elo2001 11.03.03, 19:30 Mam Gilere Runner 50cc i od pewnego czasu staram sie zrobic stoppie albo wheelie i mi nie wychodzi... Czy mógłbym kogos prosic o wskazowki jak zrobic te tricki poprawnie? P.S. mam blokade Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
spipen Re: Stoppie i Wheelie. Pomocy!!!!!!!!! 12.03.03, 04:51 Czolem, Sprawa jest banalnie (dla doświadczonych) prosta. Aby zacząć, polecam oczekać na cieply i suchy asfalt, aby uzyskać możliwie najlepszą przyczepność opon. Ważne jest również, by opony były nagrzane, więc musisz trochę pojeździć, zanim zaczniesz. Jeśli te warunki będą spełnione, możesz zacząć próby, a opona (chodzi głównie o przednią) nie będzie Ci się ślizgać. Aby postawic sprzeta na PRZEDNIE KOŁO musisz przestać bać się przedniego hamulca. Musisz wyczuć hamulec i moment ewentualnego uślizgu koła. Zaczynaj wciskach klamkę do oporu od małych prędkości, np.: 5 km/h. Jak już (np. przy ok. 10 km/h) uzyskasz oderwanie przedniego koła, jest OK. Ta prędkość jest optymalna, abyś uczył się wyczucia hamulca. Musisz badać, ile dalej zajedziesz stopniowo zwalniając „uścisk”. Z jazdą na tylnym kole jest prościej. Potrzebujesz: równego asfaltu o nachyleniu 0st, czyli „stół”. Odkręcając „gaz” w swym sprzęcie zauważasz pewnie, w którym momencie (przy jakich obrotach) „dostaje” on mocy/momentu (moment X). Jeśli znasz już ten moment, spróbuj przesiąść się max. Do tyłu, odkręć gaz do momentu X, następnie na ułamek sekundy przymknij gaz, a potem odkręć do oporu. Jeśli Twój Runner jest odblokowany, to powinno wystarczyć, jeśli nie, spróbuj wstać na podestach i po przymknięciu (od momentu X) musisz zmienić taktykę w stosunku do modelu I, tzn: odkręcając ponownie gaz, musisz równolegle podskoczyć, ciągnąc jednocześnie za kierownicę. Ostatni sposób stosowałem w najbardziej „len9iwych” skuterach. Działa. Jednak pamiętaj, że odpowiedzialność za próby ponosisz Ty sam, a to co napisałem powyżej, to opis moich prób i doświadczeń. Sprawdziły się. Poza większością cruiserów i chopperów wszystko da się „dźwignąć”. PZDR spipen Odpowiedz Link Zgłoś
hiszpan25 Re: Stoppie i Wheelie. Pomocy!!!!!!!!! 13.03.03, 09:04 święte słowa! ryzyko ponosisz sam! poszukaj pustego placu i ćwicz jeśli MUSISZ... :) aha widziałem "speca stawiającego na gumę" Intrudera 1400... tyle że z pasażerem bo "na solo tył się ślizgał"... :) PZDR! Odpowiedz Link Zgłoś
profet Re: Stoppie i Wheelie. Pomocy!!!!!!!!! 30.06.03, 12:35 z szacunkiem dla p. Dziawera!!! Muszę powiedzieć, że pan jest albo łagodnie jeżdżacy albo mało kłótliwy i płaci pan jak gliniarze łapią. Od dwóch lat w polsce NIE MA (!!!) kolegiów ds. wykroczeń. W ten sposób sędziowiw w sądach grodzkich oceniają wykroczenia. Może być łatwiej udowodnić, np. że podczas jazdy po pustym placu na gumie nie było się niebezpiecznym (na kolegiu faktycznie szans bym nie dał). Uszanowanie jescze raz. Prawnik Odpowiedz Link Zgłoś
szymon.dziawer Re: Stoppie i Wheelie. Pomocy!!!!!!!!! 17.03.03, 13:58 GUMA Generalnie możemy uznać, że istnieją dwie metody stawiania na koło. Z rączki (z gazu), bądź ze sprzęgła. Różnią się one między sobą sposobem oderwania przedniego koła od nawierzchni. Technika samej jazdy w obu przypadkach jest taka sama. Musimy liczyć się jednak z wieloma niebezpieczeństwami. Jednym z nich jest możliwość wystąpienia shimmy podczas powrotu przedniego koła na ziemię. Zważywszy na to, że np. R1 możemy ciągnąć na dwójce (na kole) do 190km/h perspektywa wystąpienia tego zjawiska jest cokolwiek niepożądana. Tutaj pomóc nam może zamontowanie w naszym „bajku” amortyzatora skrętu. Oczywiście, jest to wskazane nie tylko ze względu na akrobacje. Może nam się to przydać także w wielu innych przypadkach. Stawiamy motocykl Z rączki Stawianie motocykla z rączki polega na podciągnięciu go do pewnej wartości obrotów, następnie lekkim przymknięciu gazu i przypałowaniu. Przy jakich obrotach? To niestety musicie sprawdzić sami. TL potrafi obyć się bez zamknięcia. W przypadku GSX-R-a 750 będzie to ok. 6000 obr/min., natomiast w XJR będą to obroty rzędu 3000-3500. Ze sprzęgła Jeżeli zdecydujemy się stawiać motocykl za sprzęgła, będzie to wymagało lekkiej pomocy klamki do wyrzucenia koła w górę. Motocykl ciągniemy do obrotów, na których dysponujemy większym momentem, wciskamy sprzęgło, jednocześnie robiąc lekką przygazówkę, i puszczamy klamkę, dodając jednocześnie gazu. Pamiętajmy, że nie powinien być to strzał, ponieważ może to się skończyć uślizgiem tylnego koła, a nie o to nam przecież chodzi, przynajmniej w tym odcinku. Wyciskanie sprzęgła powinno odbywać się stopniowo, ale zdecydowanie. Dodawanie gazu także powinno być bardzo płynne. Po prostu czynności te powinny odbywać się podobnie, jak przy ruszaniu, tylko że znacznie szybciej i już podczas jazdy. Jazda Jeżeli już opanowaliśmy stawianie motocykla na koło, nie pozostaje nam nic innego, jak jazda w tej pozycji. Najprościej jest jechać, cały czas przyspieszając. W takim przypadku środek ciężkości motocykla znajduje się przed tylną osią i w zależności, czy będzie on bliżej, czy dalej od niej, gumka będzie odpowiednio dłuższa lub krótsza.. Jeżeli jednak chcemy zrobić naprawdę długi przejazd, musimy utrzymywać środek ciężkości idealnie nad osią tylnego koła lub nawet za nią. Dzięki temu nie będziemy musieli przyspieszać. Ba, możemy nawet zwolnić. Trzeba zaznaczyć, że przy takich ewolucjach prawdopodobieństwo zaliczenia fikołka przez plecy jest znacznie większe i bardzo ważne jest trzymanie nogi na tylnym hamulcu, ponieważ samo przymknięcie gazu może nie wystarczyć. Z czasem możemy też pokusić się o zmianę biegów. Robimy to w ten sam sposób, jak w przypadku zmiany bez sprzęgła. Kiedy nasze przejazdy będą dłuższe, konieczne okaże się wychylenie zza motocykla na prawą lub lewą stronę, aby móc obserwować, co dzieje się przed nami. Nie możemy robić tego gwałtownie, ponieważ motocykl zacznie po prostu skręcać. Aby korygować tor jazdy podczas gumy, należy balansować ciałem, podobnie jak przy jeździe bez rąk. Po nabraniu wprawy nie będziemy mieli problemów nawet z pokonywaniem łuków na jednym kole. Dla tych, których nudzą już te ewolucje, proponuję jazdę na stojąco. Można też spróbować swych sił i usiąść na zbiorniku. Trzeba jednak bardzo uważać, aby nie wgnieść zbiornika i nie połamać owiewek przy opadaniu. Zużycie motocykla Ciężko jest jednoznacznie podać najłagodniejszą metodę dla naszego sprzętu. Na pewno nie można powiedzieć, że jest to oszczędna forma jazdy.. Musimy zdać sobie sprawę, że nauka może nas dużo kosztować (niestety, nie tylko finansowo). O ile nie przewrócimy się, to narażamy na poważne kłopoty swoje przednie zawieszenie. Pierwszą wskazówką dla uczących się stawiania na koło jest przełamanie bariery psychicznej podczas opuszczania przedniego koła na ziemię. Ważne jest, aby w ostatniej fazie opadania odkręcić gaz. Oszczędzimy tym samym przednie uszczelniacze. Jeżeli tego nie zrobimy zawiechy po prostu dobiją. W zależności od tego, jaką maszyną dysponujemy, musimy podczas opadania przekręcić nadgarstek w mniejszym lub większym stopniu. Gdy sprzęt jest mocniejszy i dodamy za dużo gazu, koło powędruje znowu do góry. Dotyczy to jednak najmocniejszych sprzętów. Nawet w dość mocnych motocyklach, jak GSX-R 750 czy ZX-7R problem ten nie występuje. Zetkną się z tym właściwie tylko właściciele motocykli, jak np. R1, czy TL1000-R. Podczas stawiania z rączki oba łańcuchy (przeniesienia napędu i zdawczy) dostają nieźle w skórę. Przy zmianie biegów możemy uszkodzić skrzynię. Gdy jeździmy po sprzęgle, zużycie jego będzie szybsze. Chodzi zarówno o tarcze, sprężyny, jak i sam kosz. W obu przypadkach nie można powiedzieć o oszczędnościach tylnej opony. W przypadku cięższych motocykli, jak np. XJR, pozostawia ona za sobą czarny pas na jezdni. Musimy też liczyć się z możliwością zatarcia sprzęta. Pamiętajmy, że silnik często wtedy pracuje na czerwonym i pompie nie potrzeba dużo czasu do wypompowania całego oleju z miski. W starszych konstrukcjach (XJR, ZRX, GSX) przelany on zostaje do skrzyni biegów i wał pracuje sobie na sucho. W lepszej sytuacji są właściciele pojazdów nowszej generacji, w których skrzynia znajduje się nad silnikiem (np.R1). Olej wtedy wraca z powrotem do michy. Bezpieczeństwo Podczas nauki pamiętajmy o zapewnieniu sobie jak najdłuższego i w miarę możliwości niezłego jakościowo lądowiska. Pozbędziemy się problemów typu: „sklepowa witryna zbliżająca się z naprzeciwka z nadmierną prędkością”, a i nauka będzie szła nam łatwiej, bo bez dodatkowych stresów. Nie wiadomo też, która z metod daje nam większe poczucie bezpieczeństwa. Ci, którzy stawiają motocykl z rączki, twierdzą, że wolą pełną garścią trzymać kierownicę. Dający po sprzęgle mówią, że mając kontrolę nad dźwignią, można sobie w ten sposób pomóc, gdy coś idzie nie tak. Jedni i drudzy mają wiele racji. Wybór metody to sprawa indywidualna. Kodeks W Kodeksie Drogowym nie jest jednoznacznie powiedziane, że motocykl powinien mieć podczas ruchu obydwa koła na ziemi. Niemniej policjant może ukarać nas mandatem „za niebezpieczną jazdę”. Jeżeli czujecie się na siłach udowodnić, że jazda na gumie nie jest niebezpieczna, życzę szczęścia w kolegium d.s. wykroczeń. Stopie Dobrych kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt lat temu, eksperci od jazdy na motocyklu zarzekali się, że nie ma możliwości przerzucenia motocykla przez przednie koło podczas hamowania. Odkąd stosunek siły hamowania kół przód / tył zmienił się z proporcji 70/30% do około 90% na kole przednim i do kilku tylko na kole tylnym, musieli radykalnie zmienić swoje poglądy. W motocyklach sportowych podczas mocnego hamowania mam wrażenie, że tył motocykla unosi się do góry bardziej niż w innych typach. I „niestety” tak się dzieje! Nie trzeba jednak się zbytnio martwić. O tak krótkiej drodze hamowania właściciele innych motocykli mogą tylko pomarzyć. A że trzeba trochę uważać, żeby nie wyciąć kozła. Cóż, coś za coś. Przecież motocykl o wiele lepiej nadaje się do jazdy, niż do fikania koziołków, więc dlaczego nie wykorzystać tej „przypadłości”? Podnoszenie zada w górę jest naprawdę fajną zabawą. Do tej ewolucji nadają się nie tylko supersporty. Motocykle terenowe, czy supermoto jeszcze lepiej radzą sobie z tą ewolucją. Nawet takie kloce jak XJR czy stare olejowe GSX-R-y przy odrobinie dobrej woli mogą zadrzeć kuper. Stopie Na początek musimy nauczyć się odrywania przedniego koła od nawierzchni. Na początek będą to bardzo małe odległości. Jak przy wszystkich trikach, trzeba tutaj trochę poćwiczyć. Osobiście spotkałem się z dwiema metodami stawiania na koło. Bujanie. Tą metodą najłatwiej jest podnieść największe motocykle. Jadąc ok. 70 km/h rozpoczynamy hamowanie. Gdy praktycznie cały ciężar spocznie na kole przednim, odpusz Odpowiedz Link Zgłoś
szymon.dziawer Re: Stoppie i Wheelie. Pomocy!!!!!!!!! 17.03.03, 14:54 Musiałem wysłać w dwuch częściach - sorrki Bujanie. Tą metodą najłatwiej jest podnieść największe motocykle. Jadąc ok. 70 km/h rozpoczynamy hamowanie. Gdy praktycznie cały ciężar spocznie na kole przednim, odpuszczamy hamulec i wciskamy go ponownie. Czynność tę powtarzamy kilkukrotnie. Wygląda to tak, jakbyśmy bujali motocyklem. Po kilku powtórzeniach dociskamy do dechy przedni hamulec i nasze zadki (nasz osobisty i ten motocykla) wędrują w górę. Oczywiście nie mówię, że uda nam się to zrobić za pierwszym, czy nawet za czwartym razem. Życzę wytrwałości. Druga metoda odnosi się do raczej do motocykli z dobrymi heblami i mniejszą masą. Polega na tym, że nie hamujemy pulsacyjnie, tylko ciągle. W momencie gdy wystarczająco dociążymy przednie koło, dociskamy hamulec. Reszta dzieje się tak samo jak w poprzedniej metodzie. Zadki wystrzeliwują w górę, po czym z łomotem opadają na ziemię. Nie zrażajcie się, jeżeli przy pierwszych próbach przednie koło będzie uciekać. Po prostu za mocno użyliście przedniego hebla. Powiedzmy, że stawianie na przednim mamy opanowane już do perfekcji. Do perfekcji, to znaczy, 9 na 10 stopie wychodzi nam do tego stopnia, że po zatrzymaniu motocykl jeszcze przez kilka sekund stoi sobie na przednim kole, a po powrocie tylnego koła na ziemię jedzie jakieś pół metra do tyłu. Nudzi nas już ta zabawa. Najwyższy zatem czas, żeby sobie pojeździć. Jedziemy, jedziemy Jazda na przednim kole to już nie lada gradka. Jest to jedna z trudniejszych ewolucji. Jeżeli chodzi o technikę, to pierwszy etap wygląda jak przy zatrzymaniu z kołem w górze. Zasadniczą różnicą jest to, że jeżeli chcemy sobie podjechać na przednim kole, to musimy zacząć to robić przy wyższej prędkości. Kiedy już zaczniemy jechać z uniesionym kołem, musimy zmniejszać siłę nacisku na przedni hebel. Trzeba się liczyć z tym, że mimo mniejszego nacisku motocykl będzie podnosił się coraz bardziej. Im mniejsza prędkość – tym tył wyżej nad ziemią. Z uniesionym tyłem możemy dojechać aż do całkowitego zatrzymania. Nie ma oficjalnego polskiego rekordu w jeździe na przednim kole. Czeski wynosi 112m65cm. Może ktoś pokusi się o jego pobicie? Chętnie będziemy w tym uczestniczyć. Jak każda ewolucja, tak samo ta może się nam po prostu znudzić. Nie pozostanie nam nic innego, jak nauka kolejnej figury. Nawroty Kto powiedział, że jadąc na przednim kole nie możemy skręcić? Nie tylko możemy skręcić. Ba! Możemy nawet zawrócić! W tym przypadku do obrania właściwego toru jazdy nie będziemy używać kierownicy. Wykorzystamy jedynie balans ciałem. Nie będę tutaj kadził. To naprawdę trudna ewolucja. Nawet u zawodowych kaskaderów widać ogromną radość, jeżeli uda im się wykonać poprawnie pełen 180-stopniowy nawrót. Zużycie motocykla Najbardziej narażone na uszkodzenia jest tylne zawieszenie. Gdy nasza sztuka opada z hukiem na ziemię, praktycznie za każdym razem tylny amorek dobija do końca, co na pewno na zdrowie mu nie wychodzi. Także przednie klocki hamulcowe ścierają się w tempie ekspresowym. Przednia opona może również wykazać przedwczesne oznaki łysienia. Poza tym, o ile nie wywiniemy orła, to nie powinno się nic więcej złego dziać. Bezpieczeństwo Pierwsze próby radzę przeprowadzać przy mniejszych prędkościach. Ważną rzeczą jest znalezienie odpowiednio przyczepnego podłoża do naszych wyczynów. Nie bez znaczenia jest stan ogumienia. Gdy nauczymy się podnosić tylne koło do góry, musimy uważać, aby nie przeskoczyć przez przód. Ważna sprawa – nie panikujmy. Kiedy nasz tyłek dosięga gwiazd i mamy wrażenie, że gleba jest nieunikniona, wstrzymajmy się z przeskakiwaniem motocykla. Odpuśćmy najpierw hebel i przez ułamek sekundy sprawdźmy co się dzieje. Motocykl powinien zacząć spadać na koło tylne. Jeżeli jednak motorek nadal leci na pysk – nie ma na co czekać – ewakuacja jest jak najbardziej wskazana, bo okłady z dwustukilowej kołderki, jaką jest nasza sztuka, nikomu jeszcze na zdrowie nie wyszły. Uwaga! Jeżeli przeskoczymy sobie przez przód, a motorek spadnie na tył lub bok, to znaczy, że nasze opuszczenie pokładu było zbyteczne i wystarczyło jedynie puścić hebel. Dobrze jest przypomnieć sobie ze szkolnych czasów skoki przez skrzynię, czy kozła. Tak na wszelki wypadek. Kodeks Tutaj znowu podpadamy jedynie pod przepis „niebezpieczna jazda”. Zawsze możemy jednak tłumaczyć, że mamy takie dobre hamulce a sytuacja była uzasadniona, aby użyć ich pełnej mocy. Pozdrawiam i przyjemnej nauki Szymon Odpowiedz Link Zgłoś
spipen Re: Stoppie i Wheelie_BZDURY!!!!!!!!! 23.03.03, 11:52 GUMA >Generalnie możemy uznać, że istnieją dwie metody stawiania na koło. Z rączki (z >gazu), bądź ze sprzęgła. Różnią się one między sobą sposobem oderwania >przedniego koła od nawierzchni. A którą metodę Ekspert poleci w przypadku Runnera? Cały wykład jest genialny, jednak nie wiem jaki związek ma z Runnerem??? > W Kodeksie Drogowym nie jest jednoznacznie powiedziane, że motocykl powinien > mieć podczas ruchu obydwa koła na ziemi. Niemniej policjant może ukarać nas > mandatem „za niebezpieczną jazdę”. Jeżeli czujecie się na siłach udowodnić, że > jazda na gumie nie jest niebezpieczna, życzę szczęścia w kolegium d.s. > wykroczeń..... które od dawna nie istnieje. Poza tym, to policjant musi udowodnić winę, a nie Ty niewinność (prawdopodobnie KPK – „domniemanie niewinności”) Stopie > ...Odkąd stosunek siły hamowania kół przód / tył > zmienił się z proporcji 70/30% do około 90% na kole przednim i do kilku tylko > na kole tylnym, musieli radykalnie zmienić swoje poglądy. To ciekawe, ciekawe.. Czy można mówić o stosunku siły hamowania, jeśli każdy z hamulców obsługuje się inną dźwignią?. Stosunek siły hamowania w tym samym motocyklu może być zarówno 100/0%, 50/50% jak i 0/100% pomijając oczywiście motocykle z systemem Dual CBS lub analogicznym (np.: CBR 1100 XX, XL 1000 V Varadero itp.). > Bujanie. Tą metodą najłatwiej ... wychodzi ekspertowi. Skąd to przepisałeś? Nie sądzę abyś sam wymyślił tyle bzdur, w końcu powinieneś mieć pojęcie o tych sprawach. > Nie zrażajcie się, jeżeli przy pierwszych próbach przednie koło będzie uciekać. > Po prostu za mocno użyliście przedniego hebla.... ... i zaliczyliście glebę, a wasz motocykl nadaje się do remontu. Znam zaledwie kilku motocyklistów, którzy stosunkowo dobrze radzą sobie z uślizgiem przedniego koła i są doświadczonymi wyjadaczami. Zapewniam, jeśliby podczas dawno temu, podczas nauki jazdy „złapali” uślizg przedniego koła, np. przy prędkości zaledwie ok. 20 km/h, zaliczyliby glebę i wrócili do domu na piechotę lub pojechali... karetką na ostry dyżur... Szymon!!! To jest niezgodne z prawami fizyki. Uślizg koła zależy od przyczepności opony do nawierzchni, a nie „mocy użycia przedniego hamulca”... oraz od rozkładu masy na poszczególne koła, geometrii podwozia (w szczególności przedniego zawieszenia i główki ramy) oraz środka ciężkości. Moim zdaniem, a sprawdzałem to w praktyce wielokrotnie, sprawa jest prosta.: - słaba przyczepność – koło się ślizga, - duża przyczepność – tył motocykla idzie w górę, (pomijając cruisery) - lekko wciskam „klamkę” – prędkość zmniejsza się nieznacznie - mocno wciskam „klamkę” – zwalniam intensywnie, - zbyt mocno wciskam „klamkę” – wyprzedzam motocykl górą Proste jak drut i bez żadnych bajek, założeń i bzdur na resorach (jeśli ktoś woli: „amorkach”) > Powiedzmy, że stawianie na przednim mamy opanowane już do perfekcji... ... Z tego co przeczytałem tylko teoretycznie. > Kto powiedział, że jadąc na przednim kole nie możemy skręcić? Nie tylko możemy > skręcić. Ba! Możemy nawet zawrócić! W tym przypadku do obrania właściwego toru > jazdy nie będziemy używać kierownicy. Wykorzystamy jedynie balans ciałem. Nie > będę tutaj kadził. To naprawdę trudna ewolucja. Nawet u zawodowych kaskaderów > widać ogromną radość, jeżeli uda im się wykonać poprawnie pełen 180-stopniowy > nawrót. Cieszę się razem z kaskaderami, bo jak zamknę oczy, to widzę Goya. Ty też go oglądałeś, co wnioskuję z Twojej lekcji, jednak między logiką i bajkami jest diametralna różnica, więc pozwól, że Twoją „lekcję w dwóch częściach” roześlę znajomym. Niech się chłopaki uczą... śmiać. > Kodeks > Tutaj znowu podpadamy jedynie pod przepis „niebezpieczna jazda”. Zawsze > możemy jednak tłumaczyć, że mamy takie dobre hamulce a sytuacja była > uzasadniona, aby użyć ich pełnej mocy. > Pozdrawiam i przyjemnej nauki > Szymon I nawzajem, przyjemnej nauki, Zanim doradzisz - zastanów się PZDR spipen PS: A ekspert Kot jeszcze żyje???? Odpowiedz Link Zgłoś
mirkomz Re: Stoppie i Wheelie_BZDURY!!!!!!!!! 15.06.03, 21:15 Jestem mało zaawansowany, na koło stawiać wręcz nie próbowałem (bo po co?) więc do dyskusji się nie wtrącam. Ale co do jednego spipen napisał: > Znam zaledwie kilku motocyklistów, którzy stosunkowo dobrze radzą sobie z > uślizgiem przedniego koła i są doświadczonymi wyjadaczami. Zapewniam, jeśliby > podczas dawno temu, podczas nauki jazdy „złapali” uślizg przedniego > koła, np. > przy prędkości zaledwie ok. 20 km/h, zaliczyliby glebę i wrócili do domu na > piechotę lub pojechali... karetką na ostry dyżur... Jeśli chodzi Ci o uślizg na zakręcie to się zgadzam. Ale tu jest mowa o hamowaniu przy jeździe na wprost - poślizg jest niebezpieczny i nieprzyjemny, ale przy odpowiednio szybkim odpuszczeniu można wyprowadzić. pzdr Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
motoloto Re: Stoppie i Wheelie. Pomocy!!!!!!!!! 14.06.03, 22:27 www.funpic.hu/fun-bin/picviewe.cgi?pic=ot6695&kateg=auto Odpowiedz Link Zgłoś