eela
30.09.02, 08:24
Jechałam wczoraj dwójką. Przy Placu Narutowicza wsiadała starsza kobieta.
Niestety, nie zdążyła. Motorniczy przyciął jej rękę drzwiami, ona zaś została
na przystanku. Drzwi nie były całkowicie zamknięte, więc nie mógł ruszyć.
Wysiadł, żeby zobaczyć, co się dzieje, tak jakby nie miał bocznego lusterka.
Otworzył drzwi, pasazerowie zwrócili mu uwage, zeby lepiej sie rozgladał. I
wiecie co zrobił motorniczy? Obraził się i powiedział, ze ta poszkodowana
kobieta, i mężczyzna zwracający najgłośniej uwagę mają wysiąść, bo on dalej
nie pojedzie. I tak się stało. W końcu te dwie osoby, zeby nie utrudniac
życia innym wysiadły, ale spisały numery tramwaju.