Gość: A.D. IP: *.mco.bellsouth.net 21.06.03, 03:54 >> Zdjecia i opis w jaki sposob zydzi traktuja nawet obywateli amerykanskich, gdy ci staraja sie pomagac Palestybczykom. >>electronicintifada.net/v2/article1248.shtml Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
net4 no i co zarzygance a.d. 21.06.03, 06:47 swinska paczka odpoczywa? ===================== n4 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tysprowda Re: no i co zarzygance a.d. IP: 193.188.161.* 21.06.03, 10:22 net4 napisał: > swinska paczka odpoczywa? > ===================== > > n4 Swinska paczka sie odzywa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kecaw Re: Morderstwo buldozerem IP: *.ols.vectranet.pl 21.06.03, 09:34 Widzę ,iz zdecydowanie jesteś w zespole Flawiusza.Nie szkodzi i tak i tak darzę was sympatią kecaw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Morderstwo buldozerem IP: *.mco.bellsouth.net 22.06.03, 06:47 Gość portalu: kecaw napisał(a): > Widzę ,iz zdecydowanie jesteś w zespole Flawiusza.Nie szkodzi i tak i tak darzę > > was sympatią > > kecaw >> Twoje ..geny sie burza na widok PRAWDY? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kecaw Re: Morderstwo buldozerem IP: *.ols.vectranet.pl 22.06.03, 12:38 Co jest prawdą ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana33 Re: Morderstwo buldozerem IP: *.adsl.actcom.co.il 22.06.03, 15:00 nu, ad, tak bardzo chcesz twoje 5 minutes of fame, ze ciagle odgrzewasz zimne kluski? to bylo dawno i tez nie prawda, wiec wysil sie na cos nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek to arabowie przejechali biednego zyda mowi police IP: 212.40.244.* 22.06.03, 15:16 dowiadywalem sie na polizie i to byl zyd a ta kobieta arabka jezdzila tym buldozerem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: to arabowie przejechali biednego zyda mowi po IP: *.fastres.net 25.06.03, 11:16 Tu masz racje..tak mowi policja ANP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Slusznie! IP: *.mco.bellsouth.net 22.06.03, 16:29 Gość portalu: dana33 napisał(a): > nu, ad, tak bardzo chcesz twoje 5 minutes of fame, ze > ciagle odgrzewasz zimne kluski? to bylo dawno i tez nie > prawda, wiec wysil sie na cos nowego. >>> Holokaust zydowski tez byl dawno temu, bardzo dawno.... Moze i wy wysilicie sie na cos nowego? No ale zapewnie bedziesz sugerowac ze nie zabija sie kury znoszacej zlote jaja, nieprawdaz? >> A co, do...spowiedzi ostatnio chodzicie aby zapominac o grzechach? Sa tam tacy milusinscy, ktorzy wam przypominaja ze zescie o ...rozgrzeszenie nie poprosili i swoich drog nie zmieniliscie... Odpowiedz Link Zgłoś
maniekxxx Re: Slusznie! 23.06.03, 04:37 sluchaj AD ten Jarek podpuszcza cie -niedaj sie wciagac w takie zaczepki!.Kazdy wie ze masz racjie a w tym i Jarek o tej smierc w strefie Gazy.Osobiscie w aktualnosciach podalem ta informacjie pare tygodni temu-tu na forum.Faktem jest ze wojska izraelskie zamordowaly kilku obcokrajowcow w strefie Gazy i zaden rzad nieprotestowal przeciwko temu-czyz to niedziwne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Hmm... IP: *.mco.bellsouth.net 23.06.03, 04:54 maniekxxx napisał: > sluchaj AD ten Jarek podpuszcza cie -niedaj sie wciagac w > takie zaczepki!.Kazdy wie ze masz racjie a w tym i Jarek o > tej smierc w strefie Gazy.Osobiscie w aktualnosciach podalem > ta informacje pare tygodni temu - tu na forum. Faktem jest ze > wojska izraelskie zamordowaly kilku obcokrajowcow w strefie > Gazy i zaden rzad nie protestowal przeciwko temu - czyz to > nie dziwne? >> Byla tez historia z Anglikiem, ktoremu po smierci ...ukradziono to i owo z wewnatrz! Rodzice tego nieszczesnika protestowali do Foreign Office, ale wyglada na to ze zgodnie z Talmudem, zydom morderstwa nie sa wliczane.... >> O reszte sie nie przejmuj, ja juz wiem kto i co tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
maniekxxx Re: Hmm... 23.06.03, 17:14 ja wiem ze okradli z organow mlodego chlopca palestynskiego ,ktorego co dopiero zastrzelili soldaci izraelscy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Hmm... IP: *.mco.bellsouth.net 23.06.03, 17:53 maniekxxx napisał: > ja wiem ze okradli z organow mlodego chlopca > palestynskiego ,ktorego co dopiero zastrzelili soldaci izraelscy >>Ponoc dzieje sie to tam nagminnie. No bo te organy sa prawie na wage zlota.Cos na ten temat przytaczalem, ale jest tego tyle materialu na temat tej Sodomy i Gomory ze nie sposob to wszystko magazynowac... Odpowiedz Link Zgłoś
maniekxxx Re: Hmm... 23.06.03, 18:10 zgadza sie ksiazki napisane na te tematy - wszystkie niepomiescily by sie w najwiekszej biblotece na swiecie ,a wszystko zapewne jako antysemickie hahahaha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Do Dany33 IP: *.fastres.net 25.06.03, 11:15 Czy mozesz mi podac link o tym linczadziu 3 Israelskich Reserwistow, gdzies go zgubilem. pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
viva.palestyna.pl Re: Morderstwo buldozerem 28.06.03, 01:09 co nie jest prawda? Zdjecia ewidentnie wskazuja na umyslne przejechanie po Rachel! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Hmmm.... IP: *.mco.bellsouth.net 22.06.03, 16:22 Gość portalu: kecaw napisał(a): > Co jest prawdą ? >>>Kecaw, wypisz sobie wszystko w co wierzysz i to jest gwarantownym KLAMSTWEM. Poczawszy od tego miejsca reszta jest PRAWDA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Morderstwo buldozerem IP: *.mco.bellsouth.net 23.06.03, 04:20 Gość portalu: A.D. napisał(a): > >> Zdjecia i opis w jaki sposob zydzi traktuja nawet obywateli > amerykanskich, gdy ci staraja sie pomagac Palestybczykom. > > >>electronicintifada.net/v2/article1248.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
fredzio54 Re: Morderstwo buldozerem 23.06.03, 18:26 Szkoda zginal Arabski materac !!! szkoda ze nie zginela w Harlem ? Odpowiedz Link Zgłoś
maniekxxx Re: Morderstwo buldozerem 23.06.03, 18:37 mowisz o Harlem- kolo Tel Avivu? Odpowiedz Link Zgłoś
fredzio54 Re: Morderstwo buldozerem 23.06.03, 18:39 maniekxxx napisał: > mowisz o Harlem- kolo Tel Avivu? Nie w NJ kolo cibie 42nd street murzyny zabijaj cie z 10 $ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Morderstwo buldozerem IP: *.mco.bellsouth.net 24.06.03, 19:14 Gość portalu: A.D. napisał(a): > >> Zdjecia i opis w jaki sposob zydzi traktuja nawet obywateli > amerykanskich, gdy ci staraja sie pomagac Palestybczykom. > > >>electronicintifada.net/v2/article1248.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
fredzio54 Re: Morderstwo buldozerem 24.06.03, 19:37 Ja by ja kirowal budozerem to cala dzielince arabska bylby zbuzyl Amen Izrael ze araby mnieli szczescie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Morderstwo buldozerem IP: *.mco.bellsouth.net 25.06.03, 06:34 fredzio54 napisał: > Ja by ja kirowal budozerem to cala dzielince arabska bylby zbuzyl > Amen Izrael ze araby mnieli szczescie >> Powiedz ty cholerny wszarzu, jakbys sie poczul gdyby ktos narzekac zaczal na spierdolenie roboty przez sw.Adolfa? Odpowiedz Link Zgłoś
fredzio54 Re: Morderstwo buldozerem 25.06.03, 11:12 Gość portalu: A.D. napisał(a): > fredzio54 napisał: > > > Ja by ja kirowal budozerem to cala dzielince arabska bylby zbuzyl > > Amen Izrael ze araby mnieli szczescie > > > >> Powiedz ty cholerny wszarzu, jakbys sie poczul gdyby ktos narzekac za > czal > na spierdolenie roboty przez sw.Adolfa? Adolf zdech Narod zydowski zyje i jest potega, ja beda dalej kierowal buldozerem aby arabskie osiedli plaska ziemie robic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Moze jeszcze sie nie nauczyli od was. IP: *.fastres.net 25.06.03, 11:23 W odroznieniu od "pokoj milujacych Palestynczykow" nie zamorduja ich, nie wyrzuca ich cial przez okno i nie beda z duma pokazywac swiatu rak poplamionych krwia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. W holdzie zamordowanej Rachel Corrie IP: *.mco.bellsouth.net 25.06.03, 22:45 Edward W. Said 23.06.03 "The Meaning Of Rachel Corrie. Of Dignity And Solidarity" Na początku maja byłem w Seattle wykładając przez parę dni. Zjadłem wówczas obiad z rodzicami i siostrą Rachel Corrie, którzy wciąż nie mogli wyjść z szoku po jej zabójstwie 16 maja w Gazie, przez izraelski buldożer. Pan Corrie powiedział mi, że sam kierował buldożerami, jednak ten, którego operator rozmyślnie zabił jej córkę, to 60-tonowy potwór wyprodukowany przez Canterpillara specjalnie do wyburzania domów, maszyna o wiele większa niż cokolwiek, co kiedykolwiek widział bądź czym kierował. Dwie rzeczy uderzyły mnie podczas krótkiej wizyty u państwa Corrie. Pierwsza to historia, jaką opowiedzieli o powrocie do Stanów wraz z ciałem ich córki. Niezwłocznie spotkali się z reprezentującymi ich senatorkami, Patty Murray i Mary Cantwell (obie Demokratki), opowiedzieli im swoją historię i odebrali oczekiwane wyrazy szoku, wściekłości, gniewu oraz obietnicę śledztwa. Po tym jak obie kobiety powróciły do Waszyngtonu, państwo Corrie nigdy już nie otrzymali od nich wieści, a obiecane śledztwo najzwyczajniej nie zostało wszczęte. Jak można było oczekiwać, izraelskie lobby wyjaśniło im okoliczności, i obie po prostu wycofały się. Amerykańska obywatelka zamordowana z premedytacją przez żołnierzy państwa-klienta USA bez wyjaśnienia czy choćby śledztwa de rigeur obiecanego jej rodzinie. Lecz drugi, o wiele ważniejszy dla mnie aspekt historii Rachel Corrie to samo działanie młodej kobiety, heroicznej i pełnej godności. Urodzona i zamieszkała w Olympii, małej miejscowości 60 km na południe od Seattle, dołączyła do Międzynarodowego Ruchu Solidarności (International Solidarity Movement, ISM) i wyruszyła do Gazy by wesprzeć cierpiących ludzi, z którymi nigdy dotąd nie przebywała, nie miała kontaktu. Jej listy do rodziny to nadzwyczaj godne uwagi dokumenty jej człowieczeństwa, wymagające trudu i zaangażowania w czytaniu, szczególnie gdy przedstawia ona życzliwość i zainteresowanie okazane jej przez Palestyńczyków o których walczyła, którzy po prostu przyjęli ją jako jedną z nich, gdyż żyła jak oni, uczestnicząc w ich życiu i troskach, tak jak i zgrozie izraelskiej okupacji, jej skutkach strasznych nawet dla najmniejszego dziecka. Rozumiała los uchodźców, i to, co nazywała podstępnym dążeniem izraelskiego rządu do swoistego ludobójstwa - przez uczynienie niemal całej grupie ludzi niemalże niemożliwym przeżycia. Jakże poruszająca jest jej solidarność, która kazała izraelskiemu rezerwiście, Danny'emu, który odmówił służby, napisać i powiedzieć jej: "Czynisz dobro. Dziękuję Ci za to". Tym, co bije po oczach we wszystkich listach, które pisała do domu, i które zostały później opublikowane w londyńskim "Guardian", jest niesamowity opór, jaki stawiają sami Palestyńczycy, zwykli ludzie, którzy znaleźli się na najtrudniejszej możliwej pozycji cierpienia i rozpaczy, lecz potrafiący to wszystko przetrwać. Usłyszeliśmy niedawno o "roadmap" i planach pokojowych, w których nie zdołaliśmy znaleźć najważniejszego: tego, że Palestyńczycy odmówili kapitulacji nawet w warunkach zbiorowej odpowiedzialności, z jaką spotkali się ze strony połączonych sił USA i Izraela. To jest ten szczególny fakt, dla którego pojawił się "roadmap" i niezliczone poprzednie "plany pokojowe", bynajmniej nie dlatego, że USA, Izrael i wspólnota międzynarodowa uznały przesłanki humanitarne, dla których zabijaniu i przemocy należy położyć kres. Jeśli nie przyjmiemy tej prawdy o palestyńskim oporze (przez który nie rozumiem zamachów samobójczych, przynoszących bez porównania więcej szkody niż pożytku), bez względu na wszystkie jego potknięcia i błędy, przeoczymy wszystko. Palestyńczycy zawsze byli problemem dla syjonistycznego planu, i tzw. rozwiązania były proponowane bardziej po to, by minimalizować, nie rozwiązywać, problem. Oficjalna polityka Izraela, bez względu na to, czy Ariel Szaron używa słowa "okupacja", czy nie, czy rozmontowuje jedną czy dwie stare, zardzewiałe, bezużyteczne wieżyczki czy nie, nigdy nie pozwalała na uznanie Palestyńczyków za równych, a nawet uznać, że ich prawa były przez cały czas w skandaliczny sposób łamane przez Izrael. Podczas gdy garstka odważnych Izraelczyków przez te wszystkie lata próbowała zajmować się tym ukrytym wątkiem historii, większość Izraelczyków, i - są powody by tak powiedzieć - większość amerykańskich Żydów dokładała wszelkich starań, by zaprzeczyć, pominąć, zanegować palestyńską rzeczywistość. This is why there is no peace. Ponadto, "roadmap" nie wspomina słowem o "historycznej karze" jaka spotkała Palestyńczyków przez niezliczone dekady. Co stało się jasne dzięki pracy Rachel Corrie, jak dotąd, to ciężar żywej historii Palestyńczyków jako narodowej wspólnoty, a nie ledwie jako grupki wydziedziczonych uchodźców. To z nimi była solidarna. I musimy pamiętać, że ten rodzaj solidarności nie jest już ograniczony do małej grupki nieustraszonych tu i tam, lecz zna ją cały świat. W ostatnich sześciu miesiącach prowadziłem wykłady na czterech kontynentach dla tysięcy ludzi. Co spaja ich, to Palestyna i walka palestyńskiego ludu, dziś słowo-klucz emancypacji i oświecenia, nie dbają o potwarze, jakimi zasypują ich wrogowie. Gdziekolwiek znane są fakty, natychmiast następuje zrozumienie i wyrażana jest najgłębsza solidarność ze słuszną palestyńską sprawą i mężną o nią walką Palestyńczyków. To niezwykłe, że Palestyna była centralną sprawą tak podczas spotkań antyglobalistów w Porto Alegre, jak spotkań w Davos i Ammanie, dwóch biegunów światowego spektrum politycznego. Dlatego że nasi współobywatele w tym kraju są karmieni okropnie stronniczą papką ignorancji i nadinterpretacji, gdy nigdy się nie wspomina o okupacji podczas ponurych opisów ataków samobójczych, wysoka na 25 stóp, szeroka na 5 stóp, długa na 350 km ściana apartheidu, którą buduje Izrael, nigdy nie jest pokazywana w CNN i innych stacjach (w każdym razie o wiele więcej uwagi zwraca się na martwą prozę "roadmap"), a zbrodnie wojenne, nieuzasadnione zniszczenie i poniżenie, okaleczenie, burzenie domów, niszczenie infrastruktury rolnej, śmierć zadawana palestyńskim cywilom nigdy nie są pokazywane jako codzienne, całkowicie rutynowe doświadczenie, nie można się dziwić, że większość Amerykanów ma bardzo złą opinię o Arabach i Palestyńczykach. Poza wszystkim, proszę pamiętać, że wszystkie główne organy prasowe establishmentu, od lewicowo- liberalnych aż po skrajnie prawicowe, są bezsprzecznie antyarabskie, antymuzułmańskie i antypalestyńskie. Spójrzcie na małoduszność mediów w czasie przygotowań do nielegalnej i niesprawiedliwej wojny z Irakiem, spójrzcie jak niewiele zwrócono uwagi na potężną szkodę, jaką irackiemu społeczeństwu wyrządziły sankcje, i jak w sumie niewiele było sprawozdań na temat potężnego światowego sprzeciwu wobec wojny. Niewielu dziennikarzy poza Helen Thomas zarzuciło administracji zalew kłamstw i fabrykowanie "faktów", które puszczono w obieg, by przedstawić Irak jako poważne militarne zagrożenie dla Stanów przed wojną, gdy ci sami rządowi propagandyści, którzy cynicznie stworzyli i manipulowali "faktami" o broni masowej zagłady, dziś w mniejszym czy większym stopniu o tym zapomnieli bądź wzruszają ramionami, uznając to za nieistotne, a media pozwalają im wybrnąć z kłopotów, gdy mówi się o okropnej, po prostu niewypowiedzianej sytuacji narodu irackiego, którą na własną rękę i nieodpowiedzialnie stworzyły Stany Zjednoczone. Jakkolwiek kto inny oskarża Saddama Husajna jako obłąkanego tyrana, którym był, stworzył Irakijczykom najlepszą w krajach arabskich infrastrukturę usług takich jak woda, elektryczność, opieka medyczna, edukacja. Żadna z nich dziś nie działa właściwie. Nie dziwi, że, w tym dziwnym lęku przed zostaniem uznanym za antysemitę z powodu krytyki Izraela za jego codzienne zbrodnie wojenne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: W holdzie zamordowanej Rachel Corrie cz.II IP: *.mco.bellsouth.net 25.06.03, 22:47 Nie dziwi, że, w tym dziwnym lęku przed zostaniem uznanym za antysemitę z powodu krytyki Izraela za jego codzienne zbrodnie wojenne przeciw niewinnym, nieuzbrojonym palestyńskim cywilom (for its daily crimes of war against innocent unarmed Palestinian civilians) i przed zostaniem nazwanym "anti- American" za nielegalną wojnę i przerażającą wojskową okupację, że chora kampania mediów i rządu przeciw arabskiemu społeczeństwu, kulturze, historii i mentalności prowadzona przez neandertalskich publicystów i orientalistów takich jak Bernard Lewis i Daniel Pipes, przestraszyła tylu pośród nas i sprawiła, że sądzimy, że Arabowie to naprawdę niedorozwinięci, niekompetentni, skazani na klęskę ludzie, a przez wszystkie niepowodzenia demokracji i rozwoju, jedni jedyni na tym świecie Arabowie są zapóźnieni, nie na czasie, nienowocześni, głęboko reakcyjni. Tu właśnie godność i krytyczna historyczna myśl muszą zostać pobudzone do działania, by dojrzeć, co jest czym, i by oddzielić prawdę od propagandy. Nikt nie zaprzeczy, że większość krajów arabskich jest dziś rządzona przez niepopularne reżimy i że wielu biednych, niewyedukowanych młodych Arabów staje się podatna na budzące grozę formy fundamentalistycznej religii. Jednak jest zwykłym kłamstwem stwierdzenie, wciąż powtarzane przez "New York Times", że arabskie społeczeństwa są pod całkowitą kontrolą, nie ma wolnej opinii, cywilnych instytucji, funkcjonujących ruchów społecznych stworzonych przez i dla ludzi. Bez względu na prawo prasowe, możecie udać się dziś do śródmieścia Ammanu i kupić równie dobrze komunistyczny jak i islamistyczny dziennik; w Egipcie i Libanie pełno jest czasopism i dzienników, które sugerują o wiele głębszą dyskusję i debatę, niż obecnie dozwolona w tych społeczeństwach; kanały satelitarne wybuchają przeciwstawnymi opiniami, których różnorodność przyprawia o zawroty głowy; instytucje cywilne są, podejmując działania na wielu płaszczyznach - służb społecznych, praw człowieka, związków zawodowych, instytutów badawczych, bardzo żywe w całym świecie arabskim. Wiele trzeba jeszcze uczynić, byśmy osiągnęli właściwy stopień demokracji, lecz jesteśmy na właściwej drodze. W samej Palestynie jest ponad 1000 organizacji pozarządowych (NGO's), i to jest ta żywotność i ten rodzaj aktywności, który sprawia, że społeczeństwo się rozwija, bez względu na każdą amerykańską czy izraelską próbę podjętą, by spotwarzyć, zastopować czy zaszkodzić mu na codzień. W najgorszych możliwych warunkach, palestyńskie społeczeństwo nigdy nie zostało pokonane czy skruszone całkowicie. Dzieci wciąż chodzą do szkoły, lekarze i pielęgniarki wciąż opiekują się pacjentami, mężczyźni i kobiety chodzą do pracy, stowarzyszenia organizują spotkania, i ludzie wciąż żyją, co wydaje się być kamieniem obrazy dla Szarona i innych ekstremistów, którzy chcieliby, by Palestyńczycy zostali uwięzieni albo odeszli. Militarne rozwiązanie nie zadziałało w ogóle, i nigdy nie zadziała. Dlaczego tak trudno to dostrzec Izraelczykom? Musimy pomóc im to zrozumieć, nie przez zamachowców samobójców, lecz racjonalną argumentacją, masowym obywatelskim nieposłuszeństwem, zorganizowanym sprzeciwem, tu i wszędzie. Chcę dowieść, że musimy spojrzeć na cały świat arabski i Palestyńczyków w szczególności bardziej porównawczo i krytycznie niż płytkie i powierzchowne książki takie jak "What Went Wrong" Lewisa i ignoranckie stwierdzenia Paula Wolfowitza o przyniesieniu demokracji arabskiemu i islamskiemu światu w ogóle sugerują. Którekolwiek ze stwierdzeń o Arabach nie byłoby prawdziwe, występuje tam aktywna dynamika, gdyż jako prawdziwi ludzie żyją w prawdziwym społeczeństwie ze wszelkiego rodzaju prądami i kontrprądami, które nie może być łatwo skarykaturyzowane jako li tylko jedna wielka wrząca fanatyczna masa. Palestyńska walka o sprawiedliwość jest w szczególności czymś, z czym można czuć solidarność, bardziej niż niekończący się krytycyzm i wzrastającą, frustrującą niechęć. Pamiętajcie o solidarności tu i wszędzie w Ameryce Łacińskiej, Afryce, Europie, Azji i Australii, i pamiętajcie, że jest powód dla którego wielu ludzi poświęciło samych siebie, nie zważając na trudności i potworne przeszkody. Czemu? Bo to słuszna sprawa, szlachetny ideał, moralna krucjata o równość i prawa człowieka. (Because it is a just cause, a noble ideal, a moral quest for equality and human rights.) Chciałbym teraz rzec o godności, która przecież zajmuje szczególne miejsce w każdej kulturze znanej historykom, antropologom, socjologom i humanistom. Zacznę od zdecydowanego stwierdzenia, że jest wyjątkowo błędną orientalistyczną i oczywiście rasistowską propozycją uznanie że, w przeciwieństwie do Europejczyków i Amerykanów, Arabowie nie posiadają poczucia indywidualności, szacunku dla jednostkowego życia, wartości wyrażających miłość, zażyłość i zrozumienie, które są przeznaczone, by być bogactwem tylko takich kultur jak Europa i Ameryka, które posiadły Renesans, Reformację i Oświecenie. Pośród wielu innych, to pospolity i bezpłodny Thomas Friedman, który frymarczył tymi śmieciami, które niestety podchwycili równie ignoranccy i samooszukujący się arabscy intelektualiści - nie uważam wymienienia nazwisk za konieczne - który dojrzał w okrucieństwie 11 września znak, że światy arabski i islamski są jakoś bardziej obumarłe i dysfunkcjonalne niż jakikolwiek inny, i że terroryzm jest znakiem poważniejszego spaczenia niż pojawiło się w jakiejkolwiek innej kulturze. Zauważmy jednak, że to Europa i Stany - bez niczyjego innego udziału - mają na swym koncie największą liczbę tragicznych śmierci w XX w., świat islamski zaledwie ułamek tego. I za całym tym zwodniczym nienaukowym nonsensem czai się groteskowy cień wielkiego fałszywego proroka Samuela Huntingtona, który sprawił, że ludzie wierzą, iż świat może być podzielony na wyraźnie odmienne cywilizacje, walczące ze sobą po wsze czasy. Przeciwnie, Huntington jest w błędzie we wszystkim. Nie ma kultury czy cywilizacji, która istniałaby sama przez się; nic nie wzięło się od indywidualności czy oświecenia całkowicie dla niej wyłącznych; nikt nie żyje bez podstawowych ludzkich właściwości wspólnoty, miłości, wartości życia i innych. Sugerowanie czego innego, tak jak on czyni, to czysty nienawistny rasizm tego samego rodzaju, jaki prezentują ludzie głoszący, że Afrykańczycy mają z natury pośledni mózg, bądź że Azjaci są stworzeni do niewolnictwa, czy też, że Europejczycy to z natury wyższa rasa. To gatunek parodii hitlerowskiej nauki, dziś skierowanej przeciw Arabom i muzułmanom, i musimy twardo odrzucać nawet dążenie do zanegowania tego. To czyste bzdury. (It is the purest drivel.) Z drugiej strony, istnieje o wiele bardziej wiarygodne i poważne zastrzeżenie, że, jak każdy inny wyraz człowieczeństwa, arabskie i muzułmańskie życie posiada przyrodzoną wartość, godność, które Arabowie i muzułmanie wyrażają w swym unikalnym stylu, i nie wymaga to upodabniania czy bycia kopią jakiegoś modelu, za którym wszyscy muszą podążać. Cała kwestia ludzkiej różnorodności polega w końcu na głębokim współistnieniu wielu różnych rodzajów osobowości i doświadczeń, które nie mogą być zredukowane do jednej najwyższej formy: to fałszywy argument narzucany nam przez luminarzy, którzy opłakują brak rozwoju i wiedzy w świecie arabskim. Wszystko, co trzeba uczynić, to spojrzeć na wielką różnorodność literatury, kina, teatru, malarstwa, muzyki i kultury masowej stworzonej przez i dla Arabów od Maroka po Zatokę Perską. Oczywiście należy oszacować, na ile Arabowie są bądź nie są rozwinięci, nie tylko na tej zasadzie, czy pierwsza lepsza tabela statystyczna dziennej produkcji przemysłowej wykazuje właściwy poziom rozwoju czy jego brak. Ważniejsze, co chciałbym podnieść, to to, że istnieje dziś potężna niezgodność pomiędzy naszymi kulturami i społeczeństw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. W holdzie zamordowanej Rachel Corrie cz.III IP: *.mco.bellsouth.net 25.06.03, 22:49 Ważniejsze, co chciałbym podnieść, to to, że istnieje dziś potężna niezgodność pomiędzy naszymi kulturami i społeczeństwami a małymi grupami ludzi, którzy tymi społeczeństwami rządzą. Rzadko w historii taka siła była skoncentrowana w tak wąskiej grupce różnych królów, generałów, sułtanów, i prezydentów, którzy przewodzą dziś Arabom. Najgorsze, co o tej grupie niemal bez wyjątku można powiedzieć, jest to, że nie reprezentują tego, co najlepsze u ich narodów. To nie tylko sprawa demokracji. To także to, że wydają się wyjątkowo nie doceniać siebie i własnych narodów, co sprawia, że odgradzają się od nich, czyni ich nietolerancyjnymi i obawiającymi się zmian, bojącymi się otwarcia własnych społeczeństw, a nade wszystko przerażonymi, że mogą rozsierdzić Wielkiego Brata, to jest Stany Zjednoczone. Miast widzieć w obywatelach źródło bogactwa narodu, traktują ich jak winnych spiskowców, rywalizujących o potęgę władcy. Jest prawdziwą klęską, że podczas potwornej wojny przeciwko Irakijczykom żaden przywódca arabski nie wykazał się osobistą godnością i śmiałością, by rzec cokolwiek o grabieży i wojskowej okupacji jednego z najważniejszych państw arabskich. Dobrze, to wspaniale, że nie ma już przerażającego reżimu Saddama Husajna, lecz kto upoważnił Stany Zjednoczone do bycia arabskim mentorem? Kto prosił Stany o zajęcie się światem arabskim i przyniesienie mu czegoś zwanego "demokracją", szczególnie w czasie gdy szkolnictwo, lecznictwo, cała amerykańska ekonomia znajdują się w najgorszym stanie od czasu Wielkiego Kryzysu w 1929 r.? Czemu zbiorowy arabski głos NIE podniósł się przeciw sromotnie nielegalnej interwencji, która przyniosła tyle szkód i takie upokorzenie całemu arabskiemu narodowi? To doprawdy kolosalna klęska nerwów, godności, wewnętrznej solidarności. Przy całej gadaninie administracji Busha na temat przewodnictwa Najwyższego, żaden arabski przywódca nie miał śmiałości rzec, że prowadzi nas nasza własna światłość, tradycja, religia? Lecz nic, ani słowa, gdy biedni mieszkańcy Iraku żyją w najpotworniejszych warunkach a reszta regionu trzęsie się w kolektywnej żelaznej dziewicy, każdy przerażony, że może być następny. Cóż za nieszczęsne objęcie George'a Busha, człowieka, którego wojna za friko zniszczyła kraj arabski, przez przywództwo największych krajów arabskich w ubiegłym tygodniu. Czy nie było tam nikogo, kto miałby jaja, by przypomnieć George'owi Walkerowi, że doprowadził do upokorzenia i przyniósł więcej cierpienia Arabom niż ktokolwiek przed nim, i musi on być zawsze witany uściskami, uśmiechami, pocałunkami i niskimi ukłonami? Gdzie jest dyplomatyczne, ekonomiczne i polityczne poparcie niezbędne by podtrzymać antyokupacyjny ruch na Zachodnim Brzegu i w Gazie? Zamiast tego wciąż się słyszy, jak ministrowie spraw zagranicznych pouczają Palestyńczyków, by spuścili z tonu, unikali przemocy, kontynuowali negocjacje pokojowe, choć przecież oczywistym jest, że Szaron ma właściwie zerowy interes w zaprowadzeniu pokoju. Nie było wspólnej arabskiej odpowiedzi na odseparowujący mur, tylko garstka nużących clichés powtórzonych za gładkimi formułkami autoryzowanymi przez Departament Stanu. Chyba tym, co uderza mnie jako pessimum arabskiej niezdolności do ogarnięcia godności palestyńskiej sprawy jest aktualny stan Autonomii Palestyńskiej. Abu Mazen, powolny pionek z małym poparciem własnego narodu, został powołany przez Arafata, Izrael i Stany Zjednoczone, gdyż nie posiada wyborców, nie jest mówcą ani wielkim organizatorem, ani niczym szczególnym, jedynie sumiennym adiutantem Jasera Arafata, i ponieważ, obawiam się, widzą w nim człowieka który spełni rozkazy Izraela, skoro mógł nawet wypowiedzieć słowa napisane dlań, jak dla kukiełki brzuchomówcy, przez jakiegoś urzędasa z Departamentu Stanu, mówić na rozkaz o żydowskim cierpieniu, a potem nie wspomnieć słowem o cierpieniu własnego narodu z rąk Izraela! Jak mógł zaakceptować tak niegodną i zmanipulowaną rolę dla siebie, jak mógł zapomnieć o własnej godności jako reprezentanta ludu, który heroicznie walczy o swe prawa od ponad wieku tylko dlatego, że Izrael i Stany Zjednoczone powiedziały mu, że tak musi uczynić? A gdy Izrael najzwyczajniej w świecie mówi, że będzie "prowizoryczne" państwo palestyńskie, bez jakiejkolwiek skruchy za ogromne zniszczenia jakich dokonał, za niezliczone zbrodnie wojenne, jawne, sadystyczne, systematyczne upokarzanie każdego Palestyńczyka, mężczyzny, kobiety, dziecka, muszę wyznać brak zrozumienia. Skoro przywódca czy reprezentant tego długo cierpiącego narodu nie poczyni choćby tyle, by o tym wspomnieć. Czy całkowicie zatracił poczucie godności? Czy zapomniał, że nie jest już tylko jednostką, lecz także odpowiedzialnym za los swego narodu, w jakże decydującym momencie? Czy ktokolwiek może nie być totalnie zawiedziony tą całkowitą klęską, gdy miał on okazję wykazać się godnością - godnością doświadczenia jego ludzi i sprawy - i dać temu świadectwo z dumą, bez kompromisu, bez dwuznaczności, bez na poły zaambarasowanego, na poły przepraszającego tonu, jaki przybierają palestyńscy przywódcy żebrząc o odrobinę łaskawości u zupełnie tu niepotrzebnego białego ojca? Ale tak zachowywali się od Oslo i oczywiście od Haj Amin, kombinacji źle pojętej szczeniackiej przekory i żałosnych błagań. Czemu do diabła uważają za absolutnie niezbędne odczytywanie kawałków napisanych dla nich przez ich własnych wrogów? Elementarna godność naszego życia jako Arabów w Palestynie, poprzez cały świat arabski, i tu, w Ameryce, polega na tym, że należymy do samych siebie, z naszym dziedzictwem, historią, tradycją i nade wszystko językiem, który jest więcej niż odpowiedni, byśmy wyrażali nasze rzeczywiste aspiracje, choć wywodzą się one z doświadczeń wydziedziczenia i cierpienia, które dane było pozna każdemu Palestyńczykowi od 1948 r. Żaden, choćby jeden, z naszych politycznych rzeczników - to samo można powiedzieć o Arabach od czasu Abdela Nasera - nie przemawia nigdy z szacunkiem i godnością przynależną temu czym jesteśmy, czego chcemy, co dokonaliśmy, i dokąd zamierzamy iść. Jednakże sytuacja powoli się zmienia, stary reżim zbudowany przez Abu Mazenów i Abu Ammarów tego świata odchodzi i będzie stopniowo zastępowany przez nowy set wyłaniających się przywódców w całym świecie arabskim. Najbardziej obiecujący są członkowie Narodowej Inicjatywy Palestyńskiej (National Palestinian Initiative, NPI); są aktywistami oddolnej inicjatywy, którzy nie koncentrują się na przyczepianiu odezw do tablicy, żonglerką przy kontach bankowych, czy poszukiwaniem dziennikarzy, którzy zwróciliby na nich uwagę, lecz wywodzą się z szeregów fachowców, klas pracujących, młodych intelektualistów i działaczy, nauczycieli, lekarzy, prawników, ludzi pracy, którzy utrzymali społeczeństwo w ruchu, zarazem broniąc się przed codziennymi izraelskimi atakami. Po drugie, tym ludziom bliski jest ten rodzaj demokracji i reprezentacji ludu, o jakim Autonomia nawet nie śniła. Wreszcie, zapewniają społeczną pomoc bezrobotnym, pomoc zdrowotną nieubezpieczonym i biednym, właściwą świecką edukację nowemu pokoleniu Palestyńczyków, które musi poznać rzeczywistość nowoczesnego świata, nie tylko przeogromną wartość starego. Z takim programem, NPI stwierdza kategorycznie, że tylko zrzucenie jarzma okupacji jest drogą naprzód, i by to uczynić, reprezentatywne, zjednoczone przywództwo narodu musi być wyłonione w wolnych wyborach i zastąpić zgrzybiałą koterię, i nieudolność, która była plagą wśród palestyńskich przywódców w ubiegłym stuleciu. Tylko jeśli będziemy szanować samych siebie jako Arabów i Amerykanów, i pojmiemy prawdziwą godność i słuszność naszej walki, tylko wtedy zdamy sobie sprawę, dlaczego, poza nami, tylu ludzi na całym świecie, w tym Rachel Corrie i dwóch innych członków ISM, rannych wraz z nią, Tom Hurndall i Brian Av Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. W holdzie zamordowanej Rachel Corrie cz.IV IP: *.mco.bellsouth.net 25.06.03, 22:51 Tylko jeśli będziemy szanować samych siebie jako Arabów i Amerykanów, i pojmiemy prawdziwą godność i słuszność naszej walki, tylko wtedy zdamy sobie sprawę, dlaczego, poza nami, tylu ludzi na całym świecie, w tym Rachel Corrie i dwóch innych członków ISM, rannych wraz z nią, Tom Hurndall i Brian Avery, poczuło się do wyrażenia z nami solidarności. Zakończę ironicznie. Czy to nie zadziwiające, że te wszystkie znaki powszechnej solidarności, które otrzymuje Palestyna i Arabowie, nie współgrają z podobnym znakiem solidarności i godności pośród nas, że inni podziwiają nas i szanują bardziej niż my sami? Czy nie jest to czas, by określić swój własny status i zapewnić to, by nasi przywódcy tu i wszędzie indziej pojęli, po pierwsze, że walczą o słuszną i szlachetną sprawę, i że nie mają powodu przepraszać czy czuć się zakłopotani? Przeciwnie, powinni być dumni z tego, co dokonał ich naród i z tego, że go reprezentują. Tłumaczenie - PMB Odpowiedz Link Zgłoś
viva.palestyna.pl Uniewinnienie mordercow Rachel Corrie 28.06.03, 01:07 niestety Izraelski "wymiar sprawiedliwosci" uniewinnil Izraelskiego zolnierza, ktory kierowal buldozerem :| Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Uniewinnienie mordercow Rachel Corrie IP: *.mco.bellsouth.net 28.06.03, 01:58 viva.palestyna.pl napisał: > niestety Izraelski "wymiar sprawiedliwosci" uniewinnil Izraelskiego zolnierza, > ktory kierowal buldozerem :| >. To i tak sukces ze jakiekolwiek 'sledztwo'udawali ze przeprowadzaja. W tym oryginalnym SS nie byloby to do pomyslenia... > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Morderstwo buldozerem IP: *.mco.bellsouth.net 26.06.03, 14:39 Gość portalu: A.D. napisał(a): > >> Zdjecia i opis w jaki sposob zydzi traktuja nawet obywateli > amerykanskich, gdy ci staraja sie pomagac Palestybczykom. > > >>electronicintifada.net/v2/article1248.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Morderstwo buldozerem IP: *.mco.bellsouth.net 27.06.03, 23:36 Gość portalu: A.D. napisał(a): > >> Zdjecia i opis w jaki sposob zydzi traktuja nawet obywateli > amerykanskich, gdy ci staraja sie pomagac Palestybczykom. > > >>electronicintifada.net/v2/article1248.shtml Odpowiedz Link Zgłoś