Gość: Real
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
19.10.04, 13:23
Przedruk artykułu z dzisiejszego Życia Warszawy:
Prezydent stolicy chwyci za młotek
14 grudnia odbędzie się pierwsza wielka miejska licytacja. Pod młotek pójdzie
zajezdnia autobusowa przy Inflanckiej.
Cena wywoławcza - 248 mln 800 tys. zł! Cena sprzedaży może jednak być dużo
wyższa. Miejscy urzędnicy liczą, że dojdzie co najmniej do czterystu milionów
złotych. Warszawscy deweloperzy również zacierają ręce. Miasto sprzedaje
bowiem sześciohektarową działkę niemal w samym centrum miasta. Powstaną tam
luksusowe osiedla apartamentowców.
Licytacja budzi emocje, gdyż po raz pierwszy miasto w taki sposób - jawnie,
przy otwartej kurtynie - sprzedaje swój majątek.
Do tej pory ogłaszało się jedynie przetargi pisemne. Zwyciężał w nich
oczywiście ten, kto oferował wyższą kwotę, ale wiadomo: jawna aukcja zawsze
sprawi, że chętni będą dawać coraz wyższe sumy. A chętnych na Inflancką nie
brakuje. Za młotek podczas aukcji chwyci ponoć sam prezydent Warszawy Lech
Kaczyński.
Teoretycznie w przetargu może wziąć udział każdy warszawiak. W praktyce jest
to niemożliwe, gdyż do aukcji wystartują wielkie firmy budowlane. Dlaczego?
Żeby stać się uczestnikiem tych zawodów, trzeba najpierw wpłacić wadium -
równe 15 milionów złotych.
Sprzedaż roku, jak już określa się w Ratuszu nadchodzącą aukcję, nie odbędzie
się w dawnej bazie autobusów. Bitwa o Inflancką rozegra się w jednej z sal
Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m.st. Warszawy przy Koszykowej 6a.
Warszawa nie jest pierwszym polskim miastem, które w taki sposób zbywa swój
majątek. Od lat czyni się tak np. w Gdańsku. Ceny terenów sprzedawanych na
licytacji są średnio o 30 do 40 proc. wyższe, niż wynosiły propozycje w
przetargach pisemnych. Co miasto zrobi z pieniędzmi ze sprzedaży? - Na pewno
nie zapomnimy o nowych autobusach czy inwestycjach drogowych - mówi prezydent
Kaczyński.
Data: 2004-10-19
Sławomir Ślubowski sslubowski@zw.com.pl