archi-tect
20.05.05, 11:11
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050520/warszawa_a_1.html
Nie pozwolili ratować
Kierowca umierał na oczach strażnika miejskiego, który nie chciał dopuścić do
ofiary wypadku wykwalifikowanej ratowniczki
Anna jest jedną z lepszych ratowniczek w mojej grupie - mówi Maksym
Wojcieszek, naczelnik Grupy Ratowników Przedmedycznych (oboje na zdjęciu)
(c) PIOTR NOWAK
Kierowca żył jeszcze kilkanaście minut po wypadku
(c) PIOTR NOWAK
Wypadek zdarzył się we wtorek w południe przy ul. 11 Listopada. Kierujący
daewoo kurier pędził doręczyć przesyłkę. Jechał za szybko i na śliskiej
nawierzchni koła samochodu straciły przyczepność. Pojazd wjechał na sąsiedni
pas i uderzył czołowo w jadącą z naprzeciwka kię.
- Kierowca nie zapiął pasów i niemal wypadł przez przednią szybę. Zginął na
miejscu - relacjonowali we wtorek policjanci. Okazuje się jednak, że przebieg
wydarzeń był inny - kierowca żył jeszcze kilkanaście minut po wypadku.
Chciała pomóc
W tym samym czasie tramwajem jechała Anna Sroka. Pojazd niespodziewanie
zatrzymał się w okolicy ul. Bródnowskiej. - Wyjrzałam przez okno, tuż przed
nim stały dwa wraki samochodów po kraksie. Wypadek mógł zdarzyć się parę
minut wcześniej. Wysiadłami podbiegłam do samochodu - relacjonuje.
Anna jest instruktorką ratownictwa Grupy Ratowników Przedmedycznych i
Łączności "AmRat" i studentką pierwszego roku Akademii Medycznej. Wiedziała,
że może być pomocna.
-Spojrzałam na kierowcę rozbitego samochodu, miał może 30 lat. Cała twarz
zalana krwią. Założyłam rękawiczki, sprawdziłam tętno. Poczułam tylko jedno
silne uderzenie, a potem już nic. Był nieprzytomny - opowiada Anna Sroka.
Na skrzyżowaniu stało sześciu strażników miejskich, dwóch z nich kierowało
ruchem, reszta rozglądała się i rozmawiała.
-Podeszłam do nich i kilkakrotnie powtórzyłam, że kierowcę trzeba reanimować.
Jeden ze strażników zagrodził mi drogę i zaczął przekonywać, żebym odeszła,
że nie wolno go ruszać. Powiedziałam, że jestem ratownikiem i że konieczna
jest pomoc, bo za chwilę będzie za późno. Strażnik nie pozwolił mi podejść -
opisuje ratowniczka.
Po kilku minutach przepychanki na miejsce dotarła straż pożarna i pogotowie.
Lekarz stwierdził zgon.
To dobra ratowniczka
To, że na miejscu zdarzenia znalazła się chętna do pomocy, zarejestrował też
kierowca wozu dializowego Falck, który był w okolicy. - Wypadek zdarzył się
niemalże na jego oczach, ale w samochodzie nie było sanitariusza ani lekarza.
Nie mógł pomóc. Po całej sytuacji pozostało jednak nagranie - mówi Martyna
Barycka z Falcka.
Armand Konieczny ze stołecznej drogówki przyznaje, że taki scenariusz jest
możliwy: - Mogło być tak, iż po wypadku ofiara żyła.
- Jestem wstrząśnięty tą sytuacją. Przekazałem sprawę do naszej wewnętrznej
inspekcji z poleceniem, żeby przekazali ją do prokuratury - mówi Tomasz
Ziemiński, rzecznik Straży Miejskiej. W ramach szkolenia jest obowiązkowy
kurs pierwszej pomocy. Nie można zostać strażnikiem bez odbycia takiego
kursu.
-Nasze służby są zdecydowanie za słabo przeszkolone. To powinno się zmienić -
ocenia Janusz Andres z Polskiej Rady Resuscytacji.
O Annie Sroce Maksym Wojcieszek, naczelnik Grupy Ratowników Przedmedycznych,
mówi: - To dobra ratowniczka. Jedna z najlepszych w mojej grupie, zna się na
tym, co robi.
Sprawa w prokuraturze
Anna Sroka złożyła w środę na policji doniesienie o popełnieniu przestępstwa.
- Każda osoba powinna udzielić pomocy, jeżeli czuje, że ma odpowiednią
wiedzę. Na pewno będzie wszczęte postępowanie. Materiały będą przesłane do
prokuratury. Na razie nie przesądzamy, który artykuł mógł być naruszony -
mówi Anna Kędzierzawska z Komendy Stołecznej Policji.
-W grę może wchodzić niedopełnienie obowiązków bądź przekroczenie uprawnień.
Mogło też dojść do przestępstwa z artykułu 162 k.k., czyli przeszkodzenia w
udzieleniu pomocy. Grozi za to kara do trzech lat pozbawienia wolności. To
przestępstwo ścigane z urzędu - mówi Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury
Okręgowej.
KATARZYNA KARPA
------------------------------------------------------------------------------
--
To wyrok śmierci
Prof. Andrzej Zawadzki, wojewódzki konsultant ds. medycyny ratunkowej
(c) JAKUB OSTAŁOWSKI
Prof. Andrzej Zawadzki , wojewódzki konsultant ds. medycyny ratunkowej
Po ustaniu akcji serca na uratowanie człowieka mamy 4 minuty. Jeśli Straż
Miejska uniemożliwiła ratownikowi przedmedycznemu reanimację ofiary, wydała
na tego człowieka wyrok, pozbawiła go szans na przeżycie. Taka reakcja
strażników jest karygodna i świadczy o niskim stopniu ich świadomości. Jeśli
dziewczyna chciała ratować człowieka, stwierdziła, że serce nie pracuje,
powinna prowadzić akcję aż do przy