polski_francuz
03.04.07, 21:48
Kto nie lubi amerykanskich filmow?
Nigdy nie zapomne jak Dustin Hoffman zablokowal krzyzem drzwi wyjsciowe od
kosciola w "Absolwencie". Bo mu Mrs Robinson stanela w poprzek.
I jaka wspaniala muzyke zrobili Simon and Garfunkel o tej pani.
I jak tylko pamietam wychodzilem z kina po takim fimmie lepszy, gotow do akcji
i wiedzacy co dobre a co zle.
I tylko mi to jakos nie pasowalo do otoczenia.
W Polsce lat 70' pelno bylo cwaniakow co sie za partia skrywali by nic nie robic.
Gdzie indziej, fakt ze mowisz z akcentem byl waznym problemem.
No wiec co? Jest ten happy end? Trzeba wierzyc, ze jest? A moze termodynamika
ma racja i tylko chaos zwycieza?
PF