Gość: gosia
IP: *.acn.waw.pl
11.09.05, 20:40
... czyli o ile mnie pamięć nie myli "klub przyjaciół Serbii i Czarnogóry".
Knajpa taka :)
Dziś ok 16.00 wybraliśmy się w to miejsce na - jak sądziłam - obiad.
Pani kelnerka podeszła do naszego stolika, wręczyła karty i z uśmiechem
zapytała - to może się państwo czegoś napiją?
Zamówiliśmy piwo - i studiujemy karty. Po dziesięciu minutach podchodzi miła
kelnerka z piwem i informuje: ale chciałam uprzedzić, że dziś kuchnia
zamknięta.
Jak się wkurzyliśmy - po kiego ... daje nam karty, jeśli nic nie można
zamówić.
Miła pani odrzekała, że sądziła, że może chcemy jajkiegoś drinka!
Do piwa może? Poczuliśmy się naciągnięci. Przecież nie zamówilibyśmy piwa w
tym lokalu, jeśli nie byłoby perspektyw na jedzenie!
Nie polecam miejsca - brudne obrusy, ciemno, muzyka głośna i głównie disco.
I super kompetencja pani kelnerki. Brrr...
Wyszliśmy źli i głodni. Na szcześćie wieczór okazał się bardzo udany w innym
miejscu - ciekawe, czy zgadniecie, gdzie.
Dobre jedzenie,miła obsługa, mały lokal w śródmieściu i... brak ziemniaków :)