titus_flavius
26.04.03, 15:13
Ave,
ciekawe czy Izraelici postawili Stalinowi chociaż jeden pomnik? Chyba nie -
lud to bowiem jest niewdzięczny.
T.
(...)
We wszystkich muzeach holokaustu w Ameryce jednym z głównych eksponatów jest
ściana poświęcona tzw. pogromowi kieleckiemu z 4 lipca 1946 roku. Nigdzie nie
podaje się, że był to jeden z kilkunastu pogromów zainscenizowanych wtedy
przez
NKWD we wszystkich krajach satelickich w celu wypędzenia setek tysięcy Żydów
na
Zachód (przez dla nich tylko otwarte przejścia przez żelazną kurtynę). W tym
samym czasie Moskwa zainicjowała równoległą akcję w ONZ, domagając się
państwa
żydowskiego w Palestynie i uzbrajając czeską bronią Żydów walczących z
Anglikami i z Arabami. W rezultacie udało się Sowietom pozbyć mandatu
brytyjskiego w Palestynie i zaognić konflikt żydowsko-arabski w pobliżu
najbogatszych na świecie pól naftowych, z których korzystają wszystkie
uprzemysłowione kraje świata. Działo się to wszystko w czasie zimnej wojny i
było częścią globalnej polityki konfrontacji Sowietów z Zachodem. Skorzystali
na tym syjoniści.
Bez ówczesnej sowieckiej interwencji prawdopodobnie w ogóle nie istniałoby
państwo Izrael. Dziś sukcesy polityczne syjonistów-neokonserwatystów (zwanych
w
Ameryce "neokons") są groźne dla Polski, ponieważ ci sami ludzie popierają
żydowski ruch roszczeniowy, który przy każdej okazji stara się znaleźć nową
amunicję potrzebną przemysłowi roszczeniowemu, tak dobrze opisanemu przez
Normana Finkelsteina w książce "Przedsiębiorstwo holokaust" ("Holocaust
Industry"). Trzeba pamiętać, że w Europie w programie ruchu roszczeniowego
przyszła teraz kolej na Polskę. Możliwości realizacji tego planu rosną wraz z
sukcesami neokonserwatystów-syjonistów w USA i - dzięki temu - na całym
świecie.