Dodaj do ulubionych

Powieść z intrygą

16.11.04, 21:27
Ona szuka jego.
On szuka tylko jej.
Ona mieszka na Tarchominie.
On na Ochocie.

Warszawiacy, pomóżcie im się spotkać.
Obserwuj wątek
    • kixx Re: Powieść z intrygą 16.11.04, 21:40
      mieszkasz na Ochocie?

      wez taksowke
      • Gość: zielonooki Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 21:49
        Pełen nadziei, widząc jeszcze jej ostatnią wiadomość na GG, wziął taksówkę z
        korporacji Bayer Taxi. Była zimna listopadowa noc. Postanowił ją zaskoczyć i
        kupić dobre wino.
        - Pan zachaczy o nocny - szepnął konfidencjonalnie.
        Nawet się nie spodziewał, że będzie taka kolejka.
        - To nawet lepiej - pomyślał - Zdążę wybrać najlepsze. Tylko nie wiem, czy woli
        białe, czy czerwone - zasmucił się - Wezmę, czerwone, w końcu to kolacja -
        ucieszył się swoją argumentacją.
        Minęlo 10 minut, 20. Co chwila, żule z Centrum wpychały się przed niego. W
        końcu uradowany po 40 minutach wyszedł przed sklep.
        Chciał podejść do taksówki znajomej korporacji, ale nie mógł rozpoznać, która
        było jego. Przed sklepem stało 30 taksówek tej korporacji.
        - TO TEN! - zdążył usłyszeć, osuwając się na chodnik.
        Ocknął się dopiero na komisariacie.
        - W tym mieście, przed cierpiarzami pan się nie ukryje - zdążył usłyszeć, zanim
        znowu zemdlał.
    • Gość: jaa_ga Re: Powieść z intrygą IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 21:46
      Eee... za mało danych ...
      Ale zacznę...
      "Brzydka ona, brzydki on
      Mała stacja, kiepski bar
      A taka ładna miłość, tak nierealna wręcz,
      Jakby się im przysniła tecza tęcz..."
      ...............
      "Więc nie mów do mnie często zbyt : wyglądasz dzis jak nikt
      Jakoś nie bawi mnie już wcale ten banalny sznyt
      Ja ci odpowiem szczerze -
      doprawdy, wierzę, lecz...nie w tym rzecz..."
      PS. c.d.n. (?)
      • pan_pdrylek [...] 16.11.04, 21:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: jaa_ga pedrylku IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 22:07
          Nie pętaj się koło starszych Pań, bo rozdepczą
          albo Policję wezwą, krollopku
          • pan_pdrylek [...] 16.11.04, 22:12
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: jaa_ga Odkryłeś wreszcie nicka, IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 22:34
              którego ukrywałeś, żeby ci go chamy z forum nie szargały,
              IP.acn.waw.pl ?
              Jaki jest koń każdy teraz widzi.
              Spadaj.
              • zielony_audytor Re: Odkryłeś wreszcie nicka, 16.11.04, 22:41
                Gość portalu: jaa_ga napisał(a):

                > którego ukrywałeś, żeby ci go chamy z forum nie szargały,
                > IP.acn.waw.pl ?
                > Jaki jest koń każdy teraz widzi.
                > Spadaj.

                Nie dyskutuj z pędrakiem Jaa_go. szkoda czasu.
              • pan_pdrylek [...] 16.11.04, 22:42
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: oszukane Zaluski Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 22:08
      Nie udawaj tego wieprza! To obciach , lepiej pomyśl o nas biednych mieszkańcach
      Zaluski.
      • sebpl Re: Powieść z intrygą 16.11.04, 22:17
        - Pan jest dziennikarzem? Pan napisze coś o Załuskach!
        - Momencik, skąd ja się wziąłem na komisaracie? Co ja mam do Załusek??? -
        zapytał zaskoczony.
        - Jeździ Pan taksówkami, a problemu Załusek pan nie zna? - nie krył oburzenia
        posterunkowy Roman Załuski - A pan wie jaka krzywda nam się dzieje!
        - Nie wiem... - wyznał niepewnie.
        - Andrzej! Pacjent na Kolską tu czeka - nie patrząc na pobitego posterunkowy
        ryknął przez radyjko.
        - Momencik, chwila... - starał się ratować sytuację pobity - Taksówkarz miał
        numery z okolic Załusek - wyszeptał z nadzieją.
        - A to zmiania postać rzeczy - mruknął posterunkowy - Straszna krzywda nam się
        dzieje...
        - Jeszcze chwilka - przytomnie zareagował - mogę wstać z tej kozetki i odebrać
        moje papiery? Może da się coś zrobić...
        • vampi_r Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 16.11.04, 22:28
          Ona szuka jego.
          On szuka tylko jej.
          Ona mieszka na Załuskach.
          On we Włochach (nie mylić z Włochami).

          Warszawiacy - nie pozwólmy im się spotkać.
          • Gość: zielonooki Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 22:30
            A kysz, nieczysty. Będziesz dopiero w trzecim rozdziale. Gdzie przed
            orkiestrę???
          • zielony_audytor Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 16.11.04, 22:32
            vampi_r napisał:

            > Ona szuka jego.
            > On szuka tylko jej.
            > Ona mieszka na Załuskach.
            > On we Włochach (nie mylić z Włochami).
            >
            > Warszawiacy - nie pozwólmy im się spotkać.

            może między Włochami, a Załuskami poprowadzić nowy pas startowy dla samolotów
            Wtedy Ona wyjedzie do Japonii, a on do Białorusi i sie nie spotkają
            • wydra10 Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 16.11.04, 22:53
              zielony_audytor napisał:
              > może między Włochami, a Załuskami poprowadzić nowy pas startowy dla samolotów
              > Wtedy Ona wyjedzie do Japonii, a on do Białorusi i sie nie spotkają

              Może uściślijmy - ona poleci samolotem do Japonii a on wyjedzie na Białoruś
              nową autostradą transkontynentalną przez Ursynów.

              • buggi Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 16.11.04, 22:56
                A gdyby tak ja wsadzic w koleje transsyberyjska, a jemu kazac za nia gnac na
                piechote. To dopiero bylby material na film.
                • Gość: zielonooki Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 23:52
                  buggi napisała:

                  > A gdyby tak ja wsadzic w koleje transsyberyjska, a jemu kazac za nia gnac na
                  > piechote. To dopiero bylby material na film.

                  - Panie, co mi Pan o Załuskach. Do dziewczyny jechałem. Jutro mam delegację. Na
                  Białoriuś. Do Polonii.
                  - Dobra, dobra - mówi posterunkowy Załuski - Znamy takich "dyplomatów".
                  - Ale ja szczerze mówię. Do domu Polonii jadę. Do Wołkowyska. Tam czekają na
                  książki, na nadzieję... na dobre słowo rodaków... - mówił gasnącym głosem,
                  widząc jak Załuski wypełnia papiery.
                  Tymczasem ona czekała na niego pod Rotundą.
                  - Może to i lepiej? - zastanawiała się - Pewnie jakiś brzydal - pocieszała się -
                  Ale jak on umiał do mnie mówić... Jak prawił o teatrze Grotowskiego, nie dał
                  się nawet zaskoczyć na operze - rozmarzyła się...
                  Spojrzała na zegarek. Za 25 minut odchodził ostatnie Metro na Wilanowską.
                  - A może jeszcze tak na niego poczekać? - biła się z myślami - Zawsze zdążę
                  wrócić nocnym - tłumaczyła swoją słabość.
                  • buggi Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 16.11.04, 23:55
                    I tak zawsze koncza sie randki w ciemno. Ona potem musi do domu nocnym wracac.
                    Co za czasy!!!
                    • Gość: zielonooki Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 00:03
                      - Nie, tym razem będę twarda. Buggi mi dobrze mówiła. Jak mu na Tobie zależy,
                      to będzie ten z kwiatami przy kiosku z papierosammi - wzięła się w garść -
                      Taxii!
                      - Panienka sobie życzy? - zagaił wąsaty taksówkarz spod Rotundy.
                      - Spadaj palancie. Frajerkę sobie znalazłeś? A Kasę fiskalaną chociaż masz? -
                      odszczeknęła.
                      - Tylko grzecznie - warknął taksówkarz "prywatnej korporacji" - Świadczę usługi
                      dla ludności!
                      - Z usługami to do żony, z rachunkami do fiskusa! - Odszczeknęła się zła na
                      cały świat - Co za palant! - Jęknęła - Nie dość, że się nie stawił, to jeszcze
                      z cierpiarzami muszę walczyć - Zżymała się na własny los.
                      • buggi Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 17.11.04, 00:14
                        Dziewcze sie nabralo. Na oczy. Zielone.


                        PS poczytaj mi jeszcze
                        • sebpl Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 17.11.04, 00:19
                          Opowieść jest interaktywna. Kontynuuj. Zawsze nasza bohaterka może spotkać
                          koleżankę z liceum albo przyjaciółkę ze stażu w Niemczech.
                          (Fabuła a'la braziliano, mile widziana)

                          ---
                          Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
                          • buggi Re: Powieść z jeszcze lepszą intrygą 17.11.04, 00:54
                            hmmmm, czesc druga sluchowiska nastapi jutro. Poczekamy. O stalej porze?
    • buggi Re: Powieść z intrygą 16.11.04, 22:53
      Az na Tarchominie? Lolaboga to pewnie gdzies przy POlfie.
      Wlasnie sprawdzilam,ze jesli ona wsiadzie w autobus 508 i on tez w ten sam,
      ale jadacy w przeciwnym kierunku, to sie spotkaja na Pl. Bankowym. Ot i
      dramaturgia.
      • vampi_r Re: Powieść z intrygą 16.11.04, 23:13

        Trzeba wprowadzić jeszcze wątek kryminalny.
        Ona działaczka "społeczna" oszukuje mieszkanców swojej wsi.
        On zgarnia całą lewą kasę.
        • Gość: jaa_ga [...] IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 23:15
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • vampi_r Re: Powieść z intrygą 16.11.04, 23:17

            No fakt.

            No to on zgarnia całą prawą kasę. Całe 40 tys.
            • Gość: jaa_ga [...] IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 23:19
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: jaa_ga słuchaj pedrylu... IP: *.acn.waw.pl 17.11.04, 00:17
                paszoł won, ścierwo smierdzące,
                bo jak cie dorwę, to nogi z mozgu powyrywam, bydlaku.
                • jaa_qa Re: słuchaj pedrylu... 17.11.04, 00:30
                  Uwaga, ktoś się podemnie podszywa i używa języka jakie by mi nigdy nie przeszło
                  przez gardło ani klawisze, to jest fałszywa jaa_ga, nie czytajcie jej
              • jaa_ga ................ 17.11.04, 00:19
                j.w.
    • j_karolak Re: Powieść z intrygą 17.11.04, 09:10
      Deszcz. Wiatr. Na przystanku pełno ludzi i tytoniowego smrodu. Na szczęście coś
      już jedzie. 509. Wsiadła w 509. Jedzie 509. W sumie to jedzie tak jakby metrem,
      bo szyby zaparowane i nic nie widać. Wpatruje się w twarze pasażerów, bo
      zapomniała zabrać książki, a gazety nie kupiła, bo po co jej, skoro miała mieć
      książkę.

      (tu opis na 45 minut twarzy pasażerów i ich wyrazu twarzy)

      No, nareszcie. Wysiada. Przechodzi przejściem podziemnym na przystanek
      tramwajowy i wsiada w 7. Znowu gapi się na pasażerów.

      (tu opis na 25 minut twarzy pasażerów i ich wyrazu twarzy)

      No, nareszcie. Wysiada. Widzi go! Znalazła go! Jest szczęśliwa!
    • pan_pndzelek Re: Powieść z intrygą 17.11.04, 09:16
      Kiedyś gromadziłem rozmaite wersje mojego nicka tworzone przez rozmaitych
      pomysłowych dobromirków, niestety zbiory przepadły po jakimś formatowaniu a
      było to już z 15 sztuk. Szkoda bo i tego co się tu pojawił chętnie bym
      dopisał...
      • pan_pdrylek Re: Powieść z intrygą 17.11.04, 09:18

        • pan_pndzelek >>>O jesteś gamoniu? 17.11.04, 09:20

          • pan_pdrylek jestem, jestem gnojku 17.11.04, 09:28

    • sebpl Re: Powieść z intrygą 18.11.04, 21:35
      - Która godzina? - zapytał zrezygnowany.
      - Dochodzi 22. - odpowiedział posterunkowy Załuski - W zasadzie nie mam podstaw
      pana przetrzymywać. Chce Pan złożyć zeznania?
      - Tak, oczywiście, ale nie teraz. Muszę jechać.
      Stanął przed komisariatem i odruchowo sięgnął po telefon by wezwać taksówkę.
      Promienisty ból barku, jednak szybko mu przypomniał wydarzenia z ostatnich
      dwóch godzin.
      - Motyla noga... - zaklął szpetnie. Obmacywał wszystkie swoje kieszenie,
      szukając znajomego kształtu paczki papierosów. Bezskutecznie - I dobrze... w
      końcu dzisiaj dzień bez papierosa - Przypomniał sobie. Sam nie palił, ale
      obiecał Jaa_dze, że w drodze powrotnej podrzuci jej paczkę Crystal One.

      ***

      Tymczasem ona postanowiła nie czekać. Zła na to, że dała się wystawić zmierzała
      w kierunku Emili Plater.
      - Siostra pomoże bliźniemu - usłyszała na wysokości Dworca Śródmieście - Tylko
      kilka groszy...
      Na jej drodze stał jeden z tych żuli, którzy rano mają duży problem by odkleić
      się od ławki w pobliskim parku. Śmierdział i miał postawę roszczeniową wobec
      całego świata.
      - Do przerwy było 3:3 - rzuciła nie zwalniając kroku i płynnym ruchem omijając
      kompletnie zaskoczonego pijaka.
      Na przystanku kłębił się już tłumek "kwiatu" polskiej młodzieży.
      - Już wiem, czemu pętle nocnych przypisano do tego placu. Trzeba być chyba w
      partyzantce, żeby co noc odjechać stąd w jednym kawałku. Emilko, pod twoją
      obronę - pomodliła się w duchu.
      Miała szczęście. Zanim odebrała tuzin komplementów na postoju od podchmielonych
      licealistów, którzy na pryszcze używali "piwnej diety" podjechał autobus.
      Klapnęła z całym impetem na wolne siedzenie jak najbliżej kierowcy i zamarła.
      Autobus nie zdążył ujechać 10 metrów, jak powietrze przeszył rozdzierający
      dźwięk... akordeonu.
      - Nie, Boże tylko nie to - jęknęła, zwracając oczy ku niebiosom.
      - Te... Janko Muzykant, możesz przestawić na radio Zet! - uaktywniła się
      trzyosobowa grupka "nocnych turystów" z kapturami na głowach.
      - A mi się to podoba - wyrósł przed nimi "szyita" w dresie.
      - Eeeee... kolega tylko tak zażartował... - próbował ratować sytuację jeden z
      ziomali, wpatrujac się w znaczek Pumy na piersi olbrzyma, który miał tuż przed
      swoimi oczami.
      "Dres" stał nad nimi jak owczarek nad stadem baranków. Oni skupieni w sobie, z
      oczami wlepionymi w drzwi, on leniwie obserwujący rosnący w nich strach.
      Ona całą sytuację obserwowała z zainteresowaniem. Coś jej nie pasowało w tym
      Cyganie, który grał z dużą rutyną, ale nie miał tego łowiącego spojrzenia, z
      wprawą wypatrującego każdego "złamanego" muzyką pasażera, sięgającego po
      portfel.
      - Pan zagra "Oczy cziarnyje" - Zażyczył dobrze ubrany chłopak (na pierwszy rzut
      oka bywalec warszawskich dyskotek) wsuwając banknot do kieszeni muzykanta.
      Muzykant wprawnym ruchem poprawił instrument, nawet przez chwilę wydawało się,
      że chłopak podtrzymuje mu akordeon. Bywalec odszedł do grupki znajomych
      wkładając ręce do spodni.
      - O, kurcze.... - nie wierzyła własnym oczom - Podał chłopakowi działkę pod
      akordeonem - skojarzyła fakty.
      Jej wzrok poleciał w kierunku "dresa". "Szyita" całą sytuację obserwował w
      szybie autobusu, uważnie lustrując całe wnętrze pojazdu.
      - No ładna dilerka tu się odbywa - jej myśli kotłowały się z prędkością trzech
      machów - objadą tak śródmieście i pewnie zmienią autobus...


      ---
      c.d.n.
      • Gość: oszukane Zaluski Re: Powieść z intrygą IP: 217.153.92.* 19.11.04, 09:32
        Wy tutaj o narkotykach, a w Zaluskach krzywda sie dzieje!
        • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 19.11.04, 14:49
          Seb, jak ty pięknie piszesz!
          • buggi Re: Powieść z intrygą 19.11.04, 15:17
            pinkpanther napisała:

            > Seb, jak ty pięknie piszesz!


            khe khe, chyba "przepisujesz":)
            • sebpl Re: Powieść z intrygą 19.11.04, 19:09
              Oooo... przepraszam, ta zniewaga krwi (eee... to dobre do vampi_ra) ... wina
              wymaga! Podaj źródło lub stawiaj Shiraz na stół!

              ---
              Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
          • sebpl Re: Powieść z intrygą 19.11.04, 19:15
            Dziękuję, ale bez przesady. Niedoróbki warsztatowe są widoczne gołym okiem (a
            będzie ich coraz więcej, ponieważ wątki mają zachęcić forumowiczów do pomożenia
            Jej i Jemu spotkać się, a nie pisania stricte powieści).
            Ale dziękuję za uznanie. W nagrodę umieszczę Cię w następnym odcinku :)

            ---
            Śladami kota Filemona tup.. tup.. tup...
            • pra_gosia Re: Powieść z intrygą 19.11.04, 20:31
              Lubię czytać. I mam nadzieję, że ta powieść będzie bardzo dłuuuga ...
              Pamiętajcie, że dzisiaj był 2362 odcinek "Mody na sukces", więc nie
              możecie być gorsi!!!
              • sebpl Re: Powieść z intrygą 19.11.04, 20:35
                Nie MOŻEMY być gorsi. Opowieść jest interaktywna.
                Zapraszam do klawiatury! :)

                ---
                Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
                • columbia no i co dalej?...czekam zniecierpliwiona.... 19.11.04, 20:38
                • pra_gosia Re: Powieść z intrygą 19.11.04, 20:41
                  Bez prawdziwej teściowej powieść godna nagrody nie może się obejść.
                  Czekam na wzruszający dialog zięcia z teściową nad ranem, kiedy ten
                  wraca z balangi i nie może otrząsnąć się ze szczęścia, że oto "kochana
                  mamusia" poprzedniego wieczoru przyjechała do nich z wizytą.
                  • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 20.11.04, 00:31
                    nie się jeszcze nie spotkaja, to powieść potrwa dłużej...
                    • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 20.11.04, 00:33
                      no właśnie, miało być "niech"
            • buggi Re: Aha 20.11.04, 10:35
              sebpl napisał:

              > Dziękuję, ale bez przesady. Niedoróbki warsztatowe są widoczne gołym okiem (a
              > będzie ich coraz więcej, ponieważ wątki mają zachęcić forumowiczów do
              pomożenia
              >
              > Jej i Jemu spotkać się, a nie pisania stricte powieści).
              > Ale dziękuję za uznanie. W nagrodę umieszczę Cię w następnym odcinku :)

              ► antycypuje, ze zniewaga moja ;) jaka bylo powatpiewanie w wylacznego autora
              tejze powiesci pogrzebalam swoja szanse, na ponowne w niej wystapienie. :(



              >
              > ---
              > Śladami kota Filemona tup.. tup.. tup...
              • pinkpanther Re: Aha 20.11.04, 11:02
                ja się nie załapię, bom nie z Warszawy...
                • buggi Re: Aha 20.11.04, 11:17
                  pinkpanther napisała:

                  > ja się nie załapię, bom nie z Warszawy...


                  Uwazam, ze naleza Ci sie mimo wszystko fory i miejsce w sebplowym dramacie. Za
                  milosc do kotów. Kto wie, moze wystapisz razem ze swoim pupilem?:)
                  • columbia Re: Aha 20.11.04, 11:24
                    zastanawiałam się nad kolejnym odcinkiem, ale miejsca opisywane tu sa mi
                    kompletnie nieznane...musiałabym akcje przenieść do prowincjonalnego
                    zaściankowegi i ksenofobicznego miasteczka pełnego nieuzasadnionej zawiści...
                    • pinkpanther Re: Aha 20.11.04, 11:27
                      ja wczoraj w nocy skończyłam czytać "Samotność w Sieci"
                      był on
                      była ona
                      był Internet
                      były wspomnienia
                      były oczekiwania
                      a zakończenie jest...
                    • buggi Re: Aha 20.11.04, 11:35
                      columbia napisała:

                      > zastanawiałam się nad kolejnym odcinkiem, ale miejsca opisywane tu sa mi
                      > kompletnie nieznane...musiałabym akcje przenieść do prowincjonalnego
                      > zaściankowegi i ksenofobicznego miasteczka pełnego nieuzasadnionej zawiści...


                      No tak, ale w duzym miescie jest szansa na 'ekszyn'. Mala miejscowosc wyklucza
                      dajmy na to desperackie poszukiwania Jej przez Niego, mijanie sie w srodkach
                      lokomocji: On jedzie tramwajem 33 na Wyscigi, Ona w tym czasie wsiada w 33, ale
                      w strone Huty, On goni ja Metrem, On mu ucieka taksówka, itd...

                      W malej miejscowosci wszystkie drogi prowadza na rynek, wiec i tak sie spotkaja
                      i to po pieciu minutach. Zostawmy zatem prowincje ( bez urazy) na ich ( Jego i
                      Jej) romantyczny wypad w plener. Po spotkaniu w Warszawie.
                      • columbia Re: Aha 20.11.04, 11:44
                        fakt...wcześniej, czy późnie i tak okaze się, że chłopak, którego podrywasz w
                        barze jest dalekim kuzynem Twojej nienajlepszej przyjaciólki, chodził do liceum
                        z Twoim bratem, spał z kolezanką ze studiów i przyjaźni sie z takim jednym,
                        którego wykorzystałaś seksualnie na imprezie w zeszłym roku, łamiąc mu
                        serce...a tak wogóle to podrywał Cie 5 lat temu, ale Ty nie zwracałaś wówczas
                        uwagi na takich gó..arzy...teraz Ci troche głupio, bo chłopak zmężniał i
                        nadaje się doskonale do Twojego podstepnego planu, uczynienia zeń seks-
                        niewolnika na najbliższy łikend.....ale on tak patrzy.....hmmmm....to miasto
                        jest tak amłe i wszystcu się w nim znaja, że az mnie to czasem przeraza!
                        • buggi Re: Aha 20.11.04, 13:11
                          Pal licho, ze to chlopak mojej nienajlepszej przyjaciólki, ale ze sypial z moja
                          kolezanka ze studiów? Nie, tego mu nie wybacze. ;)
                          • pinkpanther Sprostowanie 20.11.04, 17:23
                            od jakiegoś czasu nie wszystkie drogi w naszym miasteczku prowadzą na Rynek -
                            część prowadzi na Kazimierz!!
                            • columbia Re: Sprostowanie 20.11.04, 18:51
                              ale Kazimierz to sąsiednie miasteczko...tylko blisko...nawet bardzo....
                              • pra_gosia Kazimierz w Kazimierzu 20.11.04, 20:16
                                Kazimierz ... nie, to nieciekawe imię dla głównego bohatera. Jakie więc
                                imię dla niego wybrać? Może Franciszek ...
                                • pinkpanther Re: Kazimierz w Kazimierzu 21.11.04, 12:50
                                  tylko Mateusz...
    • columbia kiedy następny odcinek? 21.11.04, 15:22
    • sebpl Re: Powieść z intrygą 22.11.04, 21:10
      Postanowił pojechać do siebie na Ochotę. Nie wierzył, że ją spotka pod Rotundą.
      - Wszystko się sprzysięgło przeciwko mnie – złorzeczył na cały świat, idąc na
      najbliższy przystanek.
      Pomimo chłodu nie czuł zimna. Był wściekły, bolał go bark; rozgrzewała złość na
      wieczorne wydarzenia.
      W autobusie jego uwagę przykuła drobna blondyneczka o wesołych oczach. Kogoś mu
      przypominała.
      - Zaraz , zaraz… studia? Nie… poprzednia praca? Hmmm…. A może ekspedientka ze
      sklepu z nabiałem? Nie tamta miała dołeczki w policzkach jak się uśmiechała… –
      bił się z myślami.
      Przez moment ich spojrzenia skrzyżowały się. Już miał odwrócić wzrok, kiedy
      zauważył zdziwienie na jej twarzy. Tak, teraz ją rozpoznał. Tak dziwić umiała
      się tylko Kinia, znajoma z pobytu w Krakowie.
      Poznali się na jednej z tych pięknych uliczek przy Rynku. Zapytał jak dojść do
      klubu pod Jaszczurami. Postanowiła mu nawet pokazać drogę do baru, a potem do
      stolika. A potem był clubbing. Jedna wielka wycieczka od miejsca do miejsca.
      Zachwycanie się rzeźbami rozstawionymi na klatkach schodowych, spontanicznością
      ludzi spotykanych w klubach. Taaak… tamtą noc wspominał bardzo miło. A teraz
      Kinia stoi 6 metrów od niego, w tym samym autobusie.
      Podszedł zdecydowanie i całując dłoń spojrzał jej w głęboko w oczy.
      - Jak ty to robisz? Zawsze podaję Ci rękę, tak byś się nie trudził, a ona sama
      wędruje w kierunku twoich ust – Zapytała tak naturalnie jak by się rozstali
      wczoraj.
      - Lata praktyki moja droga… - odpowiedział starając się wyczytać z jej oczu czy
      dziś będzie mógł się jej zrewanżować za tamten wieczór.
      - Przyjechałam do koleżanki, właśnie do niej jadę, będę przez tydzień, ona po
      studiach przeprowadziła się do Warszawy… - wyrzucała informacje z szybkością
      karabinu Kałasznikowa.
      Lubił na nią patrzeć. Zawsze uśmiechnięta, zawsze czymś zaaferowana. Nigdy nie
      poddawała się przeciwnościom losu. Na jedno niepowodzenie, zawsze miała
      plan „b”, jak trzeba było to i „c” i „d”.
      - Dawno nie byłam w Warszawie. Robi wrażenie, takie kolorowe, jasne…- nie
      zdążyła dokończyć zdania, jak w jednej chwili cała panorama za oknem zapadła w
      ciemność. Jeszcze żarzył się gaz w żarówkach latarni gdy kontury bloków,
      oświetlone do tej pory światłami mieszkań, zlały się ciemnym niebem.
      -… wyłączacie prąd w mieście na noc? – zapytała zaskoczona.
      - Tylko wtedy, gdy poziom romantyczności przekracza 60 proc. – Odpowiedział bez
      zastanowienia rozglądając się dookoła.
      Zrobił się bardzo czujny. Za dużo wrażeń jak na jeden wieczór. Zmienił swoją
      pozycję tak by ona stojąc przy oknie była oddzielona od reszty pasażerów. W
      autobusie światło się świeciło, ale i tak nie wyglądało to ciekawie.
      Przystanek, przy którym się zatrzymali tonął w ciemnościach. Ludzie niepewnie
      wychodzili na zewnątrz. Ci z zewnątrz natomiast ochoczo wchodzili do
      oświetlonego środka.
      Przy następnym przystanku czekała ich kolejna niespodzianka. Na miejscu czekał
      już samochód dyżurnego ruchu MZA.
      - Dalej nie jedziemy. Proszę wysiadać – krzyknął ze swojej kabiny kierowca.
      Z autobusu wyszli wprost w ciemność…

      ---
      c.d.n.?
      • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 22.11.04, 22:25
        zamarłam ze szczęścia... wystąpiłam w powieści...
        a jak dużo się zgadza (chociaż mam jeden dołeczek w policzku ;) )
        nie zasnę dziś w nocy
        • columbia Re: Powieść z intrygą 22.11.04, 22:59
          opis jest nad wyraz trafny!!!! Kiniu, może naprawde spotkaliście sie
          kiedyś? ; )))
          • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 22.11.04, 23:05
            chyba rzeczywiście...
            skąd wie o mojej koleżance ze studiów?
            • buggi Re: Powieść z intrygą 22.11.04, 23:07
              pinkpanther napisała:

              > chyba rzeczywiście...
              > skąd wie o mojej koleżance ze studiów?


              Sebpl ma kamery i podsluch zamontowane. Wiedzial o moich oczach i do tej pory
              nie chce ujawnic skad. ;)
      • Gość: szeherezada Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 22:23
        nie mogli spotkac sie pod Rotunda.
        ani tego, ani zadnego innego wieczoru.
        przyjechala z Nowego Jorku kobieta jej zycia.
        znow czula ze tylko te kobiete moze wielbic do konca swiata.
        brzydzila sie testosteronem.
        tego dzentelmena juz nie spotka
        nigdy
    • sebpl Re: Powieść z intrygą 25.11.04, 02:24
      - Nie ma co tak stać w ciemności – powiedział narzucając scenariusz wieczoru –
      Zapraszam Cię… - tu sięgnął do wewnętrznej kieszeni… - Do klubu „SelekcJa” róg
      al. Solidarności a Jana Pawła. Jak nie będzie nam się podobało, to zmykamy –
      rozwiał jej wątpliwości.
      Spojrzała mu z wdzięcznością w oczy podając ufnie ramię.
      - Serdecznie zapraszamy – zapraszał jedyny mężczyzna w gronie hostess przy
      wejściu (jak się później okazało menedżer). - Jak Państwo zostawią wizytówki,
      jest szansa na wygranie wycieczki do Zakopanego lub bielizny z letniej
      kolekcji – kusił.
      - To my najpierw się przyjrzymy – odrzekł niewzruszony, popychając pewnym
      ruchem Kinię przed siebie.
      Stali przy wyznaczonych stolikach dla Vipów.
      - Doskonały widok -westchnęła Kinia – To Felicjańska? – rzuciła patrząc na
      wybieg.
      - Prawda…? Dwoje dzieci, a jaka figura – mruknął łowiąc spojrzeniem znajomych
      po sali.
      - Tiaaa….. klub ewidentnie będzie gejowski - pomyślał, widząc jak jego znajoma,
      z widzenia lesbijka nawiązuje rozmowę z fryzjerem czeszącym modelki. – Jak się
      bawisz – rzucił od niechcenia w kierunku Kini.
      - Cudownie… - odrzekła – z niecierpliwością czekam, aż te kroje będą w
      Krakowie – westchnęła.
      - Nie wiem, jak Ty, ale ja miałem ciężki dzień, co powiesz na drinka – rzucił
      mimochodem, zgarniając z tacy przechodzącego kelnera szklanki.
      - Cudownie… - mruknęła Kinia nie mogąc oderwać oczu od pokazu najnowszej
      kolekcji Gatti…
      ---
      c.d.n.
      • Gość: masku_lin Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 12:55
        poszedl do baru zamowic jakies kolorowe drinki. moze typu "gruzlica"
        albo "sloik po pedzlach akwarelisty"?
        musial przedzierac sie przez tlum parujacy markowymi zapachami.
        po drodze znalazl sie blisko "znajomej z widzenia lesbijki".
        • Gość: purple Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 12:58
          Kinia tym czasem poszla do kibla przypudrowac nosek.
          nie, nie - tu nie chodzi o motyw z <Pulp Fiction>. ona po prostu zawsze musiala
          wygladac correct. i poszla z puderniczka czekac na wolne lustro
        • Gość: masku_lin Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 13:06
          "znajoma z widzenia lesbijka" rozmawiala pochylona w kierunku mlodej
          dziewczyny.
          (ona sama zupelnie mloda nie byla.wlasciwie wygladala tak, jakby nalozyla jakac
          starcza maske)
          dziewczyna wstala nagle. miala na sobie dzersejowa suknie-futeral w kolorze
          ecru z golymi plecami. aha i 178cm wzrostu. plecy byly sliskie i lsniace.
          dziewczyna patrzyla na kobiete z zachlannoscia zwierzatka swoimi okraglymi
          oczami.
          - nie mow tak cherie, prosze - powiedziala kobieta z naciskiem
      • sebpl Re: Powieść z intrygą 21.01.05, 00:29
        Trzy drinki to była granica, za którą Kinia musiała zadecydować, czy zostaje,
        czy wypowiedzieć kopciuszkowską formułkę „Było cudownie. Niestety, musze już
        zmykać do domu”. Jej wzrok błądząc po parkiecie zauważył Marka w ramionach
        ślicznej brunetki. Tańczyli jakby się znali od piaskownicy. Ona przy każdej
        figurze odrzucała swoje starannie spięte kucyki, on nie przegapiał okazji by
        swym męskim ramieniem przyciągnąć jej kibić do siebie. Wydawało się, że
        tańczyli w rytm muzyki, ale wprawne oko Kinii zauważyło, że muzyka jest tylko
        pretekstem dla tych dwojga by cieszyć się swą bliskością.
        - W zasadzie, co mnie to obchodzi – pomyślała Kinia – może to jego jakaś
        przyjaciółka? Biła się z myślami. Jednak jej charakter nie dopuszczał
        możliwości walkoweru. – No to sprawdzimy! – postanowiła, biorąc ostatni haust
        wina i ruszając w stronę parkietu.
        Właśnie zmieniła się muzyka a nowopoznani przyrzekli sobie wzrokiem następny
        taniec, kiedy między nimi wyrosła Kinia.
        - Czy bossa novę, też umieć tańczyć – spojrzała mu prosto w oczy, zostawiając
        rywalkę za plecami.
        Robert zaskoczony sytuacją, od razu podjął wyzwanie:
        - Bossa novę con affeto a capriccio czyli zingarese by nie rzec impetuoso; co
        do delicato pianissimo mej duszy jeszcze nie nastrojono.
        - Nie obiecuj sobie za dużo, zatańczymy capriccioso – pohamowała jego zapędy
        Kinia, pozwalając się ująć ochoczo (by nie rzec con gusto).

        Ich palce się splotły a ona poczuła ciepło jego dłoni na swych plecach.
        Tańczyli na początku wsłuchując się w rytm muzyki i swych ciał. Im bardziej się
        wsłuchiwali w swe sygnały, tym bardziej przypominało to pojedynek. Im dłużej to
        trwało, tym mniej było napięcia w ich ruchach. Ona, wytrawna partnerka, już w
        trzeciej minucie tańca potrafiła rozpoznać, czy się pomylił w obliczeniach, czy
        chce, wchodząc głęboko w jej sferę obrócić się wokół osi by z tryumfem spojrzeć
        na nią z boku i z cała drapieżnością wymusić na niej krok podstawowy.

        Znała ten styl. Troszkę chaotyczny, ale pełen szczerych chęci i oddania w tej
        słodkiej chwili wymiany energii miedzy dwoma światami – jej jeszcze pragnącej
        odreagować po tej śmiałej próbie zwrócenia na siebie uwagi i jego coraz słabiej
        podkreślającego pozycję dyrygenta.

        Przejęła jego kroki całkowicie, według zasady – naśladuj, wtop się rytm; wtedy
        atakuj. Czuła jak go podpuszcza, jak, już znając jego choreografię, przejąć nad
        nim kontrolę. Rzuciła kątem oka na miejsce gdzie stała jego była kruczoczarna
        partnerka. Z satysfakcją odnotowała, że tą część parkietu zajął jakiś
        podtatusiały czterdziestolatek, wtulony w ramiona o dwadzieścia lat młodszej
        dziewczyny.

        Przy kolejnym obrocie Kinia świadomie otarła się o niego pośladkami. Jakby
        miech zadął w palenisko kowala. Marek przetopił swą szorstkość w namiętność, a
        ich stopy, od tej chwili nierozłączne, razem zagarniały coraz większe połacie
        parkietu…
        • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 21.01.05, 20:33
          och! jaka jestem podekscytowana!
          ale mam jedno pytanie: to ja w końcu tańczyłam z Markiem, czy Robertem? Chyba
          wolę Marka!
          • sebpl Re: Powieść z intrygą 21.01.05, 20:45
            Z Markiem, oczywiście!
            Tak to jest pisać po pijaku ;)
            • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 22.01.05, 11:36
              no to dobrze. Bo już się bałam, że jestem rozwiązła!
    • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 25.11.04, 22:42
      Wszystko pięknie
      ale ona tam czeka na niego na mrozie
      • Gość: masku_lin Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 09:13
        tek myslisz droga pinkpanter?
        czy ktokolwiek czeka na kogokolwiek wlasnie na mrozie?
        mow gdzie!
        zastanow sie i powiedz
        • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 26.11.04, 16:06
          przyznaję wygłupiłam się
          chociaż w zeszłym roku mój kot czekał całą noc na balkonie żebym mu otworzyła
          grzwi, bo sobie o nim zapomniałam
          ni apamiętam jaka była pora roku
          • Gość: masku_lin Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 16:36
            ach, jaka jestes wrazliwa, droga pinkpanther.
            nie przyznawaj sie, ze sie wyglupilas, nie rob tego!
            ja tylko sugerowalem, ze na mrozie sie umiera, a nie czeka
            a ta nasza Ona przeciez moze byc gdzie indziej i sie rznac z kims i wcale o Nim
            nie mysli. zycie jest okropne!
            kobiety nieczule, nie ufajmy im!
            • Gość: kinia Re: Powieść z intrygą IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.11.04, 16:39
              palant
              • uranic Re: Powieść z intrygą 27.11.04, 12:13
                moze i maskulin jest palantem ale inni nie sa lepsi.
                co jest z tym ponurym watkiem? homoseksualizm sie szerzy, czy co?
                jak klub to od razu gejowski?
                ludzie! co z ta para?
                ona glupia i on glupi jakis pechowiec
                niech sie spotkaja
                czy to ja mam ich spotkac?
                • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 01.12.04, 23:41
                  chyba utknęli w tym klubie bo coś tak o nich cicho
    • pinkpanther Re: Powieść z intrygą 09.12.04, 08:57
      Sebuniu, czemu zaprzestałeś??
    • sebpl Powieść z intrygą 09.12.04, 19:15
      Nuda. Nuuuuudaaa
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
      …………………………………………&
      • sebpl Re: Powieść z intrygą 09.12.04, 19:18
        Oupsss... chyba muszę zrezygnować z efektów specjalnych.

        PROSZĘ NIE REGULOWAĆ I NIE ODCHODZIĆ OD MONITORA!

        ZA USTERKI PRZEPRASZAMY!
        • sebpl Powieść z intrygą 09.12.04, 19:24
          Nuda.
          Nuuuuudaaa... ..................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ....
          nuda rozlewała się po całym pokoju. Leniwie parowała z kubka z gorącą herbatą,
          powiewała firanką, wciskała się w każdy ciemny kąt pomieszczenia.
          Nuuuuda rozkoszowała się swoją obecnością. Podkreślała swoje jestestwo
          uporczywym tik-tak wydobywającym się ze stojącego w kącie zegara.
          Wdech, wydech,
          wdech,wydech... ................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ......

          Oczy posterunkowego Romana Załuskiego tępo wlepione w ścianę wpatrywały się w
          jeden punkt. Załuski im dłużej patrzył w ten punkt, tym bardziej był
          przekonany, że ściana faluje… wdech, wydech, wdech, wydech
          ................................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ......................................................................


          - DYŻURNY!!! Zgłoś się! Ile razy mam wzywać?! – ryknęło radyjko na biurku. –
          Mamy zgłoszenie o dilerce w autobusie nocnym. Podeślij dwie załogi na trasę
          autobusu 509 zaraz podam Ci nr boczny. A, najważniejsze, fanty są u Cygana z
          harmonią. Z naszej strony wypuszczamy dwóch operacyjnych, na ich sygnał wchodzą
          wasi i obstawiają wyjścia.
          - Ok. Przyjąłem, już wysyłam – Załuski leniwie puścił przycisk radyjka.
          Wdech, wydech, wdech, wydech... tik-tak, tik-
          tak ............................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ..........................................................................

          ---
          c.d.n.
          • sebpl Re: Powieść z intrygą 10.12.04, 10:25
            Posterunkowy Roman Załuski zastanawiał się, czy aby ta nuda go nie obraża. Czy
            leniwe tik-tak, nie gra mu na nerwach, czy nie poczuć się dotkniętym marazmem
            bijącym z rzeczywistości, w której się znalazł.
            Wdech-wydech, wdech-wydech...
            • buggi Re: Prosba 10.12.04, 13:14
              Czy moge dokonac zamówienia przedswiatecznego? Chcialabym dostac owa powiesc z
              intryga na DVD, raz, a dwa, na CD - do odtwarzania w samochodzie.
              • sebpl Re: Prosba 10.12.04, 13:24
                Świetny pomysł. Jak mogę Cię prosić, to dla mnie też zamów jeden zestaw :)

                ---
                Śladami kota Fiulemona tup... tup... tup...
                • buggi Re: Prosba 10.12.04, 14:40
                  sebpl napisał:

                  > Świetny pomysł. Jak mogę Cię prosić, to dla mnie też zamów jeden zestaw :)


                  Nie wykrecaj Filemona ogonem.
                  >
                  > ---
                  > Śladami kota Fiulemona tup... tup... tup...
                  • sebpl Re: Prosba 10.12.04, 15:20
                    To nie lepiej jeszcze troszeczkę poczekać? Na Święta powieść będzie wyświetlana
                    w odcinkach w prime-time.
                    Słyszałem, że później będzie dołączana do kolorowych pism. Następnie, będzie
                    wykładana w koszach z promocją w hipermarketach.
                    To co dalej się nie sprzeda, będzie wciskane dzieciakom przy zakupie
                    podręczników. Ponieważ wydawca liczy się z dalszymi zwrotami, podpisana jest
                    już umowa z fundacjami wspierania Polaków za granicą, by powieść oddawać na
                    Wschód.

                    ---
                    Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
                    • pra_gosia Prośba o egzemplarz z autografem :) 11.12.04, 00:19
                      Przeczytałam tę niezwykle intrygującą powieść i odechciało mi się spać.
                      Nie położę się, jeśli nie dowiem się, czy żyli długo i szczęśliwie????
                      Ale autor tej powieści poszedł na kolejną imprezkę, kota jak zwykle za-
                      pomniał nakarmić, wypija w tej chwili kolejną lampkę wina. A ja tu sie-
                      dzę i z pewną taką nieśmiałością czekam na koniec ... Pod choinką chcia-
                      łabym znaleźć rękopis autora, koniecznie z autografem. Na pewno się od-
                      wdzięczę :)))
                      • buggi Re: Prośba o egzemplarz z autografem :) 11.12.04, 11:34
                        pra_gosia napisała:

                        > Przeczytałam tę niezwykle intrygującą powieść i odechciało mi się spać.
                        > Nie położę się, jeśli nie dowiem się, czy żyli długo i szczęśliwie????
                        > Ale autor tej powieści poszedł na kolejną imprezkę, kota jak zwykle za-
                        > pomniał nakarmić, wypija w tej chwili kolejną lampkę wina. A ja tu sie-
                        > dzę i z pewną taką nieśmiałością czekam na koniec ... Pod choinką chcia-
                        > łabym znaleźć rękopis autora, koniecznie z autografem. Na pewno się od-
                        > wdzięczę :)))


                        Dla wlascicielek sporawych jodelek istnieje pokusa zamówienia sobie autora
                        powiesci ( pal ja licho ) jako zywego pod choinke.
                        Pod moja sie nie zmiesci, bo pod moja to juz Banderas na rozpakownie czeka;)
                        • Gość: spl Re: Prośba o egzemplarz z autografem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 11:57
                          Hmm... wieczory autorskie przy świecach zarezerwowane są tylko dla
                          subskrybentek.

                          ---
                          - Filemon, kiedy jest najbliższy wolny termin?
                          - W Warszawie, czy na trasie promocyjnej, miau...?
                          • buggi Re: Prośba o egzemplarz z autografem :) 11.12.04, 23:56
                            Gość portalu: spl napisał(a):

                            > Hmm... wieczory autorskie przy świecach zarezerwowane są tylko dla
                            > subskrybentek.

                            czy trzeba miec karte clubowicza?
                            >
                            > ---
                            > - Filemon, kiedy jest najbliższy wolny termin?
                            > - W Warszawie, czy na trasie promocyjnej, miau...?
                            • sebpl Re: Prośba o egzemplarz z autografem :) 12.12.04, 22:05
                              buggi napisała:

                              > czy trzeba miec karte clubowicza?

                              W EMPIK-u nie; na wieczory autorskie - jak najbardziej. W końcu ważniejszy jest
                              autograf imienny, od parafki ;)

                              ---
                              Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
                              • buggi Re: Prośba o egzemplarz z autografem :) 12.12.04, 22:14
                                Zachecona rabatami i przedswiatecznymi upominkami, bo takie sie przewiduje, mam
                                nadzieje, zglaszam chec posiadania klubowej karty. Poprosze cos do pisania
                                • sebpl Re: Prośba o egzemplarz z autografem :) 12.12.04, 22:25
                                  Hmm... świątecznym upominkiem dla mnie jesteś Ty - wierna czytelniczka,
                                  pamiętająca ile każdy z bohaterów ma lat, kiedy ostatnio pokłócił się z
                                  przyjacielem, jaką śmiertelną chorobę zapowiedział mu lekarz i ilu jeszcze
                                  braci i sióstr, o których nie ma pojęcia pojawi się w kolejnym odcinku.

                                  Co do rabatów, musisz porozmawiać z dystrybutorami, nie ze mną.
                                  Ja ze swojej strony, mogę zapalić dodatkową świeczkę i dalej snuć swą
                                  opowieść...


                                  ---
                                  Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
                                  • buggi Re: Prośba o egzemplarz z autografem :) 12.12.04, 22:35
                                    sebpl napisał:

                                    > Hmm... świątecznym upominkiem dla mnie jesteś Ty - wierna czytelniczka,
                                    > pamiętająca ile każdy z bohaterów ma lat, kiedy ostatnio pokłócił się z
                                    > przyjacielem, jaką śmiertelną chorobę zapowiedział mu lekarz i ilu jeszcze
                                    > braci i sióstr, o których nie ma pojęcia pojawi się w kolejnym odcinku.


                                    Z wielka akrybia wszak sledze losy bohaterów. "...zycie zycie jest nowelOM..."
                                    I jeszcze wyznam, zarumienilam sie na licu, kiedy mnie tak w tlumie audytorium
                                    przeciez sporego dostrzegles i warózniles. Globusa jakiego z tego szczescia
                                    dostane. Wody...

                                    >
                                    > Co do rabatów, musisz porozmawiać z dystrybutorami, nie ze mną.
                                    > Ja ze swojej strony, mogę zapalić dodatkową świeczkę i dalej snuć swą
                                    > opowieść...


                                    Zapal trzecia, wszak adwent mamy.
                                    >
                                    >
                                    > ---
                                    > Śladami kota Filemona tup... tup... tup...
    • sebpl Powieść z intrygą 11.12.04, 18:31
      Siostra posterunkowego Romana Załuskiego, Julia postanowiła tym razem wybrać
      się na zakupy sama. Ostatnie świąteczne zakupy z bratem skończyły się chryją.

      Pamięta jak dziś tamten dzień, kiedy po odejściu od kasy w hipermarkecie przy
      bramce rozległo się złowrogie bip-bip-bip, a następnie zaskrzeczały wszystkie
      krótkofalówki pobliskich ochroniarzy.
      - Bramka 19. Przeciek. Powtarzam, 19-stka przeciek – nerwowy głos instruował
      ochroniarzy.
      Jak na zawołanie obok nich znalazło się trzech ochroniarzy. Najbardziej rzucał
      się w oczy wysoki (ponad 190 cm), zwalisty starszy ochroniarz (na oko 110 kg
      żywej wagi) z mocno wyłysiałymi zakolami.
      - Nie udało się! – ryknął rozradowany, jakby czekał na ten moment od chwili
      postanowienia, że już całe życie będzie ochroniarzem w sklepie.
      - Ale co się nie udało? – zapytała Julia, patrząc zaskoczona jak przekrwione
      białka oczu ochroniarza czujnie macają ich siatki.
      - Milcz, stara torbo! – Ryknął jej nad uchem – Bierz swojego parobka pod ramię
      i biegiem do kanciapy!
      - Słucham?! – zapytała zaskoczona.
      - Ledwie do Warszawy przyjechała a już się nauczyła mówić słucham – ochroniarz
      wyszczerzył zęby w uśmiechu do swoich przybocznych – Patrzcie i u uczcie się –
      rozkazał swojej gwardii.
      - Mam jeszcze raz powtórzyć? Do kanciapy!!! Biegiem!!! Bo na zlewozmywak każę
      posadzić!!!

      Posterunkowy Załuski postanowił zareagować.
      - Z szacunkiem do damy, chamie! To tyle tytułem grzeczności. A teraz przedstaw
      się, albo do z powrotem do kanciapy!
      Troglodytę zamurowało. Zmierzył wzrokiem przeciwnika i jeszcze bardziej krew
      uderzyła mu do twarzy.
      - Co się parobasie stawiasz! Z tobą rozmawiam! Tobą zajmę się później! –
      Wycharczał przez zaciśnięte zęby.
      - Rozmawiam? Słyszałeś przynajmniej, co powiedziałeś? A pytanie rozumiesz? Czy
      tylko wrzeszczeć potrafisz? – Załuski postanowił wykorzystać sytuację i w
      obronie siostry całe chamstwo ochroniarza przejąć na siebie.
      - Jestem szefem ochrony, a teraz do kanciapy marsz, bo jeszcze z Policją
      będziecie mieć do czynienia – zagroził przewodnik stada.
      - Z Policją, to ty już masz do czynienia – wypalił szybko Załuski, wyjmując
      legitymację.

      - Eeee…. Bramka się odezwała, musimy to sprawdzić – wyjąkał zaskoczony szef
      ochrony.
      - I w ten sposób sprawdzacie?! – nie krył oburzenia Załuski – Alimenty tu
      odpracowujesz, czy wódki jeszcze nie piłeś?! – Naskoczył na niego posterunkowy –
      Nie odpowiadaj! Sprawdź, czemu zapiszczała bramka i to już!!!
      - Ju... już sprawdzam. Czy mogą Państwo wypakować zakupy? – Zapytał potulnie,
      zły na całą sytuację, ochroniarz.

      Zakupy spokojnie wędrowały na blat przy kasie. Załuski bacznie przyglądał się
      młodym, towarzyszącym chamowi ochroniarzom, którzy byli jeszcze bardziej
      przerażeni sytuacją.
      Każdy towar był ponowienie przepuszczany przez bramkę. Feralny okazał się
      sweter, który Załuski kupił żonie. Klips został prawidłowo zdjęty, ale od
      wewnętrznej strony była dodatkowa metka wraz z metalową nitką, przeklejaną do
      książek.
      - „Atlas dzikich zwierząt” – Załuski przeczytał na głos – Tak Pilnujesz chamie
      towaru – zwrócił się do szefa ochrony.
      - Zdarza się, że złodzieje przeklejają metki – odwołał się do swoich
      doświadczeń ochroniarz.
      - A jak często zdarza się, że kierujecie ludzi do zamkniętego pomieszczenia?
      - O... kilka razy dziennie – odpowiedział z dumą grubas.
      - No to ku.. macie problem – odpowiedział Załuski – Nie macie prawa nikogo
      przeszukiwać, przetrzymywać bez asysty policji. – Zrozumiano!
      - To jak ja mam przeszukiwać złodziei? – Zapytał zaskoczony szef ochrony.
      - A czy każdy, komu "piknie" bramka to złodziej? A teraz przeprosisz tę damę,
      mnie, oraz wszystkich wokół, którzy byli świadkami twej głupoty.
      - Co tak tu stoicie?! Na stanowiska – ochroniarz ryknął na podwładnych.
      Młodzi szybko wycofali się na swoje miejsca.
      - Czekam – syknął Załuski.
      - Nic się nie stało. Są państwo wolni. Zapraszamy ponownie – wyrecytował z
      pamięci ochroniarz.
      - I... ??? – nie dał się sprowokować Załuski.
      - Przepraszam – jęknął szef ochrony.
      - Głośniej nie musisz. Ponieważ występuję tu już oficjalnie, z komisariatu
      przyjdzie opis zdarzenia do kierownictwa sklepu. To tyle. – Załuski dał
      ochroniarzowi do zrozumienia, że już może odejść.

      Julia cały czas miała tamte przykre zdarzenie w pamięci. Od tamtej pory omija
      supermarkety. Tym razem postanowiła przejść się na świąteczne zakupy po małych
      sklepach.
      • buggi Re: Powieść z intrygą 11.12.04, 23:55
        Julia - ladne imie, ale dlaczego ona taka gapowata i czemu pozwolila nazwac
        siebie "stara torba"? Gdyby to na mnie trafilo, tluscioch - ochroniarz nie
        przezylby ani minuty.
        • Gość: spl Re: Powieść z intrygą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 08:16
          buggi napisała:

          > Julia - ladne imie, ale dlaczego ona taka gapowata i czemu pozwolila nazwac
          > siebie "stara torba"? Gdyby to na mnie trafilo, tluscioch - ochroniarz nie
          > przezylby ani minuty.


          Uprzejmie informujemy, że zapytania do autora należy kierować do Działu
          Kontaktów z Czytelnikami.
          Ze swojej strony zapewniamy, że każdy list jest uważnie czytany, a najciekawsze
          opinie przekazywane autorowi.

          Pozdrawiamy, Dział Kontaktów z Czytelnikami.
    • sebpl Re: Powieść z intrygą 14.12.04, 21:26
      Posterunkowy Roman Załuski nie spał tej nocy spokojnie. Dręczyły go koszmary.
      Wciąż przed oczami miał widok manifestacji na Starym Mieście - 3 maja 1982
      roku. Jak refren co roku data ta przypominała mu kim jest, jak była
      kształtowana jego świadomość i charakter.
      Z odprawy niewiele pamięta. Został trzy dni wcześniej ściągnięty do
      Golędzinowa „Dla regulowania marszu 1-wszo majowego pochodu", jak przeczytał w
      rozkazie. Jednak po uroczystościach nie odesłano go do domu. Został
      skoszarowany i "w dyspozycji, służbie PRL" miał czekać na dalsze wytyczne.

      Był młody, w wieku poborowym; do ZOMO poszedł bo tam miał więcej przepustek do
      domu, a także krótszą służbę. Skusił się.
      3 maja 1982 roku było od rana słoneczne i od rana w koszarach trwała nerwówka.
      Zaraz po śniadaniu przegląd broni. Następnie przedłużone spotkanie z oficerem
      politycznym.
      - Wichrzyciele, podburzające lud pracujący siły Zachodu, stabilizacja, wierność
      planowi i wytycznym KC PZPR, poparcie chłopów i ludzi miłujących pokój - słowa
      te nakłady się w jedną wielką kakofonię, od której nie było ucieczki.
      Szukał zrozumienia w oczach kolegów. Oni w jego. Patrzyli tępo w swoje oczy,
      potakując przy każdym mocniej wyartykułowanym pytaniu.
      - Czy będziesz bronił Ojczyzny?! Czy nie zawahasz się przed obroną pokoju?! Czy
      rozpoznasz wichrzyciela?!
      Jako kierowca z prawem kategorii C został kierowcą armatki wodnej.
      - To demonstracja siły! Nie obawiajcie się, nie będzie potrzeby interwencji! -
      przekonywano go przy wsiadaniu.
      - To po co ta zielona woda? - Zapytał, widząc jak do brzucha maszyny pompują
      farbowaną wodę.
      - Żeby wam coś do łba nie strzeliło. Z wody będziecie rozliczani - powiedziano
      mu w bazie.
      Tłum po wyjściu z Katedry widząc ZOMO od razu się podzielił. Kobiety zostały
      zepchnięte w tył, na przedzie stali młodzi mężczyźni.
      - GESTAPO! GESTAPO! - padło z tylnich szeregów.- Załuski poznał kolegę drugiego
      oddziału. Był ubrany po cywilnemu. Lewy rękaw wypychało mu coś sztywnego. Pałka?
      - GESTAPO! GEASTAPO! - tłum podchwycił melodię.

      ---
      c.d.n.
    • aniela 100 14.12.04, 21:55
      stron ma już powieść. czas na jakis hepijend :)
      • buggi Re: 100 14.12.04, 22:41
        aniela napisała:

        > stron ma już powieść. czas na jakis hepijend :)


        Rozumiem, ze znudzona wreszcie tysiacem forów zalozonych przez Karolaka,
        powrócilas na chamskie warszawskie. Witamy i tradycyjnie bez odbioru.
    • aniela 100 14.12.04, 21:55
      stron ma już powieść. czas na jakis hepijend :)
      • sebpl Re: 100 14.12.04, 22:07
        Anielu, jeżeli masz odwagę dopisz koniec. Powieść jest interaktywna. Autor jest
        zbiorowy - forumowicze FW.
        Mam jeszcze jedną prośbę: nadaj bohaterom imiona!

        ---
        Śladami kiota Filemona tup.. tup... tup...
        • aniela Re: 100 14.12.04, 22:40
          legitymacji nie posiadam (forumowicza FW). :)
          • sebpl Re: 100 14.12.04, 23:04
            W takim razie, tak jak napisała Buggi. Bez odbioru!

            ---
            Śladami kota Filemona tup... tup... tup...

            • pinkpanther Re: 100 15.12.04, 15:00
              no ale cóż robi ta biedna dziewczyna? dalej marznie pod rotundą? jak można ją
              było tak zostawić samą!
              • pinkpanther Re: 100 29.12.04, 20:37
                no i?
                • sebpl No i... 29.12.04, 21:47
                  Kiniu, są już trzy nowe odcinki. Z braku inkaustu, napisałem sympatycznym
                  atramentem. Może dlatego nie widzisz. Uruchom wyobraźnię, albo zacznij nowy
                  wątek.
                  Może się zaczynać tak: "Ogary poszły w las..." :)

                  ---
                  Śladami kota FIlemona tup... tup... tup...
                  • buggi Re: No i... 30.12.04, 02:06
                    sebpl napisał:

                    > Kiniu, są już trzy nowe odcinki. Z braku inkaustu, napisałem sympatycznym
                    > atramentem. Może dlatego nie widzisz. Uruchom wyobraźnię, albo zacznij nowy
                    > wątek.
                    > Może się zaczynać tak: "Ogary poszły w las..." :)



                    Ogary ogarami, a czytelniczki w malinach. Nie poszly. Zostaly w nie wpuszczone.;)
                    >
                    > ---
                    > Śladami kota FIlemona tup... tup... tup...
                    • pinkpanther Re: No i... 30.12.04, 09:23
                      wyobraźnię przysłania mi zakatarzony nos, proszę zatem o ruszenie ręką
                      zaopatrzoną w inkaust i ciąg dalszy opowieści!
    • sebpl Re: Powieść z intrygą 06.01.05, 02:12
      W poprzednim odcinku.

      On (Marek) i ona (Marta) nie spotkali się. Na popularne miejsce wśród
      stołecznych randkowiczów dotarła tylko Marta. Marek w trakcie kursu zostaje
      pobity przez taksówkarzy pod sklepem nocnym. Po wizycie na komisariacie Marek
      wróca do domu autobusem, w którym spotyka znajomą z Krakowa. Razem spędzają
      czas w nowo otwartym klubie.
      Tymczasem Marta, zła na nieudaną randkę wraca do domu na Tarchominie autobusem.
      Tu jest świadkiem handlu narkotykami. Do akcji wkracza policja i zatrzymuje
      dilerów.
      Posterunkowy Roman Załuski cały czas pełni dyżur w stołecznym komisariacie.

      <><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

      - Może powróżyć panience? Co było, co jest, co będzie? Czy chłopak kocha, czy
      szef dobrze myśli, czy koleżanki nie zazdroszczą? – zaterkotała Cyganka tuż nad
      uchem Marty.
      - Co? Jak? Słucham? – Marta wyrwała się z zamyślenia.
      To był jej pierwszy sylwester w klubie. Do tej pory sylwestry spędzała na
      prywatkach lub za granicą. Tego roku dała namówić się koleżankom na panieński
      sylwester w klubie.
      - Oko rozmarzone, lico rozpłomienione. Cyganka wszystko widzi, Cyganka wszystko
      wie. Cyganka panience nie skłamie – kusiła ją stara kobieta.
      - A nie dziękuję, dziękuję – odpowiedziała Marta.
      - Panienka się nie kryguje. Co ma przyjść, samo przyjdzie. Za miłością nie
      wolno biegać bo się płoszy, trzeba czekać. Miłość przywiązuje się do ludzi
      cierpliwych – rzekła Cyganka ujmując rękę dziewczyny – Ooo... ręka to kobiety,
      która umie kochać, to ręka co głaszcze i tuli, ale to ręka samotna, nieogrzana
      przez męski dotyk – zaczęła szybko mamrotać Cyganka. – Tą ręką w tym roku łez
      nie będziesz ocierać, moje dziecko, ale bacz na przyjaciółki... one ci pierwsze
      dobrą nowinę przyniosą, ale potem będą ci zazdrościć.
      Marta wzdrygnęła się. Już miała cofnąć dłoń, kiedy usłyszała:
      - Twoje serce nie zazna spokoju. Jak ptak w klatce będzie się rwało z
      namiętności. Ale bądź ostrożna, oczom nie wierz. Tego, którego spotkasz nie od
      razu dojrzysz.
      Marta już miała zapytać Cygankę o szczegóły, gdy ta zawinęła się na pięcie i
      odeszła.
      - No i jak? Co ci powiedziała – nie kryła ciekawości jej koleżanka, która nie
      wiedzieć skąd się raptem wzięła u jej boku.
      - Same zagadki, jak zwykle. Aaa... mam się ciebie wystrzegać – odpowiedziała
      patrząc koleżance w oczy.
      - No co ty?! Żartujesz? – Zdziwiła się koleżanka.
      - Żartuję, oczywiście, że żartuję – zaśmiała się Marta. No i jak z tymi
      chłopakami przy tamtym stoliku? Widzę, że Buggi z PraGosią już na dobre się do
      nich przysiadły.
      - Bardzo sympatyczni – zapraszają nas do stolika – Właśnie zostałam
      oddelegowana, żeby cię przyprowadzić.
      - No to, na co czekamy? Idziemy – zadecydowała Marta.
      • buggi Re: Powieść z intrygą 06.01.05, 10:33
        PraGosiu czy juz czytalas? Siedzimy przy stoliku z jakimis dwoma chlopakami.
        Jeden ma Sebpl na imie. Drugi Filemon.Cóz za oryginalne imie! Moze wzniesiemy
        toast, zanim Marta i jej kolezanka do nas dolacza...?O! Co za nieszczescie!
        Wlasnie okruch posylwestrowego brokatu do oka mi wpadl. To ja znikne na chwile
        w klubowej toalecie, no chyba ze Sebl bedzie tak mily i...


        Puk Puk Puk zapraszamy do reklamy....
        • pra_gosia Love-story zaczyna się na dobre! 06.01.05, 12:09
          Właśnie dzisiaj czytałam kolejny odcinek swojej ulubionej powieści.
          To ja mam być tą partnerką Filemona? Zgoda, ale co zrobi Seb, jeśli
          zagłaszczę Filemonka na śmierć? Bo ja przy love-story zaczynam głas-
          koterapię i kissterapię! Treść naszej powieści z intrygą skłania mnie
          do zadania autorowi pytania: od dawna nie widziałam na Pradze żadnej
          Cyganki oferującej wróżenie - wyginęły czy się gdzieś przeniosły?
          Czas na wątek kryminalny, żeby serce przyspieszyło bardziej niż przy
          wątku miłosnym!
          • buggi Re: Love-story zaczyna się na dobre! 06.01.05, 12:24
            pra_gosia napisała:

            > Właśnie dzisiaj czytałam kolejny odcinek swojej ulubionej powieści.
            > To ja mam być tą partnerką Filemona? Zgoda, ale co zrobi Seb, jeśli
            > zagłaszczę Filemonka na śmierć? Bo ja przy love-story zaczynam głas-
            > koterapię i kissterapię!

            ►na wypadek gdyby Filemon najadl sie ryby moge i Tobie troche brokatu do oka
            wrzucic. mam conieco w zanadrzu;) Sebpl nie odmówi, za dobrze jest wychowany.
            A teraz pocieram oko, ze niby brokat utknal w nim na dobre;)

            Treść naszej powieści z intrygą skłania mnie
            > do zadania autorowi pytania: od dawna nie widziałam na Pradze żadnej
            > Cyganki oferującej wróżenie - wyginęły czy się gdzieś przeniosły?


            ►Eeee tam, sie przeniosly. Inaczej sie dzisiaj ubieraja, albo pracuja dla
            miesiecznika "Wrózka".
            > Czas na wątek kryminalny, żeby serce przyspieszyło bardziej niż przy
            > wątku miłosnym!

            ►Pewnie sie o Sebpla poklócimy, ku jego radosci: Ja tobie wyleje cole na
            nowiuskie spodnie, a Ty mnie sok pomaranczowy. Niedoczekanie Panie autorze:)
            • pra_gosia Love-story zaczyna się na dobre! 06.01.05, 12:32
              Czyż nie jest piękny widok dwóch lekko wstawionych kobiet, które
              kłócą się o faceta, a potem targają za włosy, dając słowną temu
              uroczemu zdarzeniu oprawę? Autor w tym czasie ... zainteresowałby
              się wnuczką Cyganki.
              • buggi Re: Love-story zaczyna się na dobre! 06.01.05, 12:43
                pra_gosia napisała:

                > Czyż nie jest piękny widok dwóch lekko wstawionych kobiet, które
                > kłócą się o faceta, a potem targają za włosy, dając słowną temu
                > uroczemu zdarzeniu oprawę? Autor w tym czasie ... zainteresowałby
                > się wnuczką Cyganki.


                Ponoc panowie uwielbiaja damskie zapasy w kisielu, hmmmmm... Masz Gosiu racje.
                na Cyganke trzeba miec oko. Ona nam kabale stawia, gdy w tym czasie Sebpl
                interesuje sie wnuczka Cyganki. Wnuczka natomiast jego zegarkiem Citizena
                • pra_gosia Love-story zaczyna się na dobre! 06.01.05, 20:10
                  Też dochodzę do wniosku, że nie możemy pokłócić się o autora naszej ulubionej
                  powieści z intrygą. A może on lubi trójkąty? Niech nam opisze o tym w kolejnym
                  odcinku. Przejście od fikcji literackiej do rzeczywistości może okazać się wy-
                  darzeniem numer jeden jego wielce ciekawego życia.
                  • buggi Re: Love-story zaczyna się na dobre! 07.01.05, 10:32
                    pra_gosia napisała:

                    > Też dochodzę do wniosku, że nie możemy pokłócić się o autora naszej ulubionej
                    > powieści z intrygą. A może on lubi trójkąty? Niech nam opisze o tym w kolejnym
                    > odcinku. Przejście od fikcji literackiej do rzeczywistości może okazać się wy-
                    > darzeniem numer jeden jego wielce ciekawego życia.


                    Trójkaty byly doceniane juz w starozytnym Egipcie. Gdyby nie one, nie
                    mielibysmy cudu swiata, jakim sa piramidy w Gizie, a i w czasach mlodosci mej
                    istniala grupa o geometrycznej nazwie 'a-ha' ( o ile sie nie myle). Nazwie,
                    która niewatpliwie do matematyki zamilowanie zdradza. a razy h dzielone przez 2
                    toz to przeciez wzor na obliczanie pola trójkata. Kolo sie zamknelo. :)
                    • pra_gosia Pole trójkąta do ... popisu! 07.01.05, 10:57
                      Mamy już wzór na obliczanie pola trójkąta, w którym najważniejsza jest
                      wysokość h. Od tej wysokości zależy nasze pole do ... popisu.
                      Autor ma więc okazję się popisać, ale ... ale gdzie jest Autor?
                      • buggi Re: Pole trójkąta do ... popisu! 07.01.05, 11:03
                        pra_gosia napisała:

                        > Mamy już wzór na obliczanie pola trójkąta, w którym najważniejsza jest
                        > wysokość h. Od tej wysokości zależy nasze pole do ... popisu.
                        > Autor ma więc okazję się popisać, ale ... ale gdzie jest Autor?


                        Wlsnie. On bedzie sie popisywal, a my zróbmy mu Gosiu miejsce, znaczy pole do
                        tegoz wystepu. Autor jest jeszcze w garderobie.
                        • pra_gosia Atour dał ... nogę! 08.01.05, 10:40
                          Na razie autor dał nam nogę. Cierpliwości, przyjdzie wiosna i ... da więcej.
                          Na pewno prawą rękę do pisania.
                          • buggi Re: Atour dał ... nogę! 08.01.05, 15:54
                            pra_gosia napisała:

                            > Na razie autor dał nam nogę. Cierpliwości, przyjdzie wiosna i ... da więcej.
                            > Na pewno prawą rękę do pisania.


                            Nie zostawia sie ot tak wiernych czytelników. :/ Jak sie to mówi: dopiero gdy
                            studnia jest pusta docenia sie wode. Phi! Odrzucam wlosy robiac ten ruch glowa i
                            odchodze poczytac Twój Styl.
                            • pra_gosia Re: Atour dał ... nogę! 09.01.05, 14:17
                              A ja kładę nogi i kawę na ławę i czytam Zwierciadło.
    • sebpl Re: Powieść z intrygą 14.01.05, 01:49
      To była piękna niedziela. Roman Załuski postanowił przejść z żoną po Starym
      Mieście. Uśmiechnął się na widok przystrojonej choinki na placu Zamkowym,
      zasmucił się widząc okaleczoną topolę.
      - Tutaj kochanie pamiętam swoją pierwszą akcję – zwierzył się żonie. – To było
      w ’83. Byliśmy ściśnięci w „suce”. Pamiętam jak dziś, było gorąco. Pierwsze dni
      maja. Czekaliśmy na tłum demonstrantów wychodzących z Katedry. Pamiętam, że ta
      topola już zazieleniła się liśćmi. Patrzyliśmy na nią jak poganie. Każdy szmer
      tych młodych listków był dla nas zapowiedzią wiosennego wiatru. Przy otwartych
      oknach wdychaliśmy każdy powiew wiosny. Rozkaz był czekać. Nie wolno było
      wychodzić z rozgrzanego, wystawionego na palące promienie słońca samochodu.
      Taka służba… - zasępił się Załuski – Zazdrościliśmy naszemu fotografowi, który
      miał miejsce tuż przy otwartych drzwiach. Robił zdjęcia oczekującym na
      wydarzenia ludziom. Był naprawdę dobry. Zdjęcia robił ludziom z profilu, wtedy,
      gdy nie patrzyli w naszym kierunku. Tak, tak… - przerwał żonie niezadane
      jeszcze pytanie – wszystkim: dzieciom starcom, obsłudze pobliskiego sklepu,
      która grzała się tuż przy wejściu do sklepu nawet tajniakom. Szczególnie tym,
      którzy rozmawiali z cywilami. Ech... kiciu, ja się tu rozmarzyłem, a to nasz
      pierwszy spacer tego roku – posterunkowi Załuski postanowił zmienić temat.
      - Na Orkiestrę Świątecznej Pomocy, chociaż grosik – para nastolatków podsunęła
      parze puszkę wprost przed oczy.
      Załuski sięgnął po portfel. W specjalnej przegródce miał przygotowane banknoty.
      - Głupiś, wiesz przynajmniej, na co te pieniądze idą? – odezwał się głos w jego
      głowie – Chcesz się przyczynić do rozwoju satanizmu? Nie mów, że nie wiesz co
      się wyrabia na „Przystanku Woodstock” – podjudzał głos – Wrzucisz i jakaś panna
      straci dziewictwo! I to z kim? Z jakimś punolem z kolczykiem w nosie!!! Ty,
      który pilnujesz porządku i prawa przychylasz się do hasła „Róbta co chceta!” ?
      Załuski, jako twoje sumienie, zaklinam cię nie przykładaj do tego ręki. –
      Ostatnie słowa prawie rozrywały mu głowę. Jednocześnie gdzieś z tyłu spokojnym
      tonem słyszał argumenty – Wspierasz dzieci. One mogą liczyć tylko na ciebie, na
      tobie podobnych. Odmówisz??? Jaaasne, że nie odmówisz – odezwał się pierwszy
      głos - Co cię obchodzi, że jakiś szarlatan obraca twymi pieniędzmi by się
      sprzeciwić prawom boskim. Co cię obchodzi, że część tych pieniędzy zostanie
      wydanych na „seks” „precz z dee-woo-tkaami i „rooock-end-roul”.
      - Chryste!!! – otrząsnął się Załuski – co mnie opętało??? Dlaczego coś ma
      decydować na co przeznaczam pieniądze. Co to w ogóle za argumenty? – obruszył
      się posterunkowy, wpychając pieniądze do puszki.
      - Właśnie uratował pan dziecko – ryknęli mu nad uchem wolontariusze biegnąc do
      następnej osoby bez przeklejonego do klapy serduszka.
      - To ładnie, że ich wsparłeś kochanie – szepnęła mu do ucha małżonka.
      - Żebyś tylko wiedziała ile mnie to kosztowało – mruknął Załuski.

      • pra_gosia HURRA! Autor cierpi na bezsenność i ... pisze!!! 14.01.05, 13:13
        Ogromnie dziękujemy autorowi powieści, że wkroczył w taki wiek, w którym
        bezsenność staje się normą. Dzięki temu będziemy mieli więcej odcinków
        naszej ulubionej powieści. Bo tak naprawdę, to po co spać, przecież nocą
        można robić tyle miłych i przyjemnych rzeczy, o których ... też można na-
        pisać chociaż jeden krótki odcineczek.
        • buggi Re: HURRA! Autor cierpi na bezsenność i ... pisze 14.01.05, 13:30
          Cierpi na bezsennosc? Bidulek. To dlatego taki slosliwie-czepliwy sie zrobil.
          Nic to i tak serdecznie dziekujemy mu za kolejny odcinek intrygi.
    • sebpl Re: Powieść z intrygą 20.01.05, 23:02
      Przeglądając codzienną gazetę posterunkowy Roman Załuski z przyzwyczajenia
      zaczął czytać informacje od warszawskiego pitawalu. Ze szczególną uwagą
      przeczytał artykuł o wydanym wyroku w sprawie zabójstwa na warszawskim
      Czerniakowie.

      „Teściowa skazana na 13 lat za zabójstwo zięcia
      Bogdan Wróblewski 18-01-2005

      We wtorek sąd okręgowy skazał na 13 lat więzienia 65-letnią Barbarę G. za
      zamordowanie byłego zięcia. Syn kobiety dostał 3,5 roku za pomoc w zacieraniu
      śladów zbrodni i za wypłacenie 3,3 tys. zł z konta ofiary.

      To jedna z najohydniejszych w ostatnich latach zbrodni w stolicy. Kary są zaś o
      połowę niższe, niż chciał prokurator i niezrozumiałe dla oskarżycielki
      posiłkowej, matki 43-letniego Miłosza Z.

      Zginął zamordowany dwoma strzałami w głowę. Oskarżeni - matka z synem -
      następnie rozkawałkowali ciało. Członki denata zawinięte w folię i wsadzone do
      bazarowych toreb (osobno głowa, korpus, kończyny) roznieśli po mieście. W
      grudniu 2002 r. znajdowały je przypadkowe osoby: w Wiśle, pod mostem
      Poniatowskiego, w spalarni śmieci na Targówku.

      Przewodnicząca rozprawie sędzia Ewa Grochowska-Szmitkowska nie zgodziła się z
      karą dla zabójczyni. Napisze do uzasadnienia wyroku zdanie odrębne.

      Sporu między pięciorgiem sędziów nie było natomiast co do winy. Najważniejsze
      okazały się pierwsze wyjaśnienia Mariusza G., który po zatrzymaniu powiedział,
      że to jego matka "w ataku szału" 4 grudnia 2002 r. zastrzeliła byłego zięcia.
      Opisał, jak wspólnie zdecydowali o poćwiartowaniu zwłok, i jak się ich pozbyli.
      Przed sądem się z tego wycofał. Barbara G. do zabójstwa się nie przyznała.

      Przyczyną zbrodni - wynika to z relacji innych członków rodziny - był trwający
      wiele lat konflikt o pokój w mieszkaniu przy Konstancińskiej. Miłosz Z.
      mieszkał w nim latami po śmierci żony, córki oskarżonej Barbary G. - Motyw
      zabójstwa to żywiołowa chęć pozbycia się Miłosza Z. z domu i z życia. Barbara
      G. już wcześniej proponowała pieniądze za jego zabójstwo - relacjonowała
      sędzia. - Chciała jego śmierci i chętnie by tę śmierć przywitała, a jednak
      trudno uznać, by była to zbrodnia z premedytacją.

      Decyzję oskarżona podjęła nagle, po długim okresie napięcia nerwowego - to
      argumenty sądu za najniższą z możliwych kar za zabójstwo z bronią w ręku. Za
      złagodzeniem wyroku przemawiał też wiek oskarżonej, stan zdrowia i wcześniejsza
      niekaralność.

      Matka Miłosza Z. nie kryła rozczarowania wyrokiem. Sąd nie przyznał jej renty i
      zadośćuczynienia - o co wnosiła - bo nie mógł w tym procesie. Kobieta od
      początku uważała, że teściowa i szwagier jej syna razem powinni odpowiadać za
      zabójstwo. Tak się nie stało, a kary były niskie. - Taki wyrok za tak haniebne
      morderstwo? Nie potrafię tego zrozumieć, oczywiście będę się odwoływać -
      powiedziała "Gazecie".”

      Posterunkowy Roman Załuski wyciągnął się w niewygodnym fotelu na komendzie i
      zaczął wspominać:

      To był huczny ślub. Długo wyczekiwany. Jedyna córka wychodziła za mąż.
      - Aby był ci wierny i żebyś byłą z nim szczęśliwa – nie kryła wzruszenia Joanna
      Radzisz, gratulując córce zmiany stanu. – Dorotko, obiecaj mi, że nie
      powtórzysz moich błędów – zdążyła jeszcze szepnąć zanim jej miejsce zajął
      ojciec rodu.
      - Mam tylko ciebie i Roberta. Dziecko… wszystkiego najlepszego – dokończył
      szybko Adam Radzisz, były SB-ek, a obecnie listonosz, tłumiąc łzy.

      Rodzice stanęli na boku obserwując jak kolejni znajomi gratulowali młodej parze
      wyboru i życzyli szczęśliwej drogi życia. Ich syn Robert pojechał wcześniej do
      domu, szykując wesele.

      Joanna i Adam spojrzeli na siebie po raz pierwszy bez wrogości. Przez
      trzydzieści lat wspólnego pożycia doświadczyli wielu prób i wiele mogli sobie
      wybaczyć. Nie wybaczyli sobie tylko jednego, że ona „wpadła” obdarowując Adama
      synem, w tydzień po jego wyjściu z wojska. Szybko się pobrali.

      W czwartym roku ich małżeństwa, kiedy zaczęło się psuć na świat przyszła
      Dorotka. Pierwsze dziecko było już dla nich dużym wyzwaniem, drugie, w ich 36
      metrowym mieszkaniu na wojskowym osiedlu było istnym wyzwaniem.

      Mieszkanie dostali z przydziału Adama, jeszcze za czasów SB, kiedy młodych
      funkcjonariuszy z Polski osiedlano stadami w stolicy.

      Dwa malutkie pokoje, mikroskopijna kuchnia i jeszcze mniejsza łazienka - to
      określało ich byt w Warszawie plus praca Adama. Adam po służbie zasadniczej,
      jako absolwent technikum elektronicznego zgłosił się do pracy w SB na
      stanowisko radiowca. Był cenionym fachowcem. Na bieżąco śledził najnowsze
      trendy elektroniki. To właśnie on był m.in. odpowiedzialny za
      sprowadzenie „gacków” z NRD w latach 70. – aparatury zakładanej w kontaktach
      mieszkań opozycjonistów.

      Nie wstydził się swojej pracy. Już Platon mówił: „Dopuście do tego by mężczyźni
      nosili długie włosy, a Państwo upadnie”, tłumaczył swoje powołanie stróża i
      utrwalacza władzy ludowej w jednej osobie.

      Niestety zmiana ustrojowa dotknęła go jako pierwszego. Przy wymiatających
      wichrach historii w jego resorcie on został zwolniony w pierwszej kolejności.
      Swoje umiejętności postanowił sprzedać na rynku nowopowstających agencji
      ochrony.
      Tak załapał się do „Dakoty”, agencji, która zatrudniała tylko fachowców jego
      pokroju. Agencja nazywała się wcześniej „Osa”, ale różnica zdań miedzy
      współwłaścicielami doprowadziła do podziału. Na Czernakowie ostała się ”Dakota”
      z Markiem Zielińskim na czele.

      W tym właśnie czasie Adam Radzisz złożył swoją propozycję w agencji.
      Wszedł do malutkiego pokoju, w wynajmowanym dla potrzeb agencji mieszkaniu na
      Czernakowie.
      Za stołem siedziało ich trzech. W środku ryży, różowy na twarzy Marek
      Zieliński, właściciel agencji.
      - Skąd pan wie o istnieniu agencji? – zapytał Zieliński, nie czekając aż gość
      usiądzie wygodnie na krześle.
      - Od znajomego z resortu – odpowiedział od razu Adam.
      - A nazwisko znajomego, stopień, lata służby – naciskał Zeiliński.
      Po wymianie danych zapadła cisza zagłuszana tylko szelestem kartek z
      przeglądanego zeszytu, który raptem pojawił się na stole.
      - A pana kwalifikacje, oczekiwania, przydatność do służby? – ciągnął Zieliński.
      Adam przygotowany na to pytanie płynnie wyrecytował swoje sukcesy i
      osiągnięcia. Położył nacisk na znajomość niemieckiego, ale Zieliński przerwał
      mu w pół zdania.
      - To na razie nieważne, niech pan mi powie, gdzie pierwszy raz pan zobaczył
      nazwę naszej firmy.
      Adam rozpoznał od razu ten typ pytań. Sprawdzają go. Czyhają na rozbieżność w
      odpowiedziach. Jeszcze raz powtórzył wcześniejsze wyjaśnienia.
      Po kolejnym pytaniu o jego wizję w „Dakocie” na stół wjechała kawa. Atmosfera
      się trochę rozluźniła. Powspominali wspólnych znajomych, pośmiali się, aż Adam
      z zaskoczenia usłyszał w swoich uszach pytanie.
      - Skąd, panie Adamie, zna pan nasz adres? – zapytał przyjaznym tonem Zieliński,
      patrząc gościowi głęboko w oczy.
      Adam wiedział, że tutaj wśród profesjonalistów nie zginie. To były jego
      klimaty, jego język, jego rzeczywistość. Na koniec rozmowy dostał instrukcje by
      się zgłosił następnego dnia.
      - Pozna pan kierownika zmiany. Na pewno się dogadacie – zapraszał familiarnie
      Zieliński.

      Robił to, co wcześniej, zakładał, podsłuchiwał, pisał raporty tym razem na
      żony, które zdradzają mężów. „Wcześniej człowiek się przynajmniej czegoś uczył,
      czegoś dowiadywał, był mądrzejszy” wspominał żonie z żalem zmianę charakteru
      pracy. „Taki na przykład Kornel Morawiecki, więcej, podsłuchując go
      dowiedziałem się od niego o potrzebie demokracji niż z RWE”, wspominał.

      Laba skończyła się po aresztowaniu szefa agencji Marka Zielińskiego w 1991 r.
      za szpiegostwo na rzecz Rosji. Agencja ochrony została rozwiązana. Inne agencje
      nie chciały go przyjąć, ponieważ byli pracownicy byli cały czas pod ob
      • sebpl Re: Powieść z intrygą 20.01.05, 23:10
        Adam wiedział, że tutaj wśród profesjonalistów nie zginie. To były jego
        klimaty, jego język, jego rzeczywistość. Na koniec rozmowy dostał instrukcje by
        się zgłosił następnego dnia.
        - Pozna pan kierownika zmiany. Na pewno się dogadacie – zapraszał familiarnie
        Zieliński.

        Robił to, co wcześniej, zakładał, podsłuchiwał, pisał raporty tym razem na
        żony, które zdradzają mężów. „Wcześniej człowiek się przynajmniej czegoś uczył,
        czegoś dowiadywał, był mądrzejszy” wspominał żonie z żalem zmianę charakteru
        pracy. „Taki na przykład Kornel Morawiecki, więcej, podsłuchując go
        dowiedziałem się od niego o potrzebie demokracji niż z RWE”, wspominał.

        Laba skończyła się po aresztowaniu szefa agencji Marka Zielińskiego w 1993 r.
        za szpiegostwo na rzecz Rosji. Agencja ochrony została rozwiązana. Inne agencje
        nie chciały go przyjąć, ponieważ byli pracownicy byli cały czas pod obserwacją
        UOP-u, a szefowie innych agencji byli najmniej zainteresowani spowiadaniem się
        ze swej przeszłości. I w ten sposób Adam został listonoszem. Roznosił życzenia
        świąteczne oraz zagraniczne listy, których nie miał już prawa otwierać. Na
        kilka lat przed emeryturą poczuł się oszukany i zbędny. „Dwóch lat, ku..,
        dwóch lat brakowało do resortowej emerytury”, pomstował na swój skrzywdzony
        los.

        Dzieci coraz bardziej go uwierały. Wychowywane za ścianką działową coraz
        bardziej mu przeszkadzały. Bardziej niż żona Joanna, która pogodziła się już z
        jego wielką przegraną i na każdą próbę jego wspomnień o świetlanej przeszłości
        wymykała się do kuchni by upiec kolejne ciasto.

        Adam, razem z resortowymi kolegam,i zaczął pić. Z czasem, za namową kolegów,
        zaczął zaglądać do pierwszego założonego w Warszawie „legalnego” burdelu przy
        ul. Bernardyńskiej. „>Salon masażu<, tylko tyle by było legalne?” Dziwił się
        giętkości prawa. „To ku.. piwnice w Pałacu Mostowskich też można było nazwać
        >Salonami Masażu< i ku.., kto by się przyczepił? Te studenciaki, roznoszące
        ulotki po klatkach, które były stałymi gośćmi?”

        Żona udawała, że nie wie, dokąd się Adam wymyka. Była już za stara na awantury.
        Całe swoje życie poświeciła dzieciom. Teraz jej oczy szkliły się na widok
        Dorotki w ślubnym welonie.
        • sebpl Re: Powieść z intrygą 20.01.05, 23:27
          Imiona i nazwiska niektórych bohaterów zostały zmienione. Wszystkie wydarzenia
          są fikcją i jakakolwiek zbieżność z faktami, przypadkowa.
    • sebpl Re: Powieść z intrygą 21.01.05, 00:32
      Dla żądnych mocniejszych wrażeń:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=17709611&a=19689369
      • pra_gosia Proszę o radosny rozdział powieści! 22.01.05, 09:00
        Bardzo proszę szanownego Pana Autora o radosny rozdział powieści. Bo ten
        ostatni sprawił zalanie łzami moich zielonych ocząt. Istny horrror plus
        science-fiction. Niemożliwe, aby w naszym codziennym życiu takie okropień-
        stwa miały miejsce. Pan Autor ma zbyt bujną wyobraźnię i należy ją ukrócić
        poprzez rozwijanie radosnej twórczości!
        • pinkpanther Re: Proszę o radosny rozdział powieści! 22.01.05, 11:37
          który? ten o Kinii? Mnie się bardzo podobał...
        • sebpl Re: Proszę o radosny rozdział powieści! 23.01.05, 12:21
          Zgodnie z sugestiami czytelników zarzucam wątek o makabrycznej śmierci zięcia,
          zastrzelonego przez teściową (aczkolwiek wcześniej, ci sami czytelnicy domagali
          się wątku kryminalnego).

          Doszedłem do wniosku, że w mojej powieści nie będę już mnożył bytów
          dramatycznych. Wystarczy, że jeden posterunkowy Roman Załuski robi za sumienie
          tych wszystkich "utrwalaczy", którzy boją się otworzenia teczek Instytutu
          Pamięci Narodowej.

          Tak więc skoro odeszliśmy już od dostojewszczyzny, zapraszam do mocno
          rozerotyzowanego wątku tanecznego.

          Z poważaniem,
          Autor
          • pra_gosia Słowo o autorze (na okładkę) 23.01.05, 12:53
            S pokojny, czarujący gentleman z Warszawy
            E lokwentne dziewczyny sprasza do zabawy.
            B ada ich zalety,
            P rosząc, by kobiety
            L epiej zgłębiały sedno wieczornej zabawy!
            • pra_gosia Sprostowanie - błąd w druku 23.01.05, 15:04
              S pokojny, czarujący gentleman z Warszawy
              E lokwentne dziewczyny sprasza do zabawy.
              B ada ich zalety,
              P rosząc, by kobiety
              L epiej zgłębiały sedno wieczornej oprawy!
              • pinkpanther Re: Sprostowanie - błąd w druku 23.01.05, 15:06
                pra_gosiu! A może byś tak założyła interaktywny wątek poetycki?
                • pra_gosia Zabawy literackie - dla poprawy nastroju! 23.01.05, 15:11
                  W Twoim pięknym mieście (równie pięknym jak moje) zabawy literackie są zjawis-
                  kiem powszechnym i bardzo mi ich brakuje na naszym forum. To wina Redakcji, że
                  za rzadko takowe urządza. Ostatnio to chyba były "lepieje". Przecież nie chodzi
                  o to, że ktoś ma czy nie ma talentu, ale o to, by się pobawił. To naprawdę lep-
                  sze czasami od polityki. Zabawy literackie mogą być lekarstwem na nudę, na cham-
                  stwo, na bezsenność, na zdradę i na ... pewno gimnastykują umysł. Ale obawiam
                  się, że zakładając wątek "Zabawy literackie z pra_gosią" nikt się do nich nie
                  przyłączy ...
                  • buggi Re: Droga Gosiu 24.01.05, 10:59
                    Gosiu nie sadzilam, ze drzemie w Tobie taki talent literacki. jako
                    wierszokletka:))))) I tak mamy:
                    Pra_Gosia - liryka ► za wierszyki na Sebpla
                    Sebpl - epika ► za Powiec z Intryga
                    Ja - dramat ► za kompletne beztalencie w powyzszych gatunkach. :))))
                    • pra_gosia Droga Buggi! 25.01.05, 08:45
                      B ardzo miłą Buggi z Górnego Mokotowa
                      U rzeka ciekawa rozmowa forumowa.
                      G odzinami czatuje,
                      G orąco apeluje:
                      I nteligentnych i wesołych w sercu chowam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka