stranger.pl
27.12.07, 23:25
Kilka miesięcy temu prezydent Pakistanu Pervez Musharraf odmówił
Amerykanom (USA) udostępnienie terenu Pakistanu do amerykańskiego
ataku na Iran.
Powrót Benazir Bhutto (odsuniętej dwukrotnie od władzy przy nie
wyjaśnionych do dziś okolicznościach-zarzutach, iż kradła publiczne
pieniądze) miał umożliwić odsunięcie "nielojalnego" wobec USA
prezydenta Pakistanu Perveza Musharrafa od władzy.
Niewiadomo właściwie kto stoi za zamachem na B. Bhutto – być może że
i USA - Amerykanie wiele razy w różnych miejscach świata
zlecali "niewidzialnym reżyserom posługującym się nieświadomymi
udziału czynnika amerykańskiego zabójcami" mordy swoich
sympatyków/kukiełek/wygodnych polityków by rozpętać nagonkę na kogoś
(zrzucając na niego winę) lub mieć po prostu pretekst do
interwencji...
Nie wydaje się jednak aby była możliwa amerykańska interwencja w
Pakistanie (właściwie jest ona niemożliwa) - co oznacza, że
Amerykanie liczą na... "spontaniczna rewolucję" w Pakistanie.
Karkołomne zadanie - Pakistan to nie Gruzja, Ukraina czy Serbia - tu
amerykańskie pieski i pieniądze Sorosa nie mają łatwej drogi.