Gość: komagane
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
11.10.04, 10:19
Życie Warszawy, 11.10.2004
Stolica się wyludni i zestarzeje
Jako pierwsi pokazujemy, jak w przyszłości będzie wyglądać nasze miasto
Do 2030 r. Warszawie ubędzie aż 155 tysięcy mieszkańców, a tętniące obecnie
życiem centrum miasta może zamienić się w slumsy - ostrzegają demografowie.
Dziś warszawiacy, którzy chcą mieć trochę spokoju, wyprowadzają się na
obrzeża stolicy lub do sąsiednich gmin. Również Maciej Kuroń zamienił
Żoliborz na Izabelin. - Zdecydowałem się na przeprowadzkę, bo nie lubię
smrodu i tłoku, a preferuję własny ogródek. Z wiekiem zmienia się także
nastawienie do rozrywek, człowiek już tak bardzo ich nie potrzebuje.
Wystarczy przyjazd do miasta raz w miesiącu - mówi nam Maciej Kuroń.
- Poza tym wieś się zmieniła, podstawowe rzeczy takie, jak sklepy i szkoły są
na miejscu - dodaje. Ale już za niespełna 30 lat peryferie Warszawy i
pobliskie gminy przestaną być oazą spokoju! Centralne dzielnice stolicy będą
się wyludniać, a te na obrzeżach powiększą się niemal dwukrotnie.
Niebezpieczne centrum
Prognozę do 2030 r. opracowali na zlecenie stołecznego Ratusza eksperci
Głównego Urzędu Statystycznego. Oficjalnie zostanie zaprezentowana, kiedy
radni będą głosować nad tzw. studium zagospodarowania przestrzennego
Warszawy. My już dzisiaj podajemy najważniejsze liczby dotyczące naszego
miasta.
W 2030 r. w stolicy będzie mieszkać zaledwie 1 mln 532 tys. 735 ludzi, czyli
o 155 tysięcy mniej niż obecnie. Eksperci są również przekonani, że stolica
będzie się rozwijać od środka na zewnątrz. Do 2030 r. centrum stolicy
przestanie tętnić życiem tak jak dziś. To właśnie dzielnice zasiedlone tuż po
wojnie najszybciej się wyludnią. Liczba mieszkańców drastycznie spadnie na
Mokotowie, Woli, Żoliborzu i w Śródmieściu.
- Wyludnione dzielnice, w których zaczynają przeważać biura i firmy, staną
się bardzo niebezpieczne - mówi Zofia Pindor z wydziału planowania
przestrzennego i architektury stołecznego Ratusza. - Takie "bezosobowe
dzielnice" w miastach amerykańskich z czasem zamieniały się w slumsy. Czy
taki los spotka także Warszawę? Wszystko zależy od tego, czy miasto w porę
zadba o pustoszejące domy - podkreśla Pindor.
Zacieranie granic
Boom przeżyją z kolei dzielnice znajdujące się na obrzeżach stolicy i
sąsiadujące z nimi gminy. To właśnie tam przybywać będzie nowych mieszkań,
szkół i instytucji użyteczności publicznej. Zdaniem ekspertów, do 2030 r.
najwięcej osób zamieszka na południu - w okolicach Piaseczna i Lesznowoli,
oraz na północy - w Legionowie i Łomiankach. - Nic dziwnego, skoro grunty są
znacznie tańsze niż w centrum, łatwiej też o mieszkanie - podkreśla Zofia
Pindor. - Ludzie coraz częściej wybierają życie poza Warszawą, bo tu wciąż
jest ono bardzo drogie. Dlatego potrzebna będzie sprawna komunikacja miedzy
centrum a obrzeżami stolicy i okolicznymi gminami.
- Już teraz granica między naszą dzielnicą a Jabłonną prawie się zatarła -
wtóruje Tadeusz Semetkowski, wiceburmistrz Białołęki, która do 2030 r.
dwukrotnie powiększy liczbę mieszkańców. - Ludzie się tu osiedlają, bo nadal
mamy dużo gruntów pod budowę. My z kolei staramy się, aby na miejscu była
wystarczająca liczba szkół oraz usługi.
Warszawa wchłonie sąsiednie gminy i utworzy z nimi aglomerację. Powiększy
swój obszar przy jednoczesnym spadku liczby ludności. I będzie to - zdaniem
ekspertów - najważniejsza zmiana, jaka czeka stolicę w ciągu najbliższych
kilkudziesięciu lat.
Stolica się starzeje
Warszawa ma się nie tylko wyludniać, ale też starzeć. Systematycznie będzie
się zmniejszać liczba dzieci i młodzieży gimnazjalnej - do 2030 r. aż o jedną
trzecią. Najbardziej dotknie to centrum. Dlatego znaczną część szkół trzeba
będzie tu zamknąć, a nowe placówki otworzyć w dzielnicach, które się rozwiną,
np. Białołęce, Ursynowie czy w Wesołej. W centrum, w którym pozostaną ludzie
starsi, potrzebne będą z kolei ośrodki zdrowia i rehabilitacji, a także
instytucje pomocy osobom samotnym. - Całkowicie zmienią się proporcje w
kategorii gospodarstw domowych. Dotychczas przeważały rodziny z jednym lub
dwojgiem dzieci, w przyszłości będą dominować osoby samotne - mówi Zofia
Pindor.
Data: 2004-10-11
Małgorzata Czyczło