Dodaj do ulubionych

Opowieść Wigilijna

23.12.07, 01:33
Kiedyś panował sympatyczny zwyczaj, że w Wieczór Wigilijny słuchano po domach
specjalnie nadających sie na tę okazje opowieści. Ten miły zwyczaj zanika - a
warto by było go jednak podtrzymywać! Więc tutaj jest stosowna opowieść - no i
Wesołych Świąt!

================================================================

Opowieść Wigilijna

Tamtego dnia Świętemu Mikołajowi od rana wszystko szło nie tak. Gdy zajechał
do hurtowni na umówioną godzinę, wory z prezentami nie czekały. Kierownik
wzruszył ramionami i odburknął, że faktury poginęły i nic się nie da zrobić.
Dopiero gdy Święty Mikołaj urządził karczemną awanturę i zagroził złożeniem
skarg do wszystkich możliwych niebieskich instancji, faktury nagle się
odnalazły i personel zabrał się pośpiesznie do pakowania. Dwie godziny jednak
zeszły, zanim wory były gotowe. Ale kiedy je wyniesiono na zewnątrz do
załadowania na sanie, okazało się, że renifery uciekły! Mikołaj rzucił się ich
szukać. I jeszcze godzinę zmitrężył, zanim wszystkie połapał i na nowo
pozaprzęgał do sań.

Do domu wracał głodny jak wilk, pocieszając się myślą o smacznym obiedzie,
który na niego czeka. Ale obiadu nie było! Pani Mikołajowa, rozwścieczona
ciągnącym się w nieskończoność czekaniem przy garach, pięć minut przed jego
powrotem ze złości prasnęła wszystko do zlewu! Oczywiście, wynikła z tego
straszliwa draka. I kiedy trwała ona w najlepsze, nagle rozległ się dzwonek do
drzwi. Święty Mikołaj, kipiąc złościa, pobiegł otworzyć. U progu stał mały,
śliczny aniołek. Święty Mikołaju – powiedział – Przyniosłem ci choinkę. Co mam
z nią zrobić?
* *
*
Od tamtego dnia właśnie, Kochani, wywodzi sie tradycja, że na czubek choinki
nasadzamy małego, ślicznego aniołka.


PS. Quizz: kto pierwszy opowiedział powyższa historie?
Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: Opowieść Wigilijna 23.12.07, 01:36
      Nobel ?
      • cs137 Re: Nie, w Interniecie! 23.12.07, 02:02
    • bam_buko Re: Opowieść Wigilijna 23.12.07, 02:41
      "Od tamtego dnia właśnie, Kochani, wywodzi sie tradycja, że na
      czubek choinki nasadzamy małego, ślicznego aniołka. "
      --------
      hmmm...przewaznie na czubku choinki widzialem gwiazde,nigdy aniolka
      • cs137 Re: Opowieść Wigilijna 23.12.07, 03:59
        bam_buko napisał:

        > "Od tamtego dnia właśnie, Kochani, wywodzi sie tradycja, że na
        > czubek choinki nasadzamy małego, ślicznego aniołka. "
        > --------
        > hmmm...przewaznie na czubku choinki widzialem gwiazde,nigdy aniolka
        >
        He, he! Pięcioramienną i czerwoną!
        >
        • bam_buko Re: Opowieść Wigilijna 23.12.07, 04:18
          cs137 napisał:

          > bam_buko napisał:

          > He, he! Pięcioramienną i czerwoną!

          skoro tylko taka pamietasz...nie bede sie sprzeczal
          ale aniola?...za cholere
    • cs137 Re: Masz tu kartkę Bambuko 23.12.07, 05:50
      Zdjęcie własnej roboty. Planete Wenus robi za Gwiazdę Betlejemską:

      groszek.741.com/Gwiazdka06/cichanoc.html
      Sześc ramion to wada optyki, dosc powszechna w niedrogich aparatach.
      Juz nie mam tego aparatu - ukradli mi w Sydney, żeby było smmieszniej - w tym
      porcie co sie nazywa Darling, czy jakos podobnie. Chwila nieuwagi
      wystarczyła... Ale tam głownie turyści sie kręca, więc pewnie to nie był
      Australijczyk. Pewnie jakiś Kiwi mi te kamerę zakosil.
      • spit_me Re: Masz tu kartkę Bambuko 23.12.07, 06:11
        Darwin nie Darlin , dumbo - Nie ogladaj sie za dupami to cie nie
        "przewioza - Heheh i doktorat nie pomogl :))) ??? :))) ,...
        ===================================================================
        w tym porcie co sie nazywa Darling, czy jakos podobnie. Chwila
        nieuwagi wystarczyła...


        I dziwki ,... Obojga plci ,...
        ===================================================================
        Ale tam głownie turyści sie kręca,
        • cs137 Re: Kolejna kompromitacja przemadrzalego 23.12.07, 08:13
          Zobacz sobie sam, o Wielki Cwaniaku nad Cwaniaki:

          wikitravel.org/en/Sydney/Darling_Harbour
          Skompromitowales sie do szczetu przez prawie rok glosno wrzeszczac, ze Picard i
          ja to jedna osoba. Ktos inteligentny by sie zawstydzil, przeprosil i pozniej
          troche juz
          uwazal. Ale moron nie pojmuje, co to kompromitacja i po jednej brnie w
          nastepna. Moron nigdy sie nie myli, to istota moronstwa. Port Darwin istnieje
          jak najbardziej, ale to wcale nie oznacza, ze
          Darling Harbour nie istnieje. Istnieje i jest jedna z naczelnych atrakcji
          turystycznych Sydney.

          Podobnie, istnienie Gdyni nie wyklucza istnienia Gdanska, chociaz i jedno i
          drugie zaczyna sie na "Gd".

          Doktorat pomogl, nota bene, bo polecialem tam za friko.
          • cs137 Re: No i oczywiscie Port Darwin jest 23.12.07, 08:18
            Dobrych kilka tysiecy km od Sydney, zapomnialem dodac w poprzednim poscie.
            Dokladnie na wskros przez cala Australie trzeba przejachac. Do polnocnej czesci.

            Oj, Panie Geograf, Panie Geograf....
          • spitme Re: Kolejna kompromitacja przemadrzalego 23.12.07, 15:43
            Och nie skacz czlowieku bo se ten glupi leb o sufit rozwalisz ,
            poprostu przeoczylem Sydney i zasugerowalem sie slowem "port" ,...

            Gdybys wyslowil precyzyjniej jak w nastepnym poscie "harbour" to
            napewno nie skojarzyl bym sobie z Port Darwin , bo rozumie roznice
            miedzy slowem "port" a slowem "harbour" i zalozylem ze ty tez , bo
            chwaliles sie kiedys ze masz ksiazeczke zeglarska i plywales na
            lajbie ,... Nie siedzialem przy kompie a odpisalem ci z doskoku w
            drodze z kuchni do toalety , stad to niedopatrzenie ,...

            Port jest obiektem komercyjnym z infrastruktura do przeladunku
            towarow i obsluga dla statkow towarowych , pasazerskich i okretow ,
            natomiast harbour jest przystania (schronieniem) dla jednostek
            rekreacyjnych i rybackich ,... To powinienes wiedziec jesli masz
            ksiazeczke zeglarska ,...

            Jak widzisz , nie masz powodu do skakania z dziecinna satysfakcja ,
            z splita przyuwazyles , tudziez do grzebania w moim wirtualnym
            zyciorysie , ani do epitetow , bo nic tym nie zyskujesz a tylko
            podkreslasz swoja ignorancje na temat zeglugi i pokazujesz zes ,
            maly bezbarwny czlowieczek jakiego cie znamy jako cees ,...

            ===================================================================

            Zobacz sobie sam, o Wielki Cwaniaku nad Cwaniaki:

            wikitravel.org/en/Sydney/Darling_Harbour Skompromitowales sie do
            szczetu przez prawie rok glosno wrzeszczac, ze Picard i ja to jedna
            osoba. Ktos inteligentny by sie zawstydzil, przeprosil i pozniej
            troche juz uwazal. Ale moron nie pojmuje, co to kompromitacja i po
            jednej brnie w nastepna. Moron nigdy sie nie myli, to istota
            moronstwa. Port Darwin istnieje jak najbardziej, ale to wcale nie
            oznacza, ze Darling Harbour nie istnieje. Istnieje i jest jedna z
            naczelnych atrakcji turystycznych Sydney.

            Podobnie, istnienie Gdyni nie wyklucza istnienia Gdanska, chociaz i
            jedno i drugie zaczyna sie na "Gd".

            • cs137 Re: Nieudolne próby "ratowania twarzy" 23.12.07, 19:58
              Ja tak napisałem:

              > - w tym porcie co sie nazywa Darling,

              i temu zdaniu nie można absolutnie nic zarzucić, Baranku Boży, ktory gładzisz,
              etc., Koniu Boży z Palmowej Niedzieli (na jakim koniu Pan Jezus jechał w
              Niedzielę Palmową aha?).

              Bełkot o rózniucy międzu "port" a "harbour" i mojej rzekomen niewiedzy w tym
              przedmiocie jest idiotyczny, bo OBA te słowa tlumaczy sie na polski jako "port".
              Co, miałem moze napisać"

              > - w tym harbourze co sie nazywa Darling,....

              Ty, lubiący manierę proli z Jackowa polegającą na wtrącaniu co chwila
              angielskich słówek i zwrotów, pewnie bys tak napisał - ale ja bedę sie zniżał do
              poziomu Jackowa. Piasałem po polsku i użycie słowa "port" jest w tym przypadku w
              100% poprawne. A jak byś inaczej, "lepiej", PO POLSKU to napisał, mitomanie?
              Jak? Jak? No jak?

              Jak każdy, kto nie jest w stanie przyznac sie do pomyłki, usiłujesz "wine"
              zwalic na mnie, piszącd jakies bzdety, ze ja rzekomo nie znam różnicy między
              port a harbour, czy harbor po tutejszemu.
              • spitme Re: Nieudolne próby "ratowania twarzy" 24.12.07, 01:44
                Przystan !!! Miejsce gdzie zawijales zaglowka , na ktorej rzekomo
                plywales ,...
                ===================================================================
                Co, miałem moze napisać"
    • bam_buko dzieki za kartke(zdjecie) 23.12.07, 08:36
      ale..dalej aniola nie widze na choince
      ten aparat fot. to "specjalnie" zgubiles..przyznaj sie?
      kiedy zgosiles do insurance zgube w Sydney i cos.... to
      pomysleli ,ze to gdzies u dzikusow w Afryce i wyplacili...nowy
      lepszy kupiles co??
      znany numer wsrod turystow z USA odwiedzajacych Australie

      ps. nie wyzywaj sie na splicie..pomylil sie
      wesolych..
      • cs137 Re: dzieki za kartke(zdjecie) 23.12.07, 08:44
        • cs137 Re:Od Ciebie sie wlasnie dowiedzialem w tej chwili 23.12.07, 09:02
          ...ze mozna ubezpieczyc sie od zguby/kradziezy aparatu. Serio, nie mialem
          pojecia, ze to jest mozliwe. Mam doswiadczenia wylacznie z ubezpieczniem auta,
          motocykla, i nieruchomosci, ale nic z tych rzeczy do Sydney bym przeciez nie
          zabieral.

          Ponadto, w tych wszystkich ubezpieczeniach, o ktorych pisze, istnieje
          "deductible", czyli suma, ktora sam musisz zaplacic - np. pierwsze $500. Nie
          przypuszczam, ze wartosc mojego 2 1/2 -letniego Canona G4 by w ogole wyszla
          cokolwiek ponad "deductible".

          Gdybym wiedzial o takiej mozliwosci, to bym kupil profesjonalna cyfrowa k...we
          Hassel (Hassel blad' - po rosyjsku to chyba znaczy "ta k... Hassel", nie?),
          ktora ponoc kosztuje paredziesiat tysiaczkow. No bo powiedz sam: czy uwazasz
          mnie za kogos, kto robi szwindelki na poziomie 200 dolarow? Ja moge poszwindlic,
          owszem, ale najchetniej w rejonie liczb szesciocyfrowych. Tylko to juz wymaga
          talentu, trzeba byc artysta, "con artist" po angielsku, a ja takowego talentu
          nie mam. Wiec z koniecznosci musze byc uczciwy :o(((

          • spitme Re:Od Ciebie sie wlasnie dowiedzialem w tej chwil 23.12.07, 16:09
            Cees , to ze jestes beztalencie to wiemy bez anonsowania , dude ,...

            Zebys nie stracil wiary w siebie to na pocieszenie przyznam ci ze
            masz talent do robienia z siebie pajaca , jak tu , dzieki czemu po
            30-tu latach wsrod anglosasow dowiedzielismy sie , ze cwaniaczek
            ktory zajmuje sie szwindlem to con-artist po angielsku :))) ,...
            ===================================================================
            Tylko to juz wymaga talentu, trzeba byc artysta, "con artist" po
            angielsku, a ja takowego talentu nie mam.
            • cs137 Re: Nie, sploiciu, o con-artist to juz wiedzialem 24.12.07, 01:04
              grubo przed przyjazdem do Ameryki. W polsce jeszcze zaczytywałem sie ksiazkami
              niejakiego E.S. Gardnera o przygodach adwokata_detektywa Perry Masona - czytałem
              w oryginale, w ten sposób uczac sie języka - i tam termnin "con artist"
              pojawiał się co chwila.

              Mo ulubiony dowcip jest, jak ludzie mnie pytają o mój zawod, to mówię: "I'm an
              artist!" a po chwlili pauzy: "Well... a con artist!".

              Moze nie pamietasz, ale jak Ty kiedyś napisałeś o sobie, ze jestes
              artysta-grafic, to ja to skomentowałem, ze chyba nie "grafik", tylko raczej
              "con". Mozna by ten post odszukać. Pewnie to było ze dwa lata temu.

              Czy ja gdzies napisalem, że dopiero teraz dowiedziałem sie, co "con artist"
              znaczy?
              • spitme Re: Nie, sploiciu, o con-artist to juz wiedzialem 24.12.07, 01:49
                grubo przed przyjazdem do Ameryki
                ===================================================================
                Wyobraz sobie ze my po prawie 30 latach w aglo-jezycznych krajach
                rowniez - Strzel sobie jednego , co ,...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka