andrzej_b2
22.08.05, 09:14
Przeczytałem piątkowy artykuł p. J. Majewskiego ze smutkiem, stawiając sobie
pytanie dlaczego Chłodna pozostała ulicą senną i pełną dziwnych kontrastów?
Dziś, w pełnym słowa znaczeniu na swą nazwę zasługuje, poprzez nawiązanie do
stanu z końca w. XVIII, kiedy hulały nią tylko chłodne wiatry wschodnie.
Szczególnie strona nieparzysta robi takie wrażenie, gdzie z gęstego,
przedwojennego skupiska domów została tylko jedna oficyna (Chłodna 7). Na
całym ciągu od IV Oddz. Straży aż do Żelaznej powstały dwa budynki typu
bunkrowego i jeden monstrualny wieżowiec. A przecież zarówno Chłodna, jak i
jej naturalne przedłużenie Elektoralna, zostały mniej więcej w jednakowym
stopniu zniszczone, a później objęte planem rozbiórki, jednak Elektoralna
miała więcej szczęścia. Powstała nowa zabudowa, wprawdzie niewiele
przypominająca dawną, ale nie ma tu przynajmniej wolnych przestrzeni, które
robią jak najgorsze wrażenie. Myślę, że już niebawem cała powojenna
architektura Elektoralnej zostanie uznana za zabytkową, o ile wcześniej nie
rozpadnie się. Jest rzeczą zastanawiającą, dlaczego pozostawiono na Chłodnej
całe połacie wolnej przestrzeni, bez żadnej koncepcji zagospodarowania?
Szukając odpowiedzi, wysuwam pewną, może karkołomna, tezę ale myślę, że w
jakimś stopniu uzasadnioną. Jestem bowiem świeżo po lekturze książki A.
Barańskiego „Główny Urząd Miar na Elektoralnej” (W-wa 1994), gdzie Autor w
rozdziale „Bitwa o ruiny” opisuje ofiarne zaangażowanie pracowników
instytucji w odbudowę historycznego gmachu. Oni to już w końcu stycznia 1945
r. przybyli na gruzowisko przy Elektoralnej 2 i samorzutnie, jako pierwsi,
nie czekając decyzji władz, przystąpili do odbudowy. Robili to nie oczekując
na uposażenie, polecenia, nakazy. Zanim przyszły oficjalne decyzje, prace
budowlane i organizacyjne były już na tyle zaawansowane, że uzyskanie prawa
Urzędu do posesji: Elektoralna 2, 4, 6 i Orla 2 stanowiło tylko formalność,
przypieczętowując wolę społeczną odbudowy. Na pewno w zbiorowisku oddanych
ludzi było łatwiej o mobilizację.
Zatriumfowała metoda faktów dokonanych, której konsekwencją była odbudowa
całego ciągu parzystego ulicy od pl. Bankowego do Solnej (JPII), a potem i
nieparzystego, zapewne by nie tworzyć architektonicznego dysonansu. W ten
sposób Elektoralna znalazła się w lepszym położeniu niż Chłodna. Gdyby na
Chłodnej sprawy wzięli w swe ręce nie pojedynczy właściciele, lecz większe
zbiorowisko ludzkie, mogłaby być ulica uratowana. No tak, łatwo dziś mówić,
ale trzeba pamiętać, że odbudowa odcinka Pl. Bankowy – Orla była podjęta ze
świadomością tworzenia miejsc pracy dla siebie i stworzenia własnego dachu
nad głową. Taka była mentalność ówczesnych pracowników Urzędu. Na Chłodnej
podobnej woli społecznej zabrakło, gdyż domy miały prywatnych właścicieli,
trudno więc było oczekiwać w tych warunkach społecznego entuzjazmu.
Została głęboka rana w sercu miasta i w naszych sercach.:-(
Pozdrawiam