ed_
13.12.03, 16:46
WYPADEK, ZAMACH, CZY OSZUSTWO STULECIA?
1. Dziwne fakty.
Dlaczego w bakach śmigłowca prawie nie było paliwa gdy przybyli strażacy.
Według danych skąd leciał, gdzie ostatnio tankował, powinien mieć około 1/2
baków. Sprawdzono, że w Warszawie zatankował do pełna (~1900l-zgodnie z
procedurą dla helikopterów rządowych Mi-8, albo Hip'ów jak mówią amerykanie,
gdy cała planowana trasa przekracza 1/2 zasięgu, tankuje się do pełna) i
poleciał 300 km do Lubina i wracał, w Lubinie nie tankował.
Gwarantuje wam, że podczas krótkiego awaryjnego lądowania nie zrzuciłby
takiej ilości paliwa, chyba, że rządowe Hipy mają wyrzutnie napalmu. A może
zrobił to wcześniej, aby być pewnym, że nie wybuchnie?
Dlaczego dwóch z trzech pilotów nie było na stanowisku podczas lądowania ?
Czy wiedzieli że w ich miejsce wbije się drzewo ? Czy może raczej był to
przypadek, a w helikopterze nie było nikogo poza jednym pilotem.
Dlaczego świadkowie widzieli jedynie końcową fazę lotu i twierdzą, że
widzieli jak helikopter z wysokości 10-15 metrów runął na ziemię, tak nie
wygląda awaryjne lądowanie. A może było to twarde lądowanie, po wcześniejszym
uszkodzeniu sprężarki.
Wszystkie służby, były na miejscu po 10 minutach, bo agenci Boru podali im
lokalizację wypadku z wyjątkową precyzją, na chwilę przed zdarzeniem. Sami
piloci natomiast mówili, że nie znali dokładnie swojej lokalizacji, było
ciemno i była mgła. Pewnie GPS. Nie wierzę w taką organizację. Zadzwońcie na
policję, przyjadą za 3,4 godziny albo wcale, albo na pogotowie: "kochanie z
której jesteś kasy chorych". Sorry, nie ma już kas chorych, a to w końcu
premier.
Dochodzi mnóstwo sprzecznych informacji: premier ma złamaną nogę w czwartek
wieczorem, w piątek po południu noga jest ok, tylko złamany kręgosłup. Jedni
mówią, że premier wyszedł z helikoptera o własnych siłach, on sam mówi, że
wynieśli go agenci BORU.
Świadkowie wypadku są zastraszani przez BOR, nie wolno im z nikim rozmawiać,
udzielać wywiadów. Zauważcie, temat tabu, najważniejsze jest zdrowie
premiera. Może szukają spiskowców.
Media mają zakaz analizowania przebiegu zdarzenia, bo trwa śledztwo. Jakoś w
innych sprawach nie ma zakazu, a postepowania trwają. Czyżby sprawa była, aż
tak poważna.
W zagranicznej prasie i telewizji mówi się o tajemniczym wypadku i analizuje
sprzeczne doniesienia, u nas cisza.
2. Korzyści z wypadku:
Rząd może teraz kupić dowolne maszyny do floty rządowej, za dowolne pieniądze
i wziąć odpowiednią prowizję.
Premier Miller poprzez społeczne współczucie poprawia notowania swoje i
swojej partii oraz pojedzie do Brukseli i będzie bohaterem narodowym.
3. Odpowiedzi:
Zastrzegam, że poniższy komentarz jest jedynie hipotezą i z góry przepraszam
wszystkich, których urażam lub posądzam o czyny niepopełnione. Mam nadzieję,
że się mylę.
Wypadek był wcześniej przygotowany i wyreżyserowany przez wąską grupę ludzi
Millera. Helikopter prawdopodobnie wylądował gdzieś w okolicach miejsca
pozorowanego wypadku wysadził pasażerów, a następnie na wysokości 10-15m nad
lasem wyłączył silniki (najłatwiej uszkodzić sprężarkę) co dało efekt
opisywany przez świadków. W helikopterze był wtedy 1 pilot, ale w momencie
uderzenia o ziemię był już w środkowej części kadłuba w przygotowanym
miejscu, albo nie było go tam wcale, a helikopter był sterowany zdalnie.
Gdyby helikopter wpadł do lasu podczas awaryjnego lądowania to byłby w
zupełnie innym stanie, rozbił by się o konary drzew, ponieważ podczas takiego
lądowania kadłub śmigłowca obraca się, gdyż napędzany przez autorotację
główny wirnik obraca się wolniej niż zwykle, wolniej obraca się też wirnik
stabilizacyjny na ogonie. Żaden doświadczony pilot nie wybrałby za miejsce
lądowania awaryjnego lasu, chyba że wszystko jest przygotowane
wcześniej i zależy nam aby było jak najmniej świadków lub nie był ich wcale.
Myślę, że najlepszym dowodem, że obrażenia większości są pozorowane będzie
bohaterski wyjazd Millera do Brukseli. Za 2 ,3 lata dowiemy się z kolei
jakie to przekręty były przy zakupie floty rządowej w 2004 roku. Możliwe też,
że Miller wykorzysta pozorowane zajście w walce politycznej i dowiemy się, że
przyczyną awaryjnego lądowania np: był sabotaż sprężarki, czyli
był to zamach. Winnych szybko znajdą. Czarną skrzynkę można podmienić, tak
jak podmieniają kasy fiskalne.
Raz jeszcze przepraszam, wszystkich, których uraziłem. Każdy ma prawo do
swojego zdania. Być może jestem przeczulony, bo w swoim życiu nasłuchałem się
wiele kłamstw w wojsku. Pamiętam jak mówiono o Popiełuszce, że
popełnił samobójstwo, albo ostatnia wersja, że zabiło go CIA, aby szkalować
SB. Pokazywano nam zdjęcia, filmy i przekonujące dowody. Albo ten student
Pyjas, oficjalna wersja była, że był nałogowym alkoholikiem i spadł ze
schodów i się zabił. Wtedy w to wierzyłem.......
(~major JS)
nadesłane
innestrony.pl/?czyt=150&start=0&litery=duze