Gość: dyrektor
IP: 213.199.192.*
12.12.04, 10:24
LIST OTWARTY DO PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY PANA LECHA
KACZYŃSKIEGO
Szanowny Panie Prezydencie Kaczyński!
Decyzja o napisaniu tego listu została podjęta w trosce o moją szkołę,
ale także o dobro oświaty warszawskiej. Ten zamiar dojrzewał we mnie od dawna
z poczucia bezsilności, zagubienia, niejasnych reguł gry , niejasnych zasad
funkcjonowania szkól i bezsilności na głupotę i brak kwalifikacji Pana
urzędników. Czarę goryczy przepełnił artykuł w sobotnim wydaniu „Życia
Warszawy”.
Szanowny Panie Prezydencie traktuję telefon Pana Urbańskiego do „Życia
Warszawy” i informację o tym, że jest karpiowe dla nauczycieli, jak i
sposób podejmowania tej decyzji, formę jej przekazania – najpierw prasie,
jako kolejny policzek wymierzony oświacie w Warszawie i nauczycielom
pracującym w szkołach.
Rozumiem, ze gdyby nie publikacje o nagrodach, jakie wypłacane są
urzędnikom, ani Pan Prezydent Urbański , ani Dyrektor Biura Edukacji
Maxymilian Bylicki (jakież on ma kwalifikacje do kierowania oświatą w
dwumilionowym mieście – od dyrektorów szkół wymaga się studiów podyplomowych
z kierowania placówką oświatową?!)ani również Pan nie dostrzeglibyście szkół
i ich pracowników, mimo ,że wszędzie o priorytetach dla oświaty mówicie?
Ja osobiście dziękuję, ale wole nie mieć karpia na stole niż otrzymywać
jałmużnę wypłacona po zabawie „w chowanego” przez nasze władze miasta.
Bo oto w listopadzie Pan Dyrektor Biura Edukacji rozsyła list blokujący
wszystkim szkołom konta (mówiąc szczerze nadal nie znajduję dla tego listu
żadnej podstawy prawnej) , uzasadniając to brakiem pieniędzy(jak to się
stało, że ich zabrakło i kto je źle policzył?), zaplanowane wydatki zostają
wstrzymane. Kto odpowie za to ,że nie zdążę zrealizować budżetu? Na
zaplanowane delegacje na przykład nie można było wysłać nauczycieli a teraz
już nie pojadą bo imprezy, na które mieli jechać, się skończyły.
To karpiowe to tak naprawdę wymuszony ochłap - bo przestraszyliście się
o własną kieszeń i postanowiliście Panowie coś rzucić na stół –ale niestety
czynicie to bez wdzięku i elegancji
Wystarczy przecież policzyć:
Średnio każdy Pański urzędnik otrzymał już średnio w tym roku trzy razy po
2000-2800zł jak podawała prasa.
Z mojej wiedzy wynika, że szeregowy urzędnik w administracji placówek
oświatowych zarabia na rękę(!) około 3 tysięcy zł. I jeszcze te nagrody. Czym
oni się takim szczególnym zasłużyli?
Panie Prezydencie! Świadome lub nie (to jeszcze gorzej!) obrażanie dyrektorów
i warszawskich szkół przez Pańskich urzędników sięgnęło zenitu. Może zechce
Pan odpowiedzieć na następujące pytania:
1. Dlaczego dyrektorzy nie są traktowani przez Pan jak Pana urzędnicy –
gdy mówimy o pieniądzach , a tak traktowana jest tak przysłowiowa pani Józia
wypisująca, bo nawet nie podpisująca, listy płac?
2. Czy Pan wie ile zarabia dyrektor dużej i nie najgorszej szkoły w
tym mieście?
3. Czy po rekrutacji do liceów Pana urzędnicy od oświaty otrzymali
nagrody? A czy ktoś powiedział dziękuję dyrektorom szkół i szkolnym komisjom
rekrutacyjnym, którzy wykonali całą pracę?
4. Po Szczycie Ekonomicznym nagrodzili się urzędnicy, a czyimi rękami
zostało to zrobione- czy przypadkiem nie dyrektorów szkół i nauczycieli?
5. Kiedy dowiemy się wreszcie jakie konkretne zadania mają urzędnicy
Biura Edukacji, a jakie wydziałów oświaty dzielnic i jak mają służyć i
pomagać szkołom?
6. Jak Pan widzi rolę tego Biura Edukacji w poprawianiu funkcjonowania
warszawskiej oświaty? Czy to ma być kolejny(jest ich bardzo dużo!!!) nadzorca
nad szkołami- czy urzędnik, który tym szkołom pomaga być lepszymi? Niestety,
ale sposób bycia np. Pani Dyrektor Krawczyk przemawia za tym pierwszym
(bezustanne demonstrowanie własnej przewagi wynikającej z pełnionej funkcji) –
kojarzy mi się nierozerwalnie z mrocznymi czasami PRL
7. Kiedy w końcu ktoś zacznie rozmawiać z dyrektorami szkół
inauczycielami, pytać ich o zdanie?
8. Być może takie rozmowy i konsultacje istnieją, może Biuro Edukacji
poda listę konsultantów - tajnej grupa wspierajaca władzę edukacyjną?
Mam nadzieje , że oderwie się Pan od biurka i zejdzie na ziemię po prostu
porozmawiać z normalnym dyrektorami, ludźmi ciężko pracującymi dla dobra
młodzieży i miasta. Myślę, ze nam się to należy Panie Prezydencie. Jeśli
mogę coś radzić, to proponuję aby nie robił Pan spędu w sali kongresowej z
showmanem Bylickim na scenie , bo to niczemu nie służy. niech Pan zaprosi
(oddzielnie!) po kilkunastu dyrektorów z wyróżniających się osiągnięciami
warszawskich podstawówek, gimnazjów, liceów i liceów profilowanych, bo czy
Pan chce czy nie to mamy swoja specyfikę i po prostu nareszcie porozmawia z
nami o oświacie warszawskiej. Życzę mądrości , niech Pan nie postrzega tego
oświaty naszego miasta tylko oczami urzędniczej kasty, bo widzi Pan dzięki
temu problemy niestety w bardzo krzywym zwierciadle i to tylko te które Panu
pokazują.
Wybaczy Pan formę i brak podpisu, ale niestety jedną sztukę Pańscy
urzędnicy opanowali do perfekcji, małpią złośliwość w stosunku do wszystkich
(i ich placówek!), którzy ośmielili się mieć inne zdanie niż oni.