Dodaj do ulubionych

Wypadek rowerzysty

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 20:11
Rowerzyści na drogach stwarzają niesamowite zagrożenie. Polskie drogi nie są
przystosowane do jazdy po nich na rowerze.
Obserwuj wątek
      • Gość: Aga Re: Wypadek rowerzysty IP: *.chello.pl 19.07.04, 08:21
        Nie jestem kierowcą TIRA, jestem kierowcą samochodu osobowego, którym poruszam
        się po mieście ze średnią częstotliwością (ok. 25 km dziennie). Potwierdzam, że
        rowerzyści na jezdniach są nieprzewidywalni. Czy zdajecie sobie sprawę, że
        kolizja samochodu z rowerzystą najczęściej kończy się ciężkim uszkodzeniem
        ciała lub śmiercią tego drugiego? Jeśli macie trochę rozumu to chyba tak.
        Dla każdego normalnego (!) kierowcy udział w kolizji z ofiarami w ludziach ,
        nawet gdy jest ZUPEŁNIE NIEWINNY to szok. Nie wiem czy byłabym wstanie siąść za
        kierownicę gdyby pod moimi kołami zginął człowiek ( nawet w sytuacji, kiedy sam
        by tam wjechał nie dając mi szans na jakikolwiek manewr). A o dochodzeniu
        policyjnym, przesłuchaniach itp. nawet nie wspomnę. Tak więc jeśli chcecie
        popełniać samobójstwo to nie naszym kosztem.
        • Gość: szprycha w oko NIEDOROZWINIĘCI KIEROWCY IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 19.07.04, 09:55
          Gość portalu: Aga napisał(a):

          > Nie jestem kierowcą TIRA, jestem kierowcą samochodu osobowego, którym poruszam
          > się po mieście ze średnią częstotliwością (ok. 25 km dziennie). Potwierdzam,
          > że rowerzyści na jezdniach są nieprzewidywalni. Czy zdajecie sobie sprawę, że
          > kolizja samochodu z rowerzystą najczęściej kończy się ciężkim uszkodzeniem
          > ciała lub śmiercią tego drugiego?

          Z tekstu wynika jasno, że sprawcą wypadku jest kierowca ciężarówki, który
          zachował sie jak typowy polski bezmózg za kierownicą:

          "Rowerzysta wpadł w sobotę wieczorem pod koła ciężarówki. Do wypadku doszło w
          miejscowości Książenice pod Grodziskiem Mazowieckim. 25-letni mężczyzna chciał
          wyminąć ciężarówkę, która włączała się właśnie do ruchu. [...]"

          Jak się WŁĄCZAŁA DO RUCHU, to miała psi obowiązek ustąpić pierwszeństwa
          wszystkim innym uczestnikom ruchu, w tym rowerzyście. Jak nie wierzysz, to
          sprawdź w przepisach prawa o ruchu drogowym.

          Koniecznie sprawdź, bo jak wypisujesz takie bzdury to nie powinnaś siadać za
          kółkiem.
        • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.07.04, 13:09
          Na ulicach grasują dresy, zboczeńcy, złodzieje i mordercy, dlatego z mieszkań i
          domów uczyńcie warownie i nie opuszczajcie ich bo to czyste samobójstwo.
          Ludzie czy was poje... trzeba myśleć co się robi a nie lekceważyć przepisy,
          wiele wskazuje ze ta śmierć to wynik zaniedbania i złamania przepisów w wyniku
          brawury i bezmyślności. To że nasze drogi są złe to nie znaczy ze muszą na nich
          ginąć "słabsi" uczestnicy ruchu. Trzeba myśleć i zmuszać policje do pracy,
          trzeba wyeliminować brawurę i bezmyślność na drogach a do takich wypadków
          będzie dochodzić o wiele rzadziej
          KA
    • Gość: Peppers Coz IP: *.acn.pl 18.07.04, 21:56
      1. Poslkie drogi nie sa przystosowane dla rowerzystow. To niestety jest fakt.
      Ale dla samochodow w sumie tez nie sa. Dziura goni dziure. Mialem okazje
      jezdzic sporo na rowerze po Finlandii (z Rovaniemi do Heslinek tylko i
      wylacznie rowerem). Tam nie ma problemu- szerkokie pobocza, zero dziur, zero
      studzienek i innych niepsodzianek.

      2. Faktem jest jednak i to, ze niektorzy rowerzysci w Polsce jezdza jak wariaci
      i stwarzaja zagrozenie dla siebie i innych. Nagminne jest zjawisko rowerzysty,
      ktory jedzie tuz za autobusem w jego martwej przestrzeni. Az sie prosi o
      wypadek. W omawianym zas w artykule przypadku to przeciez wyprzedzanie TIRa
      jest manewrem niebezpiecznym i trudnym dla samochodu osobowego a co dopiero dla
      rowerzysty.

      Pozdarwiam!
      • Gość: gozno Re: Coz IP: *.kapy.bydg.pl / 217.97.147.* 19.07.04, 10:34
        Faktem jest jednak i to, ze niektorzy rowerzysci w Polsce jezdza jak wariaci
        >
        > i stwarzaja zagrozenie dla siebie i innych.

        to samo dotyczy reszty uzytkownikow drog ( tir,samochody itd ) z tym ze
        rowerzysta predzej sobie zrobi krzydwe niz kierowca samochodu czy ciezarowki.
        Dopoki sie nie oddzieli ulic od sciezek rowerowych problem bedzie istanial
        zawsze
        • Gość: Nemo Re: Coz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 11:27
          To skoro jazda rowerem ulicą jest taka niebezpieczna to przenieść się na mniej
          ruchliwe uliczki, chodniki, itp...? Użytkownicy samochodów płącą wiele różnych
          podatków i parapodatków na utrzymanie infrastruktury, rowerzyści natomiast nie
          płacą nic, nawet ubezpieczenia OC!!! Więc o co pretensje? Wprowadzić zezwolenia
          na jazdę rowerem po ulicy, obowiązkowe OC, podatek od roweru i wtedy można
          wprowadzić równe prawa dla wszystkich uczestników ruchu.
          Pozdrawiam wszystkich tych którzy uważają że im się należy (za darmo).
          • Gość: szprycha w oko INNOWACYJNOSC IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 19.07.04, 11:56
            Gość portalu: Nemo napisał(a):

            > Użytkownicy samochodów płącą wiele różnych
            > podatków i parapodatków na utrzymanie infrastruktury, rowerzyści natomiast nie
            > płacą nic, nawet ubezpieczenia OC!!! Więc o co pretensje? Wprowadzić
            > zezwolenia na jazdę rowerem po ulicy, obowiązkowe OC, podatek od roweru i
            > wtedy można wprowadzić równe prawa dla wszystkich uczestników ruchu.
            > Pozdrawiam wszystkich tych którzy uważają że im się należy (za darmo).

            Oto mentalność PGR-owskiego parobka co do Internetu sie dorwał.

            Ponieważ wkład Polski w cywilizację światową jest miałki (Kopernik,
            Skłodowska-Curie, prof. Bender) to trzeba Twój pomysł upowszechnić. Świat nie
            wie, jak strasznie błądzi bez Twoich światłych myśli!
          • Gość: Roberto Re: Coz IP: *.visp.energis.pl 23.07.04, 07:36
            Boze jak tacy polmozgi moga chodzic po tej ziemi?
            Zrozumcie raz na zawsze "szanowni kierowcy" ze rowerzysta ma takie samo prawo
            jak wy do poruszania sie po jezdni. Co wiecej oni rowniez za ta czesc jezdni
            placa, placa w ogolnych podatkach, chociaz w zaden sposob nawierzchni nie
            niszcza.

            A gdybysmy chcieli wprowadzic panstwo fiskalne to trzeba byloby rowniez
            opodatkowac pieszych bo jakim prawem poruszaja sie po chodnikach na ktorych
            parkuja samochody i jakim prawem przechodzaca przez jezdnie? Chore, nie?
    • Gość: Chaciur Re: Wypadek rowerzysty IP: *.hutakatowice.com.pl / *.hutakatowice.com.pl 19.07.04, 09:10
      Pewnie że drogi mamy kiepskie tak dla kierowców jak i rowerzystów, wystarczy
      jednak trochę kultury i wzajemnego szacunku a jakoś się pomieścimy.
      Ten wypadek wygląda mi na klasyczne wymuszenie (włączająca się do ruchu
      ciężarówka) skoro jednak przeżyło 2 kierowców a rowerzysta jest martwy, no to
      całkiem możliwe, że nie mógł polemizować z ich wersją wydarzeń.
      Ja użytkuje i rower i samochód, jeśli kierowcy będą podchodzić do problemu tak
      jak Ty to wszyscy zfiksujemy w smrodzie korków (tacy jak ja będą wybierać
      samochód)i będziemy się leczyć z chorób cywilizacyjnych na koszt tych co
      jeszcze są zdrowi.
      pozdrawiam
      • warzaw_bike_killerz Re: Wypadek rowerzysty 19.07.04, 09:59
        Gość portalu: Chaciur napisał(a):

        > Ten wypadek wygląda mi na klasyczne wymuszenie (włączająca się do ruchu
        > ciężarówka)

        A dla mnie ten wypadek wyglada jak klasyczne niedostosowanie predkosci do
        warunkow drogowych. Rowerzysta musial jechac ponad dozwolona predkoscia, jesli
        byl na tyle odwazny, zeby wyprzedzac pojazd wlaczajacy sie do ruchu.

        Rowerzysta NIE wjechal w ciezarowke, tylko ja WYPRZEDZAL - to jest roznica.
        JESLI samochod uderzy w tyl pojazdu ktory sie wlaczyl do ruchu to wina NIE jest
        tego, ktory sie wlaczyl do ruchu, bo mial tyle czasu, zeby dokonac tego manewru
        i byc juz na glownej drodze. Jesli samochod uderzy w bok pojazdu wlaczajacego
        sie do ruchu - wtedy mamy klasyczny przyklad wymuszenia pierwszenstwa.
        Rowerzysta WYPRZEDZAL!!! I zebral plon swojej brawury na drodze.

        > jeśli kierowcy będą podchodzić do problemu tak
        > jak Ty to wszyscy zfiksujemy w smrodzie korków (tacy jak ja będą wybierać
        > samochód)i będziemy się leczyć z chorób cywilizacyjnych na koszt tych co
        > jeszcze są zdrowi.

        Napisal to czlowiek z adresu hutakatowice.com.pl. Gratuluje hipokryzji.
        • Gość: Miroy Re: Wypadek rowerzysty IP: 80.72.38.* 19.07.04, 10:25
          w dość zdawkowej notatce napisano:
          "25-letni mężczyzna chciał WYMINĄĆ ciężarówkę, która włączała się właśnie do
          ruchu." - podejrzewam że autorowi chodziło raczej o omijanie, bo w myśl PoRD
          jest to zupełnie co innego niż wymijanie, niemniej nie wiem skąd przedmówcy
          wzięli sobie wyprzedzanie. Jak dla mnie odpowiedź jest tylko jedna - nigdy nie
          byli w podobnej sytuacji, że jadąc rowerem (czy nawet samochodem) ktoś ruszając
          z pobocza wymusza na nich pierwszeństwo. Panowie - jeśli ktoś ruszając z
          pobocza zajeżdza Wam drogę to nie można tego nazwać manewrem wyprzedzania.

          Autor tekstu też mógłby wykazać się nieco dogłębniejszym podejściem do tematu,
          bo z tekstu nie wynika czy rowerzysta uderzył czołowo w inną cięzarówkę (w co
          trochę nie chce mi się wierzyć) czy też wjechał pod wyprzedzającą go
          ciężarówkę. To jest bardziej prawdopodobny przypadek bowiem sam często
          obserwuję na polskich drogach podobne obrazki, zarówno z udziałem jednośladów
          jak i samochodów. Wolno jadący pojazd, za którym jedzie sznur kierowców za
          wszelką cenę pragnących go wyprzedzić często ma problemy z ominięciem jakiejś
          przeszkody na drodze - pomimo sygnalizowania takiego zamiaru pojazdy z tyłu i
          tak go wyprzedzają.
        • wromario Re: Wypadek rowerzysty 19.07.04, 10:32
          > Rowerzysta NIE wjechal w ciezarowke, tylko ja WYPRZEDZAL - to jest roznica.

          Nie, to jest Twoja fantazja - w tekscie nie było mowy o wyprzedzaniu. Po co
          zmyślasz? Wymija się przeszkodę, a taką może stanowić pojawiająca się nagle
          maska ciężarówki. Artykuł nie jest jednak na tyle precyzyjny, aby ferować wyroki.
        • Gość: chaciur Re: Wypadek rowerzysty IP: *.hutakatowice.com.pl / *.hutakatowice.com.pl 19.07.04, 10:37
          > JESLI samochod uderzy w tyl pojazdu ktory sie wlaczyl
          > do ruchu to wina NIE jest
          > tego, ktory sie wlaczyl do ruchu, bo mial tyle czasu,
          > zeby dokonac tego manewru

          Nie masz racji, nie znasz przepisów, doucz się zanim następnym
          razem siądziesz za kółkiem bo na prawde możesz kogoś zabić.

          > Napisal to czlowiek z adresu hutakatowice.com.pl. Gratuluje hipokryzji.

          Gratuluje logiki. Chcesz ograniczyć produkcje stali -> nie kupuj samochodów.

          pozdrawiam mimo wyraźnych różnic światopoglądowych.
          • warzaw_bike_killerz Re: Wypadek rowerzysty 19.07.04, 10:59
            Gość portalu: chaciur napisał(a):

            > > JESLI samochod uderzy w tyl pojazdu ktory sie wlaczyl
            > > do ruchu to wina NIE jest
            > > tego, ktory sie wlaczyl do ruchu, bo mial tyle czasu,
            > > zeby dokonac tego manewru
            >
            > Nie masz racji, nie znasz przepisów, doucz się zanim następnym
            > razem siądziesz za kółkiem bo na prawde możesz kogoś zabić.

            Przykro mi, ale interpretacja policjantow z miejsc wypadkow jest jednoznaczna.
            Masz rozwalony tyl, bo wjezdzales z podporzadkowanej w glowna z predkoscia 10
            km/h? Wina jest tego, ktory rozpedzony wjechal. Jesli dla odmiany rozpedzony
            pojazd z glownej drogi uderzy w bok samochodu wjezdzajacego z podporzadkowanej -
            wina jest wlaczajacego sie do ruchu. Przynajmniej kilka takich przypadkow
            slyszalem/widzialem/bylem swiadkiem, wiec chyba tylko interpretacja policjantow
            prawa byla zla. Gdzies tez na forum motoryzacyjnym byly takie przypadki.
            Masz prawo wlaczyc sie do ruchu - to numer 1. Potem masz prawo jechac pasem na
            ktory sie wlaczyles 10 km/h to dwa. To, ze rozpedzony kierowca wjechal w
            Ciebie - to jego wina. To ze dramatycznie "wymija" "omija", "wyprzedza" - bo
            roznie mozna interpretowac wlaczenie sie do ruchu z predkoscia 10 km/h to efekt
            uboczny brawury z jaka kierowcy jezdza po drodze. Byc moze wlasnie taka
            sytuacja zaistaniala w tym przypadku. Nie wyobrazam sobie dwoch rzeczy:
            Widziec w sobote wieczorem nieoswietlonego rowerzysty, kiedy wlaczam sie do
            ruchu. Oraz widziec rowerzyste, ktory nie moze zahamowac, tylko musi wjezdzac
            na czolowke na drugi pas - niedostosowanie predkosci do warunkow na drodze.
            • Gość: chaciur Re: Wypadek rowerzysty IP: *.hutakatowice.com.pl / *.hutakatowice.com.pl 19.07.04, 13:01
              > prawa byla zla. Gdzies tez na forum motoryzacyjnym byly takie przypadki.
              > Masz prawo wlaczyc sie do ruchu - to numer 1.
              > Potem masz prawo jechac pasem na
              > ktory sie wlaczyles 10 km/h to dwa. To, ze rozpedzony kierowca wjechal w
              > Ciebie - to jego wina.

              Jeżeli kierowca musiał zmiejszyć szybkość, nie mówiąc już
              o gwałtownym hamowaniu, to znaczy, że nastąpiło wymuszenie.

              > To ze dramatycznie "wymija" "omija", "wyprzedza" - bo
              > roznie mozna interpretowac wlaczenie sie do ruchu
              > z predkoscia 10 km/h to efekt
              > uboczny brawury z jaka kierowcy jezdza po drodze.

              Czyli jeżeli przed Ciebie, jadącego przepisowo, powiedzmy
              60km/h, wjedzie rowerzysta i zdąży ustawić tylnim kołem
              pod Twoją maskę to będziesz winny jeśli go potrącisz?

              > Byc moze wlasnie taka
              > sytuacja zaistaniala w tym przypadku.

              Rowerzysta przekroczył prędkość?
              Czy w Warszawie też jest dzisiaj tak gorąco?

              pozdrawiam
            • Gość: Kuba Re: Wypadek rowerzysty IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.04, 13:22
              warzaw_bike_killerz, proszę cię tylko nie pisz że z tobą można dyskutować nie
              obrażając ciebie. To co napisałes to taka bzdura, że nadaje się do opowiadania
              jako dowcip.Muszę to sobie gdzieś zapisać, bo mi ludzie nie uwierzą, że ktoś (i
              to podobno w dodatku posiadacz prawa jazdy) mógł wypisywać takie bzdury.
              Ty jesteś po prostu NIEDOROBIONY!!!
              • warzaw_bike_killerz Re: Wypadek rowerzysty 20.07.04, 13:59
                Gość portalu: Kuba napisał(a):

                > warzaw_bike_killerz, proszę cię tylko nie pisz że z tobą można dyskutować nie
                > obrażając ciebie. To co napisałes to taka bzdura, że nadaje się do
                opowiadania
                > jako dowcip.Muszę to sobie gdzieś zapisać, bo mi ludzie nie uwierzą, że ktoś
                (i
                >
                > to podobno w dodatku posiadacz prawa jazdy) mógł wypisywać takie bzdury.
                > Ty jesteś po prostu NIEDOROBIONY!!!

                Chcialbym spotkac ciebie - panie i wladco szos np na Trasie Lazienkowskiej,
                gdzie rozpedzony do 120 km/h lewym pasem pakujesz sie na moj samochod, ktory
                wyprzedza z predkoscia 50 km/h autobus jadacy 45 km/h. Przez takich cwokow
                wlasnie polskie drogi sa masakra. Jedzie lewym pasem, ma pierwszenstwo - to gaz
                do dechy i z drogi sledzie! Chcialbym zebys jeszcze wysiadl ze swojego
                samochodu z awantura, ze "zajechalem" ci droge palancie. Raport policyjny z
                miejsca zdarzenia uswiadomilby ci, zes baran. Szkoda tylko, ze mandat i
                niewielki wzrost twoich oplat za OC nie poskromni twojego "prawa szybszego".

                Najechanie na pojazd ZNAJDUJACY sie na pasie ruchu jest opisany w kodeksie i
                jest nawet odpowiednio omandatowany. Wlaczenie do ruchu jest manewrem tylko w
                okreslonej przestrzeni. Przed skrzyzowaniem nalezy zachowac szczegolna
                ostroznosc i zmniejszyc odpowiednio predkosc nawet jesli ma sie pierwszenstwo.

                Na co drugim nagrobku kierowcy znajduje sie krotka notka - "tu lezy ten co mial
                pierwszenstwo" - reszty zdarzen nie uwzglednia sie.

                Cale szczescie, ze selekcja naturalna kiedys wyeliminuje wszystkich, co im sie
                wydaje ze maja racje.
              • warzaw_bike_killerz Masz tu wladco szos - calkiem swiezy pokaz dowcipu 22.07.04, 13:26
                Gość portalu: Kuba napisał(a):

                glupoty

                A ja mu konkretne przypadki:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=14336275&v=2&s=0
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=14329499
                Az dwa, oba swieze, jest mowa o policjantach definiujacych wjazd nawet nie w
                tyl pojazdu (!!), jako wine wjezdzajacego w bardzo watpliwych sytuacjach.

                Idz opowiedz swoim znajomym. Smiac sie beda dopoki ich to nie trafi.



              • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.07.04, 13:58
                Gość portalu: Kuba napisał(a):

                > warzaw_bike_killerz, proszę cię tylko nie pisz że z tobą można dyskutować nie
                > obrażając ciebie. To co napisałes to taka bzdura, że nadaje się do
                opowiadania
                > jako dowcip.Muszę to sobie gdzieś zapisać, bo mi ludzie nie uwierzą, że ktoś
                (i
                >
                > to podobno w dodatku posiadacz prawa jazdy) mógł wypisywać takie bzdury.
                > Ty jesteś po prostu NIEDOROBIONY!!!
                I on się nadal konsekwentnie w tym kierunku rozwija!!!
                Ponieważ głupota też jest sposobem używania mózgu.
                KA
            • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.07.04, 13:51
              warzaw_bike_killerz napisał:

              Przykro mi, ale interpretacja policjantow z miejsc wypadkow jest jednoznaczna.
              > Masz rozwalony tyl, bo wjezdzales z podporzadkowanej w glowna z predkoscia 10
              > km/h? Wina jest tego, ktory rozpedzony wjechal. Jesli dla odmiany rozpedzony
              > pojazd z glownej drogi uderzy w bok samochodu wjezdzajacego z
              podporzadkowanej
              > -
              > wina jest wlaczajacego sie do ruchu. Przynajmniej kilka takich przypadkow
              > slyszalem/widzialem/bylem swiadkiem, wiec chyba tylko interpretacja
              policjantow
              >
              > prawa byla zla. Gdzies tez na forum motoryzacyjnym byly takie przypadki.
              > Masz prawo wlaczyc sie do ruchu - to numer 1. Potem masz prawo jechac pasem
              na
              > ktory sie wlaczyles 10 km/h to dwa. To, ze rozpedzony kierowca wjechal w
              > Ciebie - to jego wina. To ze dramatycznie "wymija" "omija", "wyprzedza" - bo
              > roznie mozna interpretowac wlaczenie sie do ruchu z predkoscia 10 km/h to
              efekt
              >
              > uboczny brawury z jaka kierowcy jezdza po drodze. Byc moze wlasnie taka
              > sytuacja zaistaniala w tym przypadku. Nie wyobrazam sobie dwoch rzeczy:
              > Widziec w sobote wieczorem nieoswietlonego rowerzysty, kiedy wlaczam sie do
              > ruchu. Oraz widziec rowerzyste, ktory nie moze zahamowac, tylko musi wjezdzac
              > na czolowke na drugi pas - niedostosowanie predkosci do warunkow na drodze.
              Kolego powołując się na decyzje policji wykazujesz się zupełnym brakiem
              znajomości KD, policja faktycznie często ułatwia sobie życie i feruje takie
              wyroki ale wielu świadomych kierowców odwołuje się i wygrywa bo taka
              interpretacja faktów jest niezgodna z przepisami KD.
              Zreszta wiele twoich wypowiedzi opartych jest na tym co ci sie wydaje a nie na
              tym co faktycznie jest, myśle że lektura KD jak i przypisów interpretacyjnych
              pomogła by ci cokolwiek zrozumieć z tego co się wokół ciebie dzieje na ulicy i
              drodze.
              KA
        • Gość: szprycha w oko TĘPOTA warsaw bike kilerz IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 19.07.04, 11:36
          warzaw_bike_killerz napisał:

          > A dla mnie ten wypadek wyglada jak klasyczne niedostosowanie predkosci do
          > warunkow drogowych. Rowerzysta musial jechac ponad dozwolona predkoscia, jesli
          > byl na tyle odwazny, zeby wyprzedzac pojazd wlaczajacy sie do ruchu.

          Jak nie rozumiesz pojęcia "włączanie się do ruchu" ani jego skutków prawnych
          (obowiązek ustąpienia pierwszeństwa wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu, w
          tym rowerzyście) to nic dziwnego że bajki piszesz.

          Ciężarówka wymusiła na rowerzyście pierwszeństwo, zajechała mu drogę z
          podporządkowanej (a raczej z parkingu, strefy zamieszkania, bramy) i rowerzysta
          MUSIAŁ zjechać na lewy pas, żeby pod nią nie wjechac.

          > Rowerzysta NIE wjechal w ciezarowke, tylko ja WYPRZEDZAL - to jest roznica.
          > JESLI samochod uderzy w tyl pojazdu ktory sie wlaczyl do ruchu to wina NIE
          > jest tego, ktory sie wlaczyl do ruchu, bo mial tyle czasu, zeby dokonac tego
          > manewru

          Pieprzysz bzdury, ale jesteś tępy dres i inaczej nie umiesz.
    • Gość: gosc Re: Wypadek rowerzysty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 10:16
      Wy wstretneBLACHOSMRODY DOBRY KIEROWCA TO MARTWY KIEROWCA .
      Czemu tak dyskutujecie nad rowerzysta, a co WY zrobiliscie zeby poprawic
      warunki jazdy na Polskich drogach.
      A codzienne jeżdżąc do pracy rowerkiem ile razy o maly wlos przez takiego czy
      innego idiote w blachosmrodzie nie stracilem zycia
      Boze chron Polske przed takimi debilami ktorzy w ten sposob sie wyrazają o
      rowerzystach ktorzy notabene rowniez są uzytkownikami drogi
      • warzaw_bike_killerz Re: Wypadek rowerzysty 19.07.04, 10:23
        Gość portalu: gosc napisał(a):


        > Czemu tak dyskutujecie nad rowerzysta, a co WY zrobiliscie zeby poprawic
        > warunki jazdy na Polskich drogach.

        Wlasnie poprawiamy - uzmyslawiamy reszcie rowerzystow, jak bardzo sa
        niebezpieczni i nieobliczalni, ze skutkami swojej lekkomyslnosci drogowej
        tylko DLA SIEBIE.
        • Gość: Slawek.K Re: Wypadek rowerzysty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 12:57
          Doprawdy?
          Wczoraj, około 16.00 na skrzyżowaniu Al. Reymonta i Kochanowskiego, jakaś
          panienka w zielomym Megane o mało nie potrąciła rowerzysty przejeżdzającego
          drogą rowerową, rowerzysta i piesi mieli zielone światło.
          Koniecznie chciała skręcić w prawo, w Conrada, stojąc na środkowym pasie,
          którym można jechać tylko prosto w Powstańców Śląskich!!!

          ROWERZYŚCI NIEBEZPIECZNI, NIEOBLICZALNI?!
          Umyj się kolego bo głupoty gadasz, jakbyś się jeszcze nie obudził.
          • warzaw_bike_killerz Re: Wypadek rowerzysty 19.07.04, 13:07
            Zglosiles swoje zdarzenie na policje? Pisac swoje dyrdymaly kazdy moze na
            forum. Byles swiadkiem powaznego wykroczenia drogowego - miales ulatwienie w
            postaci identyfikacji tablicami rejestracyjnymi (niestety rowerzysci takowych
            nie posiadaja, bo ja bym non stop na telefonie 112 siedzial) Czy dokonales
            swojego obywatelskiego obowiazku? Mam ten problem, ze rowerzysci sa
            nieoznakowani - ale Ty byles w uprzywilejowanej sytuacji. TY mozesz eliminowac
            gupich z ulicy. Niestety glupich rowerzystow wyeliminuje brawura i arogancja
            kodeksowa - w jakim stopniu to od nich samych zalezy.

            PS. nie musisz krzyczec, ze rowerzysci sa nieobliczalni i niebezpieczni. To juz
            wszyscy ustalili.
            • Gość: Slawek.K Re: Wypadek rowerzysty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 13:18
              Wyobraź sobie, że nawet nie musiałem. Panna była na tyle nieprzytmna, że
              wykręciła ten numer stojąc tuż przed radiowozem drogówki. Żeby było jeszcze
              śmieszniej, to facet na rowerze okazał się również policjantem. Oboje, kierowca
              i pasażer mieli przekroczoną normę alkoholu we krwii.

              Jeśli to rowerzyści są nieobliczalni, to co powiedzieć o TAKICH kierowcach?

              Generalizujesz kolego. Straszliwie generalizujesz, a prawda, jak zwykle, leży
              gdzieś pomiędzy racjami obu stron. Rowerzystami w dni wolne bardzo często stają
              się ci, którzy pozostałe dni tygonia tak narzekają na bikerów. I samochodami i
              rowerami jeżdzą dokładnie tak samo - źle, bezmyślnie i niebezpiecznie.

              • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.07.04, 14:11
                Gość portalu: Slawek.K napisał(a):
                Generalizujesz kolego. Straszliwie generalizujesz, a prawda, jak zwykle, leży
                > gdzieś pomiędzy racjami obu stron. Rowerzystami w dni wolne bardzo często
                stają
                >
                > się ci, którzy pozostałe dni tygonia tak narzekają na bikerów. I samochodami
                i
                > rowerami jeżdzą dokładnie tak samo - źle, bezmyślnie i niebezpiecznie.

                Tak właśnie jest bo debil zostaje debilem niezależnie od sposobu i środka
                poruszania się.
                KA
        • Gość: Roberto Re: Wypadek rowerzysty IP: *.visp.energis.pl 23.07.04, 07:47
          warzaw_bike_killerz napisał:

          > Gość portalu: gosc napisał(a):
          >
          >
          > > Czemu tak dyskutujecie nad rowerzysta, a co WY zrobiliscie zeby poprawic
          > > warunki jazdy na Polskich drogach.
          >
          > Wlasnie poprawiamy - uzmyslawiamy reszcie rowerzystow, jak bardzo sa
          > niebezpieczni i nieobliczalni, ze skutkami swojej lekkomyslnosci drogowej
          > tylko DLA SIEBIE.
          >
          I te slowa sa najleprzym przykladem twojego zacofania i nietolerancji.
          A gdybysmy przeszli do przykladow wypadkow warszawskich z ostatniego tygodnia w
          ktorych to zgineli ludzie to bys sie przekonal, ze w owych zdarzeniach w ogole
          nie brali udzialu rowerzysci. Wiec jakim cudem rowerzysci stanowia
          niebezpieczenstwo w ruchu drogowym?
        • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.07.04, 14:08

          > Gość portalu: gosc napisał(a):
          >
          >
          > > Czemu tak dyskutujecie nad rowerzysta, a co WY zrobiliscie zeby poprawic
          > > warunki jazdy na Polskich drogach.
          >
          > Wlasnie poprawiamy - uzmyslawiamy reszcie rowerzystow, jak bardzo sa
          > niebezpieczni i nieobliczalni, ze skutkami swojej lekkomyslnosci drogowej
          > tylko DLA SIEBIE.
          Facet daruj już sobie taki pokaz dyletanctwa jak i głupoty staje się już nudny
          i jak czytam twoje posty to mam odruchy wymiotne, facet jak ty rozgryzłeś jak
          uruchomić komputer, bo poziom wypowiedzi masz na poziomie niepiśmiennego tłuka
          śmietnikowego.
          KA
      • Gość: Aga Re: Wypadek rowerzysty IP: *.chello.pl 19.07.04, 10:36
        Jeżeli wyrażasz się o kimkolwiek (!!!!!!!!!!!!!!), że dobry ........... do
        MARTWY ......... jesteś zerem. To dyskwalifikuje Cię jako człowieka. Życzenie
        komukolwiek śmierci jest obrzydliwe i podłe. I oby Twoje zyczenia nie
        skierowały się w odwrotnym kierunku.
        Mam o wiekszości rowerzystów i części kierowców bardzo złe zdanie jako o
        użytkowikach jezdni, ale nigdy nikomu nie życzę śmierci. Jak dotąd.
      • kohol Re: Wypadek rowerzysty 20.07.04, 10:47
        Jasne, odwieczna wojna międzi kierowcami i rowerzystami :)
        Każdy może opisać jakąś sytuację, która naraziła kogoś na niebezpieczeństwo, w
        zalezności od opcji. Ja wiem, że jeśli kierowca mi podpadnie, to moge spisać
        sobie jego numer albo chociażby mam satysfakcję, że jego samochód - o wiele
        większe najczęściej dobro niż rower - również ucierpiał. Rowerzysta może
        spowodować niebezpieczną sytuację i jedyną rzeczą, jaką zapamiętam, będzie
        kolor jego koszulki. Ale ja akurat tak mam - jako rowerzystka jestem ostrożna
        do granic możliwości i nigdy nie pozwoliłabym sobie na to, czego pozaznawałam
        od rowerzystów - nieustępowanie pierwszeństwa na skrzyżowaniu równorzędnym,
        wjeżdżanie na ludzi, przejeżdżanie przez przejścia (to opis zdarzeń z wczoraj).
        Nie żal mi kierowców (tych jest po prostu więcej), którzy mają stłuczki, ale
        tym bardziej nie żal mi bezmyślnych rowerzystów.
        • szaser sam sobie winien?! 21.07.04, 10:58
          Faktem jest, że od rowerzystów nie wymaga się jakichkolwiek uprawnień do
          kierowania pojazdem. Teoretycznie każdy niepełnoletni musi mieć kartę rowerową,
          ale nikt tego nie sprawdza. Natomiast od 18 lat nic nie musi umieć i robi co mu
          się żywnie podoba. Kiedyś egzekwowano znajomość przepisów w postaci
          powszechnych egzaminów na kartę rowerową. Bez karty nikt nie mógł poruszać się
          po drodze publicznej, ani stary, ani dzieciak. Sam zdałem w Warszawie na kartę
          rowerową i to dopiero egzamin poprawkowy, mając 12 lat. W szkole przed komisja
          z wydziału komunikacji były dwa egzaminy: praktyczny i teoretyczny. I nie były
          to żadne śmiechy. Potem egzamin na kat. B, zawierał bardzo podobne zagadnienia.
          A za jazdę po utwardzonym poboczu na szosie na terenie wioski, milicjant
          spuścił mi powietrze, zabrał wentyle i rower musiałem prowadzić piechotą. Teraz
          wszyscy jeżdżą jak chcą i gdzie chcą, szczególnie upodobali sobie miejskie
          trotuary i ścieżki w parkach (dzięki Bogu jeszcze nie w Łazienkach, bo za to
          jest mandat), rozganiając i niepokojąc spacerowiczów. A przecież niestety wolno
          jechać po chodniku jedynie, gdy na jezdni obok samochody mogą legalnie
          rozwinąć prędkość 60km/h. W Warszawie w dzień wolno jechać do 50km/h, a więc
          rowerzystów nie powinno być na chodnikach, a są! Mało tego, na wszystkich
          trasach szybkiego ruchu (Wisłostrada, T.Łazienkowska) jest zakaz wjazdu
          pojazdami rowerowymi, a rowery jeżdżą, a jakże. Trzeba nie mieć odrobiny
          odpowiedzialności , aby odważyć się jechać trasą szybkiego ruchu na rowerze.
          Tylko jak dochodzi do wypadku, to dopiero larum. Zaznaczam, że nie posiadam
          samochodu, bo wychodzę z założenia, że mieszkam w mieści i mam komunikacje
          miejską. Jakbym był wieśniakiem, to pewnie jeździł bym rowerem.
          • Gość: Automobilista Re: sam sobie winien?! IP: 62.233.175.* 21.07.04, 11:30
            Tu muszę jednak wziac w obronę rowerzystów...

            > Faktem jest, że od rowerzystów nie wymaga się jakichkolwiek uprawnień do
            > kierowania pojazdem. Teoretycznie każdy niepełnoletni musi mieć kartę
            > rowerową, ale nikt tego nie sprawdza. Natomiast od 18 lat nic nie musi umieć
            > i robi co mu się żywnie podoba.

            Nie przesadzajmy z tymi kartami. Rowerzysta na jezdni jak nie umie jeździć, to
            zrobi krzywdę sobie, ale nikomu wiecej. To po co wymagac od niego karty?

            > Kiedyś egzekwowano znajomość przepisów w postaci
            > powszechnych egzaminów na kartę rowerową. Bez karty nikt nie mógł poruszać
            > się po drodze publicznej, ani stary, ani dzieciak. Sam zdałem w Warszawie na
            > kartę rowerową i to dopiero egzamin poprawkowy, mając 12 lat. W szkole przed
            > komisja z wydziału komunikacji były dwa egzaminy: praktyczny i teoretyczny.
            > I nie były to żadne śmiechy. Potem egzamin na kat. B, zawierał bardzo podobne
            > zagadnienia.

            No tak widac wyraźnie, że lubujesz się w typowo polskiej socjalistycznej
            biurokracji. Aby ktoś mógł pływać, pewnie powinien wedlug ciebie wylegitymowac
            się karta pływacką. Aby łowić ryby - karta wędkarską. Teraz ktos wymyślił
            kolejny absurd - dla amatórów grzybobrania chca wprowadzić kartę krzybiarza
            (tak!).

            Co dalej? Dla amatorów opalania się karta opalacza zaświadczająca, że zna się
            szkodliwe skutki zbyt długiego leżenia na słońcu (oczywiscie obowiązkowy
            egzamin)? Dla amatorów piwa karta piwosza (zaświadczenie o znajomości skutków
            picia alkoholu)? Dla amatorów siłowni karta siłacza (zaświadczenie o znajomości
            szkodliwych skutków przedawkowania sterydów)?

            Koleś, nie przesadzaj z tą biuroktracją. Zamiast jakichś glupich kart wystarczy
            przecież zdrowy rozsądek.

            > A za jazdę po utwardzonym poboczu na szosie na terenie wioski, milicjant
            > spuścił mi powietrze, zabrał wentyle i rower musiałem prowadzić piechotą.

            Hehe, ale cham :D

            A tak na poważnie, to jesteś zwolennikiem tego typu kar? A za złamanie
            ograncizenia prędkości co proponujesz? Wybicie przez policjanta przedniej szyby
            i reflektorów?

            > Teraz
            > wszyscy jeżdżą jak chcą i gdzie chcą, szczególnie upodobali sobie miejskie
            > trotuary i ścieżki w parkach (dzięki Bogu jeszcze nie w Łazienkach, bo za to
            > jest mandat), rozganiając i niepokojąc spacerowiczów.

            Tu masz akurat sporo racji.

            > A przecież niestety wolno
            > jechać po chodniku jedynie, gdy na jezdni obok samochody mogą legalnie
            > rozwinąć prędkość 60km/h. W Warszawie w dzień wolno jechać do 50km/h, a więc
            > rowerzystów nie powinno być na chodnikach, a są!

            W dzień wolno jechać 50 km/h, dobre :D

            Ty nie pisz, co "wolno", tylko weź pod uwagę, jak sie jeździ po Warszawie
            FAKTYCZNIE. Na wielu drogach z teoretycnzym ograniczeniem 50 km/h można śmiało
            jechać 80-100 km/h i z taką tez prędkością tam się jeździ. I to stan faktyczny
            musisz brac pod uwage, a nie odferwaną od rzeczyweistości teorię.

            Dlatego dobrze, że w takiej sytuacji wielu rowerzystów wybviera chodnik -
            dobrze i dla kierowćów i dla rowerzystów.

            >! Mało tego, na wszystkich
            > trasach szybkiego ruchu (Wisłostrada, T.Łazienkowska) jest zakaz wjazdu
            > pojazdami rowerowymi, a rowery jeżdżą, a jakże. Trzeba nie mieć odrobiny
            > odpowiedzialności , aby odważyć się jechać trasą szybkiego ruchu na rowerze.

            Mi tez się to nie podoba, ale z drugiej strony czy ktoś widział ścieżkę
            rowerową przez Wisłę wzdłuż Trasy Łazniekowskiej?

            > Tylko jak dochodzi do wypadku, to dopiero larum. Zaznaczam, że nie posiadam
            > samochodu, bo wychodzę z założenia, że mieszkam w mieści i mam komunikacje
            > miejską.

            Chyba mieszkamy w dwóch reoznych miastach, bo w mojej Warszawie jest
            PSEUDOkomuniakcja zmuszająca mnei do ajzdy samochodem jako rozwiązaniem
            optymalnym.

            > Jakbym był wieśniakiem, to pewnie jeździł bym rowerem.

            Albo PKS-em :D


            • szaser Re: sam sobie winien?! 22.07.04, 07:42

              Niestety,
              ale wielu obecnie myśli, jak ty i stąd mamy to, co mamy, czyli anarchię i coraz
              więcej wypadków z udziałem młodych ludzi. A szkoda każdego życia, szczególnie
              tego, które się zaczęło, pomijając urazy psychiczne sprawców wypadków, często
              na całe życie. Rowerzysta nie znający przepisów i nie kontrolowany - mile
              widziany, za tym pójdzie motocyklista, a potem kierowca samochodu. No bo skoro
              umie jeździć, to po co mu karta, prawo jazdy, karta woźnicy itp.
              Akurat biurokracja nie jest wymysłem socjalistów, ale wręcz przeciwnie,
              była już w starożytności (mamy ją obecnie, jak i w XIXw. w UE i u nas
              gospodarkę planową, opartą na sprawozdawczości i biurokracji).
              Co do grzybiarzy, to obecnie, jeśli chcą wprowadzić grzyby do publicznego
              (handlowego) obrotu, muszą mieć grzyby przebadane w sanepidzie przez eksperta.
              Mało kto posiada tzw. zdrowy rozsądek na każdą sytuację, bo nikt nie wie co to
              jest. Jeden zdroworozsądkowiec jeździ przepisowo po mieście, a inny 80 km/h, bo
              (jak twierdzi inaczej się w Warszawie nie da, albo wręcz nie wypada). Jeden
              zdroworozsądkowiec lubi krewetki, a inny skarpetki. Przepisy są po to, aby
              doprowadzać zdrowych na rozsądku inaczej, do pionu. Na przepisach oparta jest
              nasza cywilizacja nakazów i zakazów (wychowanie, religia, prawo).
              Chodniki nie są naprawdę odpowiednim miejscem na jazdę rowerem. Rower jest
              takim samym pojazdem, jak każdy inny i może wyrządzić wiele krzywdy i okaleczać
              ofiary i sprawców na całe życie. Znam wiele takich przypadków. Zresztą sporo
              rowerzystów jeździ po narkotykach i alkoholu, nawalonych jak perszingi (bo czyż
              normalny i trzeźwy człowiek jedzie wśród ludzi z prędkością 60km/h i to
              zygzakiem?) Zobaczcie, co się dzieje na chodnikach Pola Mokotowskiego.
              Konkurencyjnej sieci drogowej dla rowerzystów, w stosunku dróg miejskich, nie
              da się, zbudować i nie ma potrzeby. Potem takiej chcieliby rowerzyści, albo
              kierowcy małych samochodów, a dlaczego nie kierowcy samochodów ciężarowych?
              Dlaczego nie miałaby powstać sieć dróg wyłącznie dla pieszych, bo oni powinni
              być najbardziej uprzywilejowani? Albo rowerzyści nauczą się przepisów i z
              powrotem nauczą się korzystać z dróg publicznych, albo będzie coraz więcej
              wypadków z ich udziałem. Nie widzę innego wyjścia.
              • Gość: Automobilista Re: sam sobie winien?! IP: 212.180.161.* 22.07.04, 09:53
                > Niestety,
                > ale wielu obecnie myśli, jak ty i stąd mamy to, co mamy, czyli anarchię i
                > coraz więcej wypadków z udziałem młodych ludzi.

                Bo widzisz, każdy jeździ na własną odpowiedzialność. Jeśli rowerzysta będzie
                wyczyniał głupoty na szosie, to zrobi sobie krzywdę. A jeśli będzie jechał
                normalnie, to krzywdy sobie nie zrobi. Co ma do tego karta rowerowa? Jeśli ktoś
                będzie chciał jeździc bezpiecznie, to nauczy sie przepisów (zresztą prawie
                każdy ma prawo jazdy, więc tak czy siak musi je umieć), a jeśli będzie chciał
                wyczyniac głupoty, to się doigra. I tyle. Wszystko na własną odpowiedzialność,
                biurokratyczne regulacje naprawe nie są potrzebne.

                Co innego chodnik, bo tu rowerzysta może zrobić krzywdę nie tylko sobie, ale
                także innym osobom. Ale i tu karta rowerowa nic nie da, bo jeśli ktoś zechce
                jeździć po chodniku, to i tak będzie jeździł - z karta czy bez, obojętnie.
                Karta rowerowa naprawe jest niepotrzebna, tak jak i wszystkie inne
                biurokratyczne głupoty w rodzaju karty wędkarskiej.

                > A szkoda każdego życia, szczególnie
                > tego, które się zaczęło, pomijając urazy psychiczne sprawców wypadków, często
                > na całe życie.

                No dobra, ale co ma z tym wspólnego karta rowerowa? Czy to, że ktoś posiada
                prawo jazdy to oznacza, że jeździ rozsądnie? Posiadanie takiej czy innej karty
                naprawde jeszcze o niczym nie świadczy i niczego nie gwarantuje.

                > Rowerzysta nie znający przepisów i nie kontrolowany - mile
                > widziany, za tym pójdzie motocyklista, a potem kierowca samochodu. No bo
                > skoro umie jeździć, to po co mu karta, prawo jazdy, karta woźnicy itp.

                Różnica jest taka, że motocyklista czy kierowca może na jezdni zrobić krzywdę
                innym osobom, a rowerzysta tylko sobie.

                A karta woźnicy to zwykła urzednicza głupota, zupełnie zbędna.

                > Akurat biurokracja nie jest wymysłem socjalistów, ale wręcz przeciwnie,
                > była już w starożytności (mamy ją obecnie, jak i w XIXw. w UE i u nas
                > gospodarkę planową, opartą na sprawozdawczości i biurokracji).

                Ale socjaliści znacnzie rozbudowlai aparat biurokratyczny, starajac sie poddac
                urzędniczemu nadzorowi i prawnej regulacji wszystko, co się da. Obecie widzimy
                to w przeżartej socjalizmem unii europejskiej, gdzie panoszą się urzednicy, a
                produkcja idiotycznych norm i kretyńskich przepisów jest zatrważająca.

                Podobnie jest z gospodarką planową - ten typ gospodarki to jedno wielkie gówno
                odbierajace ludziom cheć do pracy i zabijające przedsiębiorczosć. Taka
                gosdpodarka to gwarancja zastoju (jak dobrze pójdzie) lub wręcz recesji. Taką
                gospodarkę mamy w Polsce i skutki tego wszyscy odczuwamy :(

                > Co do grzybiarzy, to obecnie, jeśli chcą wprowadzić grzyby do publicznego
                > (handlowego) obrotu, muszą mieć grzyby przebadane w sanepidzie przez eksperta.

                I po cholerę? Kolejny idiotyczny przpeis, którego nikt nie będzie przestrzegał,
                bo i po co?

                > Mało kto posiada tzw. zdrowy rozsądek na każdą sytuację, bo nikt nie wie co
                > to jest. Jeden zdroworozsądkowiec jeździ przepisowo po mieście, a inny 80
                > km/h, bo
                > (jak twierdzi inaczej się w Warszawie nie da, albo wręcz nie wypada).

                Są jednak ogólnie przyjęte normy postępowania mieszczące się w granicach tzw.
                zdrowego rozsądku i nie udawaj, że jest inaczej.

                > Jeden
                > zdroworozsądkowiec lubi krewetki, a inny skarpetki. Przepisy są po to, aby
                > doprowadzać zdrowych na rozsądku inaczej, do pionu.

                A skąd wiesz, co to jest "pion"? Dla każdego jest to co innego, poza tym inny
                jest "pion" w Polsce, inny w USA, inny w Korei Północnej.

                Widze, że naiwnie sądzisz, że przpeisy rozwiążą każdy problem. Podobnie myślaą
                nasi posłowie, którzy tłuką ustawy i rozporządzneia na kilogramy i tony, a
                tymczasem burdel mamy w kraju coraz większy.

                > Na przepisach oparta jest
                > nasza cywilizacja nakazów i zakazów (wychowanie, religia, prawo).

                I wszystko gra, dopóki przepisy te nie przeczą zdrowemu rozsądkowi. Jeśli
                zaczynają przeczyć rozsądkowi, zaczynja być ignorowane, co z czasem prowadzi do
                braku szacunku do prawa w ogóle.

                > Chodniki nie są naprawdę odpowiednim miejscem na jazdę rowerem. Rower jest
                > takim samym pojazdem, jak każdy inny i może wyrządzić wiele krzywdy i
                > okaleczać
                > ofiary i sprawców na całe życie. Znam wiele takich przypadków. Zresztą sporo
                > rowerzystów jeździ po narkotykach i alkoholu, nawalonych jak perszingi (bo
                > czyż
                > normalny i trzeźwy człowiek jedzie wśród ludzi z prędkością 60km/h i to
                > zygzakiem?) Zobaczcie, co się dzieje na chodnikach Pola Mokotowskiego.
                > Konkurencyjnej sieci drogowej dla rowerzystów, w stosunku dróg miejskich, nie
                > da się, zbudować i nie ma potrzeby.

                Sam sobie przeczysz! Skoro piszesz, ze rowerzysci jeżża po chdonikach i sieją
                na nich spustoszenie, to znaczy, że JEST potrzeba zbudowania sieci ścieżek
                rowerowych, bo przeciez w przeciwnym wypadku będą jeździć po chodnikach. Jak
                możesz tiwerdzić, że taskiej potrzeby nie ma, skoro dostrzegasz problem
                rowerzystów na chodnikach?

                Poza tym w wielu miejscach DA SIĘ zbudowac ścieżki rowerowe. I niech budują, bo
                ja jako kierowca nie będę miał wtedy rowerzystów na jezdni a ty na chodniku, bo
                będą jeździć po ścieżkach.

                > Potem takiej chcieliby rowerzyści, albo
                > kierowcy małych samochodów, a dlaczego nie kierowcy samochodów ciężarowych?

                W przypadku samochodów małych i ciężarowych istotnie nie ma miejsca na takie
                inwestycje.

                > Dlaczego nie miałaby powstać sieć dróg wyłącznie dla pieszych, bo oni powinni
                > być najbardziej uprzywilejowani?

                Przecież JEST juz taka sieć - nazywa się to "chodniki", "alejki", "deptaki" itd.

                > Albo rowerzyści nauczą się przepisów i z
                > powrotem nauczą się korzystać z dróg publicznych, albo będzie coraz więcej
                > wypadków z ich udziałem. Nie widzę innego wyjścia.

                Ty ich wypychasz z chodnika, ja z jezdni :)

                Więc niech maja ścieżki rowerowe, skoro na chodniku i jezdni nikt ich nie chce.
                A takie sciezki wiele nie kosztuja i można je szybko zbudować.




                • szaser Re: sam sobie winien?! 23.07.04, 08:12
                  Trzeba było od razu zasygnalizować, że masz w dupie wszystkie zasady i reguły,
                  a prawo, w tym moralne, szczególnie. Staram się, wszystko co robię, robić tak,
                  aby nigdy i nikomu nie zaszkodzić. Zawsze pomyślę, a co to by było, gdyby
                  wszyscy tak robili, jak mi się w danej chwili spodoba? Uważam, że jesteś
                  poważnym zagrożeniem na drodze publicznej i na takich kierowców trzeba
                  szczególnie uważać, a ja wręcz się ich boję.
                  • Gość: Automobilista Re: sam sobie winien?! IP: 62.233.175.* 23.07.04, 08:50
                    Twoja wypowiedź jest totalnie do dupy :(

                    W dyskusji z toba odniosłem się do każdego zdania, które napisałeś. Odniosłem
                    się do każdego twojego argumentu, cierpliwie i pracowicie podawałem swoje
                    kontrargumenty.

                    A ty co? A ty nie raczyłeś odnieść się do żadnego z moich argumentów. Zamiast
                    tego wkleiłeś tu parę zdań zawierajacych wypowiedzi "ad personam" a nie "ad
                    rem" (o ile ogóle wiesz, co te pojecia oznaczają) i nie popartych żadnymi
                    konkretnymi argumentami. Ot takie luźne przemyślenia nie dotykające istoty
                    omawianych zagadnień.

                    I to ma być dyskusja???
              • Gość: KA Re: sam sobie winien?! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.07.04, 14:36
                szaser napisał:

                > Zresztą sporo rowerzystów jeździ po narkotykach i alkoholu, nawalonych jak
                perszingi (bo czyż
                >
                > normalny i trzeźwy człowiek jedzie wśród ludzi z prędkością 60km/h i to
                > zygzakiem?)
                Człowieku zkąd ci się te 60km/h wzieło?? gdyby rowerzyści jeździli z taką
                prędkością to na tym ani na innym forum nie było by tych postów o rowerzystach
                blokujących drogi bo jadących 20km/h. Można być trzeźwym, nienaćpanym i
                normalnym inaczej :))
                KA
                KA
          • Gość: KA Re: sam sobie winien?! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.07.04, 14:25
            szaser napisał:

            > A przecież niestety wolno
            > jechać po chodniku jedynie, gdy na jezdni obok samochody mogą legalnie
            > rozwinąć prędkość 60km/h. W Warszawie w dzień wolno jechać do 50km/h, a więc
            > rowerzystów nie powinno być na chodnikach, a są! Mało tego, na wszystkich
            > trasach szybkiego ruchu (Wisłostrada, T.Łazienkowska) jest zakaz wjazdu
            > pojazdami rowerowymi, a rowery jeżdżą, a jakże. Trzeba nie mieć odrobiny
            > odpowiedzialności , aby odważyć się jechać trasą szybkiego ruchu na rowerze
            Można też w kiku innych przypadkach, bo nie wzdłuż wszystkich chodników są
            ulice, a co do prędkości 50km/h to wskaż mi łaskawie ulice w wWarszawie na
            której nie ma leżących ploicjantów i na której ruch odbywa się właśnie
            maksymalnie z taką prędkością. Trzeba nie mieć odrobiny odpowiedzialności , aby
            odważyć się jechać po tych ulicach i między tymi kierowcami ignorującymi
            przepisy i innych użytkowników drogi jak i swoje własne bezpieczeństwo
            (bezmózgie istoty nie znają pojęcia strachy bo brak im wyobraźni a mimo to ktoś
            im wydał te prawo jazdy)
            A tak na marginesie strach pomysleć co by było gdybyś był chodowcą ślimaków...
            KA
    • Gość: Piort Re: Wypadek rowerzysty IP: *.com.pl 27.07.04, 14:08
      Szkoda człowieka! A swoją drogą toczy się dyskusja na temat przepisów, prawa i
      jego interpretacji, a prawo jest oczywiste! Cięższy i silniejszy jest
      niebezpieczny, chocby prawo stanowiło inaczej. I nie zmieną tego ŻADNE zapisy i
      utyskiwania. Po prostu uważaj na silniejszych! Gdybyś jechał czołgiem, to
      możesz ślepo wierzyć w przepisy.
        • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.07.04, 09:42
          Wczoraj natrafiłem też na idiote wyznawce prawa masy, kretyn jskręcał z ulicu
          do Mc Donalda i usiłował wymusić na mnie pierwszeństwo, nie udało mu sie to
          mnie obtrabił, podjechałem do kretyna i spytałem jaki ma problem a ten idiota
          zaczyna mi wykład że powinienem uważać po mogłem mu wjechac pod koła...
          Uwierzysz kretyn skreca z ulicy w prawo przecina chodnik i scieżkę rowerowa i
          wydaje mu się ze jeśli jest większy to ma pierwszeństwo na dodatek kretyn jest
          ślepy bo do mnie 43 letniego zgreda wali tekst synku ja cię zaraz... do
          konfrontacji nie doszło bo akurat odjechałem i nie chciało mi sie już do góra
          30paro-letniego kretyna wracać (na dodatek byłem obładowany jak na 10 dniowy
          rajd)
          KA
          • Gość: Piort Re: Wypadek rowerzysty IP: *.com.pl 28.07.04, 11:54
            Bardzo jestem ciekaw czy gdybyś leżał w szpialu z połamanymi rękoma i nogami,
            to nadal byś twiedził, że tamten kierowca nie miał prawa Cię przejechać. Może w
            sensie de jure nie miał, ale fizycznie miał i Cię przejechał. Jeżeli Ty chcesz
            być bezpieczny, to musisz sam dbać o swoje bezpieczeństwo, a nie liczyć na
            innych, że oni o nie zadbają. Jeżeli masz rzeczywiście 43 lata i nadal wierzysz
            w to, że wszyscy znają i przestrzegają przepisy (zmieniające się w Polsce
            szybciej niż damska moda) to słabo coś u Ciebie postrzeganiem rzeczywistości.
            Zyczę Ci zdrowia!
            • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.07.04, 13:02
              Gość portalu: Piort napisał(a):

              > Bardzo jestem ciekaw czy gdybyś leżał w szpialu z połamanymi rękoma i nogami,
              > to nadal byś twiedził, że tamten kierowca nie miał prawa Cię przejechać. Może
              w
              >
              > sensie de jure nie miał, ale fizycznie miał i Cię przejechał. Jeżeli Ty
              chcesz
              > być bezpieczny, to musisz sam dbać o swoje bezpieczeństwo, a nie liczyć na
              > innych, że oni o nie zadbają. Jeżeli masz rzeczywiście 43 lata i nadal
              wierzysz
              >
              > w to, że wszyscy znają i przestrzegają przepisy (zmieniające się w Polsce
              > szybciej niż damska moda) to słabo coś u Ciebie postrzeganiem rzeczywistości.
              > Zyczę Ci zdrowia!

              Piotrze bardzo jestem ciekaw czy gdybyś leżał w szpitalu z połamanymi rękoma i
              nogami,to nadal byś twierdził, że ten co cię napadł nie miał prawa Cię napaść.
              Może w sensie de jure nie miał, ale fizycznie miał i Cię napadł. Dlatego dbam o
              nie i mnie jednak nie przejechał ani nie napadł, a to że ma cały samochód i
              mordę zawdzięcza tylko temu że jestem normalny, bo gdyby było inaczej
              zdemolowałbym mu gębę i samochód. Fakt że był to jakiś wyznawca twych teorii o
              wyższości masy nad intelektem i prawem korcił bardzo by jednak potraktować go
              gazem, obić,skasować mu brykę i spokojnie pojechać na spóźniony obiad, ale
              człowieczeństwo wygrało kolejny raz nad zwierzęcą naturą człowieka. Co do
              wyższości masy nad intelektem to w historii było wiele przypadków gdzie siła i
              masa padły przed myślą, więc myśl to naprawdę nie boli. Bo jaki byłby efekt
              gdyby jednak doszło do kolizji, facet złamał by Art. 27. 1. pt..3 który mówi:

              3. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla rowerów poza jezdnią, jest
              obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.
              Prędkość z jaką jechał nie wyrządziła by mi aż tak wielkiej szkody, facet
              odpowiadałby za złamanie przepisów KD i spowodowanie wypadku, poniósłby koszty
              zniszczeń (mój rower do tanich nie należy a i ciuchy też nie) może była by
              jednak to kropla przelewająca czare i po jakimś czasie dorwałbym faceta w
              ciemnym zaułku i wysłał do szpitala lub trwale uszkodził(taką opcje też trzeba
              brać pod uwagę) za tak karygodną głupotę facet może stracić prawo jazy a co za
              tym idzie i możliwość wykonywani dotychczasowego zawodu. O szoku jaki by
              przeżył lub nie gdyby dowiedział się że jednak nie miał pierwszeństwa trudno
              zapomnieć a ze był zapasiony to pewnie i serce też nie za mocne mogło by tego
              niewytrzymać
              KA

              • Gość: Piort Re: Wypadek rowerzysty IP: *.com.pl 28.07.04, 13:21
                Ty chyba jesteś prawnikiem!
                .... jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi. No i co z tego? A jeżeli
                nie ustąpi, to zginiesz w imię swojej racji? Na dobrą sprawę powinieneś nie
                ustępować ani tramwajom, ani TIR-om gdy nie mają pierwszeństwa. W tym wypadku,
                w którym zginął rowerzysta, też ktoś naruszył jakiś przepis, i co z tego? Życia
                mu sąd nie wróci. Gwardia ginie, ale się nie poddaje? Poproś rodzinę aby
                zawiadomiła na tym forum gdy skutecznie wyegzekwujesz prawo pierwszeństwa na
                swoim kosztownym bicyklu.
                • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.07.04, 13:55
                  Piotrze w tym wypadku musiałbym mieć oczy w dupie, ten kretyn jechał w tym
                  samym kierunku co ja, zrównał się ze mną i wykonał manewr skrętu w prawo na
                  wjeździe do Mc Donalda, on owszem musiał mnie widzieć bo jechał za mną. Fakt że
                  gówniarz miał cos ze wzrokiem bo odezwał się do mnie per "synku" (miał góra 30-
                  parę lat)To tak jak by jadący środkowym pasem samochód usiłował skręcić w prawo
                  gdy ty jesteś na prawym pasie i wjechałeś już na skrzyżowanie, tego nie
                  przewidzisz jak i wielu innych zachowań bezmózgich debili którzy fakt mogą cię
                  uszkodzić lub nawet zabić zapominając o konsekwencjach tego czynu dla nich
                  samych ale gdybym myślał tylko o tym to czy byłby sens wychodzić na ulice ba
                  żyć toż budynek może się zawalić, samochód przejechać a nawet cegła spaść na
                  głowę w drewnianym kościele. Cywilizacja nasza istnieje tylko dla tego że udało
                  się naszym przodką wprowadzić prawo i zmusić społeczeństwo do jego
                  przestrzegania (fakt że nie do końca ale zawsze)i poskromić tępawych osiłków,
                  inaczej pewnie nadal zyli byśmy w jaskini, a wyjście gdziekolwiek za nia było
                  by przygodą życia i może jedyna
                  KA
                  • Gość: Piort Re: Wypadek rowerzysty IP: *.com.pl 28.07.04, 14:49
                    Metrykalnie mógłbym być Twoim ojcem, a staż kierowcy od 1957 roku bez
                    poważnieszych wypadków, myślę, upoważnia mnie do dania Ci rady: Jeżeli
                    cośkolwiek, jakakolwiek sytuacja na drodze Cię dziwi, to nie jesteś jeszcze
                    doświadczonym kierowcą. Mililcjant kierujący ruchem na moich oczach wprowadził
                    auto pod pędzący tramwaj, pędząca bez hamulców ciężarówka wyładowana 20 tonami
                    kamienia, facet jadący pod prąd autostradą, rozłożone na asfalcie (za zakrętem)
                    zboże (żeby się wymłóciło), koleiny tak głębokie, że jedzie się w przechyle 30
                    st. i jak spadniesz to zawisasz na brzuchu, żółwie wyłażące po nocy na drogę,
                    pijani ludzie śpiący na drodze, jazda pod prąd ulicą jednokierunkową, zdziczałe
                    wielbłądy biegające w poprzek drogi i wiele innych niespodzianek jakie mi się
                    zdarzyły nie wzburzyły mnie tak, jak Ciebie ten skręcający kierowca. Jeżeli
                    chcesz dożyć mojego wieku, to przyjmij że każdy współuczestnik ruchu zachowa
                    się w sposób najgłupszy i najbardziej nieprzewidywalny, a często nawet
                    zaryzykuje własne życie, aby Ci dać nauczkę. Przypuszczam że i Ty do takich
                    należysz. Na wszelki wypadek informuję Cię, że wożę z sobą paralizator.
                    • Gość: KA Re: Wypadek rowerzysty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.07.04, 15:01
                      Piotrze to że tyle przeżyłeś to nie znaczy że takie zachowania są normą, a
                      opisana przeze mnie sytuacja jasno dowodzi ze nie wszystko jesteś w stanie
                      przewidzieć (bo cholera nie wszystko można widzieć)
                      Ze zdziwieniem natomiast czytam o tym że obawiasz się jakiś napadów z mojej
                      strony tym bardziej ze to ty jeszcze niedawno groziłeś mi rozjechaniem przy
                      pierwszej okazji a nawet dopytywałeś się gdzie możesz mnie trafić więc wybacz
                      ale twoje obawy są śmieszne i raczej nie zasłużyłem sobie na taką opinie
                      wypowiedziami w stosunku do ciebie bo jakoś nie przypominam sobie bym ci się
                      odgrażał.Po za tym to że jestem w stanie i potrafię dołożyć komuś to nie znaczy
                      że stosuje przemoc w stosunku do swoich adwersarzy, a nie zaatakowany nie
                      atakuje.
                      KA

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka