avant-garde
02.11.04, 13:56
a komu oni przeszkadzaja?
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=51009
Dworce bez żebraków
Władze miasta chcą umieścić bezdomnych w noclegowniach
Po piątkowej akcji usuwania bezdomnych z Dworca Centralnego warszawscy
urzędnicy zapowiadają, że podobny los spotka innych stałych bywalców dworców
i przystanków.
Stolica może stać się pierwszym miastem w Polsce, które konsekwentnym
podejściem do bezdomnych rozwiąże problem ulicznego żebractwa. Rusza właśnie
kolejna miejska akcja wymierzona w ludzi z marginesu.
Do tej pory walka z często pijanymi i brudnymi, a dodatkowo zadziornymi w
stosunku do służb miejskich bezdomnymi, których najwięcej jest na Dworcu
Centralnym, przypominała walkę z wiatrakami. Straż miejska lub policja
wyrzucały ich jednymi drzwiami, a oni po kwadransie wracali drugimi.
Teraz ma się udać. Nie tylko na Centralnym, gdzie pierwszą akcję oczyszczania
przeprowadzono w piątek, ale też wszędzie, gdzie bezdomni się pojawiają i
gdzie zakłócają życie innym.
- W Warszawie musi być bezpieczniej. Jeśli mieszkańcy i turyści nie będą
narażeni na zaczepki ze strony takich ludzi, sytuacja ulegnie poprawie -
przekonuje Lucjan Bełza, szef biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego
Urzędu m.st. Warszawy.Bełza zapewnia, że służby miejskie w porozumieniu z
policją i Strażą Ochrony Kolei będą w listopadzie monitorowały sytuację nie
tylko na Centralnym, ale i innych dworcach.
- Przede wszystkim na Wschodnim i Wileńskim, ale także na Zachodnim i
Gdańskim. Dostajemy sygnały, że tutaj problem dzikiej bezdomności też stał
się bardzo palący. Będziemy temu przeciwdziałać - zapowiada szef biura
bezpieczeństwa.Straż miejska zapewnia, że bezdomni znikną również z przejść
podziemnych, ławek w parkach, kanałów ciepłowniczych, przystanków
autobusowych, piwnic budynków w Śródmieściu, poczekalni i budynków kolejowych
na peryferiach Warszawy.
- Będziemy przewozić ich do noclegowni - mówi Tomasz Ziemiński, rzecznik
straży miejskiej. - Idzie zima, więc na tej akcji zyskają nie tylko
warszawiacy, narażeni na zaczepki i prośby o pieniądze, ale także ludzie bez
dachu nad głową. Nie mogą być jednak pijani, bo wtedy nie przyjmie ich żadna
noclegownia - dodaje Lucjan Bełza.
Z tym mogą być problemy. Większość ludzi z dworców to alkoholicy,
wielokrotnie wyrzucani za picie z przytulisk i noclegowni.