Gość: MotoEmeryt
IP: 212.160.172.*
09.07.07, 13:29
Kiedy 10 lat temu kupowałem motocykl w salonach sprzedaży klient był
traktowany co najmniej lekceważąco w stosunku do tego, do czego przywykliśmy
kupując np. samochód. Cóż, 10 lat to kawał czasu, więc sądziłem, że
gospodarka rynkowa dotknęła i tego obszaru. Pewnie tak jest, ale są białe
plamy na mapie wolnego rynku, o czym miałem okazję przekonac się w dniu
dzisiejszym.
Zachęcony wielkimi, kolorowymi reklamami w "Świecie Motocykli" pomknąłem
obejrzeć kaski, buty, kurtki i rękawice do tzw. salonu sprzedaży pod brandem
Inter Motors w Warszawie przy ulicy Waryńskiego.
Wszedłem mówiąc głośno "Dzień Dobry" na co jeden ze znajdujących się w środku
jegomości podniósł głowę znad biurka i coś-tam odburknął. Obaj Panowie byli
tak zajęci sobą i ekranem komputera na biurku, że nawet gdyby Jumbo-Jet
uderzył w sąsiadująca z nimi Riwierę, na pewno nie zanotowali by tego faktu.
Najbardzij przypominali mi panią Irenkę ze sklepu GS-u w pewnej mazurskiej
wsi w której cumowałem jachtem jeszcze w czasach głębokiego PRL-u. Wspomniane
2 Panie Irenki nie zawracały sobie mną dłużej głowy więc mogłem zwiedzić
salon, w którym znajdowało się 8 kasków, parę kurtek, 4 buty i trochę innych
drobiazgów. Zaopatrzenie pierwsza klasa! Po 5 minutach wobec obejrzenia
całego asortymentu i dalszego braku zainteresowania klientem ze strony
obsługi, opuściłem "salon" z nieodpartym wrażeniem, że przed chwilą odbyłem
podróż w czasie - jakieś 30 lat wstecz.
Jeśli ktoś z szanownych Koleżanek i Kolegów chciałby pokazać dziecku jak było
za czasów PRL-u - polecam wizytę w Inter Motors na ul. Waryńskiego w
Warszawie, ale radzę się spieszyć, bo zapewne prędzej czy później nawet do
Pań Irenek zapuka kapitalizm.
Mam nadzieję, że w salonie na Jagiellońskiej jest lepiej, bo został on
przejęty przez Liberty Motors znany z rewelacyjnej obsługi klienta, zwłaszcza
wśród tych, którzy mieli okazję odwiedzić ich łódzką siedzibę.
Szerokiej Drogi i udanych wakacyjnych wypraw motocyklami.
Bernard