Dodaj do ulubionych

A co to sa te motory

IP: 2.4.STABLE* / 172.18.231.* 26.06.02, 15:25
Panie ja słyszalem ze to niebepieczne są te motory to prawda ? Jak to jest ?
Bo to chyba wariaty jezdzą na tych motorach
Obserwuj wątek
    • Gość: spiwor Re: A co to sa te motory IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.06.02, 16:20
      Panie wszystko jest dla ludzi tylko trzeba umieć z tego korzystać, dopóki nie
      spróbujesz nie wiesz jak to smakuje.
      • Gość: Hiszpan Re: A co to sa te motory IP: 213.25.43.* 27.06.02, 07:53
        Racja!!!
    • pawel.kot Re: A co to sa te motory 27.06.02, 15:34
      Uważam, że motocykle, są równie neutralne w kwestii bezpieczeństwa jak rowery,
      czy samochody. Wszystkie te pojazdy produkowane są dla ludzi, i to dlatego, że
      ci ludzie takimi pojazdami chcą jeździć. Wszystkie (w tym motocykle), są coraz
      doskonalsze. Jednak nie chodzi panu zapewne o konstrukcję samą w sobie.
      Każde urządzenie techniczne, a nawet prosty nóż plastikowy, podobnie jak
      motocykl, samochód, czy rower, przy nieprawidłowym użytkowaniu może być
      niebezpieczny, jednak nie sam w sobie. Kończąc wywód twierdzę, że motocykle nie
      są niebezpieczne,

      NIEBEZPIECZNA MOŻE BYĆ GŁOWA KIEROWCY,

      który prowadzi jakikolwiek pojazd. Jeśli ktoś prowadzi pojazd i nie ma
      wyobraźni (nie mylić z ułańską fantazją), bądź przecenia swe umiejętności, z
      łatwością może doprowadzić do tragedii, co nie wynika z urządzenia, którym się
      posługuje.

      Pozdrawiam

      Paweł Kot
      • Gość: rabi Re: A co to sa te motory IP: *.radiozet.com.pl / 10.10.11.* 27.06.02, 17:10
        pawel.kot napisał(a):

        > Uważam, że motocykle, są równie neutralne w kwestii bezpieczeństwa jak rowery,
        > czy samochody. Wszystkie te pojazdy produkowane są dla ludzi, i to dlatego, że
        > ci ludzie takimi pojazdami chcą jeździć. Wszystkie (w tym motocykle), są coraz
        > doskonalsze. Jednak nie chodzi panu zapewne o konstrukcję samą w sobie.
        > Każde urządzenie techniczne, a nawet prosty nóż plastikowy, podobnie jak
        > motocykl, samochód, czy rower, przy nieprawidłowym użytkowaniu może być
        > niebezpieczny, jednak nie sam w sobie. Kończąc wywód twierdzę, że motocykle nie
        >
        > są niebezpieczne,
        >
        > NIEBEZPIECZNA MOŻE BYĆ GŁOWA KIEROWCY,
        >
        > który prowadzi jakikolwiek pojazd. Jeśli ktoś prowadzi pojazd i nie ma
        > wyobraźni (nie mylić z ułańską fantazją), bądź przecenia swe umiejętności, z
        > łatwością może doprowadzić do tragedii, co nie wynika z urządzenia, którym się
        > posługuje.
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > Paweł Kot

        Witam. Przepraszam, że się wcinam, bo nawet nie mam prawa jazdy na motor.
        Chciałem tylko trochę poteoretyzować (jeśli nie mam racji, proszę mnie oświecić).
        To wszystko jak najbardziej prawda, że niebezpieczna może być głowa kierowcy, że
        brak wyobraźni może doprowadzić do tragedii itd. Ale wyobraźmy sobie taką
        sytuację, że na przykład jadę motorem powiedzmy 70 km/h (tak wolno, bo jestem
        rozsądnym człowiekiem z wyobraźnią i nie przeceniam swoich umiejętności). W
        pewnym momencie natrafiam na pozimową dziurę w asfalcie (jakich przecież u nas
        tysiące). W przypadku samochodu, co najwyżej kończy się to uszkodzeniem
        zawieszenia, no ale w przypadku motocykla może się to zakończyć wywrotką no a o
        następstwach takiej wywrotki na ruchliwej ulicy nie będę pisał. Także reasumując,
        wydaje mi się, że z tą neutralnością motocykli i samochodów w kwestii
        bezpieczeństwa to nie jest do końca prawda. Coż z wyobraźni i z tego, że nie
        przecenia się swoich umiejętności. Po prostu motocykl jakkolwiek doskonałą
        konstrukcją by nie był, zawsze pozostaje jednośladem. To tyle. Pozdr.

        • Gość: Jakub Re: A co to sa te motory IP: 2.4.STABLE* / 172.18.231.* 28.06.02, 09:48
          Ale wyobraźmy sobie taką
          > sytuację, że na przykład jadę motorem powiedzmy 70 km/h (tak wolno, bo jestem
          > rozsądnym człowiekiem z wyobraźnią i nie przeceniam swoich umiejętności). W
          > pewnym momencie natrafiam na pozimową dziurę w asfalcie (jakich przecież u nas
          > tysiące).


          Tak to prawda koloego ze nie nie masz prawa jazdy na motocykl na dziore to sie
          poprostu najerzdza a nie natrafia. To czy trafisz w dziure to zalezy tylko od
          ciebie i nie potrzeba prawajazdy zeby o tymm wiedziec wystarczy poprubowac zabawy
          z kobieta . Daj wiare ze jest to naprawde podobny przykład .
          • Gość: rabi Re: A co to sa te motory IP: *.radiozet.com.pl / 10.10.11.* 28.06.02, 11:11
            Gość portalu: Jakub napisał(a):

            > Ale wyobraźmy sobie taką
            > > sytuację, że na przykład jadę motorem powiedzmy 70 km/h (tak wolno, bo jes
            > tem
            > > rozsądnym człowiekiem z wyobraźnią i nie przeceniam swoich umiejętności).
            > W
            > > pewnym momencie natrafiam na pozimową dziurę w asfalcie (jakich przecież u
            > nas
            > > tysiące).
            >
            >
            > Tak to prawda koloego ze nie nie masz prawa jazdy na motocykl na dziore to sie
            > poprostu najerzdza a nie natrafia. To czy trafisz w dziure to zalezy tylko od
            > ciebie i nie potrzeba prawajazdy zeby o tymm wiedziec wystarczy poprubowac zaba
            > wy
            > z kobieta . Daj wiare ze jest to naprawde podobny przykład .

            Wolę natrafiać niż najeżdżać przez "rz", na dziurę przez "ó" i popróbować
            przez "u". Pozdrawiam gorąco, kolego (czy jak Ty tam piszesz "koloego")
            erotomanie - analfabeto.

            • Gość: MiRAS Re: A co to sa te motory IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.06.02, 14:21
              A o dyslekcji Pan słyszał. Z analfabetyzmem nie ma nic wspólnego.
              Uwagi o ortografii są na forum troszeczkę nie na miejscu. Przynajmniej nie na
              tym. Sądzę że stosowniejsze do tego jest forum "Ortografia - język polski",
              które dla pana polonisty na pewno będzie bardziej stosowne.

              • Gość: rabi Re: A co to sa te motory IP: *.radiozet.com.pl / 10.10.11.* 28.06.02, 16:01
                Gość portalu: MiRAS napisał(a):

                > A o dyslekcji Pan słyszał. Z analfabetyzmem nie ma nic wspólnego.
                > Uwagi o ortografii są na forum troszeczkę nie na miejscu. Przynajmniej nie na
                > tym. Sądzę że stosowniejsze do tego jest forum "Ortografia - język polski",
                > które dla pana polonisty na pewno będzie bardziej stosowne.
                >
                Chłopie. Jak zwał, tak zwał. Dla mnie to po prostu brak szacunku dla czytającego.
                I tyle. Pozdrawiam i dziękuję ekspertowi za ustosunkowanie się do mojej
                wypowiedzi.
              • vwdoka Re: A co to sa te motory 02.07.02, 15:33
                Gość portalu: MiRAS napisał(a):

                > A o dyslekcji Pan słyszał. Z analfabetyzmem nie ma nic wspólnego.
                > Uwagi o ortografii są na forum troszeczkę nie na miejscu. Przynajmniej nie na
                > tym. Sądzę że stosowniejsze do tego jest forum "Ortografia - język polski",
                > które dla pana polonisty na pewno będzie bardziej stosowne.
                >

                Jeżeli już to o dysleksji. Jest takie coś, ale najczęściej jest to zwykłe
                niechlujstwo językowe i brak szacunku do czytelnika.
                Pozdrawiam,
                vwdoka
        • pawel.kot Re: A co to sa te motory 28.06.02, 14:21
          Wszystko ma swoje plusy i minusy,
          motocykl jest jednośladem i być może łatwiej się przewrócić na „dziurze w
          jezdni”, ale za to jak wypadasz z łuku jezdni, lub zjeżdżasz na pobocze,
          trudniej jest trafić w drzewo (mało doświadczeni), lub łatwiej jest je ominąć
          (świetni kierowcy). Wiele razy zdarzało mi się, że jadące z przeciwka
          ciężarówki postanowiły się wyprzedzać i zajęły oba pasy ruchu. Cieszę się, że
          jechałem motocyklem, bo na tak wąskim „pasie dla pojazdów wolnobieżnych”
          samochodem bym się nie zmieścił i wjechałbym do rowu. Motocyklem sobie
          zjechałem maksymalnie na prawo i pojechałem dalej.

          Pozdrawiam

          Paweł Kot
          • Gość: Jakub do pana polonisty IP: 2.4.STABLE* / 172.18.231.* 28.06.02, 16:45
            Wiesz stary lubie cie naprawde lubie takich maniakow jak ty zawsze mozna sie z
            nich troche posmiac . Naprawde nie wiem czegoszukasz w tym internecie piekna i
            estetyki to powinienes chba pujsc do muzeum albo na konkurs poetow.
            Powiedz jak mozna sie dopatrzec w czlowieku erotomana po tzrch zdaniach co ???
            No nie slysze . Mysle ze masz stary problem ale zawsze mozesz pujsc do
            psychologa.




            A wracajac do motocykli to jestem przekonany ze napewna sa bardziej bezpieczne
            niz camochody zdreszta co tu porownywac mozna by tez porownac z samolotem albo
            z balonem itd wlaciwie to motocykl mam tyle wspolnego z samochdem co motolotnia
            z samolotem czyli poruszaja sie po podobnej przestrzeni. No ale kolega
            polonista zaraz mnie skrytykuje wymysli jakis smieszny dowcimp .

            Mysle ze temu koledze wyjadkowo przydal by sie moton b zeby mogl sobie
            przedluzyc to czego ma za malo :))))
            • alterego A co to sa te motory? - no wlasnie... 30.06.02, 23:46
              Ktos postawil to pytanie przewrotnie i z ironia, ale uwazam, ze celnie oddal
              podejscie przecietnego kierowcy-Polaka do motocykli. Po naszych drogach jezdzi
              sie niebezpiecznie motocyklem, bo motocykle to jeszcze ciagle "dziwo" na
              kolkach. Kierowcy nie sa w stanie przewidziec skutku zdarzenia z udzialem
              motocykli. Nie dociera do nich specyfika jazdy "moturow": ich przyspieszenia,
              droga hamowania. Ciagle jeszcze lekcewaza odlegly punkcik z pojedynczym
              swiatelkiem. Dlatego zabijaja motocyklistow podczas wyprzedzania "na
              trzeciego", najezdzaja im na plecy podczas hamowania, spychaja na pobocze... O
              tym powinno sie juz mowic na kursach dla kierowcow. Motocykli przybywa nam z
              kazdym miesiacem i pewnie za jakis czas to sie zmieni - tylko jakim kosztem?
              Niestety wraz z motocyklami przybywa nam "motodawcow", ktorych stac na scigacze
              ale nie stac na wyprawe na tor i probuja sportowej jazdy na ulicach.
              Pozdrawiam wszystkich motonitow!!
              Alterego - Yamaha XS 360 ('77)
              • Gość: pawel.kot Re: A co to sa te motory? - no wlasnie... IP: *.proszynski.pl / *.proszynski.pl 01.07.02, 18:15
                Zgadza się, że obecni motocykliści torują drogę bezpieczeństwa tym, którzy będą
                się czuć naprawdę bezpiecznie za 5-7, czy więcej lat. Zgadza się, że na kursie
                nauki jazdy rzadko wspominają o możliwościach motocykla, jego przyspieszeniu,
                prędkości maksymalnej i drodze hamowania, oraz że nie obserwując wystarczająco
                często lusterek można zabić człowieka podczas wyprzedzania np. „Maluszka”.
                Wiem z autopsji, że zdarzają się sytuacje, podczas których nawet doświadczony
                motocyklista nie jest w stanie przewidzieć niebezpieczeństwa, i przez „nie
                nauczonego nowoczesności” kierowcę samochodu może być brutalnie „wysadzony z
                siodła”.
                Nad osobową Skodą, która zajechała mi drogę, odbyłem „lot”, z prędkością 130
                km/h i nie mam pretensji, mało tego, nie mam prawa mieć pretensji do kierowcy
                w/w samochodu.
                Ja – motocyklista, aby żyć długo i szczęśliwie, aby przemierzać przez kolejne
                lata, kolejne dziesiątki tysięcy kilometrów MUSZĘ się dostosować do panujących
                warunków, muszę być świadom ryzyka, braku umiejętności, złych zachowań, czy
                chamstwa innych kierowców. Muszę brać poprawkę na najdziwniejsze,
                nieoczekiwane, nieprzewidywalne i zupełnie niezrozumiałe manewry innych
                kierowców. NIE MOGĘ przeceniać własnych umiejętności, zachowując przy tym duży
                margines bezpieczeństwa, na „ślepotę”, „głupotę” etc. innych.
                Nasza wyższość nad kierowcami samochodów (często rozpadających się) polega na
                tym, że wiemy czym są samochody, bo znamy je od urodzenia. Wiemy także, jakim
                pojazdem sami jeździmy, i co on potrafi, bo spędzamy na nim tyle czasu ile
                tylko się da.
                MY – MOTOCYKLIŚCI znamy broń swoją i przeciwnika, ONI - KIEROWCY SAMOCHODÓW
                znają tylko swoją broń.
                Więc to My, aby ocalić własne zdrowie czy życie, aby innym (również przyszłym)
                motocyklistom stworzyć europejskie warunki jazdy jednośladem, musimy na co
                dzień „WYKAZYWAĆ WYŻSZĄ ŚWIADOMOŚĆ”, „EDUKOWAĆ ZACOFANYCH”, „PRZEWIDYWAĆ
                NIEPRZEWIDYWALNE”.

                PAMIĘTAJMY, że:
                - wielu użytkowników samochodów jeździ z obowiązku i wcale tego nie lubi,
                - wielu z nich kupiło sobie prawko, bo nie mogli zdać nawet za piątym razem,
                - w majowy długi weekend policjanci złapali ponad 5000 pijanych kierowców, a w
                następny długi weekend blisko połowę tego co wcześniej,

                Jak powiedział kiedyś mój wielki autorytet, nauczyciel i przyjaciel: „JAZDA
                MOTOCYKLEM, TO SZTUKA CIĄGŁEGO ODMAWIANIA SOBIE”.

                Pozdrawiam

                Paweł Kot

                P.S. Nie zmienia to faktu, że motocykle są równie bezpieczne jak samochody.
              • pawel.kot Re: A co to sa te motory? - no wlasnie... 01.07.02, 18:16
                Zgadza się, że obecni motocykliści torują drogę bezpieczeństwa tym, którzy będą
                się czuć naprawdę bezpiecznie za 5-7, czy więcej lat. Zgadza się, że na kursie
                nauki jazdy rzadko wspominają o możliwościach motocykla, jego przyspieszeniu,
                prędkości maksymalnej i drodze hamowania, oraz że nie obserwując wystarczająco
                często lusterek można zabić człowieka podczas wyprzedzania np. „Maluszka”.
                Wiem z autopsji, że zdarzają się sytuacje, podczas których nawet doświadczony
                motocyklista nie jest w stanie przewidzieć niebezpieczeństwa, i przez „nie
                nauczonego nowoczesności” kierowcę samochodu może być brutalnie „wysadzony z
                siodła”.
                Nad osobową Skodą, która zajechała mi drogę, odbyłem „lot”, z prędkością 130
                km/h i nie mam pretensji, mało tego, nie mam prawa mieć pretensji do kierowcy
                w/w samochodu.
                Ja – motocyklista, aby żyć długo i szczęśliwie, aby przemierzać przez kolejne
                lata, kolejne dziesiątki tysięcy kilometrów MUSZĘ się dostosować do panujących
                warunków, muszę być świadom ryzyka, braku umiejętności, złych zachowań, czy
                chamstwa innych kierowców. Muszę brać poprawkę na najdziwniejsze,
                nieoczekiwane, nieprzewidywalne i zupełnie niezrozumiałe manewry innych
                kierowców. NIE MOGĘ przeceniać własnych umiejętności, zachowując przy tym duży
                margines bezpieczeństwa, na „ślepotę”, „głupotę” etc. innych.
                Nasza wyższość nad kierowcami samochodów (często rozpadających się) polega na
                tym, że wiemy czym są samochody, bo znamy je od urodzenia. Wiemy także, jakim
                pojazdem sami jeździmy, i co on potrafi, bo spędzamy na nim tyle czasu ile
                tylko się da.
                MY – MOTOCYKLIŚCI znamy broń swoją i przeciwnika, ONI - KIEROWCY SAMOCHODÓW
                znają tylko swoją broń.
                Więc to My, aby ocalić własne zdrowie czy życie, aby innym (również przyszłym)
                motocyklistom stworzyć europejskie warunki jazdy jednośladem, musimy na co
                dzień „WYKAZYWAĆ WYŻSZĄ ŚWIADOMOŚĆ”, „EDUKOWAĆ ZACOFANYCH”, „PRZEWIDYWAĆ
                NIEPRZEWIDYWALNE”.

                PAMIĘTAJMY, że:
                - wielu użytkowników samochodów jeździ z obowiązku i wcale tego nie lubi,
                - wielu z nich kupiło sobie prawko, bo nie mogli zdać nawet za piątym razem,
                - w majowy długi weekend policjanci złapali ponad 5000 pijanych kierowców, a w
                następny długi weekend blisko połowę tego co wcześniej,

                Jak powiedział kiedyś mój wielki autorytet, nauczyciel i przyjaciel: „JAZDA
                MOTOCYKLEM, TO SZTUKA CIĄGŁEGO ODMAWIANIA SOBIE”.

                Pozdrawiam

                Paweł Kot

                P.S. Nie zmienia to faktu, że motocykle są równie bezpieczne jak samochody.
                • geminix Brawo! 02.07.02, 12:02
                  O to chodzi
                  :o)
                  Rafał
                • vwdoka Do pana Kota 02.07.02, 15:44
                  Zapewne jest pan kimś wybitnym w świecie motocykli, nie wiem bi nie znam się na
                  tym. Nie mam motocykla, jeżdżę samochodem. Zdecydowanie nie podoba mi się
                  sformułowane przez Pana antagonizowanie kireowców samochodów - diabłów
                  wcielonych i motocykli - niewiniątek.

                  Po pierwsze jest się albo dobrym albo złym kierowcą - niezależnie od pojazdu.

                  Po drugie motocykl to żadna nowość na polskich drogach. Nowością można nazwać
                  ścigacze, których nigdy wcześniej w Polsce nie było. Na wsi do dzisiaj motocykl
                  zazwyczaj jest pierwszym pojazdem mechanicznym którego ujeżdża młody człowiek.

                  Po trzecie to iż ktoś zajeżdża motocykliście drogę nadzwyczaj często bierze się
                  z lawirowania pomiędzy samochodami z nadmierną prędkością.

                  Po czwarte kierowcy motocykli typu ścigacze zazwyczaj potrafią dodać gazu na
                  prostej, żadnej umiejętności manewru!

                  Tyle na gorąco.
                  Pozdrawiam,
                  vwdoka
                  • pawel.kot Re: Do pana Kota 03.07.02, 20:17
                    vwdoka napisał(a):

                    > Nie mam motocykla, jeżdżę samochodem. Zdecydowanie nie podoba mi się
                    > sformułowane przez Pana antagonizowanie kierowców samochodów - diabłów
                    > wcielonych i motocykli - niewiniątek.

                    Nie taki był cel mojej wypowiedzi, jednak jeśli ktoś wyciągnął takie wnioski
                    bardzo przepraszam.

                    > Po pierwsze jest się albo dobrym albo złym kierowcą - niezależnie od pojazdu.

                    Tak. Wiele osób jeździ równie dobrze, czy źle samochodem, motocyklem, czy
                    rowerem. Jeśli się nie szanuje innych użytkowników drogi, bez względu na pojazd
                    jest się złym kierowcą. Nie można oczekiwać, że wszyscy napotkani przez nas
                    użytkownicy dróg będą zjeżdżać z drogi.

                    > Po drugie motocykl to żadna nowość na polskich drogach. Nowością można nazwać
                    > ścigacze, których nigdy wcześniej w Polsce nie było. Na wsi do dzisiaj motocykl
                    > zazwyczaj jest pierwszym pojazdem mechanicznym którego ujeżdża młody człowiek.

                    Mówiąc o motocyklach miałem na myśli współczesne (nie tylko „ścigacze”)
                    motocykle, co faktycznie mogłem podkreślić. „Ścigacze” to tylko część
                    współczesnych motocykli.

                    > Po trzecie to iż ktoś zajeżdża motocykliście drogę nadzwyczaj często bierze się
                    > z lawirowania pomiędzy samochodami z nadmierną prędkością.

                    Zdarza się, że również takie są przyczyny zajeżdżania drogi motocyklistom, jednak
                    ja wagę tego twierdzenia postawiłbym znacznie niżej: to iż ktoś zajeżdża
                    motocykliście drogę CZASAMI bierze się z lawirowania pomiędzy samochodami z
                    nadmierną prędkością.
                    Wiem to, ponieważ rocznie przejeżdżam samochodem ok. 50-70 tys km i ok. 25-30
                    tys. km motocyklem.

                    > Po czwarte kierowcy motocykli typu ścigacze zazwyczaj potrafią dodać gazu na
                    prostej, żadnej umiejętności manewru!

                    Kolejne zbyt pochopne stwierdzenie. Z powodów j.w. wiem, że kierowcy motocykli
                    typu „ścigacze” często potrafią jeździć równie dobrze na prostych jak i
                    zakrętach. Są również młodzi i niedoświadczeni adepci tej sztuki (podobnie jest z
                    samochodami), którzy siadają za kierownicę zbyt mocnej jak na swoje umiejętności
                    maszyny i przeceniają własne umiejętności.

                    Zgadzam się z tym, że nie można złych cech przypisywać tylko użytkownikom jednego
                    typu pojazdów, a pozytywy zostawiać tym, których reprezentujemy.

                    Jeśli uraziłem – przepraszam i

                    Pozdrawiam

                    Paweł Kot
                    • vwdoka Re: Do pana Kota 04.07.02, 13:25
                      Witam,
                      W takim razie sprawę możemy chyba uznać za załatwioną.
                      Generalnie zgadzam się z pana opiniami. Jako użytkownik samochodu roweru lub
                      pieszy niewątpliwie zauważam głównie tylko tą gorszą część motocyklistów,
                      którzy w ten czy inny sposoób mi "przeszkadzają".
                      Pozdrawiam,
                      vwdoka
      • Gość: MC Re: A co to sa te motory IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.07.02, 23:30
        ile motocykli ucierpiało w Pańskiej karierze motocyklisty, zanim stał się Pan
        tak rozsądny?
        • pawel.kot Re: A co to sa te motory 04.07.02, 13:36
          W okresie, kiedy nie umiałem ocenić własnych umiejętności i ponosiła mnie
          ułańska fantazja (niestety zdarzało się i tak), małem nieprzyjemność zniszczyć
          dwa motocykle. Wyciągnąłem z tego wnioski i dużo się nauczyłem.

          Dlatego dziś jestem zwolennikiem dozowania emocji i stopniowania motocykli (pod
          względem osiągów) w dążeniu do tego wymarzonego - najmocniejszego i
          najszybszego.

          Pozdrawiam

          Paweł Kot

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka