Dodaj do ulubionych

obsługa klienta w serwisach i salonach w PL

28.07.07, 19:21
Czesc!

Obserwujac stale to rosnace ilosci sprzedanych motocykli w naszym pieknym
kraju zastanawia mnie jedno.. KTO te maszyny sprzedaje i to skuteczne?
oznaczalo by to ze sa wsrod nas osoby ktore znaja sie na rzeczy tylko gdzie
do cholery sa tacy ludzie!? Swego czasu podrozowalem po Europie bylem w
Niemczech, Szwecji, Norwegii i moze gdzies tam jeszcze. Nie obeszlo sie bez
wstapienia do lokalnych salonow motocyklowych, chocby to nawet z czystej
ciekawosci. Tylko wchodzilem i w drzwiach slyszalem zapytanie " moze w czyms
pomoc, doradzic itp."- i tak do cholery powinno byc i u NAS. Nie wiem moze do
tylko problem w Warszawie ale jedyny salon w ktorym czulem sie jak KLIENT a
nie jak intruz to byl salon BMW. Na przyklad salon Hondy na Malowniczej czy
to Kawasaki na Prymasa 1000-lecia to nie wiem co to jest w ogole. Stoja ci
sprzedawcy ja jestem w stanie powiedziec wiecej o motocyklu niz on sam i taka
osoba ma mnie, potencjalnego klienta zachecic do kupna albo doradzic cos? To
jakas kpina i zero zaangazowania ze strony tych pseudo "sprzedawcow".
Ostatnio pojechalem wlasnie na Malownicza obejzec Varaderke, byl to jedyny
motocykl w salonie z fabrycznymi kuframi, pytam sie "sprzedawce" jaka maja
pojemnosc na co on " ymmm yymmm". No sorry:) Nastepna przygoda byla juz w
serwisie MCS na Pr.1000-lecia. Przyjechalem odebrac motocykl oczywiscie gaz
zablokowany, ssanie tez, podgrzewane manetki wogole poodklejane i przesuniete
o 90 stopni. Zwracam uwage ze tak nie bylo jak oddawalem motor no i sie
zaczelo ze cos sciemniam po przeciez to ze gaz trzeba dodawac obiema rekoma
to normalka! No ku..! Nastepnie patrze a tam przy deklu wisza przewody
niepoumieszczane prawidlowo, jakis inny ktory ma zupelnie gdzie indziej isc,
no meksyk totalny narobili. Inna sprawa to juz taka ze jak sie wchodzi do ich
salonu to nigdy nie widzialem zeby kogos zainteresowali sie klientem, ale tak
jest u wiekszosci naszych warszawskich salonow motocyklowych no i oczywiscie
serwisow. Mysle ze cos im sie po.. zdziebko, i doszedlem do wniosku ze
wole wydac ta kase i kupic sobie przyrzady aby serwisowac motor samemu niz
oddawac go do niekompetentnych mechanikow. Jesli natomiast chcemy kupic sobie
wymarzona maszyne to najlepiej samemu sie dowiedziec o niej wszystkiego bo
sprzedawca gowno nam powie.

No i to tyle wypocin, wku..lem sie i musialem to wypisac na forum, bo to w
jaki sposob traktuje sie klientow jest zenujace!

Pozdro
jagiel
Obserwuj wątek
    • Gość: baba_zanetti Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.subscribers.sferia.net 28.07.07, 21:57
      oto prawda o ASO, którą trzeba poznać na własnej skórze, lepsze są małe serwisy
      • Gość: siekiera77 Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.aster.pl 28.07.07, 22:59
        w polandposition w piasecznie
        sprzedawca kupi i sprzeda
        ci motocykl
        w ciągu tygodnia
        i na pewno nie bedzie patrzył
        obojętnie
        jak się snujesz po salonie
        (no chyba, że jest zajęty)
        w serwisie znają sie na rzeczy
        tylko sie drożą :-(
      • Gość: Garson Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.07, 14:32
        Największe moim zdaniem dno to serwis i salon (?) Suzuki w Gdyni Orłowie (Salon
        w Kamiennym Potoku)
        Zajrzałem tam kiedyś w poszukiwaniu oleju mineralnego do mojej 34 letniej
        hondy CB 500. Ziewający sprzedawca wynurzył się po dłuższej chwili z zaplecza
        i oznajmił mi ,że nie mają co prawda oleju mineralnego ale do tak leciwej
        maszyny po wieloletnim stosowaniu minerała śmiało mogę lać syntetyk albo pół...
        Kolega oddał im 2 lata temu do naprawy i przeglądu Yamahę SR 500, motocykl
        prosty jak barszcz. Ciężko zapalała i nie trzymała wolnych obrotów. Wymienili
        olej, pogrzebali przy gaźniku. Było to na przełomie lutego i marca, mieli wolne
        moce przerobowe i mogli się za to uczciwie zabrać. Oczywiście usterki nie
        usunęli i skasowali 700 zł
        Okazało się,że wystarczyło wymienić sparciałe membrany. Kumpel zrobił to już
        sam po odbiorze motocykla.
        Takim "fachowcom" nie oddałbym nawet pgrzebacza do wyprostowania
        • Gość: macias Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.gdynia.mm.pl 30.07.07, 15:20
          zgadza się - suzuki w gdyni to zenada. jezeli chodzi o 3city, korzystam z
          marvela na czarnym dworze - poza tym ze sa zarobieni i czasem trzeba czegos
          przypilnowac - nie narzekam. ceny rozsadne, poza tym zawsze mozna wytargowac
          jakis rabat.
          pozdr.,
          macias.
    • Gość: fazi Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.07.07, 11:24
      U mnie we Wrocławiu jest bardzo podobnie....pojechałem pewnego dnia do salonu (podobno najlepszy we Wrocku:), po głupi smar do łańcucha....stojąc w salonie, stojąć koło lady i patrząc się na "sprzedawce" nikt nie zareagował tak jak bym przyjechał sobie popatrzeć na ściany czy coś.....troche lecą w kulki...stwierdziłem, że już nigdy mnie tam nie zobaczą....nie zarobili na smarze 5zł, OK, ale nie przyjadę tam na serwis, może nowy ciuch i inne, a później płączą, że rynek motocyklowy jest mały i nic nie zarabiają:)
      Pozdrawiam!!
    • Gość: Ruda Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.chello.pl 29.07.07, 18:49
      Mi w serwisie hondy na malowniczej w wawie nie przykrecili zacisku przedniego
      hamulca, a potem ściemniali, że pewnie sama odkręciłam. nie naprawiam już
      motocykli w ASO.
      • Gość: a taki jeden :P Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.multimo.gtsenergis.pl 29.07.07, 19:58
        Zapraszam do SALONU YAMAHA w Słupsku na przemysłowej

        Koles widzi ze wchodzi młody człowiek to i pewnie nie ma kasy a więc nie kupi
        motocykla więc wyjeżdża z takim tekstem :
        " przyjechał pan coś kupić ? czy tylko dupę zawracać ? "
        Zostałem pokonany !!

        Dzisiaj przyjechałem po klocki do moto ale tak potraktowany nigdy nie przyjade
        do tego salonu kupić motocykl jak już zarobie pare zł.

        Wizerunku firmy nie kształtuje się przez miesiąć ! za parę lat klient może
        wrócić jeśli zostanie dobrze potraktowany a tak naprawdę wolę jechać do innego
        salonu który jest o 15 km dalej od mego miejsca zamieszkania.

        Mnie w zasadzie też zastanawia gdzie są ci prawdziwi fachowcy bo przecież ktoś
        się musi znać lepiej odemnie ? skoro ja potrafie więcej od niektorych fachowców
        to coś jest nie tak.

        I jeszcze jedno. Mam takiego kolege co na wymiane żarówki w suzuki GS 500 E
        jedzie do "fachowca " fachowiec mowi mu ze trzeba robic synchro co 6 miesiecy -
        to i on robi, fachowiec mowi ze trzeba coś wymienić to on wymienia
      • ireo podstęp 30.07.07, 16:57
        aa, specjalnie przychodzi taka Ruda i sama sobie podstępnie rozkręca hamulce, a
        potem zwala na uczciwych-miłych-grzecznych-i-umytych panów z serwisu. oj,
        nieładnie, nieładnie! :-)))
        • Gość: waldus tekst ocenzurowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 01:04
          Chyba najlepiej wyjechac z kraju do Niemiec, tam to dopiero maja salony...
    • Gość: Bartek Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: 212.160.172.* 31.07.07, 09:16
      Pełna zgoda - ja mam podobne doświadczenia.
      Co do serwisów bywa różnie, są i całkiem porządne jak Liberty Motors w Łodzi, a
      ostatnio zawitał też do Wawy, ale często się zdarza, że mają wszystko w d...
      Niezły jest też Poland Position - bardzo interesują się klientem, podchodzą,
      pytają - super!
      Ostatnio zrobiliśmy z kumplem rundę po salonach w Wawie, bo zapragnął kupić
      moto, a że stać go na nówkę i chciał fajnego sprzęta, żeby móc polatać po
      drogach i wyskoczyć na tor do Pozniania, to szukał z wyższej półki (GSX-R,
      Fireblade, R1).
      I tak zwiedziliśmy kilka salonów - zdecydowanie najlepszy jest PolandPosition,
      ale w Hondzie na Malowniczej też było nieźle, natomiast u Jaskłowskiego, w
      UhmaBike w Piasecznie czy w Kawasaki na Prymasa - żenada.
      Stoi sobie kolo w drzwiach i patrzy jak podjeżdżamy - kumpel leci do salonu
      oglądać a kolo dalej stoi w drzwiach i olewa nas z góry...
      Że ja nie wyglądam na takiego, co zostawi kasę w salonie to rozumiem, ale
      kumpel podjeżdża nową E-klasą, więc widać, że raczej nie wpadł po linkę
      sprzęgła, żeby ją samemu w garażu montować.
      Szkoda gadać...
      A potem wszędzie narzekania, że za mało moto się sprzedaje, że nie ma
      klientów...
      Na Malowniczej i PolandPosition mają też sprzęty do jazd próbnych, a to w
      naszym kraju rzadkość niestety.
      Jak kupujesz auto to możesz się przejechać, podotykać, potrzaskać drzwiami,
      sprzedawca stoi przy tobie i gada jak nakręcony, a jak kupujesz moto to
      przejażdżka zwykle nie jest możliwa a często na moto w salonie wisi kartka "NIE
      SIADAĆ!".
      Obudźcie się sprzedawcy w salonach moto, bo swiat Wam ucieka - mamy już od paru
      lat wolny rynek, ale zdaje się Wy nie oglądacie TV i nie słuchacie radia, bo
      jesteście zajęci burczeniem na klientów.
      To sobie pogadałem...
    • Gość: shark83 Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: 149.156.31.* 31.07.07, 10:07
      Witam

      Więc dlatego ja po takich przygodach stwierdziłem że będę serwisować sam swój
      motocykl bo przykładowo jaką masz pewność że część za którą zapłaciłeś została
      wymieniona na nową ?? lub czy wogule została wymieniona ani potraktowana
      silikonem ?? (chodzi mi o części których nie widać z zewnątrz) jasne że nie
      jestem alfą i omegą i nie znam się na wszystkim ale odczego śą serwisówki i
      znajomi a narzędzi których niemam bo wszystkiego mieć nie można tanim kosztem
      pożyczam czasem półlitra załatwia sprawę i wszyscy są zadowoleni . Bo jak
      jechałem do serwisu Suzuki a tam co dwa miesiące inni mechece to jak można im
      zaufać skoro pytam o jakąś pierdołę a gość niema pojęcia ??
    • Gość: PaprykarzOriginale Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 11:01
      Znajomy opowiadał, jak to chciał zakupić nowego Bandita (miesiąc temu). Poszedł
      do salonu Suzuki w Sz-nie. Gdy juz się zdecydował na zakup, zapytał jaki
      dostanie rabat. Pan właściciel T. na to, że żadnego. Kolega mówi, że on płaci
      gotowizną, nie bierze na raty. Tamten dalej - żadnego rabatu. No to kolega, że w
      takim razie pojedzie do salonu do Gorzowa i tam sobie kupi. Na to pan T., że w
      takim razie żeby s..pływał i że niech się nie waży pokazywać nawet na serwisie,
      bo go nie wpuści (!?!).
      No i znajomy pojechał do Gorzowa, kupił za gotówkę bandita, dodatkowo alarm i
      takie tam. A tamtego "salonu" nawet na oczy widziec nie chce.
      • Gość: Goascio Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: *.degem.com 01.08.07, 15:47
        Tak to jest jak zatrudnia sie kolesi kolesiow czy pociotkow. Jezeli bylby konkurs, to byloby inne, fachowe podejscie do klienta. Polski Dziki Wschod; niekompetentni pracownicy na nieodpowiednich stanowiskach.
        • Gość: Potas Re: obsługa klienta w serwisach i salonach w PL IP: 195.128.228.* 01.08.07, 16:13
          Tak to jest jak się pisze, a nie wie o czym. Znajdz mi proszę po jednym
          kompetentnym sprzedawcy w paru miastach, mogą byc twoi kolesie i pocitki, a
          wypłace Ci premię. Pod warunkiem, ze goscie rzeczywiście będą cos wiedzieli. I
          nie mówię tu o wiedzy jak postawić moto na koło, ile który jeździ do setki, ile
          pali i " w czym moge pany pomóc" Potrzebni są mi goście w Warszawie, Łodzi,
          Wocławiu i paru innych miejscowościach, którzy odróżnią DID od VAZ, Fly od
          O'Neal, beda umieli doradzić twardość klocków hamulcowych i takie tam pierdoły.
          Oczekuje propozycji. A moze sam chcesz spróbować?
          • ireo kącik poezji (osoby: Don Potasso, mechanicy) 04.08.07, 00:40

            motocykle Don Potasso
            walają się niczym masło
            lub jogurt w jakiejś mleczarni
            ale mechanicy marni
            nie umieją ich odróżnić
            wskutek doskonałej próżni
            która w głowie mechanika
            sprawia że w niej wszystko znika
            chociaż motocykli pełno
            mechanikom wszystko jedno
            czy to Indian czy też Triumph
            kolesiów pociotków stryjów
            zupełnie to nie obchodzi
            mimo że już nie są młodzi
            cóż ma czynić Don Potasso
            kiedy dziewięćdziesiąt na sto
            napraw tylko silnik psuje
            wtedy myśli: a to (niewyszkoleni mechanicy)!
            zachowują się jak dzicy
            a sprzedawcy z nich do d.
            koledzy trzymajcie mnie
            bo normalnie nie dam rady
            nawet z Łodzi i z Warszawy
            wymienić ani jednego
            oni wszyscy do niczego
            sprzedawać to mogą masło
            nie motocykl (światło zgasło)
            • Gość: baba_zanetti Re: kącik poezji (osoby: Don Potasso, mechanicy) IP: *.subscribers.sferia.net 04.08.07, 11:15
              niezłe, niezłe:)
              • Gość: Pacu3 Re: kącik poezji IP: *.multimo.gtsenergis.pl 04.08.07, 13:24
                poleciałeś :-) Ireo jestem pod wrażeniem ;-)
                • Gość: Pacu3 Re: kącik poezji IP: *.multimo.gtsenergis.pl 04.08.07, 13:38
                  Potas : wydaje mi sie ze sam mylisz pojecia, przecież nikt tutaj nie pisze o
                  warsztacie wuja zbycha za stodołą w koluszkach lecz o "profesionalistach"

                  jesli ktos pracuje w salonie suzuki, BMW, yamahy, kawasaki ( wiecej nie znam :P
                  ) to powinien przejsc szkolenie ktore powinien zapewnic pracodawca decydujac sie
                  na zatrudnienie nie doswiadczonej osoby ( kazdy musi kiedys zostac zatrudniony
                  BEZ doswiadczenia zeby je nabrac ).

                  JA nie potrafilbym dobrac klockow bo sie nigdy tym nie zajmowalem a na koło też
                  nie umiem stawiać bo nie mam skłonności samobujczych.

                  Zapewniam Ciebie również że gdybym to JA został zatrudniony w takim salonie to
                  możliwie mi dostępnymi środkami pozyskał bym wiedze i stałbym sie
                  profesionalistą w mej dziedzinie aby nie doposcic do sytuacji ze klient wie
                  wiecej odemnie. Łot sie rozpisałem .
                  • Gość: sraka Re: kącik poezji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 12:40
                    Pacu3 zapomniales o Hondzie ;] kiedys serwisowalem motocykl w salonie Hondy w
                    Bytomiu (97r.) ale niestety przestali sprzedawac motocykle i przeszli tylko na
                    samochody, a mieli tam naprawde dobrych mechanikow po szkoleniach.
              • Gość: siekiera77 Re: kącik poezji (osoby: Don Potasso, mechanicy) IP: *.aster.pl 06.08.07, 01:18
                Gość portalu: baba_zanetti napisał(a):

                > niezłe, niezłe:)

                eee tam....
                no, jak zachwyca skoro nie zachwyca ;-)
                wazelina i kadzidło
                ot co!
    • Gość: potkuri mieloch w Poznaniu stracil dealerke!!! IP: *.pdg.panasonic.de 06.08.07, 08:06
      Panowie i Panie.
      Co sie jednak dzieje. Mieloch Motocykle juz nie jest autoryzowanym dealerem
      Suzuki. Byl tak jak mowicie, "strzelaj do intruz lub totalny zlew". I stalo
      sie, ze wielkopolska jest bez Suzuki, najblizej Torun.
      • Gość: Garson Re: mieloch w Poznaniu stracil dealerke!!! IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.07, 11:07
        Tym przemądrzałym partaczom z Trójmiasta też powinni odebać autoryzację.
        Komarki na pedały im naprawiać.
        • Gość: Pacu3 Re: mieloch w Poznaniu stracil dealerke!!! IP: *.multimo.gtsenergis.pl 06.08.07, 12:00
          Panowie może by tak napisać do szefa wszystkich szefów i wyrazić swoje
          niezadowolenie obsługa bo przecież to nie MY jesteśmy dla salonu/serwisu tylko
          "ONI" są dla NAS. Klient nasz PAN !! a nie MY panem dla klienta. Nawet jeśli
          ktos przychodzi po klocuszki hampel amulcowe to ma do tego prawo i powinien być
          należycie obsłużony jak już pisałem dzisiaj przychodzi po klocki a za czas jakiś
          może wrócić po nowiutki motocykl.

          Jak widze to moje nie miłe doświadczenia z salonem YAMAHY nie są indywidualnym
          odczuciem .

          Zeby było śmieszniej to jak w maju podjechałem z kolegą MALUCHEM - jego maluchem
          - pod salon to drzwi były na klucz zamknięte - salon nie był zamknity bo kilka
          motocykli stało przed salonem.
          • Gość: lis-33 Pisałem do Suzuki Poland- odpowiedzi nie dostałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 12:31
            Choć nie życzy sie drugiemu źle to w przypadku Mielocha - Suzuki jesli
            faktycznie stracił dealerke to mu sie akurat należało. Nie dalej jak dwa lata
            temu pojechałem obejrzeć i przymierzyć sie do Suzuki 1800 R. Jakież było moje
            zdziwienie kiedy starszy jegomość wręcz opie..ł mnie ze usiadłem na sprzęta,
            siadać nie wolno i basta. Na pytanie - jak sie mam przymierzyć w takim razie
            do tego motocykla - wzruszły ramionami , odwrócił sie na pięcie i poszedł w
            długą.Mało tego kiedy zapytałem o cene i ewentualnie czy jest ona negocjacyjna
            lub co w niej dostaje -Gość odburknął ze cena katalogowa i koniec tematu.Zero
            jakiegoś zainteresowania, doradzenia, a o jeździe próbnej w ogóle można
            zapomnieć. Napisałem wtedy do emaila do Suzuki Poland ze potraktowano mnie jak
            zło konieczne w salonie Mieocha ( a dodam nie urażając nikogo ze małolatem juz
            dawno nie jestem) , niestety wtedy bez odpowiedzi. Widocznie takich opini
            musiało być wiecej skoro Suzuki sie za nich wzieło. Ciekawe kto teraz dostanie
            dealerke w poznaniu
            • ireo smutna prawda 07.08.07, 16:36
              Gość portalu: lis-33 napisał(a):
              >
              > ...Zero jakiegoś zainteresowania, doradzenia, a o jeździe próbnej
              > w ogóle można zapomnieć. Napisałem wtedy do emaila do Suzuki
              > Poland ze potraktowano mnie jak zło konieczne w salonie Mieocha
              > (a dodam nie urażając nikogo ze małolatem juz dawno nie jestem),
              > niestety wtedy bez odpowiedzi. Widocznie takich opini musiało
              > być wiecej skoro Suzuki sie za nich wzieło. Ciekawe kto teraz
              > dostanie dealerke w poznaniu


              z góry przepraszam lisa i pozostałych, ale jesteście naiwni jak
              dzieci, jeśli myślicie, że Wasze opinie mają realny wpływ na to,
              komu przedstawicielstwo firmy (np. Suzuki) wydaje licencję na
              prowadzenie salonu albo ją odbiera. tak jest tylko w teorii i w
              planie szkoleń opracowanych przez firmę
              www.suzuki.profes.com.pl/print.php?did=20060206145437&id=art&iid=20070416094641&pid=20070110110200&PHPSE
              SSID=2c00736c33aac1dc05402fdc22523e70
              który, jak widać z opinii zniechęconych klientów, ma się nijak do
              rzeczywistości. to, że Suzuki rzekomo "wzięło się" za dealerów,
              dotyczy wyłącznie celów biznesowych, które można poznać np. tu:
              www.motofakty.pl/artykul/suzuki_atakuje.html
              zwróćcie uwagę na wypowiedź prezesa Suzuki Motor Poland sprzed 3
              lat:
              "Aktywnie przebudowujemy i modernizujemy naszą sieć sprzedaży. W
              roku 2003 liczba punktów dealerskich zmniejszyła się po wprowadzeniu
              nowych standardów prowadzenia salonów i serwisu, które nie dla
              wszystkich dotychczasowych dealerów okazały się możliwe do
              spełnienia. Od dealerów oczekujemy, że zmodernizują swoje salony i
              powiększą ich powierzchnię. Sieć dealerska będzie modyfikowana, a
              jednocześnie dealerzy mają postawione przed sobą jasne cele
              sprzedażowe, które powinni realizować"

              - najistotniejsza jest oczywiście sprzedaż i kasa zainwestowana
              przez dealera w wymaganą modernizację. reszta jest na dalszym
              planie, a w polskich warunkach dbałość o klienta i zabieganie o
              niego słabo przekłada się na wyniki sprzedaży. przekłada się
              znacznie lepiej w krajach, gdzie potencjalnych klientów jest więcej,
              bo większa jest grupa ludzi z kasą, którzy stwarzają dealerowi
              realną nadzieję, że coś kupią, i dlatego warto o nich zabiegać. w
              Polsce dealerowi nie opłaca się zachęcać odwiedzających salony do
              kontaktu z motocyklem, przymierzania się, jazd próbnych,
              wypożyczanie motocykli itp., ponieważ większość pytających po prostu
              nie ma kasy i nieprędko będzie ją mieć, a dealer doskonale o tym wie.
              niestety, taka jest smutna prawda

              jedyna nadzieja w tym, że ludzi z kasą będzie przybywać i dealerom
              przestanie się opłacać olewanie klienta. wtedy przetrwają ci, którzy
              przestali olewać już teraz i są przygotowani do wzrostu siły
              nabywczej chłopaków, którzy na razie tej siły nie mają. ale nawet
              tacy dealerzy nie mogą sobie pozwolić na większe inwestycje w PR
              (czas i pieniądze wydane na: profesjonalnych sprzedawców - bo
              wyszkolą ich a oni odejdą, więcej sprzedawców - bo będą przynosić
              straty, udostępnianie i wypożyczanie motocykli - bo komu wtedy
              sprzedadzą te po naprawach przy obecnych kosztach ubezpieczeń,
              itd.), bo nie przetrwają na rynku
              • Gość: PaprykarzOriginale Re: smutna prawda IP: *.chello.pl 08.08.07, 08:51
                Ciekawe tylko, w jaki sposób w takim razie dilerzy rozpoznają wchodzących do
                salonu ludzi i dzielą ich na mających kesz i nie mających? W moim wcale nie tak
                długim życiu przekonałam się, że kasę mają ci, którzy na pierwszy rzut wcale tak
                nie wyglądają (czyt. wygladają jak przeciętny przechodzień z ulicy).
                Radar jaki czy co?
              • Gość: Garson Re: smutna prawda IP: *.dip.t-dialin.net 08.08.07, 09:26
                Czyli dziadowska obsługa w przysalonowych serwisach klientów, którzy
                już nabyli motocykl też jest twoim zdaniem w jakiś tam sposób
                usprawiedliwiona ?
                Po co się starać i męczyć jak frajer i tak już nabył maszynę...
              • lis-33 I tu sie troche mylisz 08.08.07, 10:31
                Napewno wynik finansowy to priorytet ale szarganie klienta i jazda
                bez trzymanki w stylu - "...Mam to w dupie czy pan kupisz czy nie..."
                a właśnie u tego gealera suzuki jeden z klientów takie zdanie
                własnie usłyszał od owego starszego Pana napewno wywołało opad
                szczęki w zarządzie Suzi Poland. Nie dalej jak wczoraj w jednym z
                poznańskich salonów rozmawiałem z chłopakami z branży i niestety
                potwierdzili ze jednym z głównych powodów utraty dealerki było
                podejscie do sprzedaży bezpośredniej.Skoro taki był marketing to
                daje głowe ze i sprzedaż była kiepska - bo kto kupi moto gdy nie
                moze nawet na nie usiąść a o negocjacji ceny moze wogóle zapomnieć.
                To nie czasy PRLu wszak !!!
                • ireo Re: I tu sie troche mylisz 08.08.07, 14:21
                  1.
                  nie chodzi o to, czy sprzedawcy potrafią rozpoznać klientów z kasą,
                  ani jak ci klienci wyglądają. sprzedawca wyrabia sobie uśrednione
                  nieprawidłowe podejście do klienta, kiedy nie jest wynagradzany za
                  podejście właściwe
                  2.
                  nie pisałem, że "dziadowska obsługa jest w jakiś sposób
                  usprawiedliwiona". pisałem, z czego może wynikać
                  3.
                  jeśli rzeczywiście dealer Suzuki z Poznania stracił licencję na
                  podstawie złych opinii klientów, to jest to najlepsza wiadomość z
                  krajowego rynku motocyklowego w tym roku
                  4.
                  nie mam pewności, czy teksty w rodzaju "Mam to w dupie czy pan
                  kupisz czy nie" nie leciały już wtedy, kiedy sprzedawca wiedział, że
                  czeka go szukanie innej pracy
                  5.
                  negocjowanie ceny nowego motocykla w autoryzowanym salonie to mrzonki
                  • Gość: Potas Re: I tu sie troche mylisz IP: 195.128.228.* 08.08.07, 14:33
                    A co to znaczy negocjowanie ceny?
                  • lis-33 Re: I tu sie troche mylisz 08.08.07, 18:24
                    Fakt jest też taki co napewno bardzo irytuje sprzedawców - dealerów
                    ze dzis do salonu idzie się motocykl obejrzeć i przymierzyć do niego
                    a kupuje sie a raczej zamawia u wielu motoimporterów nie
                    posiadających salonu za to oferujących cenę o 25 do 30% niźszą od
                    salonowej. I tak naprawde wiekszość sprzętów jest kupowana za ich
                    pośrednictwem a salony plują sobie w brode.... Zyskujemy na tym my
                    potencjalni klienci
                • Gość: Potkuri Re: I tu sie troche mylisz IP: *.serv-net.pl 08.08.07, 22:04
                  No i dobrze, ze tak sie stalo. Mieloch wylecial z biznesu za
                  chamstwo i brak profesjonalizmu. Chyba pare osob stracilo prace?...
                  Ciekaw co napisza w CV w rubryce doswiadczenie, praca u Mielocha?...
              • Gość: chris Re: smutna prawda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.08.07, 18:13
                Nic dodać nic ująć. Kiedy poważnych klientów jest mało, to sprzedawcy też są
                niepoważni. Pozostaje im tylko czekać na jelenia, który ma kasę, nie chce
                obniżek i nie zna się na mechanice. Tacy zresztą się znajdują i myślę, że prawie
                każdy zna przynajmniej jednego. Salony motocyklowe naprawdę nie są dla
                motocyklistów a dla zamożnych ignorantów, którzy mają fanaberię polansować się
                na motorze. Dlatego obsługa jest w stylu rosyjskim - bogaty i tak kupi a biedny
                won! Mam nadzieję, że to się zmieni, przymierzam się do kupna motocykla, ale nie
                wydam kasy z perspektywą użerania się z serwisem. Przerobiłem to już z
                samochodem i wystarczy.
          • Gość: siekiera77 Re: mieloch w Poznaniu stracil dealerke!!! IP: *.aster.pl 06.08.07, 18:51
            O!
            i to jest słuszna
            koncepcja :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka