fibin
05.05.06, 12:07
Zajechałem dziś na stację benzynową żeby zatankować swoją Hondzię, wszystkie
8 stanowisk było zajęte, niektórzy myli szyby wcale sie nie śpiesząc zreszta,
więc cierpliwie czekałem na puste miejsce. Zwolniły sie prawie wszystkie
naraz, jak to czasem bywa. Po zapłaceniu podzszedłem do motorka i chciałem
spokojnie ubrać kask i rękawice a tu jakis burak krzyczy na mnie żebym mu
sie usunał spod dystrybutora. Patrzę wokół i mówię mu spokojnie, że przeciez
inne są wolne a ja też czekałem zresztą. Wtedy facet zacząl bluzgać, że
jestem złośliwy, że na takiego zreszta wyglądem, że wszyscy motocykliści są
tacy itp, itd. Olałem gościa, spokojnie się ubrałem i ruszyłem a on mi już
prawie wjechał w tylne koło i dalej rzucał mięchem. Może należało mu skuc
mordę? Ale wtedy byłbym taki sam jak on. Choć pewnie wcześniej czy później
ktoś nie wytrzyma i skuje mu tego obleśnego ryja:)
Często zresztą widzę kretyńskie uśmiechy triumfujących buraków kiedy z
premedytacją zajeżdżają mi drogę. Świat należy do nich, czyż nie? A
przynajmniej tak im się wydaje:(