, to nie wiem, jak moj rzad bedzie mogl patrzec w oczy
rodzicom gilada.....