blazare1
16.04.07, 23:04
1. Nie powstałby Izrael - nie sposób byłoby zorganizować tak dużej fali
emigracyjnej, nie udałoby się uzyskać międzynarodowej zgodny na powstanie
państwa żydowskiego. Przed Holokaustem emigracja do Palestyny była domeną
nielicznych zapaleńców. Ogromna większość Żydów nie wyrażała zainteresowania
perspektywą opuszczenia swoich domostw, ponaddto ówczesne warunki polityczne
nie pozwalały na ogranizowanie emigracji na większą skalę.
2. Żydowski nacjonalizm nadal miałby charakter religijny - poczucie bycia
ofiarą, pragnienie przynależności i wyjątkowość Shoah stało się pseudoreligią
powstałą na kanwie Holokaustu, która spaja miliony Żydów na całym świecie i
wzmacnia więzy solidarności łączące ten naród bardziej niż jakikolwiek inny.
3. Naród żydowski nie miałby tak ogromnej siły, dynamiki i potencjału
intelektualnego - Holokaust uderzył głównie w ludzie upośledzonych
materialnie, należących do warstwy plebejskiej, którzy dla ówczesnych
przywódców syjonistycznych nie przedstawiali większej wartości. W ten sposób
udało się paradoksalnie wzmocnić Żydów - współczesny naród żydowski w
odróżnieniu od innych narodów ma namniejszy procentowy udział plebsu.
Problem ten poruszył manifest Federacji Syjonistycznej Niemiec z 1933r.
"Świadomość indywidualna musi być podporządkowana świadomości narodowej wśród
Żydów, jak to ma miejsce wśród Niemców od początku 1933 r. Nie bronimy pozycji
socjalnych i ekonomicznych straconych przez indywidualnych Żydów w Niemczech.
Jesteśmy świadomi, że narody, które zaprzeczają, iż istnieje u nich problem
żydowski, będą musiały prędzej czy później problem ten rozwiązywać."