Gość: Marcin Osikowicz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.05.05, 23:04
Niedaleko dworca głównego w Krakowie wybudowano kilka nowych ulic i 2
niewielkie ronda. Jedno ma więcej studzienek, drugie mniej. W związku z tym
to drugie lepiej nadaje się do jeżdżenia w kółko.
Jeśli jeżdżenie motocyklem w kółko wydaje ci się głupim pomysłem, nie czytaj
dalej.
Razu pewnego pojechałem tam po pracy. I zobaczyłem jeszcze dwóch jeżdżących w
kółko. I też zacząłem jeździć. I tak sobie jeździliśmy. Jak któremu się
zakręciło w głupim łbie, to zjeżdżał na bok i gapił się na pozostałych.
Wreszcie jeden z nas wyrąbał. I nie byłem to ja. Suzuki SV 650 sunęło w moim
kierunku, a ja obserwowałem to z uczuciem piękna katastroficznego.
Jeśli uważasz, że katastrofy nie mogą być piękne obejrzyj sobie "Greka
Zorbę".
Gość był twardy. Otrzepał portki, zaklął szpetnie ale nie stracił fasonu. W
przeciwieństwie do jego Suzuki.
- To nic - mówił - to się pospawa.
Poczułem, że nic tam po mnie.
Następnego dnia mój motocykl przewrócił się na bocznej stopce, bo śmiałem się
z cudzego wypadku.
Jest jeszcze jedno kółko. Jeśli znudzi ci się jazda w lewo, to najlepszym w
Krakowie zakrętem w prawo jest ślimak zjazdu na obwodnicę w Swoszowicach.
Polecam wewnętrzny pas, albowiem na zewnętrzym usytuowane są studzienki.
Startujesz na światłach pod stacją Shell. Wykręcasz 4 bieg na moście ponad
obwodnicą, potem hamowanie, zbijasz 2 biegi i kładziesz się w prawy 275-
stopniowy winkiel w dół, przy 80-90 km. Wyjście lewym pasem obok ostatniej
studzienki, trójka, hamowanie i prawo na jedynce w mini-rondko. Można je
objechać, ale 30% obwodu jest zawalone błotkiem, więc lepiej wykręcić się w
prawo i wjechać z powrotem na most. Zawracasz pod stacją i znów.
Mówiłem, żebyś nie czytał dalej.