Dodaj do ulubionych

Sąsiedzi nie chcą klubu malucha

    • Gość: Jadwiga Zawiść i tyle IP: *.chello.pl 29.04.10, 14:56
      Bo kobieta miała pomysł i do tego zarabia uczciwie. Dla
      pruszkowskiej społeczności rodem z magla lepsi są menele pijący cały
      dzień na ławkach tanie wino, niż dzieci, które nikomu nic złego
      nigdy nie zrobiły. Przykre.
    • Gość: Piotrus Pan może sąsiedzi woleliby agencję towarzyską?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.10, 15:02
      wtedy nie ma hałasów w ciągu dnia, tylko nocami...i protesty też są
      krótsze - od razu ucinają je panowie o wyjątkowo szerokich karkach i
      krótkich włosach ;-))) ludzie...opanujcie się!!
      • Gość: Krzysiek Re: może sąsiedzi woleliby agencję towarzyską?? IP: 77.252.87.* 29.04.10, 15:29
        Czasami pod moim oknem bawią się dzieci. Hałas jest nie do wytrzymania. Absolutnie nie wyobrażam sobie sytuacji w której odbywałoby się to codziennie przez kilka godzin. Nie ma tu znaczenia czy jesteś starszy, młodszy, czy masz dzieci czy nie. Dlaczego od razu zakładacie, że ludzie są zawistni i wstrętni? Czy byliście na miejscu i wiecie jak się żyje codziennie w takim hałasie? Klub malucha można zorganizować w nieco ustronniejszym miejscu. No chyba, że ktoś w imię zabawy dzieci, oczywiście że wspaniałych i ważnych, chce skazywać sąsiadów na permanentne nerwy i irytację w której żyć jest bardzo trudno. Z takiej irytacji rodzą się w końcu wydarzenia kiedy ktoś strzela z wiatrówki do dzieci bo po prostu już tego nie wytrzymuje. A takie wrzaski przez długi czas wytrzymać jest naprawdę BARDZO trudno.
        • Gość: wiedzma Re: może sąsiedzi woleliby agencję towarzyską?? IP: *.bchsia.telus.net 29.04.10, 16:20
          Od 5 lat nie mieszkam w Polsce. Tutaj gdzie jestem teraz bez problemu moge
          zabrac dziecko ze soba do banku, do urzedu, do sklepu i do wielu innych
          instytucji. Wkazdym z tych miejsc jest kacik do zabawy dla maluchow. Panie w
          banku usmiechaja sie do dzieci i daja im naklejki, lekarze po wizycie lizaki.
          Moj 6 letni syn chodzi do prywatngo przedszkola, ktore prowadzi starsza
          kobitka, jej przedszkole miesci sie miedzy domami prywatnymi, nikt nie narzeka
          i nikt nie pisze petycji. Tutaj gdzie mieszkam ludzie kochaja dzieci i robia
          dla nich wszystko i to widac.
          Moim zdaniem jak Ci przeszkadzaja dzieciaki znaczy sie ze jestes po prostu
          zmierzla baba :)
        • lambert77 Re: może sąsiedzi woleliby agencję towarzyską?? 30.04.10, 09:55
          chyba ktoś zapomniał że też był dzieckiem
    • Gość: bea Pogięło was ludzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.10, 15:04
      Najlepiej, żeby dzieci się od razu dorosłe rodziły, albo żeby je tak
      genetycznie zmodyfikować, że na pierwsze 5 lat zamyka się je w kartonowym
      pudle i tam się uczą z książek współżycia sąsiedzkiego. I będzie spokój.
      Zapomniał wół...
    • Gość: mik Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: 89.191.150.* 29.04.10, 15:05
      Może ja też powinienem protestować bo u mnie na osiedlu jak pogoda dopisuje to
      też biega , krzyczy i takietam co najmniej kilkanaście dzieciaków na placu
      zabaw, który mam zaraz za oknem.
      Niektórym to naprawdę odbija.
    • five_elephants Sąsiedzi nie chcą klubu malucha 29.04.10, 15:07
      Burdelu im tam szczerze życzę zamiast tego klubu...mafijnym osiłkom
      na pewno nie będą tak chętnie podskakiwać a krzyki (w trochę innej
      tonacji) będą mieli po nocach :o)
      • Gość: wilma Re: Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.10, 15:19
        oh yeah dobre:)
    • alpepe Sąsiedzi nie chcą klubu malucha 29.04.10, 15:12
      W Niemczech długo stare dziady wygrywały z przedszkolami, aż wreszcie uznano,
      że nie można zamknąć przedszkola z racji hałasu, bo NORMALNYM jest hałasowanie
      przez przedszkolaki i nie ma co robić gett starców. Nie myślałam, że i w
      Polsce do podobnych protestów dojdzie, choć jak dla mnie, to tu jest zwykła
      ludzka zawiść.
    • Gość: Alibaba Pruszków i wszystko jasne IP: *.chello.pl 29.04.10, 15:16
      Małomiasteczkowa mentalność, mafijna otoczka. Tu niewiele jest do
      zaoferowania mieszkańcom i ich dzieciom. A jak ktoś chce to zmienić,
      to jest jak odmieniec i wróg. Podobna histeria w związku z
      wybudowanym przedszkolem była jakiś czas temu w okolicach, zdaje
      się, Piaseczna, też "metropolii", w której zamieszkują autorytety w
      każdej dziedzinie. W tego typu społecznościach ulubioną rozrywką
      jest pisanie donosów na sąsiadów, łamanie im lusterek w samochodach,
      i generalnie - podkładanie tzw. świni, żeby spieprzyć bliźniemu
      humor na początek i koniec dnia. Wola i opinia bezimiennej gromady,
      jakby żywcem wyjęte z "Chłopów" Reymonta.
    • Gość: aqwe Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: 83.238.200.* 29.04.10, 15:18
      Gdyby tam hałasowała non stop pijana młodzież albo chuligani, to wszyscy siedzieliby cicho jak mysz pod miotłą. Ale przeciwnikami są tylko dzieci i jedna kobieta, dlatego pokażemy jacy jesteśmy bohaterscy. Dzieci nie pogrożą pobiciem, nie zwymyślają od staruchów, nie mogą się bronić. Wygrana niemal pewna, a że na stare lata się nudzi, to trzeba sobie znaleźć jakieś zajęcie.
    • Gość: Mao-Kakao Sam jesteś menelem...mentalnym IP: *.chello.pl 29.04.10, 15:23
      I tyle w temacie.
    • ooolooo Zabic gowniarzy, wypalic trawe - emeryt rulez! 29.04.10, 15:27
      Tylko emeryci maja prawo do zycia. Emerytami Polska stoi, mlodzi to
      zdemoralizowna banda. Dzieci nalezy trzymac w piwnicy, najlepiej podciac im
      struny glosowe. Jedynie starosc ma prawa, reszta niech trzyma morde w kubel i
      czeka na przyjscie sklerozy i zylakow odbytu, bo inaczej nie wiedz co to
      zycie. Najlepiej zagazujmy wsztkich ponizej szescdziesiatki. Dozwolone
      aktywnosci to; brydz, picie wody w domu, sluchanie radia Mryja (natezenie
      dzwieku dowolne), dzwony koscielne o 6 rano.
    • zygmuntt0 @the_ukrainian 29.04.10, 15:27
      z takim stosunkiem do dzieci jesteś jednostką nie dostosowaną
      społecznie. Rozumiem, że masz dzieci i jak wychodzisz z nimi na
      dwór, to zaklejasz buzie taśmą pakunkową i zrywasz ją dopiero w
      dzikim lesie, gdzie dzieci moga sobie pokrzyczeć.

      Wskazana kuracja albo izolacja.
      • the_ukrainian Re: @the_ukrainian 29.04.10, 15:38
        > z takim stosunkiem do dzieci jesteś jednostką nie dostosowaną
        > społecznie.

        A menele to co? A dresiarze to co? Nie mają prawa sobie pokrzyczeć pod oknami?
    • Gość: Rei Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: *.toya.net.pl 29.04.10, 15:43
      chyba przesadzacie. mieszkam w bezpośrednim sąsiedztwie dużej szkoły
      [podstawówka+gimnazjum]. moje okna wychodzą na boisko i plac zabaw. I szczerze
      - choć nie lubię dzieci - nie jest to hałas, który przeszkadza. Często ruch
      uliczny jest bardziej natężony i zagłusza dzieci. Zresztą mieszkałam też u
      ciotki przez pewien czas, której willa sąsiadowała z posesja na której było
      przedszkole i ogólnodostępny plac zabaw. Nasz ogród i przedszkole dzieliła
      tylko siatka. I też nie było wcale takiego strasznego hałasu, drzwi balkonowe
      do ogrodu można było otworzyć bez narażenia się na hałas itd. Myślę, że starsi
      państwo z artykułu znaleźli sobie rozrywkę i dlatego tępią te panią z
      przedszkola, bo wreszcie ożywiło to ich nudne życie.
    • Gość: jkilhj;l Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: *.barn.cable.virginmedia.com 29.04.10, 15:44
      Ci "sasiedzi" powinni zostac pozwani do sadu za dyskryminacje dzieci
      nietolerancje.
    • Gość: postępowiec Przedsiębiorczą babę poddać eutanazji, IP: *.chello.pl 29.04.10, 15:46
      rozwrzeszczane bachory wyabortować. Będzie cisza, postęp i jaśnie oświecenie w
      stylu europejskim.
    • chrissis typowo polska mentalność 29.04.10, 15:50
      zwalczyć każdego, kto się w jakikolwiek sposób wychyla! a celują w tym właśnie
      emerycie, starzy ramole, którzy nie mając własnego życia, całymi dniami
      nasłuchują i śledzą co się dzieje w sąsiedztwie, aby komuś dop ... lić i
      urozmaicić sobie tym samym życie! w każdym bloku się taki znajdzie, któremu
      przeszkadzają małe dzieci, psy, samochody, przechodzący ludzie, zamykanie
      drzwi, włączanie tv itp., więc do znudzenia będzie pisał skargi, nasyłał
      policję, robił awantury! w moim bloku taki pierdziel zatruwał życie wszystkim,
      szczególnie rodzicom nastolatków, którzy zbierają się pod blokiem, choć nic
      złego nikomu nie robią, ale jemu oczywiście przeszkadzało - do czasu, ktoś mu
      nasrał pod drzwiami i wybił szybę w kuchni, chyba zrozumiał ...
      • the_ukrainian Re: typowo polska mentalność 29.04.10, 16:03
        > szczególnie rodzicom nastolatków, którzy zbierają się pod blokiem,
        > choć nic złego nikomu nie robią, ale jemu oczywiście przeszkadzało

        Poza darciem mordy i zapluwaniem chodnika to faktycznie nic.
      • Gość: Ujma Truman Chama i zacietrzewieńca tylko pałą IP: *.chello.pl 29.04.10, 17:07
        Mam nadzwyczaj spokojnego sąsiada. Prawie nie bywa w domu, bo ciężko
        pracuje, nikomu nie wadzi, jest miłym, kulturalnym i subtelnym
        człowiekiem. I to boli...sąsiadkę piętro niżej, starą wariatkę,
        której synuś-narkoman, wywędrował lat kilka wstecz "do Bozi", bo,
        jak mówi przysłowie, dawka większa niż życie. A że sąsiad w wieku
        mniej-więcej syna tej pani, a do tego inteligent, lekarz, to trzeba
        mu dopierdolić, żeby poczuł, gdzie jest jego miejsce, jak większości
        ćwoków z osiedla. Przed tym miłym panem mieszkał sobie w tym miejscu
        dokładnie stary menel, śmierdziel i łobuz, który tak zasyfił
        mieszkanie, że dwie ekipy remontowe nie mogły sobie poradzić z
        odrobaczaniem i wszechobecnym fetorem. Babsztyl przyszedł raz tylko
        z mordą do żula i zarobił lachą w łeb, to niestety pomogło, bo
        kulturalnym słowem nie da się zwalczyć hołoty, która terroryzuje
        spokojnych lokatorów, bo nie może znieść, że można żyć bez pomocy
        opieki społecznej, flaszki z jabolem i codziennych awantur.
    • Gość: co za ludzie! Sowieckie dinozaury chcą żeby było mniej Polaków! IP: *.derby.waw.pl 29.04.10, 16:02
      Każdy matkom udrudnia życie począwszy od szpitala (bo nie można znieczulać itp.) a na sąsiadach kończąc. Po co wogóle w Polsce dzieci? Pewnie najlepiej zamknać przedszkola i na staość płakać, że nie ma się kto zająć, że emerytura niska bo nie ma kto na nia pracować. Lepiej żeby ten dom wynajeli np. imigranci z Chin bo bedzie cicho prawda?
    • teraz_komentator Sąsiedzi nie chcą klubu malucha 29.04.10, 16:10
      Życzliwi sąsiedzi.
      Potrzebny jest państwu "klub malucha"?
      Jest niezbędny, ale koło Józka, a nie koło "mnie".
    • Gość: kreska Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 29.04.10, 16:11
      Sprawę trzeba poznać, zanim wyda się opinię. Przypomnę tylko, że
      protesty pojawiły się, zanim klub ruszył, a wandalizm - zaklejanie
      cudzej włąsnosci iniszczenie mienia (wkąłdniae wykałaczek w zamek
      furtki) są karalne. Może Państwo sąsiedztwo o tym pomyślą również.
      Doskonale znam tę okolicę i jej młodych mieszkańców z dziećmi, te
      zarzuty, to kompletny absurd!
    • Gość: wiedzma Stare pindy protestuje przeciwko aborcji zeby IP: *.bchsia.telus.net 29.04.10, 16:13
      ocalic dzieci, a co do cholery im daja w zamian? Likwiduja place zabw, rodzice
      maja problemy z doworzeniem dzieci do przedszkola i zlobkow bo im sie "mury
      wala". Do cholery jasnej to co mamy zrobic z dzieciakami? Zamknac je w
      domu???? Szlak mnie trafia jak slucham jedna z druga stara baba. Jak bylam w
      wieku szkolnym to tez nas wszyscy sasiedzi gonili, jak widac minelo kolejne 25
      lat i nic sie nie zmienilo.
      • the_ukrainian Re: Stare pindy protestuje przeciwko aborcji zeby 29.04.10, 16:19
        > Jak bylam w wieku szkolnym to tez nas wszyscy sasiedzi gonili, jak
        > widac minelo kolejne 25 lat i nic sie nie zmienilo.

        Gonili, gonią i gonić będą dopóki rodzice nie wezmą się za wychowywanie dzieci a
        nie puszczanie samopas i róbta co chceta bo "dziecko musi się wykrzyczeć".
        Najlepiej ludziom pod oknami. Dziecko wcale nie musi się wykrzyczeć i można
        dziecko nauczyć cywilizowanego sposobu komunikowania się. Dziewczynki wcale nie
        muszą piszczeć tylko trzeba je tego oduczyć zamiast narzekać na tych strasznych,
        aspołecznych sąsiadów którzy nie mają ochoty wysłuchiwać tego darcia mordy.
        • Gość: Ojciec Re: Stare pindy protestuje przeciwko aborcji zeby IP: *.stacje.agora.pl 29.04.10, 16:35
          Ciebie to jednak rodzice nie kochali
          • the_ukrainian Re: Stare pindy protestuje przeciwko aborcji zeby 29.04.10, 16:44
            Podpisujesz się jako Ojciec. Powiedz mi jak uczysz swoje dzieci? Masz dzieci czy
            małe wrzaskuny terroryzujące otoczenie swoimi piskami i wrzaskami? Właśnie
            przebiegła mi pod oknami dziewczynka. Miała może z 7 lat i ze 22 kilo wagi.
            Tupała buciorami że cale osiedle słyszało że przebiegła. Ja ważę mniej więcej
            cztery razy tyle a jak biegnę to prawie nie słychać. Czy tego też nie można
            nauczyć dziewczynki? Trzeba mieć trochę kultury współżycia międzyludzkiego a z
            dzikusami to do lasu.
          • Gość: echo Re: Stare pindy protestuje przeciwko aborcji zeby IP: *.redhat.com 29.04.10, 16:47
            Ludzie opanujcie sie. Kazdy wiek ma swoje prawa. Dla starych (i prawdopodobnie
            niekochanych) proponuje domy starcow gdzie nic im nie bedzie przeszkadzac.
            Dzieci musza sie wybiegac i wykrzyczec, bo taka ich juz natura. Nie mozna ich
            ciagle przysposabiac do ciszy bo to niezdrowe. Zreszta przewaznie te
            najglosniejsze w doroslym zyciu robia najwieksza kariere i sa najbardziej
            kreatywne.
            Wspolczuje mlodym ktorzy sa zgorzkniali, nudni i szukaja sobie problemow na
            sile. Wspolczuje jezeli musieliscie siedziec w piwnicy w dziecinstwie etc. W
            zyciu sa wazniejsze sprawy niz zajmowanie sie pie..lami.
            • the_ukrainian Re: Stare pindy protestuje przeciwko aborcji zeby 29.04.10, 16:51
              > Dzieci musza sie wybiegac i wykrzyczec, bo taka ich juz natura

              Następny co wychowuje małych dzikusów. Dziecko potrafi opanować cywilizowany
              sposób komunikowania się. Mam w domu dziewięciolatkę która nie wydziera się jak
              pieprznięta ani nie piszczy. Czyli jednak się da. Trzeba tylko chcieć a nie
              tłumaczyć swojej nieudolności wychowawczej naturą dzieci. To może i ja
              powydzieram się pod Twoim oknem z kumplami bo taką mamy naturę?
              • Gość: qwerty Re: Stare pindy protestuje przeciwko aborcji zeby IP: *.stacje.agora.pl 29.04.10, 17:15
                > Mam w domu dziewięciolatkę która nie wydziera się jak
                > pieprznięta ani nie piszczy.

                I odreaguje pewnego dnia, a raczej nocy... nie jednak tego nie
                napiszę.
    • Gość: gorczyca Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: *.os2.kn.pl 29.04.10, 16:46
      przedszkole jest potrzebne i musi gdzieś być. Nie może się znajdować na kompletnym odludziu, nie za bardzo się nadaje do centrum miasta. To normalne, że dzieci generują hałas, ale czy sąsiad urządzajacy grilla, studenci robiący imprezę, choćby ruch samoachodowy za oknem tego nie robią? Oczywiście, ze tak,. Nie da sie kompletnie odizolowac od hałasów, tak samo jak nie da się uciszyć dzieci.

      To przecież normalne, że w każdym społeczeństwie są dzieci, młodzi, dorośli i starzy ludzie. Każdy musi się trochę nagiąć, by funkcjonować w społeczności dzieci ogrodzić plac zabaw matami anty-hałasowymi, nie puszczać muzyki na dworze, a okoliczni mieszkańcy wziąć poprawkę na charakter malców. To wcale nie musi boleć.
      • Gość: kixx Re: Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: *.acn.waw.pl 29.04.10, 16:56
        jestem pelen podziwu dla twojego wywodu
        racz jednak zauwazyc,ze ani sasiad nie robi grilla codziennie,ani
        studenci nie dra sie codziennie,a jakby ktos chcial mieszkac przy
        marszalkowskiej to by sobie tam mieszkanie kupil
        • Gość: Ojciec Re: Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: *.stacje.agora.pl 29.04.10, 17:18
          > racz jednak zauwazyc,ze ani sasiad nie robi grilla codziennie,ani
          > studenci nie dra sie codziennie,a jakby ktos chcial mieszkac przy
          > marszalkowskiej to by sobie tam mieszkanie kupil

          Tyle, że nie wystarcza odwagi, aby zwrócić uwagę sąsiadowi/sąsiadom.
          A dzieci są takie słabe i bezbronne.
          Leczcie się.
          • Gość: kixx te,ojciec-czy to oficjalne stanowisko Agora SA? IP: *.acn.waw.pl 29.04.10, 22:25
            jesli z rownym zapalem tworzysz artykuly,co dzialasz na tym forum to
            bedzie z ciebie pociecha
            biorac jeszcze pod uwage,ze nie jestes przyjac zadnych argumentow od
            majacych inne zdanie ,wroze ci w wyborczej wielka kariere
            • Gość: Ojciec Re: te,ojciec-czy to oficjalne stanowisko Agora S IP: *.stacje.agora.pl 30.04.10, 10:06
              WIdzę, że kolejny domorosły informatyk, a raczej dziecko neo (choć z
              Aster), który nie wie co to domena.

              Zajrzyj pod poniższy adres i wszystko Ci się rozjaśni:
              wyborcza.pl/1,95090,5822789,_Gazeta__uwalnia_internet.html
              • Gość: kixx dziecko agory,to dopiero brzmi IP: *.acn.waw.pl 30.04.10, 13:32
                no tak,wszyscy musza wiedziec,ze "gazeta uwalnia internet"

                czy ty w ogole potrafisz normalnie rozmawiac?
                • Gość: kixx Re: dziecko agory,to dopiero brzmi IP: *.stacje.agora.pl 30.04.10, 14:50
                  > no tak,wszyscy musza wiedziec,ze "gazeta uwalnia internet"
                  >
                  > czy ty w ogole potrafisz normalnie rozmawiac?

                  Nie, nie każdy musi wiedzieć, ale jak już ktoś potrafi poprawnie
                  rozpoznawać domenę, to może dowiedziałby się, co ona oznacza, a
                  wówczas dowiedziałby się, że jeżeli ktoś łączy się z IP z domeny, np:
                  Politechiki Warszawskiej, to wcale nie oznacza, że jest jej
                  pracownikiem lub studentem albo IP z domeny KFC, to jest jej
                  pracownikiem. Jest coś takiego co nazywa się hot spot i w większych
                  miastach jest ich coraz więcej i to darmowych.
                  Przy okazji może zauważyłby, że jako anonim można także podpisywać
                  się dowolnym nickiem.

                  A tak wogóle, to zanim zaczniesz komuś zwracać uwagę, na temat
                  normalnej rozmowy, sam sprawdź co piszesz kilka komentarzy powyżej.
                  • Gość: Ojciec Re: dziecko agory,to dopiero brzmi IP: *.acn.waw.pl 30.04.10, 15:02
                    A tak wogóle, to zanim zaczniesz komuś zwracać uwagę, na temat
                    > normalnej rozmowy, sam sprawdź co piszesz kilka komentarzy powyżej.


                    €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€

                    sugerujesz,ze z chamem,zaczynajacym rozmowe od wsylania do lekarza
                    nalezy rozmawiac kulturalnie?
                    popelniles w tym watku mnostwo wpisow,niemal kazdy z nich byl
                    agresywny - ja uwazam z kims takim mozna rozmwaiac tylko w tym samym
                    tonie jakiego on uzywa.Co innego,gdybys byl chory psychicznie-wtedy
                    jednak moja odpowiedz bylaby utrzymana w delikatnym uspokajajacym
                    tonie.Ale ,mimo mojej dosc negatywnej oceny twej osoby,do
                    napisania,ze cierpisz na jakas chorobe nie na razie nie mam podstaw


                    ps na razie...

                    kixx
          • bubster Re: Sąsiedzi nie chcą klubu malucha 30.04.10, 12:21
            > A dzieci są takie słabe i bezbronne.


            nie ma to jak emocjonalny szantaż...
    • Gość: Karaczan Problem ludności napływowej IP: *.chello.pl 29.04.10, 16:50
      Za czasów mojego dzieciństwa, dziecięce krzyki pod oknami i
      śmiech ,połączone z grą w piłkę, klasy i gumę pod blokiem to był
      typowo miejski obrazek, ba, nawet mały Jasio czy Ola przekrzykujący
      się nawzajem prosząc mamę stojącą na balkonie o jeszcze parę chwil
      na podwórku, nie byli dla nikogo udręką. Odkąd do miast sprowadziła
      się tzw. ludność napływowa (w wolnym tłumaczeniu: awans z wiochy do
      czegoś większego niż wiocha), pojawiły się problemy "nadwrażliwych"
      sąsiadów, którzy do niedawna gnój wąchali i mieli w swoim otoczeniu
      obrazki typu paru narąbanych meneli pod GS-em, a teraz im śpiew
      ptaków, kolor chodnika i małe dzieci przeszkadzają. A może jest to
      wynik frustracji wynikającej z dzieciństwa, w którym nie było
      miejsca na zabawę, tylko zapieprz na polu z mamą i tatą w te pory
      roku, podczas których dzieci "miastowe" bawią się zwykle w parku, na
      podwórku albo wyjeżdżają na kolonie? Ludzie czujący taką niechęć do
      dzieci ujawniają głęboko skrywane kompleksy i nienawidzą tego, czego
      im najbardziej w życiu brakowało bądź brakuje, niestety.
      • the_ukrainian Re: Problem ludności napływowej 29.04.10, 16:57
        > ba, nawet mały Jasio czy Ola przekrzykujący
        > się nawzajem prosząc mamę stojącą na balkonie o jeszcze parę chwil
        > na podwórku, nie byli dla nikogo udręką.

        W dzisiejszych czasach funkcjonują domofony i telefony komórkowe w związku z tym
        nie trzeba drzeć ryja na podwórku tylko zadzwonić. Inaczej słychać stado
        dzieciaków na wsi a inaczej w mieście kiedy ten hałas odbija się od murów i
        staje nie do zniesienia. Na wsi rozchodzi się w przestrzeni.
      • Gość: kixx Re: Problem ludności napływowej IP: *.acn.waw.pl 29.04.10, 16:58
        napisz jeszcze raz,jakie masz kompleksy,bo to powyzsze to jakis
        belkot nowowarszawiaka postempaka
        • Gość: Justysia Re: Problem ludności napływowej IP: *.chello.pl 29.04.10, 17:09
          Nowowarszawiak właśnie nie może znieść, że już nie mieszka w głuchej
          puszczy, gdzie psy dupami szczekają, tylko ktoś inny nieopodal
          ośmiela się oddychać tym samym powietrzem i na dodatek wydaje typowo
          ludzkie odgłosy nie będące rykiem krowy na pastwisku itp.
          • Gość: kixx Re: Problem ludności napływowej IP: *.acn.waw.pl 29.04.10, 18:25
            taaaaaaaaaaaaaaaaa
            no to w takim razie ja kwalifikuje sie na
            nowowarszawiaka,przynajmniej mentalnie

            choc z tym rykiem krow to przesadzasz
      • Gość: Ojciec Re: Problem ludności napływowej IP: *.stacje.agora.pl 29.04.10, 17:19
        Amen
    • rehman Sąsiedzi nie chcą klubu malucha 29.04.10, 17:17
      Mnie już nic nie zdziwi od momentu kiedy u mnie w mieście banda
      mieszkańców oprotestowała remont kortów tenisowych z argumentem: "A pan
      wie jaki hałas powodują odbijające się piłki?"

      W Polsce jest tak, że możemy wybudować wszystko ale nie blisko mnie.
      Problem jest taki, że w innym miejscu też jest blisko kogoś.
    • ynruj Chyba zwymiotuję 29.04.10, 17:28
      Żygać mi się chce jak czytam wypociny dobrodusznych mieszkańców osiedla.
      Pieniactwo piewrszej klasy z odznaką Q.
      Ludzie skoncentrowani tylko na sobie i z przerośniętym ego.
      Wasze domki lepianki są dla was ale za obszarem waszych talerzem pokrytych
      sześcianów toczy się życie. I moi drodzy życzę wam aby kiedyś postawiono wam
      supermarket z rampą przeładunkową kolei wożącej surowce dla hut.
      W międzyczasie panie prowadząca dom dla dzieci znajdzie milszą lokalizację i
      zostawi was samych. Wtedy zatęsknicie za dziećmi. Mam nadzieję że nie
      posiadacie żadnych dzieci ponieważ i tak skończyłyby w kryminale mając takich
      aspołecznych i psychopatycznych rodziców.
    • Gość: Sąsiad Sąsiedzi nie chcą klubu malucha IP: 188.33.39.* 29.04.10, 18:04
      Oj, wstyd "Gazeto Wyborcza"! Tak tendencyjny i jednostronny tekst!
      Podchodząc do sprawy w ten sposób (czyli pisząc pod zadaną tezę),
      można by równie dobrze napisać np. że komunizm to wspaniały ustrój
      (bo jeśli pominąć miliony ofiar i ekonomiczną utopię, to reszta
      wygląda na cacy!). Tu jest podobnie. "Na cacy" już autorka napisała.
      A reszta...? Gdzie informacja, że w tym miejscu, pośrodku
      mieszkaniowego osiedla domów jednorodzinnych w niedużych ogródkach
      prawo miejscowe wyklucza jakąkolwiek działalność prowadzoną poza
      budynkiem (a i w budynku można na nią zająć jedynie do 30%
      powierzchni). Pani Sybilska uzyskała pozwolenie na swoją
      działalność, bo wprowadziła urząd w błąd - zgłosiła dzienną opiekę
      nad kilkorgiem dzieci, a nie publicznie dostępny plac zabaw i klub
      (także dla dorosłych, z gastonomią - a jakże!). Ta działalność jest
      znacznie bardziej uciążliwa, niż gdyby w tym miejscu powstało
      przedszkole, bo ono działało by tylko w godzinach pracy, a u p.
      Sybilskiej "młyn" rozkręca się właśnie popołudniami i w weekendy -
      wtedy właśnie, kiedy sąsiedzi mają chwile czasu, by odpocząć w
      swoich ogródkach.
      I mają do tego PEŁNE PRAWO, bo przy osiedlaniu się tutaj w
      poszukiwaniu ciszy i spokoju, byli przez urząd miasta zapewniani, że
      plan miejscowy wyklucza tu jakiekolwiek uciążliwości. Dlatego ta
      cisza i spokój jest ich PRAWEM NABYTYM, za które zapłacili duże
      pieniądze (najczęściej oszczędności życia - bo nie trzeba nikogo
      chyba przekonywać, że ceny nieruchomości w takich oazach ciszy i
      spokoju są znacznie wyższe, niż gdzie indziej). W całej sprawie są
      też oczywiście dodatkowe "smaki". Pierwszy - pani Sybilska jest
      mieszkanką pobliskiego osiedla domów wielorodzinnych i cała
      ta "ogrodowa zabawa" jest robiona głównie z myślą o mieszkańcach
      tego osiedla, którzy własnych ogrodów nie mają, więc pomysł im się
      bardzo podoba i wcale ich nie wzrusza to, że hałasy swoich
      szampańskich zabaw podrzucają w sąsiedztwo. Drugi - prawo miejscowe
      przewiduje w Malichach miejsca, gdzie tego typu działalność jest
      dopuszczona, ale... pani Sybilskiej spodobało się WŁAŚNIE TU a nie
      tam! A nam chodzi jedynie o to, żeby właśnie zrozumiała, że jej
      miejsce z tą działalnością jest TAM, a nie TU! Nikt nie neguje
      potrzeby istnienia placów zabaw, klubów dla dzieci i dla dorosłych,
      itp., ale tego rodzaju placówki można lokalizować tam, gdzie jest na
      to przewidziane miejsce, a nie tam gdzie się komu chce lub podoba.
      Inaczej bedziemy mieli anarchię bananowej republiki, a nie
      środkowoeuropejskie państwo prawa.
      W tym kontekście ukazanie się tak nierzetelnego tekstu w "Gazecie
      Wyborczej", którą tak do tej pory ceniłem i sznowałem, jest bolesnym
      zaskoczeniem. Czyżby rację mieli ci, którzy określają ją
      mianem "wybiórczej"?
      • bubster Re: Sąsiedzi nie chcą klubu malucha 29.04.10, 18:28
        Nie pierwszy i nie ostatni nierzetelny tekst w GW.

        A Twój post powinni przeczytać wszyscy pieniacze obrońcy "przedszkole
        gdziebądź, bo wrzask dzieci nie jest wrzaskiem".
    • Gość: ELORAP "tylko 30 osób" LOL? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.10, 21:17
      chyba troche przydużo jak na słodki ogródeczek ze słodkimi dziecmi

      moze warto było spytac o zgode sąsiadów zanim sie zaczela ta
      działalność?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka