malop
26.02.02, 20:03
Ogrodzieniec
“Za czasów Bolesława Krzywoustego przebywała na zamku w Ogrodzieńcu
Witysława, przecudna dziewoja, siostrzenica hetmana Skarbimira, który
zachwycony jej urodą zapałał ku niej szaloną miłością i pomimo, że był w latach
sędziwych, chciał ją koniecznie poślubić. Nie bacząc na wstręt i błaganie
Witysławy, dziad obmierzły zmuszał młodziutką dzieweczkę do nienawistnego
związku a jej narzeczonego Piotra Szczebrzyca, którego Witysławie przeznaczyła
na męża matka, wtrącił do więzienia w swym zamku ojcowskim. Dopiero Krzywousty
odkrywszy spiskowanie hetmana, Ojców szturmem zdobył, Skarbimira dostojeństw
pozbawił i wyłupieniem oczu ukarał. Witysławę uwolnił i z umiłowanym
Szczebrzycem połączył dodawszy do posagu Witysławy - którym był Ogrodzieniec -
zamek ojcowski” (...)
Zacytowana powyżej historia, czy może raczej legenda działa się w
czasach gdy na najwyższym wzniesieniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej stał
jeszcze gród drewniany, którego ślady odkryto w trakcie prowadzonych w
Ogrodzieńcu prac archeologicznych. Kres tej średniowiecznej budowli przyniósł
najazd Tatarów w 1241 roku. W wieku XIV, za sprawą rodu Włodków herbu Sulima
powstał na tym miejscu murowany, gotycki zamek. Następnie zamek kilkukrotnie
zmieniał właścicieli, by w 1523 roku stać się własnością Jana Bonera, bankiera
królów Polski, człowieka wpływowego i zamożnego. Jego bratanek, Seweryn Boner,
który odziedziczył zamek, postanowił zamienić go w okazałą rezydencję
renesansową wzorowaną po częsci na zamku wawelskim. Do istniejącego budynku
dobudowano trzy nowe skrzydła, które otoczyły reprezentacyjny dziedziniec
ozdobiony krużgankami. Nie zapomniano także o obronności budowli. Od południa
zamek wzmacniała tak zwana Kurza Noga, zamek otaczał mur zaopatrzony w otwory
strzelnicze, podobne otwory znajdowały się w dolnych kondygnacjach budynków
mieszkalnych oraz cylindrycznej wieży. Niestety, fortyfikacje te szybko okazały
się przestarzałe i nie miały większego militarnego znaczenia. Zamek został
kilkakrotnie zdobyty. Najpierw w 1587 przez pretendenta do tronu Polskiego,
arcyksięcia Maksymiliana, a następnie dwukrotnie przez Szwedów w 1655 i 1702
roku. Kolejni właściciele, Stanisław Wierszycki i rodzina Męcińskich nie mieli
ani woli ani środków materialnych na odbudowę. Ostatnia mieszkanka, pani
Jaroszewska opuściła go w 1810 roku. Od tego czasu zamek niszczał a kamienie z
jego murów służyły miejscowym jako budulec. Dopiero w XX wieku pozostałe
budowle zostały zabezpieczone jako trwała ruina i udostępnione do zwiedzania.