Gość: Danuta
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
21.02.04, 10:18
W Sztokholmie na podstawie jednego biletu jeżdziłam wszystkimi środkami
komunikacji w promieniu 50 km od miasta. W Polsce każdy pipidówek ma własny
rozklekotany autobus i nie ma żadnych wspólnych biletów. Najlepszym
przykładem jest stolica gdzie za chwilę bilet miejski będzie obowiązywać w
promieniu max 15 km od centrum Warszawy, a każdy pasażer będzie musiał mieć
mały stosik różnego rodzaju biletów. Żadnej idei - żadnego sytemu. Horror
Panie Kaczyński!