Dodaj do ulubionych

Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je...

IP: *.chello.pl 08.05.10, 14:09

Droga Autorko,

jak najbardziej cenie sobie inicjatywy wspierajace budowe
infrastruktury rowerowej (sam czesto przemiszczam sie rowerem w
miescie), ale nie mozna prosze az tyle marudzic, ze o to nie ma
stojaka tu czy tez tam. Kolo kina muranow (w strone policji)sa
zreszta chyba stojaki. Poza tym jest mnostwo latarni, barierek gdzie
mozna taki rower przypiac. Wiec mniej marudzenia, wiecej jezdzenia
rowerem i oczywiscie dalej wspieramy rozbudowe infrastruktury
rowerowej w Warszawie i propagowanie roweru jako efektywnego srodka
transportu w miescie!
Obserwuj wątek
    • Gość: kamosz stojak ale jaki IP: *.adsl.inetia.pl 08.05.10, 14:45
      bo nie taki ze sie w niego koło wpycha, bo to jest idiotyczny stojak, już
      nigdzie na świecie takich nie ma.
      chodzi mi o cos takiego www.trasyrowerowe.pl/droga/stojaki/stojaki04.jpg
      • Gość: junosza Re: stojak ale jaki IP: *.adsl.inetia.pl 08.05.10, 15:33
        W Berlinie rowerzysta może wypić kulturalnie piwo w knajpce, albo nawet na
        ławeczce w parku i dalej jechać rowerem. Limit alkoholu dla rowerzystów w
        Niemczech to aż 1,6 promila.
        A w Warszawie - wiadomość z dzisiaj -
        warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7857169,Poszukiwany_listem_gonczym_ukryl_sie_i_zakleszczyl.html
        • Gość: praha Re: stojak ale jaki IP: 85.222.87.* 08.05.10, 18:34
          ale słyszałem, że w Niemczech niedawno wprowadził zakaz alkoholowy w
          parku
          nawet też na rowerze nie wolno wypić po piwie w Niemczech
          tak naprawdę mówi
          przecież mieszkam we Wrocku i blisko do Niemiec i łatwo dowiedziałem
          o tym
          pozdrawiam
      • Gość: gruba Re: stojak ale jaki IP: 91.123.169.* 09.05.10, 13:21
        Takie stojaki są najtańsze, a to jest podstawowe kryterium.
        Urzędników nie interesuje to, żeby ludziom ułatwić życie tyko żeby się społeczeństwo odwaliło. Są stojaki? Są więc o co chodzi ...
        I tak jest ze wszystkim w tym kraju jak z tymi stojakami. Byle było.
    • Gość: m Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: 193.41.113.* 08.05.10, 15:38
      "Było doskonale! Mimo że nie mam prawa jazdy i znaki drogowe znam
      dość słabo, nie miałam nawet małej kolizji."

      Pytanie tylko ile razy złamała przy tym Pani przepisy i ile osób
      było zmuszonych do gawłtownych i niebezpiecznych zachowań, jak nagłe
      hamowanie czy uciekanie z pasa ruchu, żeby nie mieć kolizji z osobą,
      która beztrosko przemieszcza się ulicami nie znając zasad ruchu na
      nich. Stosowanie się do przepisów obowiązuje nie tylko kierowców
      samochodów, ale i innych uczestników ruchu drogowego.
      Pozdrawiam wszystkich rowerzystów, którzy jeżdżą rozsądnie i z
      poszanowaniem przepisów - bo ci udowadniają, że mimo beznadziejnej
      sieci ścieżek rowerowych w Warszawie rowerzyści i kierowcy mogą
      bezpiecznie jeździć po tych samych ulicach. Niestety gorzej
      przedstawia się sytuacja z całą masą pozostałych, którzy nie
      szanując, a może po prostu nie znając przepisów stwarzają olbrzymi
      zagrożenie. Dotyczy to zresztą nie tylko rowerzystów, ale i
      kierowców. Ci jednak mimo wszystko muszą zdać egzamin zanim zostaną
      do ruchu dopuszczeni.
      • cammarao Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 08.05.10, 16:55
        Ja wczoraj zostałem "zaatakowany" przez kierowcę samochodu. Faktycznie
        przejeżdżałem na ul. Chmielnej przez pasy na rowerze, wiem że nie należy ale kto
        tak naprawdę stosuje się do tego martwego przepisu? Moja prędkość była
        minimalna, w dodatku przejeżdżałem w towarzystwie pieszych. Kierowca samochodu
        najpierw stuknął mnie celowo samochodem, chcąc najwyraźniej zamanifestować jakąś
        swoją frustrację. Po krótkiej sprzeczce rozjechał mi z premedytacją rower. W
        rezultacie dostałem mandat w wysokości 500 zł jako sprawdza kolizji drogowej.
        Abstrakcja!
        • Gość: spruce Apel do Kierowców i Rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.10, 17:45
          Drodzy Kierowcy! Kupujcie coraz więcej i więcej samochodów! Coraz większych!
          Jeździjcie więcej po Warszawie! Do pracy, do szkoły, do przedszkola, po zakupy,
          do kina, do knajpy, do kibla i na spacery. I po zapałki!
          Drodzy Rowerzyści! Cierpliwości! Niedługo to my będziemy szybsi!
          • Gość: Raf Re: Apel do Kierowców i Rowerzystów IP: *.aster.pl 08.05.10, 23:07
            Gość portalu: spruce napisał(a):

            > Drodzy Kierowcy! Kupujcie coraz więcej i więcej samochodów! Coraz
            większych!
            > Jeździjcie więcej po Warszawie! Do pracy, do szkoły, do
            przedszkola, po zakupy,
            > do kina, do knajpy, do kibla i na spacery. I po zapałki!
            > Drodzy Rowerzyści! Cierpliwości! Niedługo to my będziemy szybsi!

            A potem znowu przyjdzie zima. I znowu nie wiedzieć czemu zaczniesz
            jeździć samochodem lub autobusem.
            • Gość: spruce Re: Apel do Kierowców i Rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.10, 08:54
              Pudło. Jestem icebiker.
              • Gość: Robak Re: Apel do Kierowców i Rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.10, 17:31
                A za 20 lat nie będziesz w stanie zgiąć kolana. Kocham rower ale każdy
                kolarz Ci powie że jeżdżenie w zimie to gwarantowany reumatyzm za parę
                lat.
          • pavle Re: Apel do Kierowców i Rowerzystów 09.05.10, 14:40
            > Drodzy Rowerzyści! Cierpliwości! Niedługo to my będziemy szybsi!

            Jak to "niedługo"? Już jesteśmy szybsi, a lada moment
            będziemy mogli zgodnie ze znowelizowanym prawem wyprzedzać
            korkowiczów od prawej strony :-)
          • Gość: malinka Re: Apel do Kierowców i Rowerzystów IP: *.nette.pl 09.05.10, 16:45
            W warszawie można przynajmniej jescze sobie pojezdzic.Nawet jeżeli
            ktoś niekoniecznie decyduje sie na jazde rowerem po centrum
            miasta,aa fajne,bezpieczne dla rowerzystów miejsca -Sadyba/Wilanów-
            idealne na wypady rowerowe.
        • Gość: Sanos Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: 87.204.10.* 09.05.10, 12:53
          > Moja prędkość była
          > minimalna, w dodatku przejeżdżałem w towarzystwie pieszych. Kierowca samochodu
          > najpierw stuknął mnie celowo samochodem

          Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić..
          Trafienie z premedytacją w rower nie jest trywialne - rower jest dużo
          zwinniejszy i w zasadzie jeśli rowerzysta umie jeździć to ucieknie przed wolno
          poruszającym się samochodem.
          Tym bardziej w towarzystwie pieszych, jak u licha udało mu się staranować rower,
          a pieszych nie?
        • Gość: moonwalker Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.chello.nl 09.05.10, 12:59
          zgadzam sie w 100%, ten przepis to jakies kuriozum. Tez mialem podobna sytuacje,
          samochod skrecal z glownej w prawo, warunkowo, gdyz ja mialem zielone swiatlo
          (czy tez piesi). Powinien wiec rozejrzec sie czy nikogo na przejsciu nie ma, a
          na tym przejsciu bylem ja, faktycznie jadac na rowerze. Dodam tylko, ze zlapalem
          gume wiec predkosc byla minimalna. Gosciu wydarl sie, ze rower na przejsciu sie
          prowadzi no i ma racje, bo taki przepis istnieje. Zastanawiam sie, czy wydarlby
          sie na osobe w wozku inwalidzkim? Poza tym samochodem tym byla karetka pogotowia.
          Urzednicy powinni zadac sobie pytanie co jest priorytetem, czy stawianie na
          rowerzystow, czy stawianie na ruch samochodowy. Jesli na samochodowy to niech
          nie marudza ze sa korki w miescie, smog i inne takie.
          • Gość: omg Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.opera-mini.net 09.05.10, 14:20
            Jeden uważa, że przepis to nieporozumienie i nie będzie się stosował.
            Druga sądzi, że nie mając pojęcia o ruchu drogowym można bezpiecznie jeździć po ulicy.
            Kolejni, których widziałem osobiście, są zdania, że wyprzedzanie prawą stroną to nic złego, zjeżdzanie estakadą pod prąd to przywilej rowerzysty a skręcanie w lewo od prawego krawężnika bez sygnalizowania tego to powód do dumy.
            A potem płacz, że 500 złotych, że rowerzysta nie żyje.

            Ręce opadają.
            • pavle Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 09.05.10, 14:43
              > estakadą pod prąd to przywilej rowerzysty

              A gdzież to tak rowerzyści jeżdżą estakadą pod prąd, i skąd
              się tam właściwie biorą?

              > są zdania, że wyprzedzanie prawą stroną to nic złego

              niektórzy są zdania, że przekroczenie dopuszczalnej
              prędkości o 20-30 km/h to nic złego, bo przecież
              "wszystko dobrze widzą i panują nad samochodem".

              A później płacz, że 500 zł, że pieszy zabity "niechcący".
            • Gość: Moonwalker Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.chello.nl 09.05.10, 16:26
              omgA Przepis aby jezdzic autem 50km/h w miescie stosujesz?
              Czy moze uwazasz, ze w niektorych miejscach jest jednak bezsensowny?
              Ciekaw jestem Twojej opini, ja jakos nie widze tych jezdzacych
              50km/h.
          • nessie-jp Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 09.05.10, 15:33
            > gume wiec predkosc byla minimalna. Gosciu wydarl sie, ze rower na przejsciu sie
            > prowadzi no i ma racje, bo taki przepis istnieje. Zastanawiam sie, czy wydarlby
            > sie na osobe w wozku inwalidzkim?

            Nie, bo osoba na wózku inwalidzkim nie naruszałaby przepisów.

            Rowerzyści kochani, ja również chętnie jeżdżę na rowerze, ale nie łamię przy tym
            przepisów (naprawdę nie jest to trudne). Nie przejeżdża się na rowerze przez
            przejście dla pieszych i jest to dobry przepis z banalnego powodu
        • Gość: spacemarine Jak ja lubię te rowerowe wyjaśnienia:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.10, 18:58
          cammarao napisał:

          > Ja wczoraj zostałem "zaatakowany" przez kierowcę samochodu. Faktycznie
          > przejeżdżałem na ul. Chmielnej przez pasy na rowerze, wiem że nie należy ale kt
          > o
          > tak naprawdę stosuje się do tego martwego przepisu? Moja prędkość była
          > minimalna, w dodatku przejeżdżałem w towarzystwie pieszych. Kierowca samochodu
          > najpierw stuknął mnie celowo samochodem, chcąc najwyraźniej zamanifestować jaką
          > ś
          > swoją frustrację. Po krótkiej sprzeczce rozjechał mi z premedytacją rower. W
          > rezultacie dostałem mandat w wysokości 500 zł jako sprawdza kolizji drogowej.
          > Abstrakcja!

          Bardzo dobrze że dostałeś, ale rozwala mnie to typowe dla rowerzystów
          wyjaśnienie: przepis jest gupi to się nie dostosuję, a co! Tak samo samochód
          mógłby przejechać na czerwonym po pasach, a kierowca mówiłby że przecież ma
          prędkość minimalną, a przepis o czerwonym świetle jest durny i martwy.
          Wbij sobie do swojego durnego pedalarskiego łba e pieszy nie ma lusterka i nie
          widzi czy za nim jedziesz po chodniku lub pasach i w starciu z tobą ma małe szanse.
          Twoje miejsce jest na ścieżce rowerowej lub jezdni. Po przejściu masz rower
          przeprowadzać.
      • Gość: Moonwalker Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.chello.nl 09.05.10, 12:49
        w Holandii nawet jesli wypadek jest spowodowany zachowaniem rowerzysty (chodzi
        mi o sytuacje rower-samochod), odpowiada rowniez kierwco samochodu, gdyz wiadome
        jest ze rowerzysta ma mniejsze szanse. To nie Indie gdzie wiekszy moze wiecej.
        Co innego ze w Holandii pobudowali drogi dla rowerow.
        A w temacie stojakow w Wawie to powiem tylko, ze skoro instytucje panstwowe maja
        w nosie rowerzystow (sady, urzedy, szpitale, szkoly) to nie ma sie co dziwic, ze
        wlasciciele kin, kawiarn, pubow zdaja sie nie widziec potrzeby instalowania
        stojakow.
        A na koniec cos optymistycznego - z mojego doswiadczenia wynika, ze wcale tak
        zle sie po Wawie nie jezdzi rowerem.
      • Gość: Tantrum Nie jeździłeś po Niemczech, to widać po wypowiedzi IP: 89.238.42.* 09.05.10, 13:17
        Tam kierowcy zwracają szczególną uwagę na rowerzystów, bo za godzinę oni sami
        stają się rowerzystami. W efekcie zwalniają z daleka, jak tylko widzą, że
        rowerzysta chce przekroczyć drogę i przeciąć kierunek jazdy samochodu. Tak samo
        wobec pieszych. Tam zwraca się uwagę na słabszych użytkowników drogi. W efekcie
        do niebezpiecznych sytuacji w zasadzie nie dochodzi. Dochodzi do tego
        nieprzekraczanie dopuszczalnych prędkości w mieście przez kierowców. Tam prawie
        nikt nie jeździ ponad 50km/h, gdyż za przekroczenie prędkości są ostre mandaty,
        a jeśli przekroczysz dopuszczalna prędkość w mieści o 20km/h, to zabierają prawo
        jazdy na miesiąc, dwa lub trzy (niezależnie od ilości punktów karnych) i kierują
        na kurs prawa jazdy. W efekcie, w wyniku jazdy z przepisową prędkością, łatwiej
        jest wyhamować w przypadku, gdyż inny uczestnik ruchu zrobi coś głupiego.
        Dodatkowo, wiele bocznych ulic w Niemczech ma ograniczenie prędkości do 30km/h i
        ograniczenie to jest przestrzegane. U nas takie ograniczenia i zachowania
        powodują komentarz, że "nigdy nie dojecjałbym do celu". W Niemczech jakoś
        dojeżdżają.
        • nessie-jp Re: Nie jeździłeś po Niemczech, to widać po wypow 09.05.10, 15:39
          > > Dodatkowo, wiele bocznych ulic w Niemczech ma ograniczenie prędkości do 30km/h
          > i
          > ograniczenie to jest przestrzegane.

          Przez WSZYSTKICH kierowców, prawda? Przez kierowców rowerów także.

          I na tym polega problem w Polsce
        • three-gun-max Re: Nie jeździłeś po Niemczech, to widać po wypow 09.05.10, 16:34
          Nie wiem czy jest się z czego cieszyć, że za byle pierdnięcie gestapo zaraz zabierze prawo jazdy, dzieci i zlicytuje dom. Tam obywatela zredukowano to roli dostarczyciela kasy dla państwa i zrobiono takie pranie mózgu, że jeszcze się cieszy jak dostaje batem ;-)
      • nessie-jp Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 09.05.10, 15:40
        > Pytanie tylko ile razy złamała przy tym Pani przepisy i ile osób
        > było zmuszonych do gawłtownych i niebezpiecznych zachowań, jak nagłe
        > hamowanie czy uciekanie z pasa ruchu, żeby nie mieć kolizji z osobą,
        > która beztrosko przemieszcza się ulicami nie znając zasad ruchu na
        > nich

        Też bardzo mi się to nie spodobało. Pani Izabela bez cienia wstydu przyznaje się
        do głupoty, niewiedzy i ryzykanctwa. A przecież poznanie kodeksu ruchu to jest
        zadanie na poziomie III klasy podstawówki! Kiedyś dzieci w takim wieku właśnie
        zdawały egzamin na kartę rowerową i jakoś udawało im się poznać zasady ruchu i
        znaki drogowe.

        A pani redaktor
    • Gość: kosz-alina Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 09.05.10, 12:20
      Bo to Polska właśnie ...
      Dziki kraj.

      Rowerowo pozdrawiam z Koszalina.
      Zapraszam wiosną i latem do pedałowania nad morzem ... jest gdzie u nas kręcić
      oj jest.
      www.gpsies.com/home.do#10_54.1943219_16.1714908_p
    • kasia_grubasia Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... 09.05.10, 12:23
      Od lat studenci nie mogą się doprosić stojaków pod akademikiem Uniwersytetu
      Warszawskiego na Żwirki i Wigury 97/99 (DS1 Muchomorek). Kierownik Piotr
      Łowicki twierdzi, że nie ma takiej potrzeby. Rowery są przyczepione do rurek
      podtrzymujących zadaszenie wejścia (ale zmieści się tam tylko około 6 rowerów
      - po 3 do każdej rurki - i tyle zresztą tam stoi) lub stoją przy stojaku obok
      sąsiedniego akademika (o dziwo, tam uznano że był potrzebny) zajmując miejsce
      prawowitym użytkownikom. Rowery stoją prawie jeden na drugim, bo stojak jest
      na około 10 rowerów, a stoi przy nim w porywach 30. Część
      studentów-rowerzystów trzyma rower w pokoju, co jest uciążliwe dla
      współlokatorów (15-metrowe pokoje 3-osobowe). Krótko mówiąc, sytuacja już od
      kilku lat jest dramatyczna. A wszystko z winy kierownika, na którego są
      regularne skargi do biura Spraw Studenckich - oczywiście Biuro otrzymując
      skargę natychmiast dzwoni do kierownika i podaje mu dane osobowe skarżącego.
      Piszę to bo mam dość i muszę się wygadać, nie widzę nadziei na poprawę sytuacji.
      • Gość: swojak Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.hari.cable.virginmedia.com 09.05.10, 14:37
        Ha ha widze, ze nic sie nie zmienilo. Piotr cierpi na jakis syndrom niedowartosciowania - moze stad ten jego pociag do mlodych chlopcow.

        Sam mialem z nim przeboje, raz oskazryzl mnie ze podgladalem jakas studentke pod prysznicem, zadzwonil w mojej obecnosci do Biura Spraw Studenckich i zaczal sie skarzyc ze ma takiego delikwenta.. tu padlo moje nazwisko.. i ze podgladam studentki pod prysznicem. Po kilku minutach jego wywodu do sluchawki, zorientowalem sie ze mowki o kims kto mieszka na innym pietrze. Wiec zwrocilem mu uwage.. a ten jakby nigny nic, zakonczyl rozmowe mowiac pozniej oddzwonie i odlozyl sluchawke. Anie przepraszam ani pocaluj mnie w dumpe... poprostu mozesz odejsc.

        Cham i prostak ale co zrobic.. potrafi byc milutki jak wie ze ktos ma przelozenie na Uczelni i moze mu zagrozic.

        pozdro dla ZiW

      • pavle Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 09.05.10, 14:51
        > Od lat studenci nie mogą się doprosić stojaków pod
        > akademikiem Uniwersytetu Warszawskiego na Żwirki
        > i Wigury 97/99

        Ludzie, nie mieszkajcie tam. Szkoda Waszego zdrowia
        i cierpliwości. Tylko się sfrustrujecie.

        Warto wysupłać 100-150 zł więcej i wynając z kimś pokój.

        Mieszkałem tam przez 2 lata. Do dziś nie mogę pojąć, jakim
        cudem to wytrzymałem.
        • Gość: chris Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.sds.uw.edu.pl 09.05.10, 17:02
          a no widzisz, 100 -150 zł, to nie dla każdego "takie nic"
          poza tym na ochocie cięęęęęęęęęeżko będziecoś w tej cenie, dodaj od razu 30 zł
          na dojazdy
          Poza tym, nie oczekując zbyt wiele, da się żyć, a atmosfera zostanie na zawsze

          Żwirek pozdrawia:)
          • pavle Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 10.05.10, 13:22
            > poza tym na ochocie cięęęęęęęęęeżko będziecoś w tej cenie,

            Przelicz sobie jeszcze metraż tych cel, pardon, pokojów
            w DS1/DS2. To są klitki, w których gnieżdżą się po 3 osoby.

            Cena metra pokoju w wynajmie mieszkań jest conajmniej
            porównywalna. "Taniość" akademika to złudzenie. Tyle, że
            można lać wodę do woli, i załatwiać się choćby pod
            prysznicem (mieszkałem, widziałem takie numery). Ot rośnie
            nam inteligencja narodowa... ale kto co lubi.

            > dodaj od razu 30 zł na dojazdy

            Rany, nie wyobrażam sobie mieszkać w Warszawie i nie mieć
            aktywnej WKM. Co to za życie? Kursowanie wydział-akademik,
            wydział-akademik, w sobotę proxima albo Pole Mokotowskie...

            Ech.
      • Gość: Mieszkaniec DS 1 Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.sds.uw.edu.pl 24.05.10, 15:32
        ha a teraz kierownik znajdzie Cię po IP, bez pomocy BSS-u
    • Gość: Tantrum Rowerzysta to u nas kierujący piątej kategorii IP: 89.238.42.* 09.05.10, 13:07
      Zero szacunku z każdej strony - władz (brak infrastruktury), kierowców,
      nagminnie łamiących prawa rowerzystów i powodujących niebezpieczne sytuacje
      wobec rowerzystów (np. wyprzedzanie bez zachowania przepisowego 1 metra
      odległości, czasem mógłbym otworzyć drzwi w samochodzie, tak blisko
      podjeżdżają). Kupi sobie jeden z drugim jakiegoś rzęcha z 3 tys. i już
      cwaniakują, bo po tym, jak siadają na siedzeniu kierowcy, natychmiast
      zapominają, jak oni jeździli rowerami. W końcu mają samochód, należą do elity,
      a rowerami może poruszać się co najwyżej plebs.
    • trybik84 Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... 09.05.10, 13:37
      Przepraszam, ale podpis pod zdjęciem jest bzdurą. Pod kinem Muranów są
      stojaki. Jak się stoi na wprost wejścia wystarczy spojrzeć w lewo, jakieś
      15-20 metrów dalej są stojaki w kształcie odwróconego U.
      • pavle Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 09.05.10, 14:53
        To prawda, przy Muranowie są porządne stojaki
        postawione zdaje się przez ZTP.

        Nie są jednak przy samym wejściu do kina, i nie są zadaszone.
        Jak pokazuje ten tekst - przez to niektórzy ich nie odnajdują.
    • Gość: dzerry Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... IP: *.mlyniec.gda.pl 09.05.10, 14:27
      Blagam, nie publikujcie nigdy zdjec pokazujacych zapinanie roweru takimi
      pseudozabezpieczeniami. Dla zlodzieja rowerow, taka linka to
      znak "moge krasc" - oznacza tylko, ze wlasciciel roweru jest
      najprawdopodobniej poza zasiegiem wzroku, a przeciecie takiej linki zajmuje
      mniej czasu niz jej otwarcie kluczykiem. Tylko markowy u-lock.
    • Gość: olke Rowerem zobaczymy zabytki, mury niestety niszczeją IP: *.gmb.pl 09.05.10, 14:51
      Rowerem można lepiej niż samochodem zobaczyć ładne zabytki, kamienice, mury
      ale niestety wiele z nich niszczeje. Przykre, że mało z nich dotrwało prze
      lata do dnia dzisiejszego. Powinny być zachowane i wyremontowane, a nie
      opustoszałe i podupadłe (domy, kamienice) Również starych murów cmentarnych,
      getta czy dawnych posesji (a to symbole naszej historii) jest coraz mniej w
      Warszawie jak i w wielu miejscach Polski. Szkoda.
      • Gość: olke Re: Rowerem zobaczymy zabytki, mury niestety nisz IP: *.gmb.pl 09.05.10, 14:56
        Prócz kamienic, domów, murów także choćby stare szyny, po których np. kiedyś
        wywożono do Obozów Pracy (np. w centrum w okolicach Stawek)lub szyn po dawnych
        tramwajach, których kiedyś było więcej.
    • Gość: mona Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... IP: *.edata.net.pl 09.05.10, 15:49
      no niestety,stojaków na rowery przed sklepami jak na lekarstwo ,także u
      nas,nie mówiąc już o uchwytach do pozostawienia psa
    • Gość: Etiss Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... IP: *.lublin.mm.pl 09.05.10, 16:02
      Narzekacie na Warszawę, w i innych miastach jest o wiele gorzej. Chociaż by
      taki Lublin pod żadnym kinem , sklepem, teatrem czy chociażby na Krakowskim
      Przedmieściu czy Placu Zamkowym nie ma miejsca na to by zostawić gdzieś rowery.
    • Gość: Skazka Rowerem do teatru??? IP: *.chello.pl 09.05.10, 16:05
      No i mamy dowód totalnego schamienia - może jeszcze w gumiakach i fufajce do
      foyer Teatru Wielkiego?

      Jakoś sobie nie wyobrażam zasuwania na rowerze w stroju wieczorowym - a w
      takim się wypada pojawić w teatrze. Ergo - jeżeli ktoś się domaga stojaka na
      bicykl pod teatrem, udowadnia, że jest totalnym wsiokiem, którego potrzeby
      kulturalne nie sięgają wyżej zabawy w remizie czy dyski w stodole.

      Buractwo się szerzy w zastraszającym tempie. Dlaczego mu jednak udostępniać
      łamy, było nie było, kulturalnej gazety. Więcej wyczucia, państwo
      redaktorstwo! Czyżby wam też już schamienie nie przeszkadzało? Szkoda...
      • Gość: Etiss Re: Rowerem do teatru??? IP: *.lublin.mm.pl 09.05.10, 16:13
        Hm... a czym mam dojechać taxi? przykro mi ale mnie nie stać, własnego samochodu
        nie posiadam, z komunikacji miejskiej z przyczyn higienicznych nie korzystam a
        na piechotę mam o wiele za daleko. A co do stroju najważniejsze w teatrze jest
        chyba jakość przedstawienia a nie odzież w jakiej owo przedstawienie się ogląda.
        • Gość: Skazka Ot, kolejne chamidło IP: *.chello.pl 09.05.10, 16:28
          O ile dwie pierwsze sytuacje są dla mnie zrozumiałe (sam jestem w podobnej :)),
          o tyle argument o przyczynach higienicznych jest co najmniej chybiony. Jak
          rozumiem, jazda na rowerze powoduje, ze delikwent jest po zejściu z roweru
          odświeżony, wydezodorowny i w ogóle nie pachnie?
          A może warto pomyśleć o innych, którym przeszkadza smród spoconego cyklisty i
          jego wyszargane łachy? Jakość spektaklu wymaga również odpowiedniej oprawy -
          czyli i publiczności.
          Chamstwo na różne sposoby się objawia. Ale przede wszystkim agresywnością i nie
          liczeniem się z innymi. Jak na powyższym przykładzie.

          Pozdrawiam
          • Gość: Moonwalker Re: Ot, kolejne chamidło IP: *.chello.nl 09.05.10, 16:42
            skazka a kto powiedzial ze w garniturze czy nawt smokingu nie
            mozna jechac do teatru czy opery? To Twoje widzimisie i nic wiecej.
            A co to takiego strasznego zobaczyc kogos dobrze ubranego na
            rowerze? Fakt w Polsce to szok, ale wszedzie na zachod od Odry juz
            nie. Ludzie do pracy jezdza w garniturach, dziewczyny wystrojone na
            dyskteki no ale u nas nie mozna bo co ktos pomysli. To jest dopiero
            buractwo! W Kanadzie do pracy na lyzwach smigaja, to tez pewnie
            nienormalne?
            • Gość: Skazka Re: Ot, kolejne chamidło IP: *.chello.pl 09.05.10, 23:27
              > a kto powiedzial ze w garniturze czy nawt smokingu nie
              > mozna jechac do teatru czy opery?

              Wydawało mi się, że pani Iza S. to kobieta i raczej jej suknia wieczorowa pasuje
              niż smoking, ale widać się myliłem ;D
              A nawet i w garniturze - to już zwycięstwo ideolo nad zdrowym rozsądkiem

              ale wszedzie na zachod od Odry juz
              > nie. Ludzie do pracy jezdza w garniturach,

              I owszem. Tylko zanim zaczną pracować, zanim wyjdą do klienta na przykład, mają
              obowiązek się po prostu umyć. O czymś to świadczy, nieprawdaż?

              dziewczyny wystrojone na
              > dyskteki no ale u nas nie mozna bo co ktos pomysli.

              Jeżeli nie odróżniasz dyski od opery, to cóż mogę na to poradzić? Ale jednak
              zaręczam Ci, że jest pewna różnica. W poziomie kultury osobistej też.
          • nessie-jp Re: Ot, kolejne chamidło 09.05.10, 17:49
            > A może warto pomyśleć o innych, którym przeszkadza smród spoconego cyklisty i

            Wiesz, spocić to się można np. w autobusie, i to bardzo
            • Gość: Skazka Re: Ot, kolejne chamidło IP: *.chello.pl 09.05.10, 23:30
              A co ci tak garnitur przeszkadza? I w ogóle wymagania co do poziomu osobistej
              kultury? Czy to nie ty niedawno obok mnie nasmarkałeś na podłogę w metrze?
              Dokładnie ten sam poziom kultury, co przychodzenie do teatru w wyjściowym dresiku...
          • pavle pewna kwoka, jak to kwoka... 09.05.10, 20:43
            Gość portalu: Skazka napisał(a):
            > Ot, kolejne chamidło
            >
            > Chamstwo na różne sposoby się objawia. Ale przede
            > wszystkim agresywnością i nie
            > liczeniem się z innymi.

            pewna kwoka, jak to kwoka
            oglądała świat z wysoka
            i twierdziła z przekonaniem:
            grunt, to dobre wychowanie!


            Jak się myje "paszki" codziennie, używa antyperspirantu
            i świeżych ciuszków, to pot nie śmiedzi, kwoczko droga.

            A jadąc spokojnie na rowerze można się spocić wiele mniej,
            niż w autobusie czy tramwaju. Otwórz oczy.
            • Gość: Skazka Pewne pavle, jak to pavle... IP: *.chello.pl 09.05.10, 23:21
              ... się czytać nie nauczyło i płeć interlokutorowi zmieniło :D

              A pot śmierdzi tak czy siak. Jak się do smrodu przyzwyczaiłeś to trudno. Ja nie.
              • pavle Re: Pewne pavle, jak to pavle... 10.05.10, 13:27
                > ... się czytać nie nauczyło i płeć interlokutorowi zmieniło :D

                To nie ja, tylko pan Brzechwa. Wierszyk jest unisex.

                A myć się trzeba częściej niż tylko w sobotę, niezależnie
                czyś facet czy baba. Wtedy nie stuka.

                I jeszcze rozróżnić jazdę wyścigową, od spokojnej
                15km/h po mieście.
    • Gość: Kazimierz Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... IP: *.chello.pl 09.05.10, 16:17
      Odnosnie przejezdzania rowerem przez pasy dla pieszych.

      Jak najbardziej logiczny jest przepis zeby nie jezdzic rowerem po
      pasach dla pieszych, gdyz glowna jego intencja jest zapobiezenie
      wypadkom (kierowca moze nie zauwazyc "nagle" wjezdzajacego na pasy
      rowerzysty). ALE jezeli rowerzysta wjezdza na pasy z predkoscia
      pieszego, a szczegolnie gdy robi to rownolegle do pieszych
      poruszajacych sie po pasach,to omawiany przepis traci swoj sens (nie
      ma zagrozenia wypadku wtargnieciem rowerzysty na pasy) i zakaz nie
      powinien miec zastosowania.
      • nessie-jp Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 09.05.10, 17:48
        > ALE jezeli rowerzysta wjezdza na pasy z predkoscia
        > pieszego, a szczegolnie gdy robi to rownolegle do pieszych
        > poruszajacych sie po pasach,to omawiany przepis traci swoj sens

        To wyegzekwuj przepis o ograniczeniu prędkości rowerów przejeżdżających przez
        przejście dla pieszych do prędkości, z którą porusza się pieszy! Dopiero by się
        wrzaski "ekspertów" podniosły, jakie to bezsensowne i jakie niebezpieczne, a w
        ogóle to po to na rowerze jadą, żeby pieszo nie chodzić...

        Przejście dla pieszych jest DLA PIESZYCH. Nikt nie powinien być tam narażony na
        kontakt z pojazdem
        • Gość: Kazimierz Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie IP: *.chello.pl 09.05.10, 21:19
          jednak piesi i rowerzysci moga koekzystowac na chodniku, czego
          przykladem sa przepisu ruchu drogowego ktore w pewnych przypadkach
          zezwalaja rowerzystom jedzic po chodniku (np. gdy sie jedzie z maly
          dzieckiem, lub predkosc na ulicy jest powyzej 50km/h). Wiec tez nie ma
          przeszkod aby rowerzysta mogl korzystac z przejscie dla pieszych
          (zachowujac sie rozwaznie). oczywiscie najlepiej gdy jest sciezka i
          oddzielne przejazdy dla rowerzystow przez ulice.
    • robot_humano Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie je... 10.05.10, 10:59
      Czym się różni chamowaty kierowca od roszczeniowego cyklisty? Niczym - jeden i drugi musi wszędzie wjechać swoim pojazdem. Efekt - idąc po chodniku Ursynowa czy po Lesie Kabackim muszę trzymać córcię na smyczy żeby mi jej jakiś eko-fan nie zabił. Redaktorom polecam mniej uwielbienia dla rowerzystów bo już teraz w GW o rowerzystach jak o Żydach - można mówić dobrze albo wcale.
      • pavle Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 10.05.10, 13:29
        > Czym się różni chamowaty kierowca od roszczeniowego cyklisty?
        > Niczym

        Jednak się różnią. Jeden - zabije na miejscu, drugi - raczej
        jednak nie (mimo bajecznych wykwitów wyobraźni niektórych
        miłosników motoryzacji).
        • robot_humano Re: Rowerem po kulturalnej Warszawie - wcale nie 12.05.10, 13:45
          pavle napisał:

          > > Czym się różni chamowaty kierowca od roszczeniowego cyklisty?
          > > Niczym
          >
          > Jednak się różnią. Jeden - zabije na miejscu, drugi - raczej
          > jednak nie (mimo bajecznych wykwitów wyobraźni niektórych
          > miłosników motoryzacji).

          Odlep się kiedyś od klawiatury internetowy mędrku (8 postów w jednym wątku ach jaki jestem wspaniały i jak im wszystkim powiedziałem) , przejdź chodnikami Ursynowa i zastanów co się stanie z ośmiokilogramowym dzieckiem 80cm wzrostu, trafionym 90 kilogramami roweru z zawartością jadącymi 40km/h. To samo co z 80 kilogramowym przygłupem trafionym 900 kilogramowym autem ze zderzakiem na wysokości jego pustego łba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka