Dodaj do ulubionych

NIESZCZĘSNE lotnisko w środku Warszawy

    • Gość: PIOTR Linia Brit Air rozpocznie loty z Pyrzowic IP: *.knc.pl 05.01.06, 11:23
      Tania linia lotnicza Brit Air, należąca do grupy Air France & KLM, w końcu
      marca uruchomi połączenie z Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice w
      Pyrzowicach do Paryża.

      Według przedstawicieli lotniska, Katowice są pierwszym polskim portem, z
      którego operować będzie francuski przewoźnik.

      Jak podały w czwartek służby prasowe lotniska, Brit Air rozpocznie loty 26
      marca. W Paryżu samoloty lądować będą na lotnisku Charlesa de Gaulle'a. Linia
      operować będzie na trasie Katowice - Paryż - Katowice trzy razy dziennie od
      poniedziałku do piątku oraz dwa razy dziennie w soboty i niedziele. Korzystać
      będzie z niewielkich, 50-miejsowych samolotów.

      Brit Air prawdopodobnie nie będzie jedynym przewoźnikiem, który w tym roku
      rozpocznie loty z podkatowickiego lotniska. Choć nie poinformowano o tym
      oficjalnie, do uruchomienia połączeń z Pyrzowic przymierza się również lina Sky
      Europe, z którą władze portu przygotowują stosowne umowy. Jako potencjalny
      kierunek lotów wymienia się Wielką Brytanię.

      Brit Air będzie trzecim, po liniach Wizz Air i Centralwings, przewoźnikiem
      operującym z Pyrzowic. Właśnie tanie linie generują w tym porcie większość
      ruchu. W ubiegłym roku 58 proc. ruchu przypadło na Wizz Air, 23 proc. na loty
      czarterowe, 12 proc. na Lufthansę, 4 proc. na Centralwings, a 2,5 proc. na LOT.

      Miniony rok był dla podkatowickiego lotniska rekordowy. Port obsłużył 1 mln 92
      tys. 385 pasażerów, czyli o 75 proc. więcej niż w roku 2004, kiedy odprawił 622
      tys. 612 pasażerów. Rok wcześniej z usług lotniska skorzystało niespełna 258
      tys. osób. Wzrost zanotowano również w ruchu czarterowym - w roku 2004
      odprawiono niespełna 150 tys. pasażerów czarterów, a w 2005 już prawie 255,5
      tys. co oznacza 71-procentowy przyrost.

      Przedstawiciele lotniska szacują, że także ruch czarterowy ma przed sobą
      perspektywę wzrostu. Dowodem może być uruchamianie kolejnych lotów czarterowych
      nie tylko w okresie wakacyjnym. Np. w czwartek do Pyrzowic samolotem z Islandii
      przyleciało ponad 200 pracujących tam Polaków, po południu przyleci podobna
      grupa. Po urlopach wrócą czarterami na wyspę.

      Wzrastający ruch wymusza ciągłą rozbudowę portu. W ciągu najbliższych dwóch lat
      kosztem 50 mln zł powierzchnia użytkowa terminalu pasażerskiego zostanie
      podwojona. Obecnie port może odprawiać ok. 1,6 mln pasażerów rocznie, tj. ok.
      560 osób w ciągu godziny. Po rozbudowie możliwości lotniska wzrosną do 3,6 mln
      osób rocznie, a w godzinę będzie można odprawić ok. 1,6 tys. podróżnych.
    • Gość: PIOTR PPL hamuje tanie latanie IP: *.acn.waw.pl 25.01.06, 07:23
      PPL hamuje tanie latanie

      Krzysztof Śmietana 23-01-2006 , ostatnia aktualizacja 23-01-2006 23:59

      Ślimaczące się przygotowania do przebudowy lotniska w Modlinie coraz bardziej
      hamują boom na tanie latanie na Mazowszu. Według ekspertów to przedsiębiorstwo
      Porty Lotnicze blokuje modernizację portu. W tym tygodniu minister transportu
      ma zdecydować, co będzie dalej z tym lotniskiem


      O tym, że dawne lotnisko wojskowe w Modlinie ma być przystosowane do obsługi
      tanich linii lotniczych, mówi się co najmniej od dwóch lat. Pod koniec 2004
      roku padły nawet pierwsze daty - ówczesny szef przedsiębiorstwa Porty Lotnicze
      Zbigniew Lesiecki zapowiadał, że lotnisko zacznie działać latem ubiegłego roku.
      Nic z tego nie wyszło, nierealna okazały się także kolejne daty - jesień 2005
      r. i czerwiec 2006 r. Tymczasem o tym, że to lotnisko rzeczywiście jest pilnie
      potrzebne, przekonują się niemal codziennie pasażerowie terminalu Etiuda na
      Okęciu, z którego korzystają tani przewoźnicy. Panuje tam niemiłosierny ścisk.

      Warszawa zbyt droga

      Brak tańszego lotniska pod Warszawą blokuje rozwój tanich linii w naszym
      regionie. Stolicę omija szerokim łukiem np. jedna z największych tanich linii
      na świecie - irlandzki Ryanair. Dla niej opłaty lotniskowe na Okęciu są
      stanowczo za wysokie.

      Według ekspertów to przedsiębiorstwo Porty Lotnicze blokuje szybkie
      uruchomienie lotniska. - Szefowie PPL wyznaczają tylko kolejne daty
      uruchomienia portu. Żadne z nich nie są dotrzymywane.

      Błędem było to, że to przedsiębiorstwo stało się głównym inwestorem przebudowy
      portu - uważa Adrian Furgalski, ekspert ds. transportu.

      Według niego, gdyby Modlinem zajęła się spółka niezależna od PPL, to pojawiłaby
      się prawdziwa konkurencja nad mazowieckim niebem. Żeby walczyć o pasażera, oba
      porty musiałyby obniżać opłaty lotniskowe. - W dodatku PPL ma teraz na głowie
      inne problemy, m.in. dokończenie budowy drugiego terminalu na Okęciu, dlatego
      na Modlinie im tak nie zależy. Tym lotniskiem powinna zająć się prywatna firma
      albo samorząd Mazowsza - dodaje Furgalski.

      Prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej przyznaje, że
      najszybciej rozwijają się te lotniska, w których rozbudowę zaangażowały się
      samorządy. Tak się dzieje m.in. w Krakowie. Zaznacza jednak, że prace w
      Modlinie może hamować także lobbowanie innych miast z Mazowsza na rzecz budowy
      dużego centralnego lotniska w okolicach Warszawy.

      Zapomniany pas startowy

      W połowie zeszłego roku PPL wspólnie z Agencją Mienia Wojskowego powołały
      wprawdzie spółkę Port Lotniczy Modlin, która ma się zająć przebudową lotniska.
      Na lotnisku trzeba m.in. wyremontować stary pas startowy, postawić niewielki
      terminal i przystosować systemy lotniskowe do obsługi dużych samolotów
      pasażerskich. Już jesienią Urząd Zamówień Publicznych zgodził się, żeby
      wykonawcę remontu pasa wybrać nie w przetargu, tylko w drodze negocjacji, bo to
      niezwykle pilna inwestycja. Dotychczas jednak nawet nie zaczęto rozmawiać z
      żadną firmą, która miałaby się podjąć prac. - Negocjacje niedługo się zaczną.
      Najpierw musi być jednak gotowy projekt remontu, który właśnie jest kończony -
      broni się Marek Sidor, prezes spółki Port Lotniczy Modlin. Dodaje, że roboty na
      lotnisku rozpoczną się na przełomie marca i kwietnia. Uważa, że lotnisko
      powinno zacząć działać pod koniec października. Długie przygotowania do
      przyjęcia pierwszego samolotu tłumaczy skomplikowanymi procedurami w urzędach.

      Marszałek przejmie port?

      Według Adriana Furgalskiego samorząd Mazowsza stać byłoby na to, by zostać
      głównym inwestorem w Modlinie. Dlaczego zatem marszałek tak mało angażuje się w
      przebudowę?

      - Jak to? Przecież przeznaczyliśmy 15 mln zł na dofinansowanie portu. Wejdziemy
      do spółki, jak już lotnisko powstanie. Modernizuje je PPL, bo oni na tym się
      znają - twierdzi Wiesława Lipińska, rzeczniczka marszałka Mazowsza Adama
      Struzika (PSL). Były marszałek Mazowsza ds. infrastruktury Bogusław Kowalski
      (LPR) twierdzi jednak, że samorząd Mazowsza chciał odgrywać najważniejszą rolę
      w tym przedsięwzięciu, ale trafił na opór ze strony PPL. Teraz jako poseł i
      szef sejmowej komisji infrastruktury chce pilnować tej sprawy. - Poprosiliśmy
      ministra transportu Jerzego Polaczka o wyjaśnienia - mówi.

      Minister Polaczek chce się zająć problemem lotniska w tym tygodniu. Jak się
      dowiedzieliśmy, w rządzie pojawiły się głosy, że PPL powinno sprzedać udziały w
      spółce, która zajmuje się Modlinem.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3127208.html?nltxx=1077927&nltdt=2006-01-24-04-05
    • Gość: PIOTR Polskie miasta kuszą Ryanaira IP: *.acn.waw.pl 09.02.06, 23:13
      Joanna Blewąska, Łódź, Robert Rewiński, Poznań 08-02-2006 , ostatnia
      aktualizacja 08-02-2006 20:56

      Prezydenci miast z całej Polski pielgrzymują do Irlandii, obiecują inwestycje,
      setki tysięcy euro, żyrowanie kredytów. Wszystko po to, by przekonać potentata
      europejskiego taniego latania, żeby to u nich otworzył pierwszą polską bazę


      Do końca marca irlandzki Ryanair zdecyduje, gdzie ulokować swoją pierwszą
      polską bazę. Potrzebuje jej, bo chce zostać liderem naszych tanich przewozów. W
      2006 r. chce przewieźć 1,4 mln osób - pięciokrotnie więcej niż w 2005. By tego
      dokonać, musi rozbudować siatkę połączeń z Polski.

      Wiceprezes Ryanair Michael Cawley wizytował w styczniu pięć polskich lotnisk:
      Gdańsk, Kraków, Wrocław, Poznań i Łódź. - Wśród nich można upatrywać kandydatów
      do otwarcia bazy - twierdzi Tomasz Kułakowski, dyrektor marketingu Ryanair na
      Europę Środkową

      Kogo stać na tanie latanie

      Baza to gwarancja zysków dla regionu. Jedna maszyna rocznie przewozi około 400
      tys. pasażerów. Wielu z nich to turyści, którzy w mieście zostawiają
      pieniądze. - Przyjmuje się, że 100 tys. pasażerów tworzy około stu nowych
      miejsc pracy w lokalnej gospodarce. Chodzi o hotele, restauracje, sklepy, firmy
      taksówkowe. Każdy samolot w operujących z bazy oznacza więc minimum 400 miejsc
      pracy - wylicza Kułakowski.

      Do tego dochodzi zatrudnienie kolejnych kilkudziesięciu osób na lotnisku oraz
      pieniądze za parkowanie samolotów, bo za taki nocny postój linia płaci do kasy
      portu. Ile? - o to m.in. toczą się negocjacje.

      Jednak ważniejszą kwestią, która jest negocjowana, jest to, ile polskie miasta
      są gotowe wpłacić do kasy Ryanaira! - Opłaty za postój to grosze w porównaniu z
      kwotami, jakie linia oczekuje za uruchomienie kolejnych tras - wyjaśnia Dariusz
      Zalewski z serwisu tanielatanie.net.

      Irlandczycy zapowiadają uruchomienie z bazowego lotniska przynajmniej sześciu
      nowych połączeń. Mówi się o Włoszech, Niemczech, Francji, Hiszpanii i
      Skandynawii. Za większość z nich chce rocznie po 150 tys. euro. W zamian
      oferują reklamę miasta na swoim portalu internetowym.

      Zdaniem Pawła Cybulaka z portalu Pasazer.com największe szanse na bazę mają
      Łódź i Wrocław. Pierwsze lotnisko ma dwa atuty - wśród swoich udziałowców nie
      ma Przedsiębiorstwa Polskie Porty Lotnicze. A ono zwykle chce współdecydować,
      kto ma z portu latać i w jakim kierunku. Ryanair takiego doradcy nie potrzebuje
      i sądzi, że łatwiej będzie mu dogadać się z gminą, która jest właścicielem
      lotniska w Łodzi. Docenia też centralne położenie w Polsce oraz to, że podbiera
      pasażerów z Okęcia.

      Minusy? Brak bazy technicznej, hangarów, zbyt mała płyta postojowa. Ryanair
      zażądał też podniesienia kategorii systemu nawigacji. Inwestycje to kilkanaście
      milionów złotych. Część da miasto, być może inwestować będzie sam Ryanair.
      Jeśli tak, zażąda od miasta podżyrowania kredytu.

      Duże szanse ma też Wrocław, gdzie PPL jest udziałowcem mniejszościowym. - Tu
      Ryanair zaczął swoje połączenia z Polski. Jest zadowolony z liczby pasażerów, a
      współpraca z lotniskiem układa się dobrze - mówi Cybulak.

      Leszek Karwowski, wiceprezes lotniska we Wrocławiu, nie ukrywa, że irlandzki
      przewoźnik może liczyć na bardzo preferencyjne opłaty za nocowanie samolotów.
      Być może za darmo dostanie też tereny pod hangar. Dzięki temu liczy na to, że
      nie będzie już płacił za kolejne uruchamiane połączenie po 150 tys. euro.

      Perły polskiej historii nie śpią

      Dariusz Zalewski stawia na Kraków. - Pod warunkiem że pójdzie na duże ustępstwa
      finansowe, czyli nie każe sobie płacić za nocowanie - twierdzi.

      Piort Pietrzak z krakowskiego lotniska Balice przypomina, że to najdynamiczniej
      rozwijające się lotnisko w ostatnich latach. W ub.r. obsłużyło 1,6 mln
      pasażerów i pod tym względem ustępuje tylko Okęciu.

      Lotnisko ogłosiło właśnie swój plan inwestycyjny na najbliższe lata. Zamierza
      kosztem 120 mln zł do końca 2007 r. m.in. zmodernizować terminal, postawić
      parking wielopoziomowy, rozbudować płytę postojową. Zarząd lotniska stara się o
      pieniądze z budżetu państwa, funduszy europejskich, kontraktu wojewódzkiego.
      Szuka ich też poprzez partnerstwo publiczno-prywatne. Docelowo chce obsługiwać
      3 mln osób rocznie.

      Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki, wyjaśnia, że miasto
      nie faworyzuje irlandzkiego przewoźnika, bo tego zabrania Komisja Europejska. -
      Chcemy jednak, by to u nas stworzył bazę. Mamy wolne 142 ha po wojsku, które
      możemy zaoferować - mówi. - Wkrótce jako jedyne polskie lotnisko będziemy mieli
      połączenie kolejowe z dworcem głównym. Zapewniamy też promocję każdego nowego
      połączenia na przystankach tramwajowych. Oferujemy też naszą internetową
      witrynę.

      Jednak inna historyczna perła - Gdańsk - też nie zasypia gruszek w popiele. -
      Staramy się o Ryanair wszelkimi metodami. Jednak póki trwa rozgrywka, to
      tajemnica handlowa - zastrzega Tomasz Kloskowski, wiceprezes Portu Lotniczego
      im. Lecha Wałęsy w Gdańsku.

      Podaje, że Gdańsk to nie tylko miasto i nawet nie Trójmiasto. Bo w najbliższej
      okolicy są też Kartuzy, Pruszcz Gdański, Kościerzyna i Starogard, czyli w sumie
      siedem miast. A wydziały promocji miasta i województwa dwoją się by zachęcić do
      przyjazdu nie tylko Niemców, Anglików czy Szkotów, ale też m.in. Hiszpanów czy
      Greków.

      Zasobne portfele w cenie

      Na bazę bardzo liczy Poznań. W rywalizację zaangażowali się wszyscy właściciele
      poznańskiej Ławicy - port lotniczy, władze miasta i województwa. - Lotnisko
      jest gotowe. Decyzja wiąże się z pieniędzmi, których linia oczekuje od
      samorządów - mówi Krzysztof Pawłowski, prezes Ławicy.


      W rozmowach z Ryanairem bierze udział wiceprezydent Poznania Jerzy Stępień i
      Wojciech Jankowiak dyrektor departamentu rozwoju regionalnego urzędu
      marszałkowskiego. - Linia chce 150 tys. euro rocznie za jedno połączenie. W
      tegorocznym budżecie mamy pieniądze na dwa, najchętniej do Rzymu i Sztokholmu.
      Za dwa połączenia gotowe są zapłacić też władze miasta - mówi Jankowiak. Poznań
      szykuje się do zapewnienia sprawnego połączenia lotniska z dworcem. Wkrótce ma
      być uruchomiony specjalny autobus.

      Czy Wielkopolska może być atrakcyjnym miejscem dla Ryanaira? - To region z
      bardzo dużym potencjałem. Coraz więcej mieszkańców lata i są to zarówno podróże
      turystyczne, jak i biznesowe. I co ważne, Wielkopolanie mają zasobne portfele -
      ocenia Kułakowski.

      Ryanair nie przekreśla szans innych lotnisk - Szczecina, Rzeszowa czy
      Bydgoszczy. Właśnie władze Bydgoszczy wybierają się do Irlandii, aby
      przekonywać, że ich miasto jest najlepsze.

      Zalewski twierdzi, że Ryanair sprytnie prowadzi negocjacje. Rozmawia z kilkoma
      miastami naraz, wywołując między nimi rywalizację. - Roztacza wizje, że za
      niespełna dziesięć lat będzie woził na trasach do i z Polski 15 mln pasażerów.
      U wszystkich wywołuje poczucie, że to o niego trzeba się starać, a nie jemu
      stawiać warunki - ocenia.

      Sam Ryanair podsyca emocje. - Rozważamy także otwarcie bazy na jednym z innych
      lotnisk w tej części Europy. Możliwe jest to w Rydze, Kownie, Brnie oraz
      Bratysławie - podaje centrala.

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,3154437.html
      • Gość: jacek kosztowny monopol na Okeciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 08:52
        Najdroższe są podróże z warszawskiego Okęcia


        Warszawskie lotnisko pobiera największe w kraju opłaty od osób podróżujących za
        granicę



        Najmniej do biletów lotniczych dolicza Łódź, zarówno w ruchu krajowym, jak i
        zagranicznym.

        Do każdego biletu wykupionego na trasie międzynarodowej warszawskie lotnisko
        dolicza opłatę pasażerską w wysokości od 30 do 60 zł - podaje Urząd Lotnictwa
        Cywilnego. W Gdańsku i Krakowie stawki wynoszą 48 i 48,9 zł. Nieco mniej
        zapłaci pasażer korzystający z linii krajowych - od ok 12 do 30 zł w zależności
        od portu.

        - To, że Okęcie, największe lotnisko w kraju, pobiera najwyższe w Polsce opłaty
        pasażerskie, nie jest niczym zaskakującym - mówi Artur Burak, rzecznik Polskich
        Portów Lotniczych.- Mamy bogatą infrastrukturę, szczególnie służącą zapewnieniu
        bezpieczeństwa pasażerom, i na jej utrzymanie właśnie pobierane są opłaty -
        dodaje.

        Najniższe stawki tych opłat uiszczają pasażerowie korzystający z lotniska
        łódzkiego. Nalicza się tam od każdej obsłużonej osoby podróżującej za granicę
        20,55 zł. Opłaty pasażerskie na łódzkim Lublinku już niedługą mogą wzrosnąć. O
        ile będą wyższe, prezes portu Michał Marzec nie chciał na razie zdradzić. -
        Nowy cennik został zgłoszony do akceptacji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego -
        mówi "Rz". - Do prezesa tego urzędu należy ostatnie slowo w sprawie wysokości
        opłat.

        Różnice w wysokości opłat lotniczych w zależności od wybranego przewoźnika mogą
        sięgać nawet 260 proc. - wynika z najnowszych analiz przeprowadzonych przez
        ekspertów sieci biur podróży Lufthansa City Center Grupa Polska. Przykładowo na
        trasie Warszawa - Moskwa najniższa opłata wynosi 155 zł, najwyższa zaś 560 zł.
        Natomiast na trasie Warszawa - Ateny - Warszawa kwota ta waha się w przedziale
        od 280 do 560 zł.

        Suma pobierana przez lotnisko od każdego pasażera, obok opłat paliwowych i
        składek ubezpieczeniowych, w znacznej mierze wpływa na wysokość dodatkowych
        kosztów, jakie ponosimy, wykupując bilet lotniczy.

        - Im więcej przesiadek, tym bilet będzie droższy - mówi "Rz" Bogdan Wieczorek z
        Lufthansa City Center Grupa Polska. - Cena biletu to jedynie 60-70 proc. tego,
        co pasażer musi zapłacić. Reszta to dodatkowe płatności.

        Według raportu Międzynarodowego Stowarzyszenie Przewoźników Lotniczych (IATA)
        Warszawskie Okęcie znajduje się na 22. miejscu w rankingu najdroższych portów
        świata. Jest droższe od rzymskiego (29), londyńskiego Heathrow (27),
        kopenhaskiego (26) czy chociażby lotniska w Miami (31).

        Agnieszka Stefańska
    • Gość: PIOTR Drugie Okęcie nie u nas IP: *.knc.pl 09.03.06, 08:09
      aktualizacja 08-03-2006 17:29

      Babsk? Mszczonów? A może Baranów? W jednym z tych miejsc hiszpański doradca
      Ministerstwa Transportu widziałby nowe lotnisko dla Warszawy i centralnej
      Polski. Radom nie ma już żadnych szans


      Hiszpańskie konsorcjum Ineco Sener po kilkumiesięcznych analizach wybrało w
      końcu najlepsze miejsce pod nowy port lotniczy dla Warszawy i centralnej
      Polski. Kto okazał się zwycięzcą?

      Urząd Lotnictwa Cywilnego, który zlecał prace Hiszpanom, już wie, ale wszystko
      otacza tajemnicą. - Najpierw musimy sprawdzić, czy firma wykonała dobrze swoją
      pracę. Ostateczne rekomendacje przekażemy Ministerstwu Transportu i Budownictwa
      na początku kwietnia - zapowiedział wczoraj Krzysztof Kapis, szef Urzędu
      Lotnictwa Cywilnego. "Gazecie" zdradził jednak, że lotnisko powinno powstać
      między Łodzią i Warszawą w odległości najwyżej ok. 50 km od stolicy przy
      obecnych lub planowanych trasach komunikacyjnych. Spośród ośmiu ocenianych
      lokalizacji w grę wchodzą więc tylko: Mszczonów - 50 km od Warszawy przy trasie
      katowickiej i Centralnej Magistrali Kolejowej, Baranów koło Grodziska
      Mazowieckiego - ok. 40 km od stolicy przy planowanej autostradzie A2, Babsk
      koło Rawy Mazowieckiej - ok. 60 km od Warszawy przy trasie katowickiej.

      Jak ustaliliśmy, z gry definitywnie wypadły: Radom, Nowe Miasto nad Pilicą,
      Sochaczew, Wołomin i faworyzowany ostatnio Modlin.


      Czy to lotnisko trzeba budować?

      Czy jednak centralny port lotniczy jest rzeczywiście potrzebny? Tak uważa m.in.
      Krzysztof Kapis, bo za mniej więcej osiem-dziewięć lat Okęcie całkowicie się
      zapcha. Nowe lotnisko mogłoby też pełnić funkcję portu przesiadkowego do krajów
      Europy Środkowo-Wschodniej, a być może również do Azji i Ameryki Północnej.

      Wiceminister transportu i budownictwa Eugeniusz Wróbel jest jednak
      ostrożniejszy. - Kiedy już dostaniemy raport hiszpańskiej firmy, będziemy się
      zastanawiać co dalej. Trzeba w ogóle sprawdzić, czy my potrzebujemy tego portu -
      zastrzega. Dodaje, że na jego budowę potrzeba miliardów euro. Uważa, że
      większość pieniędzy powinny dać linie lotnicze: LOT lub nawet Star Aliance,
      czyli grupa przewoźników, do której należy LOT. To oni muszą ocenić, czy budowa
      dużego portu przesiadkowego ma sens. - Będziemy w tej sprawie rozmawiać z LOT-
      em - zapowiada wiceminister Wróbel.


      Z Modlina prędko nie polecimy

      Być może zatem jeszcze przez długie lata będziemy skazani na Okęcie i
      ewentualnie na jakiś niewielki port w okolicach stolicy. Okazało się jednak, że
      szumne zapowiedzi szybkiego uruchomienia lotniska dla tanich linii w Modlinie
      można włożyć między bajki. Wiceminister Wróbel powiedział "Gazecie", że nie ma
      szans na to, by samoloty zaczęły tam lądować w tym roku.

      - To tylko naiwniacy sądzili, że to realny termin. Przecież tam trzeba m.in.
      zrekonstruować pas startowy, wyjaśnić sprawę własności terenu, zbudować
      terminal itd. - wylicza wiceminister Wróbel. Twierdzi, że ministerstwo
      intensywnie pracuje nad uruchomieniem lotniska w Modlinie, ale "musi to być
      zrobione porządnie".

      Krzysztof Śmietana, osa



      Dla Gazety

      Andrzej Banasiewicz

      zastępca prezydenta Radomia

      Od początku nie było zbytnich szans, by Sadków stał się drugim Okęciem. Dalej
      natomiast będziemy zabiegać o przekształcenie lotniska w cywilne. Doszliśmy do
      etapu, że nie będzie już odstępstwa od utworzenia spółki. Bo Ministerstwo
      Obrony i Agencja Mienia Wojskowego potrzebują partnera. I będzie nim spółka na
      razie w 100 proc. należąca do gminy. Dla takich potrzeb niedawno rada miejska
      podniosła kapitał wygaszonej spółki Radom-Media. Jeszcze w kwietniu zmieni ona
      nazwę np. na Port Lotniczy czy Lotnisko w Radomiu. W tym miesiącu będziemy
      rozmawiać z bardzo poważną firmą lotniczą z Dalekiego Wschodu, która mogłaby
      sfinansować koszty sporządzenia biznesplanu. To jedna z kilku firm, z którymi
      prowadzimy rozmowy. Poszukujemy partnera, który będzie widział interes w
      utworzeniu lotniska cywilnego w Radomiu. Czy będzie to cargo, czy tanie linie,
      zależy od niego. W każdym razie potrzebne są ogromne pieniądze, których gmina
      nie mogłaby wyłożyć, nawet zaciągając kredyt. Trzeba wzmocnić pas, wybudować
      infrastrukturę. Obliczono, że musiałoby odlecieć i przylecieć dziennie pięć
      samolotów, by interes był opłacalny.


      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3200936.html
    • Gość: PIOTR Czy Warszawa kiedykolwiek będzie miała porządne lo IP: *.knc.pl 09.03.06, 08:15

      Krzysztof Śmietana aktualizacja 09-03-2006 00:27

      Wstrzymana przebudowa lotniska dla tanich linii w Modlinie, nieznany los nowego
      portu dla centralnej Polski. Rząd wciąż nie ma wizji, z jakich lotnisk będziemy
      wylatywać w świat.

      Nie ma już szans, by lotnisko dla tanich linii w Modlinie zaczęło działać w tym
      roku - powiedział we wczorajszej "Gazecie" wiceminister transportu Eugeniusz
      Wróbel. Stwierdził, że "musi być zrobione porządnie". Choć remont starego
      powojskowego pasa startowego i budowa nowego terminalu miały się zacząć w
      zeszłym roku, nadal nic tam się nie dzieje.

      Skutek jest taki, że Warszawę omija boom na tanie latanie. Etiuda - istniejący
      terminal dla tanich linii na Okęciu - pęka w szwach. Przewoźnicy coraz częściej
      wolą uruchamiać nowe połączenia z innych miast. Niektórzy (np. SkyEurope) nawet
      likwidują na stałe część lotów z Warszawy. Omija nas jedna z największych
      tanich linii - Ryanair. Opłaty lotniskowe na Okęciu są dla jej szefów stanowczo
      za wysokie - woleli latać do Łodzi, gdzie jeszcze niedawno nie było żadnych
      większych samolotów.

      Mimo to Jacek Kowalski, burmistrz Nowego Dworu Maz. (Modlin jest częścią tego
      miasta), wciąż nie traci nadziei, że lotnisko zacznie tu w końcu działać. -
      Ciężar inwestycji musi jednak przejąć samorząd wojewódzki. Liczę, że dogada się
      z ministerstwem - mówi "Gazecie".

      Nie oglądając się na rząd, port dla tanich linii chcą utworzyć władze
      Sochaczewa. Powołały już spółkę, która ma przejąć i zmodernizować dawne
      lotnisko wojskowe pod miastem. Szukają inwestora, który chciałby zorganizować
      tam nieduży terminal.

      Jak ujawniliśmy wczoraj, wciąż nie wiadomo zaś, czy kiedykolwiek powstanie duże
      lotnisko dla Warszawy i centralnej Polski. Wprawdzie kończą się analizy, które
      wskażą najlepszą lokalizację, ale Ministerstwo Transportu nieoczekiwanie
      postawiło fundamentalne pytanie: trzeba się w ogóle zastanowić - czy
      potrzebujemy tego lotniska? Wiceminister Wróbel tłumaczy, że pochłonie ono
      miliardy euro. Czy znajdzie się chętny, który wyłoży tyle pieniędzy? Bo rządu
      na pewno na to nie stać.

      Jak na razie rząd wydaje setki tysięcy złotych na kolejne analizy i boi się
      podejmowania odważnych decyzji. A te są konieczne. Okęcie zapycha się coraz
      bardziej. Nawet po powiększeniu obecnego terminalu jego przepustowość wyczerpie
      się za osiem-dziewięć lat. Trzeba wreszcie wybrać - albo budujemy porządne
      lotnisko w pobliżu Warszawy, albo dalej powiększamy Okęcie i wytyczamy tu nowy
      pas startowy. W tym ostatnim przypadku okolicznym mieszkańcom trzeba by
      wypłacić uczciwe odszkodowanie. To już jednak naprawdę ostatni dzwonek na
      decyzję. Rząd musi ją wreszcie podjąć.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34896,3201967.html
    • Gość: PIOTR budowa podziemnej stacji kolejowej... bez torów IP: *.acn.waw.pl 22.03.06, 20:40
      Obok terminalu na lotnisku ruszyła właśnie budowa podziemnej stacji
      kolejowej... bez torów. Łącznik z autostradą A2 dotrze na Okęcie dwa lata po
      terminie



      Jeszcze co najmniej przez półtora roku jedynym dojazdem do największego portu
      lotniczego w Polsce będzie zakorkowana ul. Żwirki i Wigury.

      Według informacji "Rz" dopiero w najbliższych dniach przedstawiciele rządu i
      władz miasta podpiszą aneks do porozumienia w sprawie inwestycji wokół Okęcia.
      Przypomnijmy - w lutym 2004 roku minister infrastruktury Marek Pol i prezydent
      miasta Lech Kaczyński obiecali, że w latach 2006 - 2007 powstaną nowe dojazdy
      do portu lotniczego od zachodu i południa oraz łącznica kolejowa między
      terminalem a stacją Warszawa Służewiec. Wiadomo już, że żadnej z tych obietnic
      nie uda się dotrzymać. A nowy terminal budowany na lotnisku ma pełną parą
      pracować pod koniec tego roku.

      Budowa 2-kilometrowego odcinka torów powinna być już zaawansowana. Tymczasem
      pod parkingiem długoterminowym przy terminalu ruszyła dopiero budowa podziemnej
      stacji kolejowej.

      - Przed końcem roku stacja powinna być gotowa w stanie surowym - twierdzi
      Bogdan Chudziak, który nadzoruje w Portach Lotniczych inwestycje wokół
      lotniska.

      Co komu jednak po stacji, skoro nie wiadomo, kiedy ruszy budowa kolejowego
      tunelu pod planowaną Trasą N-S. To już zadanie dla Polskich Linii Kolejowych.
      Jak usłyszeliśmy w PLK, w tym roku dzięki 132 mln zł unijnej dotacji ruszy
      tylko modernizacja odcinka Warszawa Służewiec - Dworzec Zachodni.

      - Prace przy kolejowej łącznicy z lotniskiem powinny się zacząć wiosną 2007
      roku - mówi Janusz Olbrycht, kierownik projektu z PLK. - Wszystko pod
      warunkiem, że uda nam się pokonać trudności, np. z wykupem gruntów. Przewiduję,
      że pociągi dojadą do lotniska pod koniec 2008 roku - dodaje.

      Według wstępnych szacunków PLK połączenie portu lotniczego ze stacją Służewiec
      będzie kosztowało prawie 190 mln zł (bez wykupu gruntów). Dopóki nie powstanie,
      Okęcie będzie jedynym w Unii lotniskiem ze stacją, do której nie da się
      dojechać.

      Toalety działkowców
      Zmian w dojazdach drogowych do portu lotniczego możemy się spodziewać
      najwcześniej w drugiej połowie 2007 roku. Na razie trwają wykupy gruntów
      potrzebnych do przebudowy ul. Wirażowej. Kolejnym etapem prac będzie
      przerzucenie wiaduktu nad torami kolejowymi - przy terminalu cargo.

      - W czwartym kwartale tego roku wykonawca powinien wejść na budowę - przewiduje
      Wojciech Dąbrowski, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na
      Mazowszu. - W połowie przyszłego roku wiadukt powinien być gotowy - zapowiada.

      Z wiaduktu kierowcy zjadą na ul. Poleczki, która do połowy 2007 roku ma się
      zamienić w wygodną drogę - po dwa pasy ruchu w każdą stronę - prowadzącą od
      lotniska do ul. Puławskiej. Przebudową 1,6 km jezdni między ul. Puławską a
      Osmańczyka zajmie się już Zarząd Dróg Miejskich.

      Czy drogowcy zdążą? Według Urszuli Nelken z ZDM miasto wciąż nie jest
      właścicielem niezbędnych gruntów (trwają wywłaszczenia). Jak sprawdziliśmy,
      przygotowania idą opornie. ZDM nie wyłonił nawet wykonawcy projektu
      przeniesienia działkowych sanitariatów, które stoją tam, gdzie ma być droga.

      Poczekamy na ekspresówkę
      Ślimaczą się przygotowania do budowy 15-kilometrowej trasy - notabene
      ekspresowej - która ma połączyć planowany węzeł autostrady A2 w Konotopie z ul.
      Puławską. To właśnie od tej drogi ma odchodzić prostopadły odcinek Trasy N-S w
      kierunku ul. Marynarskiej.

      W GDDKiA przyznają, że 2007 rok to w odniesieniu do tego przedsięwzięcia termin
      nierealny. Inwestor nie ma jeszcze nawet pozwolenia na budowę. Nie milkną też
      protesty, np. mieszkańców osiedla Załuski, przeciwko powstaniu trasy.

      Urzędnicy dysponują za to decyzją lokalizacyjną dla Trasy N-S na wysokości
      lotniska - rozpoczęły się już też wykupy gruntów. W aneksie znajdzie się zapis,
      że w 2008 roku powinien być gotowy drogowy odcinek w kształcie litery L:
      południowej obwodnicy od Puławskiej do portu lotniczego (patrz mapka).

      GDDKiA szacuje koszt tej drogowej "elki" wraz z wykupami gruntów na ok. 1,5 mld
      zł. A każde opóźnienie zmniejsza szanse na pozyskanie środków unijnych. Trasa N-
      S do ul. Marynarskiej dotrze zapewne co najmniej rok później. ZDM musi
      wcześniej przebudować tę ulicę i przerzucić nad torami wiadukt łączący ul. 17
      Stycznia z Cybernetyki.

      KONRAD MAJSZYK



      Terminal w grudniu
      Poważne jest także opóźnienie budowy nowego terminalu. Ten miał zacząć
      funkcjonować wiosną tego roku. Porty Lotnicze podpiszą jednak zapewne aneks
      terminowy do umowy z wykonawcą konsorcjum firm Ferrovial Agroman, Budimex i
      Estudio Lamela. Według rzecznika PPL Artura Buraka pod koniec maja do nowego
      terminalu zostaną przeniesione tylko przyloty. W pełnym wymiarze terminal
      powinien zacząć działać dopiero w grudniu.



      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_060322/warszawa_a_1.html
      --------------------------------------------------------------------------------
      • Gość: XYZ Re: budowa podziemnej stacji kolejowej... bez tor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 09:02
        Nazwisko pana rzecznika wiele o nim mówi!
    • Gość: PIOTR Ryanair do rządu: zbudujcie lotnisko w Modlinie IP: *.acn.waw.pl 16.04.06, 08:53
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3284597.html
      Krzysztof Śmietana 14-04-2006, ostatnia aktualizacja 14-04-2006 22:01

      Największa tania linia lotnicza w Europie - irlandzki Ryanair - wezwała rząd,
      żeby jak najszybciej utworzył lotnisko w Modlinie


      Na stronie internetowej linii Ryanair znalazł się dramatyczny apel. Szefowie
      wezwali polski rząd do reformy zarządzania lotniskami. Jednym z głównych jej
      elementów ma być uruchomienie mniejszego lotniska pod stolicą. "Nawołujemy
      polskie władze do uruchomienia drugiego lotniska dla Warszawy na terenie dawnej
      bazy wojskowej w Modlinie. W całej Europie konkurencyjne lotniska powstające
      wokół głównych miast przyczyniają się do obniżania cen połączeń i przyciągają
      tłumy turystów" - można przeczytać na stronie internetowej przewoźnika.
      Nawołuje on internautów, by pisali listy popierające ten pomysł.

      Ryanair lata już z ośmiu lotnisk w Polsce, tylko nie z Warszawy. Szef linii
      Michael O'Leary twierdzi, że bardzo chciałby startować ze stolicy Polski. W tej
      chwili jest to jednak niemożliwe, bo na Okęciu są stanowczo za wysokie opłaty
      lotniskowe. Doszło już do tego, że by skorzystać z usług Ryanaira, wielu
      warszawiaków jeździ do Łodzi.

      Okazuje się, że politykę polskiego rządu i przedsiębiorstwa Porty Lotnicze
      krytykuje więcej tanich przewoźników. Wśród nich słowackie linie Skyeurope. -
      Od dłuższego czasu narzekaliśmy na współpracę z władzami portu na Okęciu. Nie
      potrafiły odpowiedzieć, co będzie dalej z terminalem Etiuda dla tanich linii
      ani czy powstanie kiedykolwiek lotnisko w Modlinie. Dlatego z Warszawy latamy
      już tylko do dwóch miast. Wolimy rozwijać sieć połączeń z Krakowa - mówi
      rzecznik Skyeurope Eryk Kłopotowski.

      Konkretnych decyzji oczekują też władze Nowego Dworu Mazowieckiego - Modlin
      jest częścią tego miasta. - Apel Ryanaira powinien wreszcie przekonać
      rządzących, że to lotnisko jest bardzo potrzebne. Niektórzy przedstawiciele
      rządu zaczęli w to wątpić. Teraz jest już jasne - jeżeli są chętni, żeby stąd
      startować, to lotnisko trzeba stworzyć jak najszybciej - przekonuje Jacek
      Kowalski, burmistrz Nowego Dworu.

      Ministerstwo Transportu zapewnia, że nie rezygnuje z przebudowy lotniska w
      Modlinie dla tanich linii. Nie chce jednak podawać żadnych dat. W sprawie
      Modlina wkrótce mają rozmawiać trzy strony: przedsiębiorstwo Porty Lotnicze,
      samorząd Mazowsza i Agencja Mienia Wojskowego, do której należy teren lotniska
    • Gość: PIOTR PPL już dziękujemy IP: *.acn.waw.pl 18.04.06, 22:58
      Wszyscy niemal dyrektorzy PPL po krótkim urzędowaniu i rozeznaniu się co do
      ogromu swojego królestwa dającego pracę 2800 pracownikom bronili się przed
      jakimikolwiek zmianami w strukturze firmy.

      Coraz więcej mówi się i pisze w Polsce o transporcie lotniczym w związku z
      zaostrzającą się rywalizacją tzw. tanich linii. Na jesień zapowiada się
      początek jeszcze ostrzejszej niż dotychczas walki cenowej. Za jakiś czas
      będziemy więc świadkami rezygnacji niektórych przewoźników ze świadczenia usług
      na polskim rynku bądź z poważnymi zmianami strategii działania. Nie da się
      bowiem wiecznie latać za reklamowany 1 grosz czy 1 euro, nie jest możliwe
      także, by wszystkie linie obsługiwały ten sam kierunek, a tak jest na przykład
      z trasą Warszawa - Londyn.
      Nasz rynek jest niewątpliwie atrakcyjny, nie tylko dlatego, że gospodarka
      przyspiesza, a wraz z wejściem do Unii oczekuje się stopniowego wzrostu
      zamożności Polaków. W ubiegłym roku 11 portów lotniczych (bez Łodzi) obsłużyło
      7,1 mln pasażerów - o ponad 8 proc. więcej niż w roku 2002. Pasażerów
      najszybciej przybywa właśnie na trasach krajowych (wzrost o 15,14 proc.). To
      głównie perspektywy rosnącej liczby pasażerów ściągają do Polski nowych
      przewoźników.
      Dotąd jedynie 2 proc. naszych rodaków choć raz w życiu odbyło podróż samolotem.
      Reszta się boi (choć znacznie łatwiej niż w samolocie jest nam zginąć, idąc do
      kiosku po poranną prasę) albo uważa latanie za kosztowną ekstrawagancję. Lecz
      to się zmieni. W komunikacji krajowej samolot stanowi już moim zdaniem znacznie
      poważniejszą konkurencję dla pociągów niż prywatne samochody. Konkurencję, do
      której nie przykłada się na kolei zbyt dużej wagi. Bilet kupiony przez internet
      z dwutygodniowym wyprzedzeniem u narodowego przewoźnika na lot Warszawa -
      Gdańsk kosztuje ok. 138 zł, a na taką samą trasę w I klasie
      ekspresu "Heweliusz" 109,30 zł (choć trzeba pochwalić spółkę kolejową za nową
      akcję promocyjną superbilet). Różnica żadna, biorąc pod uwagę czas podróży
      (odpowiednio godzina i prawie cztery i pół godziny), nawet jeśli uwzględnić
      czas potrzebny na odprawę i dojazd do lotniska. Jeszcze kilkanaście miesięcy
      temu te relacje nie były tak korzystne, ale konkurencja robi swoje i nagle
      okazuje się, że także i LOT może ciąć koszty i latać taniej.
      W przestworzach wolny rynek robi już swoje. Jednak, żeby się wznieść w
      powietrze, konieczne jest także korzystanie z obsługi naziemnej, a więc z
      infrastruktury i służb należących do portu lotniczego. Króluje tutaj
      Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze" (PPL). Firma zarządza trzema
      portami lotniczymi: w Warszawie, Rzeszowie i Zielonej Górze. W pozostałych
      portach - w Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie,
      Szczytnie-Szymanach i Wrocławiu, przekształconych w latach 90. w spółki prawa
      handlowego - PPL ma udziały.
      Swoje udziały przedsiębiorstwo ma również w spółkach świadczących usługi
      lotniskowe oraz w Casinos Poland (33 proc.) czy w Baltonie (ponad 12 proc.),
      choć nie za bardzo wiadomo po co, bo pieniądze powinno zarabiać na działalności
      lotniskowej, a nie na hazardzie, który nie daje w polskich warunkach gwarancji
      rokrocznego zysku. W 2003 r., owszem, kasyna były na plusie, ale dwa lata
      wcześniej przyniosły Portom ponad 4 mln zł strat.
      PPL wypracowało w ubiegłym roku 119 mln zysku (wzrost o 5 proc.). Przeznaczyło
      na inwestycje ze środków własnych 141 mln zł, a z dotacji budżetowych 8 mln zł.
      Remonty pochłonęły przeszło 11 mln zł i były w całości finansowane ze środków
      własnych. Dobre wyniki finansowe firma zawdzięcza przede wszystkim wchodzącej w
      jej skład Agencji Ruchu Lotniczego, która jest odpowiedzialna za kontrolę ruchu
      lotniczego w polskiej przestrzeni powietrznej i pobiera za to słone opłaty. Są
      one najwyższe w Europie.
      Niemałe są także opłaty pobierane za usługi lotniskowe. PPL wie, że linie
      lotnicze niezadowolone z wysokich opłat nie mogą się obrazić i pójść do
      nieistniejącej konkurencji, więc kształtuje stawki swobodnie, czyli z sufitu.
      Co gorsza, dochody z opłat wykorzystuje fatalnie. W Szczecinie, z którego usług
      skorzystało w ubiegłym roku ponad 87 tys. pasażerów, buduje się olbrzymi
      pawilon odpraw pasażerskich, który w pełni będzie wykorzystany gdzieś za sto
      lat, a nie buduje się równocześnie pawilonu obsługującego przylatujących.
      Najgłośniejszy jednak obecnie przykład to budowa nowego terminalu na
      warszawskim Okęciu bez uzgodnień z liniami lotniczymi. PPL odpiera zarzuty o
      brak współpracy z przewoźnikami, którzy są największymi klientami lotniska, ale
      czy ma rację? Inwestycja w Warszawie ma kosztować aż 198 mln dol. i wydawać by
      się mogło, że tak duże pieniądze powinny zostać wydane jak najefektywniej.
      Jednak przewidziano sztywno, że w nowym budynku spośród 23 stanowisk dla
      samolotów większość (13) zostanie przeznaczona tylko dla pasażerów lecących do
      państw nienależących do układu z Schengen, podczas gdy prognozy ruchu do roku
      2012 przewidują, iż tacy pasażerowie będą stanowić jedynie 30 proc. podróżnych.
      Upraszczając, PPL buduje terminal, priorytetowo traktując największe samoloty,
      podczas gdy w Warszawie dominują maszyny średnie (stanowią 85-90 proc.
      wszystkich). Liczba miejsc przewidzianych w poczekalniach jest poniżej
      międzynarodowych norm, nowy terminal ze starym mają łączyć dwa wąskie
      korytarze, choć nie ma zgody ze strony wykonawcy starego terminalu na
      ingerencję w bryłę architektoniczną budynku.
      [Szefowie PPL i LOT zadeklarowali ostatnio, że będą współpracować przy
      przystosowywaniu projektu terminalu do potrzeb linii lotniczych. Nadal jednak
      nie wiadomo, co zmieni się w projekcie dworca i - co ważne - ile to będzie
      kosztować. Budowa terminalu trwa - red.]
      Przykłady można mnożyć, ale już podanych wystarczy, by uznać, że to coś, co
      powstaje na warszawskim Okęciu, nie rozwiąże problemu ścisku i braku wygody
      przy odprawach pasażerskich oraz nie będzie inwestycją efektywną i
      konkurencyjną w stosunku do portów naszego regionu, np. rozbudowywanej czeskiej
      Pragi. Sprawa jest na tyle poważna, że z kręgów zarządu LOT dochodzą
      nieoficjalne informacje, że przed porozumieniem z PPL firma zleciła opracowanie
      koncepcji wybudowania własnego terminalu pasażerskiego albo zaadaptowania do
      potrzeb ruchu pasażerskiego terminalu cargo. Stało się to po tym, jak porty
      lotnicze odrzuciły inną propozycję LOT-u, a mianowicie dofinansowania zmiany
      projektu budowy terminalu, tak by odpowiadał przewoźnikom. LOT to 70 proc.
      ruchu pasażerskiego na Okęciu. Jeśli się z niego wycofa, kto będzie w stanie
      utrzymać warszawskie lotnisko?
      Przyczyna kłopotów ze współpracą z PPL tkwi w mentalności szefów Portów, którzy
      starają się nie zwracać uwagi na otaczającą ich firmę rzeczywistość. Wszyscy
      niemal dyrektorzy PPL po krótkim urzędowaniu i rozeznaniu się co do ogromu
      swojego królestwa, dającego pracę ponad 2800 pracownikom, bronili się przed
      jakimikolwiek zmianami w strukturze firmy. Wykorzystywali do tego celu związki
      zawodowe, które są silne, jak przystało na państwowe i w dodatku bardzo bogate
      przedsiębiorstwo (30 proc. rentowności). Straszyli załogę, że każda zmiana
      oznacza wyrzucenie na bruk kilkuset osób, co jest jednak zwykłym kłamstwem,
      gdyż coraz lepsze wskaźniki dotyczące ruchu lotniczego w Polsce, perspektywy
      rozwoju tego typu transportu czy wreszcie planowana rozbudowa infrastruktury
      lotniczej spowodują, że pracy raczej przybędzie, aniżeli ubędzie.
      Trudno zgodzić się na pozostawienie w gospodarce enklawy takiej jak PPL,
      niepoddającej się regułom wolnorynkowym, zwłaszcza że ma ona spory wpływ na
      koszty funkcjonowania transportu lotniczego. Dość powiedzieć, że obecnie blisko
      22 proc. wszystkich wydatków LOT stanowią opłaty, które trafiają na konta PPL.
      Problemy poprawnych relacji z PPL, z którymi borykają się obecnie na
      niespotykaną dotąd skalę przewoźnicy, nakazują pilnie powrócić do sprawy zmian
      w
    • Gość: PIOTR Niegospodarność na budowie IP: *.acn.waw.pl 20.04.06, 19:11
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060420/kraj/kraj_a_10.html
      Prokuratura
      Niegospodarność na budowie

      Pieniądze odleciały z Okęcia
      Państwo mogło stracić miliony złotych na budowie drugiego terminalu na
      warszawskim lotnisku

      Poznańska prokuratura prowadzi tajne śledztwo w sprawie niegospodarności przy
      inwestycjach na Okęciu. Do nadużyć miało dojść jeszcze za czasów poprzedniego,
      powołanego przez SLD, kierownictwa Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze.

      - Potwierdzam, że minister transportu zawiadomił nas o podejrzeniu popełnienia
      przestępstwa niegospodarności o wielkich rozmiarach. 29 marca wszczęliśmy
      śledztwo - mówi "Rz" Paweł Korbal, szef Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.
      Prokuratura i Ministerstwo Transportu odmawiają podania szczegółów
      zawiadomienia, zasłaniając się klauzulą tajności, którą objęto postępowanie.

      Jak udało nam się dowiedzieć, śledztwo ma wiele wątków. Główny dotyczy
      podejrzenia o niegospodarność na mniej więcej 52 miliony złotych. Chodzi m.in.
      o jedną z umów podpisanych przez Zbigniewa Lesieckiego, poprzedniego dyrektora
      PPL, o budowę ogrodzenia, które robiła izraelska firma Magal.

      - Kilka dni temu rozwiązaliśmy kontrakt z tą firmą - mówi "Rz" Artur Burak,
      rzecznik prasowy Portów Lotniczych.

      Zbigniew Lesiecki został dyrektorem PPL w styczniu 2002 r.,dwa miesiące po
      utworzeniu rządu SLD - UP - PSL. Jeszcze przed ostatnimi wyborami PiS i PO
      zapowiadały, że usuną go z dyrektorskiego fotela. Zarzucały mu nierzetelne
      rozstrzygnięcie przetargu na budowę terminalu 2. W grudniu ubiegłego roku Jerzy
      Polaczek, minister transportu i budownictwa, odwołał Lesieckiego ze stanowiska
      dyrektora generalnego Portów Lotniczych. Już wtedy media informowały, że ma to
      związek z podejrzeniami o nieprawidłowości przy budowie terminalu.

      Teren Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina od trzech lat jest wielkim placem
      budowy. Do końca 2006 r., na zlecenie Przedsiębiorstwa Państwowego Porty
      Lotnicze, polsko-hiszpańskie konsorcjum miało zbudować tam nowoczesny terminal
      pasażerski o przepustowości 6,5 miliona podróżnych w ciągu roku. Razem z
      obecnie działającym terminalem 1 pozwoli on obsłużyć ponad dziesięć milionów
      pasażerów. Inwestycja jest warta ponad 200 mln euro.

      Zastrzeżenia do przetargu na rozbudowę Okęcia zgłosiła już w 2003 r. Najwyższa
      Izba Kontroli. NIK zarzuciła Portom Lotniczym, że przetarg na rozbudowę Okęcia
      przeprowadzono nierzetelnie i niezgodnie z prawem.

      Kontrola wykazała też, że przygotowując projekt przetargu, PPL nie uwzględniły
      konieczności rozbudowy dróg dojazdowych (dzisiaj jest to możliwe tylko aleją
      Żwirki i Wigury). Władze lotniska odrzucały zarzuty NIK, jednak projekt
      skorygowano - do końca tego roku mają powstać połączenia portu lotniczego z
      centrum Warszawy (m.in. ulicą Puławską) oraz z autostradą A2.
      ANNA MARSZAŁEK, MONIKA FILIPOWSKA

    • Gość: jacek ile kosztuje lotnisko w środku Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 17:52
      w Poznaniu nieruchomosci sa tansza - a tu prosze, ciekawe czy miasto Warszawa
      tez upomni sie o odszkodowania:

      Mieszkańcy i urzędnicy chcą od armii 500 mln zł odszkodowania

      Mieszkańcy i władze Poznania domagają się od wojska setek milionów złotych
      odszkodowania za straty, które – ich zdaniem – powoduje baza dla samolotów F-16.

      Prywatni właściciele nieruchomości, Urząd Miasta Poznania, a nawet Zgromadzenie
      Sióstr Służebniczek NMP zasypali poznańskie sądy setkami pozwów. Żądają od
      wojska odszkodowań za spadek wartości sąsiadujących z lotniskiem nieruchomości
      i zwrotu kosztów wyciszenia budynków. Dlaczego ceny nieruchomości spadły? Bo
      wokół bazy, w której 9 listopada br. wylądują kupowane od Amerykanów myśliwce F-
      -16, wojewoda wielkopolski wytyczył pierwszą w Polsce strefę ograniczonego
      użytkowania. Właściciele mogą ze swoją własnością zrobić dużo mniej niż
      wcześniej.
      Miasto pozywa armię

      – Złożyliśmy 99 pozwów na łączną kwotę około 13,5 mln zł. Dotyczą one 550
      działek należących do miasta, na których znajdują się m.in. szkoły i budynki
      mieszkalne. Najbliższe dwie rozprawy zaplanowano na 18 maja – mówi Krzysztof
      Grzybowski, kierownik Wydziału Zagospodarowania UM w Poznaniu.

      Kilkakrotnie większej sumy domagają się mieszkańcy osiedla Marlewo, leżącego
      kilkaset metrów od końca pasa, z którego będą startować F-16. Problemy
      właścicieli blisko 400 tutejszych działek rozpoczęły się 1 stycznia 2004 r,.
      kiedy wojewoda poznański z powodu przekroczenia norm hałasu wprowadził wokół
      bazy w Krzesinach obszar ograniczonego użytkowania.

      Marlewo zajmuje zaledwie dwa km kw. Cały obszar, który objęto ograniczeniami,
      ma powierzchnię 92 km kw. i jest gęsto zaludniony. W strefach uznanych za
      najbardziej zagrożone hałasem obowiązuje absolutny zakaz budowy domów,
      szpitali, szkół i przedszkoli. Właściciele istniejących domów nie mogą zaś ani
      dobudować piętra, ani podzielić swoich działek na mniejsze części. Według
      opinii rzeczoznawców, wprowadzenie ograniczeń spowodowało spadek wartości
      nieruchomości o około 20 proc.

      Właściciele zorganizowali się w ramach stowarzyszenia Ekologiczne Marlewo,
      które podjęło walkę z wojskiem. 26 kwietnia w Sądzie Okręgowym w Poznaniu
      odbyła się kolejna rozprawa. Religiusz Drzewiecki, właściciel domu znajdującego
      się na przedłużeniu pasa startowego, domaga się od wojska odszkodowania w
      wysokości 109 tys. zł. Swoje straty wycenił na podstawie opinii rzeczoznawcy,
      który uwzględnił spadek wartości jego nieruchomości i koszty wyciszenia
      budynku.

      – Po wprowadzeniu strefy ograniczonego użytkowania nie możemy w pełni
      dysponować swoją nieruchomością. Poniosłem dodatkowe nakłady na wyciszenie
      dachu i ścian budynku, czego nie przewidywał projekt architektoniczny. Samoloty
      przelatują 80 metrów nad nami – uzasadnia swoje roszczenia Religiusz
      Drzewiecki.

      Tysiące spraw sądowych

      – Do sądów wpłynęło już około 3,5 tys. pozwów o odszkodowania. Składają je nie
      tylko mieszkańcy naszego osiedla, ale także innych miejscowości leżących w
      strefie Lubonia, Robakowa, Kórnika i dzielnicy Poznań-Świerczewo. Łączna kwota
      tych roszczeń sięga już 500-600 mln zł – twierdzi Grzegorz Małecki,
      przewodniczący stowarzyszenia Ekologiczne Marlewo.

      Mieszkańcy osiedla leżącego najbliżej pasa startowego już zapowiadają, że na
      jednorazowych pozwach się nie skończy. Jeśli samoloty F-16 będą przekraczać
      dopuszczalne normy hałasu, wojsko będzie zasypywane kolejnymi roszczeniami
      mieszkańców.

      W 2001 r. na zlecenie MON wrocławskie przedsiębiorstwo Czyste Powietrze
      sporządziło obszerny raport dotyczący oddziaływania lotniska wojskowego w
      Poznaniu na środowisko. Został on uzupełniony jesienią 2002 r. przez firmę
      Hydrotechnika z Kielc. Problem w tym, że oba raporty nie dotyczą samolotów F-
      16, które będą stacjonować w Krzesinach, ale latających tu kilka lat temu Migów-
      21. Na żądanie okolicznych mieszkańców wojsko zgodziło się na ujawnienie tylko
      tych fragmentów raportu, które dotyczą hałasu. Na podanie informacji o emisji
      zanieczyszczeń i promieniowaniu elektromagnetycznym nie zgodził się Wojskowy
      Zarząd Infrastruktury w Poznaniu.

      – Zarzuca nam się, że robimy skok na kasę. Tymczasem natychmiast wycofalibyśmy
      nasze roszczenia, gdyby samoloty przestały przelatywać nam tuż nad głową –
      twierdzą Urszula i Janusz Sklepowiczowie mieszkający od pięciu lat na osiedlu
      Marlewo.

      2006-04-29

      • cbacba ile kosztuje lotnisko w środku Warszawy 29.04.06, 18:51
        Urszula i Janusz Sklepowiczowie mieszkający od pięciu lat na osiedlu Marlewo
        wiedzieli ze to bedzie lotnisko wojskowe a jednak zdecydowali sie zamieszkac
        kolo lotniska zeby zrobic skok na kase tak jak jacek.
        Gdzieby nie wybudowac lotniska to zaraz znajdzie sie banda protestujacych,
        nazekajacych na to i tamto paskudnych cwanackich bydlakow i wiejskch prosiakow-
        barotsiakow.
        • Gość: jacek cba - wielokrotny przestepca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 21:11
          czas do kryminalu i sponsorowania schronisk na Okeciu
      • Gość: MAgi W Kielcach też planuja budowe lotniska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 21:57
        Prezydent Lubawski (prezydent) chce budowy lotniska pod Kielcami. Jak pisze
        Gazeta Wyborcza władze Kielc chcą jeszcze w tym roku rozpocząć wykup gruntów
        pod lotnisko. Za dwa tygodnie na biurko prezydenta Kielc trafią dokładne
        analizy terenów, na których mogłoby powstać. Pracuje nad nimi firma Polconsult,
        ma ponoć swojego faworyta. Pierwsze pieniądze przeznaczone na Lotnisko Kielce -
        3 mln zł - zostały już zarezerwowane w budżecie państwa. Właśnie one mogłyby
        być przeznaczone na wykup gruntów. Jednak czy tak się stanie, będzie zależało
        m.in. od posłów PiS, którzy chcą budować lotnisko pod Skarżyskiem.
        Minister GOSIEWSKI w wywiadzie dla lokalnego radia Fama zapowiedział iż władze
        Kielc ogłosiły przetarg na projekt budowy międzynarodowego portu lotniczego.
        Port lotniczy ma powstać we wsi Obice koło Kielc. Budowane regionalne lotnisko
        ma mieć terminal pasażerski i towarowy oraz pas startowy, umożliwiająct
        lądowanie maszyn typu Boeing.
        Początek budowy lotniska zakładany jest na 2009, zaś jego uruchomienie na 2011
        roku.
        Inwestycja, zgodnie ze słowami Gosiewskiego ma być finansowana ze środków
        unijnych. Jej koszt to 500 mln zł.
    • Gość: jacek OOU - czyli brak odszkodowan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 12:20
      Strefę 1 stycznia 2003 roku wyznaczył wojewoda wielkopolski. Mieszkańcy
      słyszeli o odszkodowaniach, ale wielu nie wie, co robić, by je uzyskać.
      Kompleksowe informacje zawiera strona internetowa Wydziału Środowiska i
      Rolnictwa Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu
      (www.poznan.uw.gov. pl/wydzialy.html), gdzie przedstawiono, co należy
      uczynić, aby wystąpić o odszkodowanie za znalezienie się w strefie
      ograniczonego użytkowania.

      Zgodnie z prawem o ochronie środowiska, sprawy sporne dotyczące wysokości
      odszkodowania lub wykupu nieruchomości rozstrzygają sądy powszechne, a
      obowiązanym do wypłaty odszkodowania lub wykupu nieruchomości jest Skarb
      Państwa. Natomiast wszelkie sprawy dotyczące roszczeń powstałych w wyniku
      ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości znajdują się w gestii
      Wojskowego Zarządu Infrastruktury, ul. Kościuszki 92/ 98, 60-967 Poznań.



      Do tej instytucji obligatoryjnie trzeba zwrócić się z wnioskiem o
      odszkodowanie. Szef Wojskowego Zarządu Infrastruktury, pułkownik Jacek Adamek,
      publicznie oświadczył, że każdy wniosek, który do jego biura wpłynie do 31
      grudnia 2005 roku, zostanie potraktowany jako wniosek o wypłatę odszkodowania
      za znalezienie się w strefie ograniczonego użytkowania. Pułkownik Adamek
      podkreśla, że taki wniosek powinien być tak udokumentowany, aby eksperci mogli
      zbadać zasadność roszczeń.



      Do tej pory wojskowi eksperci nie zaakceptowali jednak żadnego z
      kilkudziesięciu wniosków mieszkańców Marlewa. Ludzie ci po rozmowach z wojskiem
      przeprowadzili stosowne badania i wyliczenia, ale wszystkie zostały
      zakwestionowane. Próba ugody w sądzie zakończyła się fiaskiem. Armia nie jest
      zainteresowana wykupem nieruchomości i zapowiada, że odrzucać będzie takie
      roszczenia. Chce procesów sądowych. Pieniądze na wypłaty odszkodowań są
      zabezpieczone. Wojsko robi teraz wszystko, aby maksymalnie opóźnić termin ich
      wydania.



      Pierwszy niekorzystny wyrok dla mieszkańca strefy A już zapadł. Mieszkaniec
      Lubonia pozwał wojsko, żądając 65.000 złotych wraz z ustawowymi odsetkami – za
      to, że zamieszkując na obszarze, który znalazł się w strefie ograniczonego
      użytkowania, doznaje ograniczeń w sposobie korzystania z nieruchomości. Chodzi
      o nadmierny hałas przelatujących nad domem samolotów, niemożność korzystania ze
      sprzętu elektrycznego i telewizyjnego oraz ciągłe bóle głowy i dolegliwości
      laryngologiczne. Nastąpiło także zmniejszenie wartości nieruchomości. Wojsko
      odrzuciło żądania w całości, twierdząc, że w strefie A, gdzie mieszka powód,
      ograniczenia ustalone przez wojewodę dotyczą tylko szpitali, domów opieki i
      budynków dla dzieci i młodzieży, jak internaty, domy dziecka. Odczucie hałasu
      doznawane przez skarżącego jest – zdaniem wojska – subiektywne.



      Zdaniem trybunału, z rozporządzenia wojewody wielkopolskiego nie wynika, by
      mieszkaniec Lubonia miał jakiekolwiek ograniczenia w korzystaniu z szeregowca.
      Sąd uznał, że przekroczenie poziomu hałasu przez zbyt nisko latające samoloty
      oraz zakłócenia w pracy urządzeń elektrycznych, nie mają związku z
      rozporządzeniem wojewody.



      Sąd zauważył jednak – i w tym cała nadzieja mieszkańców – że naruszanie prawa,
      norm ochrony przyrody i zasad współżycia społecznego przez samoloty startujące
      i lądujące na Krzesinach może być źródłem odrębnych roszczeń, ale wynikających
      z innej podstawy prawnej. Można więc spokojnie poczekać do dnia, kiedy wylądują
      F-16 i ustalić ich rzeczywisty wpływ na życie. Żaden prawnik jednak nie daje
      gwarancji, czy wtedy wojsko nie powie: już za późno, termin żądania rekompensat
      minął.

      Kazimierz Brzezicki
    • Gość: PIOTR Będziemy latać, kiedy będzie taniej !!! IP: *.acn.waw.pl 19.06.06, 19:52
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060619/ekonomia/ekonomia_a_3.html

      BĘDZIEMY LATAĆ KIEDY BEDZIE TANIEJ !!!!

      Samolotem z Katowic łatwiej dostać się do Londynu niż do Bydgoszczy. Tak
      zostanie jeszcze długo, bo bezpośrednie loty pomiędzy krajowymi portami nikomu
      się nie opłacają



      Połączeń krajowych pomiędzy portami regionalnymi praktycznie nie ma. Obsługuje
      je tylko jeden przewoźnik, i to latający jedynie między Gdańskiem a Krakowem
      oraz Gdańskiem a Wrocławiem. Ceny biletów większość podróżnych przyprawiają o
      zawrót głowy.

      Direct Fly, jedyny polski przewoźnik, który na swoich trasach omija Warszawę, z
      Gdańska do Krakowa przetransportuje nas w czasie niewiele dłuższym niż godzina
      za 300 - 450 zł, LOT zaś sprzeda nam bilet w podobnej cenie, ale przy okazji
      zafunduje międzylądowanie w Warszawie i w efekcie podróż trwającą trzy godziny.
      Chyba że wykupimy przelot z dużym wyprzedzeniem, wówczas zapłacimy 260 zł ze
      wszystkimi dodatkowymi opłatami.

      Dla porównania za ponad siedmiogodzinną podróż pierwszą klasą koleją zapłacimy
      160 zł.

      Powinno być taniej
      Polacy chętnie korzystaliby z linii lotniczych zamiast jeździć pociągami, ceny
      biletów musiałyby być jednak niewiele wyższe niż w pierwszej klasie InterCity.

      Jak dotychczas jedyne trasy, która przynoszą zyski, to Wrocław -Warszawa i
      Gdańsk - Warszawa. Powód to długi czas podróżowania koleją. Ale - według
      Adriana Furgalskiego, dyrektora zespołu doradców gospodarczych TOR - coraz
      więcej osób będzie chciało latać po Polsce, zwłaszcza ze Szczecina i Wrocławia,
      jeśli kolej nie zmodernizuje szybko torów, by skrócić podróż. Tym bardziej że -
      jak prognozują eksperci - te rejony kraju w najbliższym czasie będą się
      najdynamiczniej rozwijać.

      Na Zachodzie szybka kolej zaczyna wygrywać nawet z tanimi przewoźnikami
      lotniczymi. - Coraz więcej osób woli pojechać z Londynu do Paryża czy z Paryża
      do Brukseli pociągiem do centrum miasta niż samolotem na jego obrzeża -
      wyjaśnia Furgalski. Zwłaszcza że czas podróży po zmodernizowanych torach
      kolejowych jest porównywalny.

      Rodzimym nie wychodzi
      - Pomysł sprawdził się w krajach Europy Zachodniej, sprawdzi się i u nas -
      uzasadniał uruchomienie połączeń krajowych Sławomir Dacewicz, prezes Direct
      Fly, podczas inauguracji pierwszych lotów krajowych. Tyle że na Zachodzie ceny
      biletów są znacznie niższe w stosunku do zarobków.

      Okazało się, że Polacy jeszcze nie są gotowi latać, przynajmniej nie za cenę
      oferowaną przez Direct Fly, czyli od 300 zł w jedną stronę. Przewoźnik
      wystartował ambitnie, ale po dwóch miesiącach zlikwidował kilkanaście połączeń
      tygodniowo. Obecnie jego samoloty latają tylko na trzech trasach z Gdańska do
      Krakowa i Wrocławia oraz z Wrocławia do Warszawy.

      - Niedługo bilety na bezpośrednie loty krajowe będzie można kupić z pewnym
      wyprzedzeniem za ok. 99 zł - uspokaja Piotr Kasior, rzecznik Direct Fly. Do
      tego trzeba doliczyć opłaty lotniskowe w wysokości ok. 50 - 80 zł.

      Do swojej siatki połączeń przewoźnik chce niedługo dodać rejsy ze Szczecina i
      Poznania. - W następnej kolejności będziemy się zastanawiać nad Wrocławiem i
      Katowicami - wyjaśnia Kasior.

      Maszyny należącego do LOT Centralwings na trasach krajowych latają tylko z
      Wrocławia do Warszawy. - Robimy to, ponieważ musimy przemieścić samolot do
      stolicy przed porannym lotem do Londynu - wyjaśnia Izabela Boguś, rzecznik
      przewoźnika.

      LOT zapewnia jednak, że bardzo dokładnie przygląda się rynkowi. - Na razie
      pasażerowie naszych lotów krajowych to w większości albo osoby podróżujące w
      interesach albo pasażerowie, których dowozimy na zagraniczne połączenia -
      wyjaśnia Leszek Chorzewski, rzecznik spółki. Dodaje, że po wprowadzeniu nowych
      taryf wzrosła liczba zainteresowanych lotami.

      Zagraniczni się przyglądają
      Loty krajowe z pominięciem Warszawy maszynami większymi niż 30 - 40-osobowe są
      nieopłacalne. To jeden z powodów, dla którego tani przewoźnicy działający na
      polskim rynku nie zdecydowali się na uruchomienie połączeń pomiędzy polskimi
      portami. Nie mają odpowiednio małych samolotów.

      Możliwość realizowania przelotów krajowych rozważał słowacki przewoźnik Sky
      Europe. Pomysłu zaniechał również m.in z powodu braku odpowiednich maszyn.
      Zapowiada,że chociaż na razie nie zamierza uruchamiać połączeń krajowych,
      będzie bacznie obserwować nasz rynek.

      Uruchomienia w przyszłości połączeń pomiędzy portami polskimi nie wyklucza
      również irlandzki tani przewoźnik Ryanair. Zastrzega jednak, że jest jeszcze na
      to za wcześnie. - Latanie na trasach krajowych to najwyższy stopień rozwoju
      linii lotniczej na danym rynku - mówi Tomasz Kułakowski, który odpowiada za
      sprzedaż i marketing w Europie Środkowej w linii Ryanair.

      PKP ubiegają konkurencję
      PKP robią to, czego zaniechały linie lotnicze, czyli rozpoczęły zdecydowaną
      walkę o klientów. Pierwszym krokiem mającym umożliwić podróż koleją większej
      liczbie pasażerów było uruchomienie Tanich Linii Kolejowych. W ramach tego
      przedsięwzięcia pociągi kursują z reguły raz dziennie, ale bilety są tańsze na
      wszystkich trasach nawet o 50 proc.

      Regularnie powtarzana jest akcja przedsprzedaży biletów, które kosztują nawet o
      ponad 60 proc. mniej na ekspresy i pociągi InterCity. Bilet z Gdańska do
      Warszawy, kupowany na tydzień przed podróżą, kosztuje niecałe 40 zł zamiast 90
      zł.

      Podczas ostatniej promocji PKP można było kupić tzw. pakiet wojażer, czyli
      cztery bilety za 150 zł do wykorzystania na dowolnych trasach.

      Podróże pociągiem mają jedną wadę. Ze względu na zły stan torów zajmują więcej
      czasu niż na Zachodzie. Przejazd ekspresem z Gdańska do Katowic trwa siedem
      godzin.

      AGNIESZKA STEFAŃSKA


    • Gość: PIOTR Władze Okęcia blokują nowe lotnisko w Modlinie IP: *.acn.waw.pl 12.09.06, 17:18
      Władze Okęcia blokują nowe lotnisko w Modlinie


      Krzysztof Śmietana, Włodzimierz Pawłowski2006-09-12, ostatnia aktualizacja 2006-
      09-12 11:43

      Porty Lotnicze torpedują założenie nowego lotniska dla Warszawy w Modlinie, bo
      nie chcą konkurencji dla Okęcia - oskarża samorząd Mazowsza. Spór wykorzystuje
      Sochaczew. To stąd mają startować samoloty z warszawiakami.


      Otwarcie lotniska w Modlinie miało nam ułatwić tanie podróżowanie w powietrzu.
      Planowano tam przeniesienie części linii lotniczych, samolotów transportowych i
      uciążliwych lotów nocnych. Teraz z powodu remontu pasa startowego na Okęciu
      niemal do północy co kilka minut samoloty lecą nad głowami mieszkańców
      Ursynowa. Cierpią też na tym pasażerowie: dziesiątki samolotów mają nawet
      kilkugodzinne opóźnienia.

      O Modlinie z wojskiem

      Wiosną minister transportu Jerzy Polaczek obiecał, że lotnisko w Modlinie
      zacznie działać we wrześniu przyszłego roku. Choć zarzucał poprzednikom
      ogłaszanie nierealnych terminów, sam postąpił podobnie. Według ekspertów podana
      przez niego data jest już nieosiągalna, bo przynajmniej rok potrwa
      przygotowanie i budowa urządzeń nawigacyjnych. A konkretne prace budowlane w
      Modlinie wciąż nie zaczęły się i nie wiadomo, kiedy się to stanie. Nadal trwa
      przygotowywanie projektu.

      Wbrew innym zapowiedziom ministra Polaczka do spółki port lotniczy Modlin nie
      wszedł samorząd wojewódzki.

      - Wciąż czekamy na ruch Portów Lotniczych. Nie wiem, dlaczego tak zwlekają -
      niecierpliwi się Maciej Kalita, pełnomocnik marszałka Mazowsza ds. lotnisk.
      Jeden z wyższych urzędników województwa, który chce zachować anonimowość, mówi
      bardziej dosadnie: - Władze Okęcia hamują ten projekt, bo zależy im na
      utrąceniu każdej możliwej konkurencji.

      Artur Burak, rzecznik PPL: - Niczego nie blokujemy. Bardzo nam zależy na
      uruchomieniu lotniska w Modlinie. Przecież zdajemy sobie sprawę, jaki tłok
      panuje w terminalu Etiuda dla tanich linii na Okęciu.

      Jak więc wytłumaczy kolejne opóźnienia? - Trwają rozmowy z Agencją Mienia
      Wojskowego, właścicielem terenu lotniska, o jej udziale w tym przedsięwzięciu -
      odpowiada rzecznik Burak. Dlaczego jednak ciągną się tak długo, nie mówi.
      Przypomina, że minister Polaczek, ogłaszając wiosną nowy termin uruchomienia
      portu, zaznaczył, że warunkiem dotrzymania tego terminu jest przekazanie przez
      Agencję lotniska samorządowi. Wojsko na to nie przystało.

      - Przecież było wiadomo, że prawo nie dopuszcza komunalizacji terenów
      wojskowych. Padła propozycja, żeby Agencja, samorząd Mazowsza i PPL miały po 33
      proc. udziałów w spółce, ale szefowie portów na to się nie zgodzili -
      przypomina Maciej Kalita.

      Nie wyklucza, że Mazowsze spróbuje bezpośrednio porozumieć się z Agencją Mienia
      Wojskowego. Marszałek Mazowsza Adam Struzik w zeszłym tygodniu o Modlinie
      rozmawiał z szefem MON Radosławem Sikorskim. Chce też spotkać się w tej sprawie
      z premierem Jarosławem Kaczyńskim.

      Sochaczew szykuje plan

      Równocześnie Struzik zaczął wspierać starania o budowę lotniska w Sochaczewie.
      Mazowsze dało właśnie 185 tys. zł na prace przygotowawcze.

      - Z tą lokalizacją wiążemy spore nadzieje. Zwłaszcza że tamtejsze lotnisko ma
      lepsze parametry niż Modlin - twierdzi skarbnik Mazowsza Marek Miesztalski.

      Na razie gospodarzem blisko 700-hektarowego terenu w Bielicach pod Sochaczewem
      jest wojsko.

      - MON zapowiedział jednak, że wycofa się stąd do 2010 r. Dla nas to szansa,
      której nie możemy zmarnować - przekonuje Krzysztof Brymora, wiceburmistrz
      Sochaczewa. Władze miasta zawiązały spółkę z otaczającą je gminą. Właśnie
      dołączył do niej samorząd Mazowsza. - Do października będziemy mieli
      profesjonalny biznesplan całego przedsięwzięcia. Eksperci wyliczą liczbę
      pasażerów, pokażą mocne i słabe strony naszego pomysłu. Powiedzą też, czy ma on
      ręce i nogi i czy warto w to brnąć dalej. My już dziś wiemy, że warto. Eksperci
      zapewniają, że od chwili podpisania porozumienia między ministrami potrzeba nie
      więcej niż dwa i pół roku, by na naszym lotnisku pojawiły się pierwsze
      samoloty - planuje wiceburmistrz Sochaczewa.


      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3612215.html?nltxx=1077927&nltdt=2006-09-12-04-05
    • Gość: PIOTR Wojna cenowa tanich linii lotniczych w Krakowie IP: *.acn.waw.pl 16.10.06, 17:01
      Wojna cenowa tanich linii lotniczych w Krakowie
      Rafał Romanowski2006-10-16, ostatnia aktualizacja 2006-10-16 08:59
      Rekordowo niskie ceny biletów lotniczych efektem wojny cenowej SkyEurope -
      Ryanair. W obie strony z Krakowa do Londynu polecimy już za kilkadziesiąt
      złotych.

      Trzymamy ceny tak nisko, żeby zamordować lokalną konkurencję - przyznaje Tomasz
      Kułakowski, rzecznik prasowy Ryanaira, irlandzkiego potentata wśród tanich
      linii lotniczych. - Nie damy się - odpowiadają przedstawiciele słowackiego
      SkyEurope. Słowacy sprzedają ostatnio bilety z Krakowa do Londynu (Stansted)
      za... 39 zł ze wszystkimi opłatami lotniskowymi, paliwowymi i ubezpieczeniem.
      Tak znikome sumy za bilety lotnicze to w branży szok. Zazwyczaj do cen
      typu "bilet za złotówkę" trzeba doliczyć co najmniej 70 złotych więcej. -
      Zdecydowaliśmy się na promocję, żeby jeszcze bardziej zachęcić ludzi do latania
      w zimie. Jesteśmy najtańsi i kropka! - słyszymy w SkyEurope.

      Czy na pewno? Konkurujący ostro ze Słowakami Ryanair obniżył w odpowiedzi ceny
      swych biletów Kraków -Londyn do 99 groszy, a do tej kwoty podyktował
      zaskakująco niskie opłaty dodatkowe - 29 zł. Z Irlandczykami polecimy więc do
      stolicy Wielkiej Brytanii łącznie za 30 zł (z tym że do tej ceny należy
      doliczyć po 21 zł za każdą schowaną w luku bagażowym walizkę, a w SkyEurope za
      bagaż nie płaci się wcale). Co sprytniejsi pasażerowie zamawiają więc
      bilety "kombinowane", czyli w jedną stronę u "Sky", w drugą u "Ryan". Efekt?
      Cała podróż z Krakowa do Londynu i z powrotem kosztuje nas (w wybrane dni
      tygodnia, bez piątków i niedziel) ledwie 69 zł. - Szok. "Londek" w obie strony
      tańszy niż w jedną pociągiem ekspresowym do Warszawy - komentują internauci na
      forum gazeta.pl/turystyka.

      W tanich liniach lotniczych połączenia z Londynem to rynkowa konieczność.
      Brytyjska stolica, z racji swej strategicznej lokalizacji i świetnej
      infrastruktury lotnisk, to bezsprzecznie numer jeden wśród punktów docelowych i
      przesiadkowych Europy. Pięć portów (miejskie Heathrow i City oraz położone
      dalej od aglomeracji, choć skomunikowane z miastem Stansted, Luton i Gatwick)
      gwarantuje kompaniom lotniczym, że na jakiejkolwiek trasie do czy z Londynu
      zawsze mogą liczyć na pasażerów.

      - Nawet jeśli miałoby to nas kosztować majątek, nie zrezygnujemy z połączeń z
      Londynem. Przewoźnik, który wykreśla to miasto z rozkładu swych lotów, po
      jakimś czasie wypada z gry - ocenia pragnąca zachować anonimowość
      przedstawicielka agencji obsługującej polskie linie Centralwings.

      Z Krakowa do Londynu kursuje dziennie aż sześć samolotów. Z reguły mają wysokie
      obłożenia, choć biletów nie brakuje dla nikogo.

      Tylko jeden ze startujących z Balic samolotów należy do tradycyjnego
      przewoźnika (British Airways), reszta to loty niskokosztowe. Być może jednego z
      nich wkrótce ubędzie, bowiem władze SkyEurope zastanawiają się nad likwidacją
      połączenia. Ostatni lot do Londynu granatowo-czerwonymi samolotami linii można
      zamówić na 9 stycznia. - Rzeczywiście, analizujemy taką możliwość, ale
      ostateczne decyzje zapadną w ciągu kilku tygodni - potwierdza Eryk Kłopotowski,
      rzecznik linii, w rozmowie z internetowym serwisem TanieLatanie.net.

      - Żeby walczyć o pasażera, możemy zjechać z biletami jeszcze niżej. Nawet do
      ceny piwa - odpowiada groźnie rzecznik Ryanaira.

      Jak na razie pasażerom pozostaje korzystanie z efektów wojny cenowej za jeden z
      najdalszych dystansów (ponad 2500 km) dostępnych z terenu Polski. Tak tanio nie
      lata się bowiem obecnie z żadnego polskiego lotniska.

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3685779.html
    • Gość: PIOTR Tanie linie lotnicze Ryanair startują z Warszawy IP: *.knc.pl 19.10.06, 09:14
      Tanie linie lotnicze Ryanair startują z Warszawy
      Jarosław Osowski, Joanna Blewąska, Łódź2006-10-18, ostatnia aktualizacja 2006-
      10-18 22:20

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3691979.html

      Koniec z czekaniem na nowe lotnisko w Modlinie - w środę największa w Europie
      tania linia lotnicza zapowiedziała uruchomienie połączeń z ciasnego terminalu
      Etiuda na Okęciu
      Na wieść o tym klienci zablokowali stronę internetową Ryanaira, gdzie można już
      rezerwować miejsca na pierwszy kurs z Warszawy do Dublina. Boeing 737 ze 189
      miejscami wystartuje 12 lutego przyszłego roku o godz. 20.25 i po dwóch
      godzinach wyląduje w stolicy Irlandii. Błyskawicznie sprzedało się sto
      najtańszych biletów za 9 zł. Doliczając opłaty lotniskowe, kosztują 102 zł.
      Powrót z Dublina jest ok. 10 zł tańszy.

      - Od wielu miesięcy postulujemy, by władze zabrały się do budowy lotniska w
      Modlinie lub gdziekolwiek indziej koło Warszawy. Mamy już dość czekania -
      powiedział wczoraj Tomasz Kułakowski, dyrektor marketingu i sprzedaży Ryanair w
      Europie Środkowej.

      Na przejętym od wojska lotnisku w Modlinie firma zamierzała założyć jedną ze
      swoich kilkunastu europejskich baz, w których nocują jej samoloty. Jeszcze
      niedawno zarzekała się, że będą stamtąd startowały w 20 kierunkach i w
      przeciwieństwie do innych tanich linii konsekwentnie odmawiała startów z
      Okęcia. Niestety, na budowę terminalu pasażerskiego w Modlinie na razie się nie
      zanosi. "Gazeta" ujawniła w zeszłym tygodniu, że nie zależy na tym ani Portom
      Lotniczym, właścicielowi Okęcia, ani Agencji Mienia Wojskowego. Obie firmy
      zajęte są sporami o obsadę stanowisk w spółce zarządzającej Modlinem.

      Sytuację zamierzają wykorzystać władze Sochaczewa. Dziś podpisują akt
      notarialny, dzięki któremu razem z samorządem Mazowsza zakładają spółkę Port
      Lotniczy Sochaczew. Z dotychczasowego lotniska wojskowego samoloty miałyby
      zacząć startować w ciągu dwóch lat.

      Dla Ryanaira to zbyt odległy termin. - Okęcie jest drogie i niewygodne -
      powtarzał wczoraj Tomasz Kułakowski. - Mimo to chcemy pokazać LOT-owi, że nawet
      tutaj można zaoferować niskie ceny.

      Ryanair prowadzi z naszym narodowym przewoźnikiem wojnę podjazdową i stosuje
      kontrowersyjne chwyty marketingowe. Np. na jednym z samolotów, które startują z
      Polski, namalowano: "Żegnamy PLL LOT".

      Do tej pory warszawiacy podróżujący Ryanairem musieli dojeżdżać do innych miast
      w Polsce. Samoloty irlandzkiej linii startują z ośmiu lotnisk w Polsce na 28
      międzynarodowych tras. Najbliżej stolicy Ryanair startuje z Łodzi. Z
      najnowszych badań tamtejszego lotniska wynika, że przynajmniej 3 proc. w każdym
      samolocie to warszawiacy. Miłosz Wika, rzecznik portu w Łodzi, nie obawia się
      warszawskiej konkurencji. - Kolejki do odprawy są u nas nieporównywalnie
      mniejsze niż na Okęciu. A to oszczędność czasu i pewność, że odlatujący nie
      spóźnią się na samolot - uważa. Choć przyznaje, że na warszawskich pasażerów
      nie będzie można już liczyć. Zwłaszcza że Ryanair w Warszawie nie zamierza
      kończyć na jednym połączeniu z Dublinem. Wkrótce firma ma ogłosić uruchomienie
      kolejnych.
    • Gość: PIOTR Mazowsze stawia na lotnisko w Sochaczewie IP: *.acn.waw.pl 20.10.06, 20:18
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3694022.html?nltxx=1077927&nltdt=2006-10-20-04-05

      paw2006-10-19, ostatnia aktualizacja 2006-10-19 21:50

      Marszałek Mazowasza Adam Struzik, burmistrz Bogumił Czubacki i wójt Mirosław
      Orliński podpisali wczoraj akt notarialny powołujący spółkę Mazowiecki Port
      Lotniczy Sochaczew. Lotnisko może być otwarte już za dwa lata.
      Miasto i gmina mają w niej po 33 proc. udziałów, samorząd - 34 proc. - Nie
      oznacza to, że zamykamy inne lokalizacje. Lotniska mogą powstać i w
      Sochaczewie, i w Modlinie, i w innych miejscach - przekonywał marszałek
      Struzik. Zapewnił, że w przyszłym roku samorząd Mazowsza da na lotnisko w
      Sochaczewie co najmniej 30 mln zł. - Wiem, że po drodze są wybory i wszystko
      może się zdarzyć. Ale istnieje ciągłość władzy i zobowiązanie marszałka będzie
      respektowane - ma nadzieję Krzysztof Brymora, wiceburmistrz Sochaczewa.

      Marszałek Struzik proponuje stworzenie lotniczego "okrągłego stołu", przy
      którym wszyscy ważni polityce na Mazowszu oraz ministrowie podjęliby wreszcie
      wiążące decyzje. - Linie lotnicze są zażenowane faktem, że województwo o
      największym potencjale wciąż nie posiada odpowiedniej infrastruktury - mówi
      Maciej Kalita, pełnomocnik marszałka do spraw lotnictwa na Mazowszu.

      Zapewnia, że oba lotniska - w Sochaczewie i Modlinie - można uruchomić szybko i
      już za pół miliarda zł. Tymczasem budowa nowego lotniska trwa ok. 15 lat i
      kosztuje co najmniej dwa miliardy. Jego zdaniem odciążenie Okęcia i
      uruchomienie lotniska dla tanich linii potrzebne jest natychmiast. Przy dobrej
      woli ministrów Sochaczew mógłby zacząć przyjmować samoloty już za półtora roku.
    • Gość: PIOTR Tanie latanie z Modlina IP: *.acn.waw.pl 27.10.06, 18:52
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061027/ekonomia/ekonomia_a_30.html

      Urząd Lotnictwa Cywilnego zgodził się wstępnie na uruchomienie lotniska w
      Modlinie. To dobra wiadomość dla pasażerów tanich linii lotniczych i osób,
      które korzystają z zatłoczonego Okęcia.


      Na razie urząd wydał promesę zezwolenia na założenie cywilnego lotniska użytku
      publicznego. Ma nim zarządzać spółka Port Lotniczy Modlin. Pierwszy samolot ma
      wylądować w Modlinie już zimą 2007 roku. To dwa lata później, niż pierwotnie
      zakładano.

      Port w podwarszawskiej miejscowości już istnieje. Spółka zarządzająca nim ma go
      rozbudować i zmodernizować. Ma więc dwa lata m.in. na zdobycie pozytywnego
      stanowiska wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska dotyczącego wpływu ruchu
      samolotów na środowisko. W tym czasie musi także otrzymać opinię, że nie
      dojdzie do kolizji między samolotami latającymi z Modlina a maszynami
      korzystającymi z innych lotnisk. Zanim lotnisko zacznie działać, trzeba będzie
      jeszcze wyremontować pas startowy, płytę lotniska, zbudować terminal. Potrzeba
      nowych dróg dojazdowych i połączeń kolejowych.

      Na nowy port z niecierpliwością czekają tanie linie i pasażerowie korzystający
      z zatłoczonego lotniska na warszawskim Okęciu. Obsługuje ono rocznie 7 mln
      osób. Po rozbudowie, która ma się zakończyć za kilka miesięcy, przyjmie 10 mln
      pasażerów. To jednak też nie wystarczy do zaspokojenia rosnących potrzeb.

      Wygląda na to, że mimo uzyskania wstępnej zgody na uruchomienie portu i tym
      razem inwestycja może się opóźnić. Rządowy harmonogram zakłada, że aby Modlin
      mógł przyjąć pierwszych pasażerów pod koniec przyszłego roku, jeszcze w czerwcu
      2006 r. spółka Port Lotniczy Modlin powinna przejąć od Agencji Mienia
      Wojskowego grunt, na którym znajduje się lotnisko. Do tego jednak do tej pory
      nie doszło. Najbliższe spotkanie w sprawie przejęcia gruntów ma się odbyć na
      początku listopada.

      Agnieszka Stefańska
      • Gość: SAMOOBORNA POLSKAA Re: Tanie latanie z Modlina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 11:07
        Glosujcie w wyborach na Samoobrona Warszawa.
        W programie jest zlikwidowanie lotniska i autostrady przez Warszawe. Wszyscy
        ktorym droga jest nasza stolica musza poprzec nasza partia. Lotnisko bedzie od
        razu zamkniete. Autostrada wsztymana. Piniadze zamiast na autostrade
        przeznaczymy na najbiedniejszych. Na szkoly i przedszkola i mieszkania dla
        mlodych. Na lotnisku zbudujemy 30.000 mieszkan dla mlodych. Musimy tylko dojsc
        do wladzy w Warszawie.
      • Gość: jacek ile kosztuje lotnisko w miescie ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 18:30
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3750551.html
        policzcie sami

        lotnisko w miescie = korki + drogie bilety + drogie mieszkania
        • Gość: BUC Re: ile kosztuje lotnisko w miescie ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 18:53
          zbyt tanie komputery, internet i prad.
          kazdy moze napisac jakas bzdure.
          zbyt drogie szkoly?
    • Gość: PIOTR Samolotem z Modlina za dwa lata IP: *.acn.waw.pl 17.12.06, 19:35
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34864,3785860.html
      Samolotem z Modlina za dwa lata
      Krzysztof Śmietana2006-12-12, ostatnia aktualizacja 2006-12-12 11:23
      Pierwsze samoloty zaczną startować z Modlina najpewniej w drugiej połowie 2008
      r. - zapowiada prezes portu Piotr Okienczyc
      Blisko 2 mln podróżnych skorzystają w tym roku na Okęciu z usług tanich
      przewoźników. Teraz większość pasażerów tych linii jest odprawianych w
      niewiarygodnej ciasnocie w terminalu Etiuda. To również blokuje szybki rozwój
      rynku tanich przewoźników w stolicy. Lawinę nowych połączeń może uruchomić
      otwarcie tańszego od Okęcia lotniska w Modlinie.

      Kilka tygodni temu wreszcie udało się przełamać impas w tej sprawie. Wczoraj na
      konferencji poświęconej rozwojowi polskich lotnisk prezes spółki Port Lotniczy
      Modlin Piotr Okienczyc ujawnił wstępny harmonogram dostosowania lotniska do
      przyjęcia samolotów pasażerskich. I tak do końca roku mają być sprecyzowane
      szczegóły umowy spółki, którą tworzą: Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze, Agencja
      Mienia Wojskowego, samorząd Mazowsza i Nowego Dworu Maz. W styczniu zostaną
      sprawdzone gotowe już projekty, m.in. remontu pasa i budowy niewielkiego
      terminalu. Jeszcze zimą będą ogłoszone przetargi na roboty budowlane. Już w
      pierwszym etapie istniejący pas startowy o długości 2,5 km zostanie
      zmodernizowany. W przyszłym roku powinna się zacząć budowa terminalu
      pasażerskiego zaprojektowanego w pracowni Stefana Kuryłowicza. W Modlinie
      trzeba będzie jeszcze zainstalować systemy lotniskowe.

      Jak przewiduje prezes Okienczyc, lotnisko zacznie działać w drugiej połowie
      2008 r. Koszt jego przebudowy szacuje się na 250 mln zł. Władze Mazowsza chcą
      sfinansować inwestycję w dużej części z dotacji unijnych.
    • anti_authority lotnisko w środku Warszawy 17.12.06, 23:29
      Jezeli Okecie jest dla Ciebie w srodku miasta to znaczy, ze "dobrze" znasz
      Warszawe... :) A Marszalkowska to pewnie peryferie?
    • Gość: yyy W Kielcach też planuja budowe lotniska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 22:00
      yyyy
    • Gość: puma W Kielcach lotnisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 22:03
      Jak pisze Gazeta Wyborcza władze Kielc chcą jeszcze w tym roku rozpocząć wykup
      gruntów pod lotnisko. Za dwa tygodnie na biurko prezydenta Kielc trafią
      dokładne analizy terenów, na których mogłoby powstać. Minister GOSIEWSKI w
      wywiadzie dla lokalnego radia Fama zapowiedział iż władze Kielc ogłosiły
      przetarg na projekt budowy międzynarodowego portu lotniczego. Port lotniczy ma
      powstać we wsi Obice koło Kielc. Budowane regionalne lotnisko ma mieć terminal
      pasażerski i towarowy oraz pas startowy, umożliwiająct lądowanie maszyn typu
      Boeing.
      Początek budowy lotniska zakładany jest na 2009, zaś jego uruchomienie na 2011
      roku.
      Inwestycja, zgodnie ze słowami Gosiewskiego ma być finansowana ze środków
      unijnych. Jej koszt to 500 mln zł.
      • Gość: Migas Re: W Kielcach lotnisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 22:04
        Fanie nareszcie w Kielcach będzie lotnisko. Mam nadzije , że prezydent Kielc da
        rade, bardzo wiele zrobił dla Kielc. Ma dobrych współpracowników często sa to
        młodzi ludzie.
    • Gość: PIOTR Ryanair chce latać z lotniska w Babimoście IP: *.acn.waw.pl 10.02.07, 18:07
      Ryanair chce latać z lotniska w Babimoście
      Kalina Celińska2007-02-10, ostatnia aktualizacja 2007-02-09 17:29
      Czy to możliwe, że z Babimostu polecimy do Londynu czy Dublina? Największa
      tania linia lotnicza w Europie zapewnia, że prowadzi negocjacje z zarządcą
      lubuskiego portu
      - Nie ukrywam, że jesteśmy bardzo zainteresowani uruchomieniem połączeń z
      Zielonej Góry i prowadzimy negocjacje w tej sprawie. Uważamy, że to dla naszej
      firmy atrakcyjne miasto. Zależy nam na uruchomieniu połączeń - potwierdza
      Tomasz Kułakowski, dyrektor marketingu Ryanaira na Europę Środkowo-Wschodnią.

      Ryanair to największa w Europie tania linia lotnicza. Samoloty irlandzkiego
      przewoźnika startują z ośmiu lotnisk w Polsce. Latają na 28 międzynarodowych
      trasach. Rok temu tą linią lotniczą leciało z i do Polski 1,5 mln pasażerów.
      Jedna maszyna przewozi rocznie ok. 400 tys. pasażerów. Ryanair pozycją lidera
      chwali się też pod względem najniższych cen, punktualności i jakości obsługi.

      Tani przewoźnik warunki uruchomienia połączeń ustala z przedsiębiorstwem
      Państwowe Porty Lotnicze. To ono zarządza portem lotniczym w Babimoście. Stawia
      dwa zasadnicze wymogi, które lotnisko musiałby spełnić, aby możliwe było
      uruchomienie połączeń. - Przede wszystkim musi być tani. Cenę wynegocjowaliśmy
      w ponad 130 portach lotniczych, więc myślę że i w Zielonej Górze nie będzie
      problemu. Poza tym czas obsługi samolotu nie może przekraczać 25 minut -
      tłumaczy Tomasz Kułakowski.

      Do tej pory warunkiem, który zniechęcał tanich przewoźników do uruchomienia
      połączeń, był również brak ILS, czyli nowoczesnego sprzętu radionawigacyjnego. -
      Dobrze byłoby, gdyby na lotnisku ten sprzęt był . Nie jest to jednak warunek
      konieczny - mówi Kułakowski. Mimo wszystko w tym roku ILS ma pojawić się jednak
      na lotnisku. PPL w budżecie na ten rok zapisało ok. 4 mln zł na jego instalację.

      Pomoc w negocjacjach obiecuje także Urząd Marszałkowski. - Wspieramy to bardzo.
      W każdej chwili jesteśmy gotowi włączyć się do negocjacji. Możemy wesprzeć
      inicjatywę także finansowo. Już to robimy promując połączenia do Warszawy.
      Połączenie tanich linii byłoby dla naszego regionu bardzo korzystne - cieszy
      się Sebastian Ciemnoczołowski, wicemarszałek województwa odpowiedzialny za
      sprawy lotniska.

      Problemem może być jednak czas obsługi samolotu. - W tej chwili nie jesteśmy w
      stanie spełnić warunków stawianych przez przewoźnika. Czas obsługi samolotu z
      pewnością byłby dłuższy. Konieczna byłaby rozbudowa terminalu - mówi Ryszard
      Dobrowolski, dyrektor babimojskiego lotniska.

      PPL nie potwierdza, że prowadzi negocjacje. - Tym niemniej zapewniam, że zależy
      nam na każdym przewoźniku, który w tym porcie się pojawi. To od tego ile będzie
      połączeń będzie prowadziło lotnisko zależy jego kondycja finansowa. Do rozmów
      jesteśmy gotowi, ale przewoźnik musi wziąć pod uwagę infrastrukturę obiektu.
      Oczywiście jeżeli perspektywa uruchomienia nowych połączeń byłaby realna w
      każdej chwili jesteśmy w stanie rozważyć taką inwestycję - komentuje Artur
      Burak, rzecznik prasowy przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze.
    • Gość: Piotr lotnisko poza Warszawą czy większe Okęcie? IP: *.knc.pl 12.03.07, 12:19
      lotnisko poza Warszawą czy większe Okęcie?
      2007-03-07 07:51

      Rozbudowywać lotnisko na Okęciu czy zakładać nowe pod Warszawą - Ministerstwo
      Transportu chce zamawiać kolejne analizy w tej sprawie


      Od nowa odradza się dyskusja o nowym centralnym lotnisku dla Polski.
      Ministerstwo Transportu chce dalej analizować, czy trzeba je budować. Robi to,
      choć w zeszłym roku hiszpańska firma Ineco Sener uznała, że jedną z najlepszych
      lokalizacji dla takiego lotniska będzie Mszczonów. Hiszpanie zaznaczyli jednak,
      że tak duża inwestycja powinna powstać pod warunkiem likwidacji lotniska na
      Okęciu.

      Na to się jednak nie zanosi. W zamian pojawiają się nawet propozycje jego
      dalszej rozbudowy. Wiceminister transportu Eugeniusz Wróbel nie wyklucza
      wytyczenia nowego pasa startowego. Miałby się zmieścić równolegle do dłuższego
      z dwóch istniejących (krótszy zostałby zlikwidowany). To ograniczyłoby hałas
      mieszkańcom Ursusa czy Ursynowa.

      Na centralny port nie czekają mazowieckie samorządy i szykują małe lotniska
      regionalne. Pierwsze jesienią 2008 r. ma być otwarte w Modlinie. Według
      niektórych ekspertów w tej sytuacji myślenie o nowym wielkim lotnisku za kilka
      miliardów złotych nie ma już sensu. - Można go budować najwcześniej za
      kilkadziesiąt lat, a i to trzeba przeanalizować - mówią w ministerstwie. Robert
      Gajda z biura prasowego resortu nie potrafił wczoraj powiedzieć, kiedy będą
      wykonane nowe analizy i ile będą kosztować.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34864,3968756.html
    • Gość: Major Re: Nieszczęsne lotnisko w środku Warszawy IP: *.acn.waw.pl 20.04.07, 15:39
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4075068.html?nltxx=1077927&nltdt=2007-04-20-04-06

      Poślizg z terminalem na Okęciu


      Krzysztof Śmietana 2007-04-20
      Nowa hala odlotów na lotnisku Okęcie raczej nie zostanie oddana w terminie,
      czyli 30 kwietnia. W trakcie odbioru pojawiło się mnóstwo zastrzeżeń

      Na razie do nowego terminalu trafiają tylko pasażerowie przylatujący do
      Warszawy. Zgodnie z planem za dziesięć dni podróżni mieli zacząć korzystać z
      nowej, przestronnej hali odlotów.

      Dzięki temu wielu z nich uniknęłoby odprawy w ogromnym ścisku. W oddawanym
      terminalu szybciej będzie można dostać się na pokład. Zamiast wsiadać do
      autobusu dowożącego do samolotów, do większości z nich pasażerowie mają teraz
      wchodzić przez tzw. rękawy.

      Na te udogodnienia jeszcze trochę poczekamy. Nowa hala odlotów jest już niemal
      gotowa, ale wczoraj się okazało, że służby odbierające budynek mają
      zastrzeżenia. Sanepid wydał decyzję negatywną, bo nie dostał badań wody ani
      pomiarów wydajności wentylacji.

      W niektórych pomieszczeniach nie zainstalowano nawet wentylatorów. Zgody na
      otwarcie nie wydała też straż pożarna. Strażacy pojawili się wczoraj na Okęciu,
      ale nawet nie zaczęli kontroli.

      - Wykonawca sam poprosił, żeby jeszcze nie przystępować od odbiorów, bo nie są
      gotowe wszystkie instalacje - mówi asp. Piotr Tabencki ze komendy miejskiej
      straży pożarnej. Dodaje, że jeśli wykonawca ponownie zgłosi terminal do
      odbiorów, to strażacy w ciągu dwóch tygodni znowu pojawią się na Okęciu.

      Czeka też inwestor - Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze - który wspólnie z Urzędem
      Lotnictwa Cywilnego chce sprawdzić systemy bezpieczeństwa w nowej hali, m.in.
      monitoring.

      Choć na dotrzymanie terminu oddania nowej hali odlotów już prawie nie ma szans,
      Krzysztof Kozioł, rzecznik firmy Budimex-Dromex, która wznosi terminal, nie
      traci optymizmu: - Nie wykluczamy, że halę odlotów uda się otworzyć 30
      kwietnia, ale potrzebna jest dobra współpraca z przedstawicielami PPL-u - mówi.

      Skarży się, że PPL robi wiele trudności. Nawet nie zdecydował jeszcze, gdzie
      będą odprawiani pasażerowie, którzy lecą do innych miast w Polsce. Wykonawca
      chce bowiem zamknąć na pół roku terminal krajowy, który przylega do starego
      budynku. Wszystko po to, żeby dokończyć rozbudowę lotniska.

      Krzysztof Kozioł ujawnia także dość zaskakujące zapisy umowy z PPL-em. Kontrakt
      przewiduje, że wykonawca ma rozebrać terminal Etiuda, z którego dziś odlatują
      tanie linie, i zbudować w tym miejscu parking. - Kilka razy pytaliśmy władze
      PPL-u, czy nie zmieniają tego zapisu. Odpowiedzi nie było - twierdzi Krzysztof
      Kozioł.

      Artur Burak, rzecznik Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze, zaprzecza. - To
      nieprawda. Odpowiedzieliśmy wykonawcy, że Etiuda ma zostać. Dodaje też, że to
      konsorcjum budujące terminal musi pokazać dobre rozwiązanie, gdzie przenieść
      pasażerów lotów krajowych.


      prywatnie dodam ,ze miałem juz "przyjemność" lądować tam razy parę.
      Po Moskwie z 1980 roku,Budapaszcie czy Stambule to raczej zaścianek.
      Zdumiewa wysokość hal przylotowych.
      Architektura byle jaka , ale co za chaos organizacyjny !!! Norma w ppl.
    • Gość: PIOTR Okęcie: otwarcie nowego terminalu znów się opóźni IP: *.acn.waw.pl 08.05.07, 16:55
      Okęcie: otwarcie nowego terminalu znów się opóźni
      Krzysztof Śmietana2007-05-08

      Kompromitacja i awantura na Okęciu. Nowa hala odlotów na największym i
      najważniejszym lotnisku w kraju nadal straszy pustką i jej otwarcie kolejny raz
      przesunie się o wiele tygodni. Nikt nie wie, czy terminal uda się otworzyć
      przed wakacyjnym szczytem


      Nowa hala odlotów jest wciąż zamknięta dla pasażerówW starej hali odlotów
      panuje coraz większy tłok. Pasażerowie startujący z Okęcia już 30 kwietnia
      mieli się przenieść do nowego i dużego terminalu. Ale kolejny termin jego
      ukończenia nie został dotrzymany. Nikt nie wie, czy terminal uda się otworzyć
      przed szczytem wakacyjnych wyjazdów.

      Kłótnia o sklepy...

      Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze (PPL) jest coraz bardziej skłócone z generalnym
      wykonawcą - polsko-hiszpańskim konsorcjum Budimex, Ferrovial, Lamela. Obie
      strony obrzucają się oskarżeniami.

      - Nie możemy podać terminu otwarcia terminalu, bo wykonawca nie potrafi
      zakończyć prac. Nie jest gotowa wieża, z której kontroluje się płytę lotniska.
      Potwierdzili to strażacy - informuje Artur Burak, rzecznik przedsiębiorstwa
      Porty Lotnicze.

      Budowlańcy przyznają, że wieży nie skończyli. - Ale wszystko powinno być gotowe
      za dwa dni. Prawdziwym winowajcą poślizgu jest PPL. Zbyt późno wybrało firmy,
      które mają urządzić sklepy i kawiarnie - uważa Krzysztof Kozioł, rzecznik
      konsorcjum wznoszącego nowy terminal.

      O tym, że PPL zwleka z wyborem najemców lokali, pisaliśmy już w styczniu.
      Okazało się, że Piotr Nalej, dyrektor pionu handlowego, przez rok nie potrafił
      podpisać umów z firmami, które będą prowadzić punkty usługowe. Udało się to
      dopiero w marcu. Przez wiele tygodni w oddanej w grudniu hali przylotów nie
      można się było napić nawet kawy.

      Z kolei na poziomie odlotów zamiast sklepów widać jedynie płyty gipsowo-
      kartonowe. Jeśli nawet uda się otworzyć tę część terminalu przed wakacjami, to
      i tak pasażerowie będą krążyć między robotnikami pracującymi przy sklepach.
      Rzecznik PPL Artur Burak: - Sklepy to temat zastępczy. Najemcy już dawno mogli
      zabrać się za ich urządzanie, ale wykonawca wciąż ich nie wpuszcza do środka.

      ...i kłótnia o pieniądze

      Generalny wykonawca nie wpuszcza do terminalu obcych ekip, bo w trakcie
      odbiorów technicznych nie chce, by w środku były prowadzano jakiekolwiek inne
      prace. I twierdzi, że PPL miał wcześniej wiele miesięcy, by zorganizować różne
      punkty usługowe. - Poza tym te firmy nie spełniły uzgodnionych z PPL-em
      wszystkich wymogów. Muszą np. przedstawić gwarancje, że zapłacą za ewentualne
      szkody w nowym terminalu - mówi Krzysztof Kozioł.

      Artur Burak z PPL: - To nieprawda. Te firmy mają wszystkie zgody potwierdzone
      przez kierownika budowy.

      Spornych punktów jest dużo więcej. Porty Lotnicze twierdzą, że wykonawca wciąż
      nie przedstawił dobrego planu zabezpieczeń, np. rozmieszczenia kamer.
      Przedstawiciele konsorcjum odpowiadają, że już rok temu przedstawili taki
      projekt, który został sprawdzony przez niezależnego weryfikatora - firmę
      Epstein. Od tego czasu PPL już pięciokrotnie zażądał poprawek. - Bo wciąż są
      błędy - twierdzi Artur Burak.

      Niewykluczone, że awantura na Okęciu zakończy się w sądzie, bo na tle kłótni o
      przyczyny opóźnień odnawia się jeszcze spór o wynagrodzenie. Sama budowa
      podrożała z 200 do 247 mln dol.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4113858.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka