fima
16.11.05, 13:33
Pytanie o adres przedwojennej ambasady brytyjskiej przypomniało mi jej
rozebrane ogrodzenie.
Sądzę, że warto rozwinąć ten temat, na początek cytat:
"Przy okazji porządkowania Nowego Światu warto przypomnieć o tym, że pałacyk
Branickich miał od ulicy ogrodzenie, bezmyślnie i niepotrzebnie wyburzone,
chyba w latach 70/80: żeliwne, na murowanym cokole. Trudno zrozumieć ten
czyn, ogrodzenie nie zwężało chodnika a podwórzec pałacyku zamienił się w
parking i łóżkowy bazarek. Ogrodzenie koniecznie należy przywrócić!
Nawiasem mówiąc, wiele takich obiektów małej architektury, jak rozmaite murki
dzielące posesje, ozdobne metaloplastyczne ogrodzenia a także
charakterystyczne niskie płotki chroniące trawniki i kwietniki rozmaite
administracje niszczyły tylko dlatego, żeby nie mieć kłopotu z ich
konserwacją".
Do tej listy warto dodać ogrodzenia gazonów w podwórkach-studniach,
ogrodzenia przed cofniętą nieco od chodnika fasadą domu - nie wspominając już
o ogrodzeniach ogrodów Saskiego i Krasińskich, ale to już wielka architektura.
Ślady tych ściętych palnikami ogrodzeń do dziś są widoczne na zachowanych do
dziś murkach i krawężnikach.
Zachęcam Koleżanki i Kolegów do ich odnajdywania, zgłaszania tu i orędowania
na rzecz odtworzenia. Proszę zwrócić uwagę na jeden z niewielu dobrych
przykładów, jakim jest odtworzenie ogrodzenia trawników okalających zbór
ewangelicki na pl. Małachowskiego. Proszę zajrzeć na podwórka ulicy
Wileńskiej, gdzie zachowały się jeszcze całe balustrady gazonów lub ich
fragmenty.
Sądzę, że stosunkowo niewielkim kosztem (i rozłożonym w czasie) można
przywrócić ulicom i placom Warszawy tę niedocenianą część jej dawnego uroku,
którą dziś możemy podziwiać tylko na dawnych pocztówkach.
No, ale do tego potrzebna Wasza dociekliwość i zapał do poruszania sumień
urzędników...