08.01.14, 21:57
Nie mylić z popartem, z dziedziny sztuk plastycznych, wytworem szalonych lat 60. To coś wyjątkowo specyficznego dla kultury Polski Ludowej lat 60 i 70. Mało było u nas rocka: Breakout, Klan, czy Romuald i Roman zniknęli, nie mieli naśladowców i chyba też odgórna polityka to tępiła. A wszsytko wtedy zależało od polityki. Nie znaczy, że nie powstawało nic wartościowego i to coś bardziej specyficznego dla nas, nie naśladującego żadnych "trendów" zachodnich i to właśnie nazwałbym artpopem. Przede wszystkim takie zjawiska jak Marek Grechuta, Skaldowie czy nawet a może przede wszystkim Maryla Rodowicz (może też np.Łucja Prus), które łączyły po prostu dobrze skomponowaną niebanalną muzykę z dobrym tekstem. Raczej nie dla młodzieży w okresie buntu - jak na zachodzie rock.
Autentyczna fala rocka przyszła do nas w latach 80. i to był osobny rozdział.
Obserwuj wątek
    • bartos29 Re: Art-pop 14.01.14, 16:15
      To, co ja wiem o epoce Gierka - to generalnie panowała tandetna pokazucha. Takie zjawiska jak Anawa, czy Skaldowie to były jakieś wyjątki (zresztą u Skaldów też widzę dużo chałturnictwa).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka