Dodaj do ulubionych

Studenci oceniają profesorów

30.05.05, 00:00
I wiecie, to się na serio sprawdza - przynajmnie jeśli chodzi o wyróżnianie
najlepszych wykładowców ;) Dobrze, że można docenić ich pracę..!
Obserwuj wątek
    • Gość: Buba Na moim uniwerku takie oceny byly wsytawiane IP: *.in-addr.btopenworld.com 30.05.05, 00:33
      - jest to praktyka stosowana od kilkudziesieciu lat w usa. Jeden z moich
      wykladowcow przychodzil na zajecia nacpany, w czarnych okulararch i z
      trzesacxymi sie rekami. Wystawilismy mu wszyscy ocene niedostateczna i zostal
      zwolniony z wydzialu. Inny profesor - bardzo wyboitne nazwisko rosyjskie -
      pzrez pierwszy rok byl arogancki i zlosliwy w stosunku do studentow. Sama
      wysatwilam mu A (najwyzsza ocene, bo uwielbialam jego zajecia, pomimo jego
      chamstwa), ale inni koledzy ocenili go tak nisko, ze zerwano z nim umowe.
      Pojechal do innego stanu, na inna uczelnie i tam sie zachowywal juz bardzo
      dobrze - nauczyl sie manier!
      I tak powinno byc.
      • Gość: student Re: Na moim uniwerku takie oceny byly wsytawiane IP: *.chello.pl 30.05.05, 22:41
        Szkoda, że na SGGW nie ocenia się prowadzących zajęcia bo niektórym by się
        nieżle dostało. Widac jaka szkoła tacy wykładowcy. Jest i u nas taki niby w
        stylu amerykańskim, nawet kultury mu brakuje tak jak większości ichniego
        społeczeństwa. Pobrał od amerykańców wszystko co złe i usiłuje przenieść na nasz
        grunt. Amerykańskie słówka w czasie wykładu są na porządku dziennym, slajdy i
        folie oczywiście też w tym języku bo jak student może nie znać angielskiego.
        Oczywiście do nauki jego przedmiotu najlepsze są książki autorstwa pana
        profesora bo nikt inny w naszym kraju nie umiał napisac lepszych. I można by
        tak wiele jeszcze wymieniać. Cała uczelnia po cichu smieje się z bubka, ale nie
        ma nikogo kto zrobił by jakiś porządek.
    • Gość: tomek Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 30.05.05, 01:27
      Na SGH, rzeczywiście, od lat dokonuje się ocen prowadzących z wyjątkiem lektorów języka. Osoby oceniane wprost mówią, że z oceny mało wynika poza uśrednioną informacją dla nich i dodatkową pracą dla pań skanujących ankiety.
      • Gość: sghowiec Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.acn.waw.pl 30.05.05, 07:07
        > Na SGH, rzeczywiście, od lat dokonuje się ocen prowadzących z wyjątkiem lektoró
        > w języka.

        Oczywiście nie jest to prawda. Lektorzy również są oceniani w studenckiej
        ankiecie. I to już od kilku lat. Było chodzić na zajęcia, to byś wiedział.
    • Gość: JK Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.parkowe.pol / *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 07:02
    • Gość: SB Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.parkowe.pol / *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 07:04
      Według mnie to studen ma prawo i obowiązek uczyć się,uczyć się,........Kogoś
      pogięło, czy co?
      • Gość: anka-anka Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 14:34
        nie uczyc sie, tylko studiowac. wbrew pozorom to duza roznica. uczenie sie to
        przyswajanie okreslonej porcji wiedzy a studiowanie zaklada podejscie
        krytyczne, poszukiwanie rozwiazan problemow. myslenie przede wszystkim.
        studiowanie moim zdaniem przypomina nauke sztuk walki: masz mistrza, ktory
        przekazuje ci podstawy i pokazuje wiele drog, ale to ty wybierasz, ktora z nich
        podazysz, to od ciebie zalezy, ile osiagniesz. jezeli profesor nie jest dla
        ciebie "mistrzem" z jakiegokolwiek powodu, nie potrafi otworzyc ci umyslu to
        powinienes go zmienic... tylko, ze na wiekszosci uczelni nie mozesz wybrac
        sobie innego "mistrza" - wiec pomysl z ocenianiem jest calkiem sensowny, jezeli
        druga strona bedzie z tego wyciagac wnioski.
    • Gość: hummer80 Re: Studenci oceniają profesorów IP: 137.224.236.* 30.05.05, 08:12
      Studiuje w Holandii i oceny profesorow przez studentow sa tu tak normalne jak
      egzaminy. Tak chyba powinno byc ze sie ocenia osobe za to co robi. Student
      studiuje to sie go ocenia za pomoca egzaminow a nauczyciel wyklada to sie za to
      go ocenia na podstawie ankiet. Taka wzajemna kontrola pozytywnie wplywa na
      podnoszenie jakosci edukacji
    • Gość: zenek Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.ippt.gov.pl 30.05.05, 08:36
      Na UW to działa od lat. Ale mi nowość.
    • Gość: zorientowany Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.autocom.pl 30.05.05, 09:48
      To juz u nas było tylko na odwrot. Jak studenci oceniali najwyżej to taki
      wykladowca z oskarzenia o negatywne oddzialywania na młodziez akademicka
      skazywany był na smierc akademicka. Nic się nie zmieniło - np.
      nauka-edukacja.p4u.pl/
      www.nauka-edukacja.tubaza.pl/articles.php?id=42
      www.naukowcy.republika.pl/jubileusz.html
      W polskim'prawie' ocena jest wg ilości wykazywanych ( nie zawsze pracujących) w
      uczelni prof a nie jakości nauczania, która nijak się ma do tytułów. Jak dr
      wyklada lepiej i jest wyżej oceniany od prof to z uczelni znika ! i nie ma
      szans na powrot mimo rzekomej zmiany ustrojowej. Ustrój uczelni jest
      zakorzeniony w systemie stworzonym przez Największego z Językoznawcow i tak ma
      pozostać po wprowadzeniu 'nowego ' prawa o szkolnictwie wyższym.
    • magdalenakuczarska Re: Studenci oceniają profesorów 30.05.05, 10:24
      Brawo, brawo. Na uczelniach pozostaną tylko miernoty. Wykaładowcy wymagający i
      chcący czegoś nauczyć będą źle opiniowani. Studenci oczekują szacunku od
      wykładowców. A co mają zrobić nauczyciele ze studentami przychodzącymi na
      zajęcia w brudnych i przepoconych ubraniach? Co zrobić z pracami pisemnymi
      których nie można odszyfrować? - chyba oceniać niegatywnie; ale wtedy student
      będzie czuł się pokrzywdzony. Co zrobić ze studentami, którzy nie mają czasu na
      zaliczenia w trakcie sesji - bo akurat wyjechali na wakacje (na saksy) i nie
      mieli czasu na naukę. Co zrobić z takimi, którzy przychodzą na zaliczenia bez
      elementarnej wiedzy, powtarzają raz, drugi .. i oczekuję, że wykładowca będzie
      zawsze miał czas dla nich o każdej porze dnia. Dobrze będzie tylko oceniany ten
      który wpisuje tylko oceny dobre. Poziom studiów co roku jest coraz niższy i
      będzie jeszcze gorzej.
      • Gość: zorientowany Na uczelniach pozostały miernoty IP: *.autocom.pl 30.05.05, 10:40
        'Wykaładowcy wymagający i chcący czegoś nauczyć będą źle opiniowani' -
        Niedopuszczalne uogólnienie . Jesli by było napisane, że przez wlasdze uczelni
        a to co innego. Wymagający i chcacy czegos nauczyć a nie tylko zwiekszyc ilośc
        wydawanych dyplomow - zaklocają przecież przebieg produkcji dyplomow.
        Akurat najwyższe oceny najbardziej wymagających wykladowcow nie naleza do
        rzadkości ale to oznacza smierc akademicka ze strony miernot profesorskich,
        rektorskich ! - syndrom Kaina i Abla ?
      • Gość: Buba Nie masz racji, Madziu! IP: *.in-addr.btopenworld.com 30.05.05, 15:26
        Nalezy miec wieksze zaufanie do zdrowego rozsadku polskiej mlodziezy, ktora
        jest dzis o wiele ciekawsza i madzrejsza niz bylo w moich czasach, a moze i
        Twoich.
        Przez cale moje studia w USA ocenialam wykladowcow. Od tych ocen zalezalo ilu
        studentow zapisze sie na jego czy jej nastepny kurs.Jesli sie nikt nie zapisal
        z wykladowca zrywano kontrakt lub nie dawanoi mu stalego kontraktu. To
        wszystko. Sama zawsze kierowalam sie przy wyborze tymi ocenami. I nigdy, nigdy
        sie nie zawiodlam.
        Zdumialo me Twoje pytanie co ma profesor robic ze smierdzacym studentem. Jak
        to? Nic nie ma robic! ( Co ma robic ekspedientka ze smierdzacym klientem, co ma
        robic lekarz, co ma robic urzedniczka na pozccie...) To nie jest jego czy jej
        sprawa. Jego sprawa jest robic ze studenta wyksztalconego czlowieka.
        A jak ktos sam nie chce studiowac, to zapewniam cie, ze uczelnia ma tyle samo
        do dyspozycji sankcji wobec zlego studenta, niz wobec zlego wykladowcy.

      • Gość: Mała Mi Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.aster.pl 30.05.05, 20:50
        To prawda, że poziom studentów jest coraz niższy i są oni, delikatnie mówiąc,
        coraz mniej zaangażowani w studiowanie. Jednak nie jest prawdą, że dobrze
        oceniają tylko łatwe zajęcia i pobłażliwych wykładowców. Prowadzimy na kilku
        kierunkach zajęcia z trudnego przedmiotu przyrodniczego, sporo studentów nie
        daje sobie rady i nie zalicza ćwiczeń lub nie zdaje egzaminu (na niektórych
        kierunkach do 30-40%). Studenci od kilku lat wypełniają ankiety i zawsze
        oceniają nasze zajęcia oraz wszystkich prowadzących bardzo pozytywnie. Dlatego,
        że pomimo wysokich wymagań, traktujemy ich przyzwoicie i z szacunkiem.
    • Gość: av Re: Studenci oceniają profesorów Co z AM? IP: *.idzik.pl / *.idzik.pl 30.05.05, 11:02
      No dobrze a kiedy na Akademii Medycznej? Tam też są diamenciki chętne do
      nauczania i prawdziwe nogi które trzymają się swoich stołków za wszelką cenę....
    • Gość: mgo Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.chello.pl 30.05.05, 12:49
      U mnie na wydziale otwarcie sami wykładowcy mówią, że te ankiety i tak nic nie
      dają.Nie ma żadnych reakcji ze strony władz wydziału, a za tym idzie brak zmian
      sposobu nauczania wśród wykładowców.
      • Gość: zorientowany najlepsi z najlepszych IP: *.autocom.pl 30.05.05, 15:29
        Bo to nie jest wpisane do prawa takze tego które jest tworzone - prawo o
        szkolnictwie wyższym patrz - nauka-edukacja.p4u.pl/
        Właśnie o to chodzi aby takie ankiety nie miały znaczenia i aby poziom
        eduakcji wyższej był mierzony ilościa figurujących na liście płac prof a nie
        poziomem edukacji ocenianej m.in. przez studentow jak na zachodzie . Gdyby taki
        system u nas wprowadzono wielu prof po prostu by musiało opuscić uczelnie a
        tak maja zagwarantowanych wiele etatow na wielu uczelniach i samoopinie -
        nalepszych z najlepszych
        • Gość: Buba Prawo nie ma z tym nic wspolnego IP: *.in-addr.btopenworld.com 30.05.05, 17:50
          Na mojej amerykanskiej uczelni ankiety pod koniec kazdego kursu wprowadzil
          Student Union, samorzad studentow. Wyniki pozniej byly wywieszane na kazdym
          wydziale. Jesli na dany kurs (t.zw. elective - czyli z tych kursow, a takich
          jest wiekszosc na amerykanskich uczelniaich, ktory sama sobie mozresz wybierac)
          bylo zbyt malo zapisow, uczelnia z takiego wykladowcy rezygnowala.A wykladowcy
          musza uczyc i kursow obowiazkowych i electives.
          Nie wszystko musi miec uregulowanie prawne, Jest jeszcze calekiem spore pole do
          inicjatywy ze strony samych zainteresowanych.
          Pamietam wypadek, kiedy studenci z jednego wydzialu zorganizowali strajk, bo
          mloda wykladowczyni porownala ich do... Pawlika Morozowa! Studenci byli tak
          oburzeni, ze zazadali formalnych przeprosin, na pismie, na tablicy ogloszen.
          Kierownik katedry (jej kochanek) nie zgodzil sie. Strudenci poszli do rektora.
          Babsko przeprosilo, ale na jej nastepny kurs i tak nikt sie nie zapisal, procz
          freshmenow (studentow I roku). Poniewaz miala bardzo malo prac naukowych,
          wyleciala z uczelni po roku. Rok pozniej wylecial kierownik katedry, tlumacz
          Jewtuszenki, poniewaz przeforsowal w senacie uczelni nadanie Jewtuszence
          doktoratu honoris causa, z nikim sie nie konsultujac. Na uroczystosci
          przyznania doktoratu, strudenci oraz wielu wykladowcow gwizdali i przerywali
          temu pajacowi przemowienie. Nazajutrz pisal o tym New York Times.Za
          kompromitacje uczelni prof. Todd wylecial. Na jego miejsce przyszla bardzo
          dobra wykladowczyni bez tytulu profesorskiego, ale z duza iloscia prac
          naukowych i osiagnieciami w nauczaniu. A wszystko przez studentow.
          Amerykanscy studenci podchodza do tych spraw ze smiertelna powaga.I nie musza
          sie podpierac jakims szcegolnym prawem. Wystarczy prawo wolnosci akademickiej.
          • Gość: zorientowany Re: Prawo nie ma z tym nic wspolnego IP: *.autocom.pl 30.05.05, 17:54
            'Wystarczy prawo wolnosci akademickiej.' No wlasnie a takiego prawa w Polsce
            nie ma. Prawo ma wiele wspólnego z ocenianiem wykladowcow bo bez prawa to nie
            jest mozliwe w praktyce. W Polsce oceniac może tylko pewna klika i to tak jak
            ma ochote - nie musi uzasadniac swoich ocen

    • Gość: rakoon Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 30.05.05, 17:42
      w SGH juz od 8 m-cy dziala studencki portal oceny kadry dydaktycznej Proferencje

      www.sgh.waw.pl/proferencje/

      z uslug serwisu skorzystalo juz ponad 31 tys osob. szkoda ze autor tego nie
      zauwazyl.
    • Gość: asystent Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 20:57
      Najlepszych ......, czyli tych fajnych wesolkow, poblazliwych, niewymagajacych
      itp. Znam wybitnych specjalistow o miedzynarodowej slawie, ktorzy otrzymuja
      slabe oceny studentow. Powod? Nie zachowuja sie wobec nich jak na raklamie pasty
      do zebow. Chcecie miec jak w Stanach? To placcie za studia, a ja chetnie sie
      pousmiecham za amerykanskie pobory. A tu niestety Polska, nie Ameryka. Zyj za
      1.300pln, pisz doktorat, publikuj, nauczaj, przygotowuj testy, egzaminy,
      sprawdzaj je, miej czas dla kazdego studenta (bo nie daj Boze, ktorys poczyje
      sie urazony).... Ale i tak lubie swoja prace
      I wiecie co? Kiedys student w ankiecie napisal mi ze szpanuje komorka! Co wy na to?
      • Gość: Buba Re: Przestan sie nad soba rozzalac IP: *.in-addr.btopenworld.com 31.05.05, 00:16
        Miedzynarodowi specjalisci nie musza bynajmniej byc dobrymi nauczycieciali
        akademickimi.
        Ton twojego listu, asystencie, tez nie wskazuje, ze jestes nadzwyczajny. Bo
        uwazasz, ze twoi studenci to przekupni debile. Moze byc ci sie przydalo troche
        oglady z reklamy pasty do zebow.
        Nie imputuj tez, ze wszystkie uczelnie amerykanskie sa platne. Wiekszosc to
        uczelnie stanowe lub miejskie, tak jak ta na ktorej studiowalam, i ona byla
        bezplatna. Ale nawet na uczelniaich platnych wielu studentopw nie placi bo ma
        stypendia. Dobrzy studenci je maja.
        Przestan sie rozzalac nad soba - jestes na uczelni to do twoich OBOWIAZKOW
        na;ezy pisac prace, publikowac, przygotowywac testy, egazminowac i owszem -
        miec czas dla kazdego studenta.
        I dziekuj Bogu, ze nie jestes w Ameryce, bo bysmy ci tam dali taki wycisk, ze
        naprawde mialbys nad czym sie rozzalac. A jak uwazasz, ze za malo zarabiasz,
        to wylacz komorke. Telefon stacjonarny duzo taniej wychodzi.
        • Gość: asystent Re: Przestan sie nad soba rozzalac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 07:22
          Buba masz iloraz inteligencji swini! To chyba dlatego nie studiujesz w Polsce, o
          ile w ogole. Za wysoki poziom. Bujaj sie ty " u nas w Ameryce"! Szoruj tam gary
          i nie oceniaj poziomu innych, zwlaszcza polskich, wykladowcow!
          • Gość: Buba No, widzisz, chlopcze. A nie mowilam, ze sie nie IP: *.in-addr.btopenworld.com 31.05.05, 08:45
            nadajesz! "U nas w Ameryce" nie mialbys szans. Szorowalbys gary, rozczulajac
            sie nad soba: przeciez jestem magistrem! To bardzo wybitny tytul naukowy....
          • jhbsk Re: Przestan sie nad soba rozzalac 31.05.05, 11:02
            Zazdrość kłuje "asystencie".
          • Gość: anka-anka Re: Przestan sie nad soba rozzalac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 23:59
            gdybym byla twoja studentka i tak bys sie do mnie odezwal dostalbys zwyczajnie
            w twarz. gdybym byla twoja wspolpracownica dostalbys w twarz dwa razy: za
            chamstwo i za wystawianie zlego swiadectwa mlodszej kadrze uczelni. a gdybym
            byla profesorka dostalbys juz tylko wymowienie, bo wyzsze wyksztalcenie
            zobowiazuje.
    • Gość: Archie Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.aster.pl 31.05.05, 00:13
      ... i niech oceniają ... konsekwencje łatwe do przewidzenia: profesorowie będą
      się im próbowali przypodobac, aby dostać wyższe oceny i aby mieć lepszą pozycje
      w oczach dziekana i rektora, a więc obniżą wymagania ... poziom nauczania sie
      obniży, ale za to "efektywność" studiów wzrośnie ... początkowo wszyscy będą
      zadowoleni, poza profesorami - "twardzielami" i "tradycjonalistami", których
      ten system powoli wyeliminuje ... juz wkrótce najmniej zadowoleni okażą się
      studenci - absolwenci, którzy "dostaną po łbie" od wymagających pracodawców,
      którym będą mogli "wystawiać oceny", już tylko w domowym zaciszu ...
      Pozwodzenia !
      Archie
      • Gość: anka-anka Re: Studenci oceniają profesorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 00:05
        nieprawda! wykladowca, ktory nie potrafi niczego przekazac nigdy nie zasluzy na
        wysoka ocene. wiekszosc studentow placi za zajecia (wszak wiecej jest studentow
        wieczorowych i zaocznych niz dziennych, nie mowiac o uczelniach prywatnych) i
        nie po to wydaja ciezka kase zeby przelezakowac weekend lub wieczory w auli
        tylko by sie czegos nauczyc! wlasnie dlatego, ze wiedza jak wyglada rynek pracy
        juz teraz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka