Gość: ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 15:45 na znacznie większą skalę choćby w tureckim Kurdystanie??? Czy dlatego,że Chiny to konkurent USA, a Turcja - sojusznik? Co z Irakiem, Afganistanem,Birmą,.....???;-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szklanka_mroku Re: Dlaczego akurat Tybet,skoro gorsze rzeczy dzi 30.03.08, 16:45 A tu akurat masz rację. Nie wiem, czy na większą skalę, ale nie o skalę tu chodzi. Kurdystan to tragedia!!! A można wiedzieć, co robisz, żeby tę sytuację zmienić? Protestujesz pod ambasadą turecką? Piszesz apele? Jeśli tak, to podaj info - przyłączę się. Bo wiesz, gadać to każdy potrafi... Odpowiedz Link Zgłoś
cygan37 Re: Dlaczego akurat Tybet,skoro gorsze rzeczy dzi 30.03.08, 20:48 Nikt nie ma moralnego prawa upominać się o prawa Kurdów czy Tybetańczyków kto zdradził braci Serbów w Kosowie. Najpierw zadbajmy o praworządność i sprawiedliwość w Europie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dolphiness Re: Dlaczego akurat Tybet,skoro gorsze rzeczy dzi IP: *.ists.pl 30.03.08, 20:48 To doskonałe pytanie, które sama sobie zadaję. Dlaczego akurat Tybet porusza mnie tak głęboko, że nie potrafię oderwać się od myślenia o tym, co można zrobić, bo faktycznie potrzeba działania. Pomysłów przełomowych nie mam, ale mój umysł jest nastawiony na poszukiwanie rozwiązania i sojuszników 24 godziny na dobę. To prawda, są miejsca, w których dzieją się rzeczy gorsze, na pewno przykładając do nich ludzką skalę. Patrząc z punktu widzenia człowieka nie bez znaczenia jest oprawca. Nie chodzi aż tak o to, czyim jest wrogiem, ale czyim wrogiem może się stać i jaki potencjał zniszczenia z sobą niesie, jeśli tym wrogiem się stanie. Totalitaryzm jest niebezpieczny nie tylko dlatego, że za nic ma ogólnie przyjęte ludzkie wartości, ale głównie dlatego, że nie uznaje indywidualności, bez względu na to, po której jest się stronie. Niszczy nie tylko wrogów systemu, ale też tych, którzy go podtrzymują, bo obu stronom odbiera szansę samostanowienia, a więc poczucie odpowiedzialności. Ludzkość przestaje być zbiorem jednostek walczących w imię jakieś ideologii - staje się masą, działającą mechanicznie na podstawie programu, którego poszczególne jednostki już nawet nie rozpoznają. Irracjonalność jest wpisana w ten program, warunkiem jego funkcjonowania jest utrzymanie niskiego poziomu edukacji obywatelskiej przy wysokich kompetencjach potrzebnych do sprawnego funkcjonowania systemu. Tu leży błąd dotychczasowych działań, mających na celu demokratyzację Chin. Rozwój ekonomiczny nie zadziała, bo tam nie kształci się niezależnych, odpowiedzialnych obywateli, ale roboty, bezbłędnie wykonujące swoje zadania. Mechanizacja i rozwój nowoczesnych technologii nie są przypadkiem, są warunkiem zachowania status quo. Dehumanizacja na maksa. Tendencje przeciwne stanowią potencjalne zagrożenie. Wszystko, co może doprowadzić do zadawania pytań, kwestionowania zastanego porządku jest niebezpieczne. Wszystko, co otwiera drzwi do indywidualizmu. Czyli w przypadku ludzi właśnie religia, a ściślej mówiąc jednostkowy rozwój duchowy. Owszem, można kwestionować wolność w religii w każdym wyznaniu, ale nie da się zaprzeczyć, że religia stawia na ducha i wartości wyższe, a te, praktykowane i rozwijane, wcześniej czy później prowadzą do postaw oporu wobec tego, co niesprawiedliwe, dla człowieka niszczące. Można zredukować człowieka do pozycji pionka, a można dać mu siłę gracza, zasiadającego po jednej lub drugiej stronie szachownicy. Jednostki wybitne są czasem w stanie wybić się ponad szachownicę i z tej pozycji kontrolować całą rozgrywkę, dbając o nie tylko o ochronę króla i zwycięstwo jednej ze stron, ale o wszystkie figury na placu boju. Tak wielka siła duchowa wydaje się jednak śmiertelnie niebezpieczna dla gracza, który przywykł do pionków i innych zasad gry nie zna. Tybet to miejsce, w którym uczono się innych zasad postępowania. Konflikt w Tybecie jest dla mnie konfliktem cywilizacyjnym, bo w najczystszej formie oddaje walkę tego, co głęboko duchowe z tym, co materialne. Miejsca, o których wspominasz to poziom ludzki, z wyjątkiem Birmy, która wpisuje się w tę samą walkę. My, dzieci cywilizacji ducha, nawet jeśli niewierzący, uznajemy prawa człowieka za oczywiste, bo są one prawami naturalnymi, a istota naszej ludzkiej natury jest nam ciągle bliska. Stąd wielce naturalne jest Twoje pytanie o inne miejsca, w których dostrzegasz podobne, albo jeszcze gorsze zbrodnie. Dla mnie jednak nie jest tu najistotniejsza ilość krwi czy stopień tragedii, ale to na jakim poziomie odbywa się walka. Bo z tego wynikają konsekwencje, które dotkną wszystkich, w każdym zakątku świata. Tybet jest testem naszego człowieczeństwa, właśnie z powodu istoty tego konfliktu. Jeśli nie zdamy, jeśli odpuścimy, staniemy przed perspektywą wielkiej cywilizacyjnej zmiany. W książkach do historii będziemy wtedy mieć streszczenie dziejów cywilizacji w trzech etapach: kultura antyczna, kultura duchowa, kultura totalitarna. Jeśli przegramy tę walkę o naszą ludzką godność, totalitaryzm przestanie być słowem niosącym negatywne konotacje - stanie się zwykłym opisem świata. Dlatego Tybet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;-) Wg.Ciebie USA nie są zdehumanizowane???;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 00:22 A śodniowieczni tybetańscy lamowie, to nie jest po prostu kilkaset tysięcy darmozjadów wykorzystujących swój naród(często wyjątkowo okrutnymi metodami!), którzy natrafili na konkurencję silniejszego i nowoczesniejszego drapieżnika???;-)))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dolphiness Re: Wg.Ciebie USA nie są zdehumanizowane???;-) IP: *.ists.pl 31.03.08, 13:26 Czy Stany Zjednoczone są zdehumanizowane? Moim zdaniem mieszkańcy tego kraju są zdemoralizowani, podobnie jest na całym świecie, ale w myśleniu o tej sprawie staram się wskazać na tę najistotniejszą cechę człowieka - jego indywidualność i jednostkową odpowiedzialność. Wydaje mi się, że kultura amerykańska nie ma z tym większych problemów, w sensie ważnej roli jednostki. Co do lamów-darmozjadów, rozwój duchowy i praca nad sobą to kolosalny wysiłek. Można zarzucać ludziom wybierającym tę drogę, że nic konkretnego nie robią, jednak kolejnym stopniom oświecenia towarzyszy wzrost etyczny. Takie osoby są bardzo pozytywne dla otoczenia - nie każdy musi sięgać czy choćby pragnąć szczytów, jednak poziom etyczny czy moralny osób w danym otoczeniu wyznacza standardy tego otoczenia, a to już ma znaczenie dla wszystkich. Rzadko spotyka się dzisiaj ludzi po prostu dobrych, jeszcze rzadziej jednak ktoś narzeka na ich towarzystwo, choć dla niektórych może być męczące :-). Ja tam bym chciała być sąsiadką takiego Jego Świątobliwości Dalajlamy ;-). A już poważnie, cóż, staram się być uczciwa i muszę przyznać, że potrafię sobie wyobrazić nadużycia nawet w klasztorach buddyjskich. Prawdą też pewnie jest, że styl życia Tybetańczyków może wydawać się nieadekwatny do wymogów współczesności. Jednak to właśnie król buddyjski w Bhutanie zrzeka się władzy na korzyść krzewienia demokracji. W ogólnym cynizmie warto się przyjrzeć takim postawom, decyzjom i działaniom i zastanowić się nad tym, czy nie warto podtrzymać i wzmocnić tego, co je kreuje. Np. mahajana, która kładzie nacisk na altruistyczne i współczujące poczucie odpowiedzialności za dobro wszystkich czujących istot jako na podstawę osiągnięcia oświecenia. Podaję wytłumaczenie jednej z głównych tradycji buddyzmu w "Świecie buddyzmu tybetańskiego" Jego Świątobliwości Dalajlamy. Z drugiej strony ten "średniowieczny" Dalajlama prowadzi rozmowy z naukowcami o światowej renomie - o teorii względności, fizyce kwantowej, kosmologii i buddyjskiej filozofii. Krótko mówiąc okazuje się bardzo nowoczesny w budowaniu pomostu między wielowiekową religią a najnowszymi kierunkami w nauce - okazuje się, że obie strony mogą ze zgromadzonej wiedzy, doświadczeń i intuicji korzystać. Istnieje na przykład taki Mind and Life Institute. Myślę, że to nie kwestia mięśni, ale właśnie starcia dwóch różnych wizji świata. Odpowiedz Link Zgłoś
hiperrealizm Re: Wg.Ciebie USA nie są zdehumanizowane???;-) 05.04.08, 15:39 Gość portalu: ;-) napisał(a): > A śodniowieczni tybetańscy lamowie, to nie jest po prostu kilkaset > tysięcy darmozjadów wykorzystujących swój naród(często wyjątkowo > okrutnymi metodami!), którzy natrafili na konkurencję silniejszego i > nowoczesniejszego drapieżnika???;-)))))))))))))))) ================================================================ nawet jesli masz rację to o tym co się w Tybecie dzieje powinni decydować Tybetańczycy a nie Chińczycy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eptesicus w USA [po prostu ludzie są wolni IP: *.chello.pl 06.04.08, 21:42 poza tym nie widzę, żeby godzić się na jednego drapieżnika, w zamian za drugiego > A śodniowieczni tybetańscy lamowie, to nie jest po prostu kilkaset > tysięcy darmozjadów wykorzystujących swój naród(często wyjątkowo > okrutnymi metodami!), którzy natrafili na konkurencję silniejszego i > nowoczesniejszego drapieżnika???;-)))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :-) ;-))))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 21:47 Chyba nie wiesz co piszesz.Co najwyżej są zniewalani nieco inaczej;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eptesicus w USA nie ma cenzury, zwłaszcza internetowej... IP: *.biology.univ.gda.pl 07.04.08, 13:35 ...ludzie sami wybierają sobie takie władze, jakie im się podoba, od prezydenta po burmistrza. W kraju funkcjonuje realna wolność słowa - a w Chinach nie. Trzeba mieć zryty łeb lewackimi bredniami, zrodzonymi chyba na "Kongresach Pokoju" i innych spędach organizowanych przez Moskwę w wiadomych czasach ;-)) żeby wierzyć że ludzie są tam bardziej zniewalani (lub choćby w podobny sposób) niż w Chinach. "USA jako kraj wyzysku i ucisku", prawie państwo policyjne ;-)))))) oczywiście kierowane przez Żydów, pardon - syjonistów. Ale po co bić pianę - powiedzcie wreszcie po prostu NA CZYM POLEGA TO SŁYNNE ZNIEWOLENIE LUDZI W USA. Idzie się do więzienia za publiczne drwiny z Busha? Czy może za krytykę Kongresu? A może za protesty przeciwko niszczeniu przyrody w jakimś parku narodowym? Czy za domaganie się zwrotu ziemi przez jakieś plemię indiańskie? Czy za protesty przeciwko wprowadzeniu opłat za obiady dla dzieci w szkołach? Czy za protesty przeciwko wojnie w Iraku? A może państwo mówi tam ludziom gdzie mają mieszkać czy też zamyka za ujawnianie korupcji we władzach miasta czy w Sądzie Najwyższym? A może zmusza kobiety w ciąży do aborcji? Wsadza ludzi za głoszenie idei niepodległości Hawajów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eptesicus nie przeginaj w drugą stronę IP: *.chello.pl 05.04.08, 14:16 > Konflikt w Tybecie jest dla mnie konfliktem cywilizacyjnym, bo w > najczystszej formie oddaje walkę tego, co głęboko duchowe z tym, co > materialne czy naprawdę jak ludzie opowiadają się po jakiejś stronie, to muszą ją akceptować bez zastrzerzeń? Tybet to nie był jakiś raj na ziemi, ale podobnie jak Mongolia przed wkroczeniem ruskich, dziwaczny klerykalny skansen, spetryfikowany feudalny światek, trzymany za pysk przez totalnie konserwatywne duchowieństwo. To nie były kraje mające swój kościół, ale kościół mający swój kraj jako dodatek i przystawkę. Władza kościoła który żył bardzo przyziemnymi sprawami, tocząc walki o władzę, gromadząc bogactwa, angażując się w różne wewnętrzne intrygi, trując i mordując skrytobójczo swoich przeciwników politycznych, ogłupiając naród różnymi zabobonami (bo wzniosła i zawiła filozofia buddyjska nie była przecież dla ciemnego ludu, więc mnisi zajmowali się - na użytek tegoż ludu - tak bardzo buddyjskimi praktykami jak wróżenie z wnętrzności zarżniętych owiec, wypędzaniem złych duchów i błogosławieniem zbiorów). Taki osobliwy świat stworzył oszałamiające dziedzictwo kultury materialnej, ba, cały krajobraz kulturowy z owymi tysiącami klasztorów, świętych gór, modlitw wypisanych i wyrytych na wszystkim co się dało, kopców z chorągiewkami ku czci miejscowych górskich bogów, których włączyli do buddyjskiego panteonu aby kontrolować lud - unikalny i wizualnie piękny świat, którego materialne dziedzictwo warto było zachować dla potomności. Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że z ochrony piramid w Gizie i świątyń w Abu Simbel wynika konieczność akceptowania władzy faraona. Tysiące klasztorów - nie ma w tym nic złego, tylko że na ogromnych obszarach (całą Mongolia i północna część Tybetu) były to JEDYNE TRWAŁE BUDOWLE. Uduchowieni nauczyciele duchowi? Poszczególne szkoły buddyzmu tybetańskiego toczyły ze sobą krwawe walki o władzę polityczną, podczas walk palono klasztory, a walki toczyli sami uzbrojeni mnisi! Dopiero dGelugs-pa, szkoła Dalajlamy, sprowadziła do Tybetu wojska mongolskie, które krwawo złamały opór przeciwników i pozwoliły ostatecznie zapanować nad Tybetem. To potrafili lamowie robić, ale rządząc Tybetem nie potrafili zrobić z niego nowoczesnego państwa. Potrafili zabijać, ale nie potrafili stworzyć nowoczesnej armii. Doprowadzili do zamknięcia brytyjskiej szkoły w Lhasie i zwalczali możliwość nowoczesnej edukacji - a przecież bez tego nie było szans na wykształcenie otwartych na świat polityków i dyplomatów, którzy przedstawiliby sprawę Tybetu światu i doprowadziliby do międzynarodowego uznania jego niepodległości np. przez ONZ. Ale oni udawali, że żadne ONZ nie istnieje i w żadnym wypadku nie chcieli pozwolić, żeby świeccy uczyli się sami i otwierali na świat. Naród który ma starsze piśmiennictwo niż Polska i własny alfabet od ponad 1000 lat, składał się w większości z analfabetów, bo pisać uczono tylko w klasztorach, a tam uczono tylko filozofii buddyjskiej, przekazów tantrycznych i rytuałów. Sam Dalajlama mówi, że wykształcenie jakie odebrał, nie było odpowiednie dla przywódcy XX-wiecznego państwa. Chłopów batożono za nieposłuszeństwo, opornych wbijano na pal, wydłubywano oczy i obcinano język za bluźnierstwa, nie ma to porównania z masowymi zbrodniami Chińczyków, ale się zdarzało. Raj to nie był, a ludzie żyli w brudzie, bez higieny i wiedzy, za wyjątkiem kleru i - jakby stłamszonej przez mnichów i odstawionej na boczny tor - świeckiej arystokracji. Gdyby szlachcie i królom udało się jak w Bhutanie obalić mnichów i samego Dalajlamę, może losy tego kraju potoczyłyby się inaczej i zachowałby niepodległość. Całym sercem popieram walkę Tybetańczyków o swoje prawa i wolność, popieram też Jego Świątobliwość Dalajlamę, bo wiem że nie chce on powrotu do teokracji, ubolewam nad zniszczeniem tybetańskiej kultury - ALE NIE IDEALIZUJCIE TYBETU PRZEZ KOMUNISTYCZNYM NAJAZDEM! Odpowiedz Link Zgłoś
hiperrealizm Nikt rozsądny Tybetu nie idealizuje 05.04.08, 15:43 Jednak to Tybetańczycy powinni mieć prawo do decydowania jaką formę ma mieć ich państwo. Może im odpowiada klerykalny skansen? Nikomu nie mozna narzycać tzw. nowoczesności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eptesicus nie chodzi o nowoczesność tylko o wolność IP: *.chello.pl 05.04.08, 15:57 > Jednak to Tybetańczycy powinni mieć prawo do decydowania jaką formę > ma mieć ich państwo. zgoda (wszędzie piszę o tym na forum), ale to batożony chłop powinien odpowiedzieć czy chce być dalej batożony, nie zaś jego pan czy wielki lama klasztoru do którego wioska należy. Tak samo jak nie ma co mówić, że Chińczycy (czy np. Irakijczycy za Saddama) akceptują autorytarną władzę/dyktaturę i odpowiada im ustrój niedemokratyczny, bo co to znaczy? Akceptowaliby, gdyby nikt się nie buntował. Czy akceptuje to więziony i torturowany opozycjonista? Bo to, że akceptuje przesłuchujący go funkcjonariusz bezpieczeństwa, jest bez znaczenia. Wreszcie skąd ma być wiadomo, że naród akceptuje taką a nie inną formę władzy, skoro nie można zrobić tam wolnych wyborów ani referendum niekontrolowanego przez władzę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dolphiness OK.! IP: *.ists.pl 05.04.08, 22:40 Nie idealizuję. W tym poście skoncentrowałam się na poziomie duchowość a komunizm chiński, w następnym wspomniałam, że i w buddyjskich klasztorach mogło się różnie dziać. Nie oceniam całej historii buddyzmu, ale to, co moim zdaniem stanowi sedno konfliktu. Wydaje mi się istotne, by właściwie ocenić to, co się tam dzieje, a właściwa ocena w moim odczuciu zawiera właśnie tę prawdę, że chodzi tu o pełne zniszczenie duchowej natury człowieka i wyższych wartości. Dlatego uważam, że to sprawa poważna i że dotyczy nas wszystkich, a Tybet stanowi test dla reszty świata, bo stanowi precedens dla społeczności chińskiej. Ustala, co jest OK., a co już nie jest. Kiedyś mówiłam, że Chiny będą największą potęgą światową za 10 lat - nie był to popularny pogląd, raczej śmieszny - i pomyliłam się w czasie, potrzebowali trochę więcej lat, by zdobyć dzisiejszą pozycję. Dziś mówię, że Chiny jeszcze trochę się wzmocnią i sięgną po ambicje imperialne, być może w porozumieniu z Rosją. Jeśli przyszłość pokaże, że się mylę, na pewno nie będę płakać, że nie miałam racji. Co do obecnego stanu buddyzmu jako religii i wartości, jakie niesie, moim zdaniem bardzo cennych i najlepiej realizowanych właśnie w postawie Jego Świątobliwości Dalajlamy, także w odniesieniu do zdobyczy naukowych Zachodu, polecam lekturę samego autora, czyli właśnie Dalajlamy. Jak dalece odszedł od "zacofania" widać choćby w "Nowej fizyce i kosmologii" pod redakcją Arthura Zajonca. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Co z Osetią? Gruzini tylko czekają na wycofanie 31.03.08, 11:22 się wojsk rosyjskich, by zemścić się na Osetyńcach i zrobić im rzeź. A świat w tym sporze popiera gruzińskich katów a nie Rosjan którzy strzegą tam spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eptesicus niech Osetyńcy połączą się ze swoimi braćmi z... IP: *.chello.pl 05.04.08, 14:17 ...z północy, mają do tego prawo, ale Gruzini nie są katami Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Gruzini rzeczywiście nie,ale ten pyzaty Stalin-bis 08.04.08, 17:08 który tam rządzi i jego poplecznicy to już nieobliczalni i niebezpieczni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkaa93 Re: Dlaczego akurat Tybet,skoro gorsze rzeczy dzi 31.03.08, 14:09 Jakbyśmy mieli takie nastawienie "Dlaczego Tybet a nie co innego" to na siłe znalezlibysmy wiele takich miejsc. Tybet walczy o swoje prawa. I my musimy działac ! Moim zdaniem pytanie to jest bezsensu. To tak jakby ktoś zapytał Dlaczego Polska ? Gdy własnie w naszym kraju narodziła się Solidarność. A dlaczego nie na Ukrainie? Białorusi ? Czy innych państwach ZSRR. Ktoś przedemną napisał ze caly czas obmysla jak może działać. Ja podobnie i chyba dlategozalogowałam się na forum. Np.: dzisiaj jest 31 marca Miedzynarodowy Dzień Akcji na Rzecz Tybetu. W szkole na plecaku miałam naklejoną małą flage Tybetu ktorą wczoraj zrobiłam. Zainteresowanym osobą tłumaczyłam dlaczego ją mam przy sobie. Myśle ze i takie małe kroczki maja znaczenie. Wielu moich rowniesników nawet nie wiedziało gdzie jest Tybet. Niektorzy nawet pytali co to jest. Uświadamianie jest ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dolphiness Re: Dlaczego akurat Tybet,skoro gorsze rzeczy dzi IP: *.ists.pl 31.03.08, 20:01 Agnieszko, pochwalam i super, że tak działasz. Powiem Ci, że nie dziwi mnie wcale to, iż ludzie nie wiedzą, co to Tybet, zwłaszcza Twoi rówieśnicy. 93 to rok Twoich urodzin? Masz 15 lat? Jeśli tak, to robisz coś bardzo ważnego i jest to cenne, ponieważ w polskich szkołach nie uczy się o Tybecie, nie stanowi to części tzw. wykształcenia ogólnego, a powinno. To fantastyczne, że młodzi ludzie jak Ty starają się uzupełnić tę lukę i uświadomić koleżankom i kolegom, że także takie miejsca istnieją i dzieję się w nich coś ważnego. A przy okazji pytań, które mają większy lub mniejszy sens, super, że nie zadajesz pytania "dlaczego ja?", tylko po prostu działasz. Respekcik :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkaa93 Re: Dlaczego akurat Tybet,skoro gorsze rzeczy dzi 31.03.08, 20:34 Bo zadaje "Dlaczego nie ja ?" Jakby każdy myślał "Dlaczego Ja?" to nadal żylibyśmy jak w epoce kamienia łupanego. Odpowiedz Link Zgłoś
hiperrealizm Dlatego, że 05.04.08, 15:01 wyjątkowo obrzydliwą praktyką jest gwałcenie miszek buddyjskich przy pomocy palek elektrycznych, co jest ulubionoą zabawą chińskich straźników w więzieniach w Tybecie. ======================================= To nie jest jedyny i najważniejszy powód, ale wystarczający by protestować! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szaraczek Re: Dlatego, że IP: *.chello.pl 05.04.08, 15:28 nadal ta "zabawa" jest popularna? kurcze na wszystkich kontynentach to chyba występuje co jakiś czas... ostatnio pamiętam że w ameryce południowej mieli takie pomysły... ludzie wszedzie są tacy sami... szkoda że nie tacy dobrzy tylko tacy prymitywni... Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkaa93 Re: chińczycy mają w tym szczególne upodobanie n/ 08.04.08, 20:19 To jest okropne. Odpowiedz Link Zgłoś