Dodaj do ulubionych

Kapcie w Dąbrowskim

IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.10.02, 22:42
Przeżyłem dzisiaj niezwykłą historię. Jestem uczestnikiem kursów języka
włoskiego organizowanych przez Włoski Instytut Kultury, kursy odbywają się w
Liceum Ogólnokształcącym im. J. Dąbrowskiego przy Świętokrzyskiej. Przez
pierwsze dwa tygodnie zajęć nic nie zaburzało mojej nauki języka Dantego
jednak wydarzenia dzisiejszego popołudnia kompletnie zburzyły
sródziemnomorską sielankę. Zaraz po wejściu na teren L.O. powitał mnie bardzo
charakterystyczny głos ochroniarza z równie charakterystycznym pytaniem: "A
kolega dokąd?" "Na zajęcia" odpowiedziałem grzecznie i ruszyłem w kierunku
sali. "Chwyleczkę" rzucił ochroniarz podnosząc się ze swojego krzesełka, "a
kapcie są?" zapytał. Kompletnie zbaraniałem. Nie jestem specjalnie wiekowym
jegomościem ale czasy licealnych walk o zmiany butów na tzw. "cichobiegi" mam
już za sobą i szczerze mówiąc byłem przekonany, że już nikt nigdy nie będzie
mnie wypytywał o to czy mam ze sobą słynny ortalionowy worek z wyhaftowanymi
przez mamę inicjałami (to, że niekiedy - gdy odwiedzam kogoś w domu - każe mi
się zdejmować buty i siedzieć w skarpetkach już mnie specjalnie nie
bulwersuje - choć też nie jest łatwo). Po otrząśnięciu się ze zbaranienia
rezolutnie zapytałem: "Jakie kapcie?". "No na zmianę kapcie, ma pan czy pan
nie ma? Jak pan nie ma to proszę bardzo tu jest komplet ochraniaczy...
złotóweczka się należy" O ile przy poprzedniej wypowiedzi pana porządkowego
zbaraniałem to przy tej byłem już kompletnie wyprowadzony z równowagi.
Szkoła, która wynajmuje sale różnym firmom i instytucjom - i bierze za to
grubą kasę - wyciąga jeszcze ode mnie pieniądze za ochraniacze (na marginesie
te same ochraniacze w szpitalu Czerniakowskim kosztują 50 gr.). Czy nie jest
tak, że psim obowiązkiem szkoły jest za otrzymane, min. od Instytutu,
pieniądze wynająć kogoś kto obskoczy te dwa piętra z miotłą i posprząta to co
jest do posprzątania? Podzieliłem się swoimi refleksjami z panem porządkowym
co on skwitował krótko, że to nie jego sprawa bo takie jest rozporządzenie
dyrekcji liceum. Przyznałem mu rację i w ochraniaczach za 1 zł poszedłem
wściekły na zajęcia. Nawet magia włoskiego języka nie była w stanie
przywrócić mi spokoju ducha. Ciekawe czy gdy odwiedza się dyrektora w jego
gabinecie pełnym palm, paproci, pucharów i meblościanek wita nas on w
gustownych laczkach (model Łukaszenka) i życzliwym polskim: "zdejmijcie buty
kolego"...
Obserwuj wątek
    • odioso Re: Kapcie w Dąbrowskim 23.10.02, 15:07
      Witam:-)))
      To normalne w warszawskich liceach!!!!!!
      W zeszlym roku tego nie bylo, mimo iz zajecia tez odbywaly sie w szkole.
      Co do ceny to tez normalka,ze w szpitalach sa tansze.

      A polecam jedna metode..niech pan je zalozy wchodzac na gore...i po wejsciu na
      pietro radze je zdjac w przeciwnym razie, bedzie pan musial je czesto
      kupowac...lub...wystarczy isc do sklepu, wziasc 2 torebki i je zalozyc na buty -
      nie powinni sie czepiac!

      pozdrawiam
      • Gość: paputek Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: 213.77.91.* 23.10.02, 15:27
        hm...a czy w umowie, jaką zawarłeś z instytucją językową masz napisane, że
        zobowiązujesz się do poniesienia dodatkowych kosztów z tytułu zmiany kapci ?

        No i można jeszcze wynaleźć skądś takie WIELKIE papciochy nr 50, jakie
        trzeba było [a tu i ówdzie jeszcze trzeba] zakładać w muzeach, założyć je
        na buty i majestatycznie pożeglować wypastowanym pewnie na błysk korytarzem...
        Uwaga na schody ;-D

        pozdrawiam,
        p.
    • Gość: trollbk Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: *.polcard.com.pl 23.10.02, 15:59
      Ciekawe dlaczego na wyższych uczelniach i biurach nikt nie egzekwuje zmiany
      kapci. Ten uciążliwy zwyczaj, moim zdaniem z poprzedniej szczęśliwie minionej
      epoki zachował się tylko w szkołach i szpitalach oraz gdzie niegdzie w muzeach.
      Czy naprawdę tak ogromnym kosztem jest obskoczenie ze szmatą korytarzy lub
      położenie skutecznych wycieraczek przy wejściu?
    • Gość: fragola Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: proxy / 208.163.105.* 23.10.02, 17:04
      Jako była uczennica tego liceum pamiętam doskonale panujące tam zasady co do
      zmiany obuwia - panujacy tam za moich czasów poniekąd sympatyczny dyr. Borucki
      spotany na korytzrzy lub przyjmujący w swoim gabinecie (tak - pełnym pucharów!)
      zawsze patrzył najpierw na buty - czy są oczywiście zmienione. To samo
      dotyczyło uczniów z włoskiej szkoły krórzy przyjechali do nas na wymianę - ha
      ha - byli bardzo zdziwieni :-)))Na szczeście odwiedzających szkołę dorosłych to
      nie dotyczyło. Potem, już jako studentka odwiedziłam dawne mury - spotkałam p.
      dyrektora - i on oczywiście spojrzał mi na stopy - nie mogłam się powstrzymać
      od usmiechu - oczywiście żadnych kapci nie miałam -on mi nic nie powiedział -
      ale ten wzrok !!!. Od tego czasu minęły już 3 latka i widzę że restrykcje rosną-
      faktycznie jak dawno temu w muzeach - uważam to oczywiście za przesade.
      Pozdrawiam cię serdecznie - i nie zniechęcaj się do włoskiego - ja kocham i
      pogłębiam ten język do dziś.
      • Gość: Mela Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: proxy / *.chello.pl 23.10.02, 18:13
        Ja rowniez wypowiem sie jak dawna uczennica z czasow niezapomnianego dyrektora
        Boruckiego. Obuwie na zmiane bylo chyba podstwa uczeszczania do tego przybytku
        i to wylacznie na kapcie na bialej podeszwie. Pozwole sobie przytoczyc
        anegdotki na ten temat, moze aktualnie zmieniajacy obuwie zaprzestana walki, bo
        sadze, ze jest ona bezskuteczna.
        1.mloda nauczyciekla angielskiego, ktora w zime ubrana w kolorowa kurtke i
        czapke probowala wejsc na gore z pominieciem szatni zostala brutalnie
        zatrzymana przez woznego i oddelegowana do szatni celem zmiany obuwia. Udalo
        jej sie wytlumaczyc ze ona tu uczy...

        2. jako ze malo dziewczynek mialo ochote biegac po szkole w gumowych i
        nieladnych trampkach wymyslilysmy sobie jako obuwie zastepcze sandalki Scholla.
        Czyste, zdrowe i zmieniane. Bylysmy rowniez sciagane przez woznego i wzywane na
        rozmowy do dyrektora, poniewaz sandalki te nie byly na bialej podeszwie. Biala
        podeszwa miala zapewnic nierysowanie pieknej posadzki, jednak argument ze owe
        sandalki niczego nie porysuja bo nie rysuja z zasady nie dzialal. ja i tak w
        takich chodzilam:)

        3. Juz pa maturze poszlysmy z kolezanka oddac obiegowki do biblioteki na
        pietrze. Klucze do szafek juz zdalysmy, przyszlysmy w cywilu, bylo lato,
        cieplo, sucho. Jako swiezoupieczone absolwentki pewnie pomaszerowalysmy na
        gore, ale zatrzymal nas wozny i zaczely sie rozmowy o obuwiu. Zmnienic nie
        moglysmy, bo juz nie bylo na co, a wejsc nam nie pozwolili, nawet po zapytaniu
        w sekretariacie. Musialaysmy z parteru wawolac nauczycielke, ktora wchodzila po
        schodach i pofatygowac ja z naszymi obiegowkami:)

        Myslalam, ze zmiana kapci to jakas prywatna obsesja Boruckiego na punkcie
        podlogi, ale widze ze po zmnianie dyrekcji jest coraz gorzej. Z perspektywy
        czasu musze jednak przyznac, ze szkola byla naprawde czytsa. Jak poszlam na UW
        mialam ciagle wrqzenie, ze sie do czegos przykleje.

        Pozdrawiam
        • Gość: Dziunia Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: *.chello.pl 23.10.02, 22:03
          Witam!
          ja obecnie uczę się w tej szkole i fakt faktem wymagane jest zmienne obuwie.
          Ale jak widzę nastał postęp gdyż wolno nam poruszać się po szkole w sandałach
          np. Sholla :) Ale czysto i przejmnie jest co trzeba tej szkole przyznać!
          Pozdrawiam Was serdecznie!
          ANIA
    • moniczka_ Re: Kapcie w Dąbrowskim 23.10.02, 22:18
      W Dąbrowskim niedawno zrobili nową podłogę i woźny ma zakaz wpuszczania ludzi w
      butach z dworza. Mnie tez nie chcieli wpuścić kiedyś jak przyszłam po
      kolezankę. Ale ludzi dorosłych na kursy powinni wpuszczać, bo przecież za to
      płacą a jak nie to niech nie oraganizują żadnych kursów.
      • chaladia Re: Kapcie w Dąbrowskim 30.10.02, 21:40
        Ciekaw jestem, czy ksiądz katecheta zmienia buty na pepegi z białą podeszwą.
        Czy możesz to wyjaśnić?
        A co robi cieć w przypadku wizyty np. policji? Jakoś sobie nie mogę wyobrazić
        policjanta zmieniającego służbowe buciory na kapcie...
    • Gość: pomarańczowy sierż Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.10.02, 16:16
      oto i ja zapisałem się na kurs języka włoskiego, który to kurs odbywa sie w
      L.O. Im. J.H. Dabrowskiego. Jak się nietrdno domysleć i ja zostałem przez
      ochroniarza zaskoczony tymi workami na buty. Tylko właśnie jedna rzecz mnie
      mocno dziwi - otóż nie sądzę, żeby nauczyciele mieli obowiązek zakładania tych
      śmiesznych doprawdy woreczków na buty. Czyżby wychodzono z założenia, że ktoś,
      kto uczy mniej brudzi?
      No cóż taka niebieska rzeczywistość w Dąbroszczaku. Kiedyś szarą rzeczywistość
      PRLu rozjaśniały akcje pomarańczowej alternatywy. Wrocław został zamalowany
      przez pomarańczowego Majora (Fydrycha) i jego współpracowników krasnoludkami.
      Może należy wymalować także tę szkołę pomarańczowymi krasnoludkami - w
      niebieskich ochraniaczach na bucikach....
      • radzio_pl Re: Kapcie w Dąbrowskim 30.10.02, 16:50
        Tu nie chodzi o Jana Henryka Dąbrowskiego a o Jarosława!!! :-)

        Z tego co tu przeczytałem to wnioskuję muszę mieć jakiś układ z ochroniarzami,
        bo mnie wpuszczają w normalnych butach kiedy przychodzę w odwiedziny...
        Ostatnio ten młodszy wpuścił mnie nawet bez wpisywania się w książkę gości :-)

        Prawdą jest, że pod 'dowództwem' dyr. Madeja polityka dotycząca m.in. obuwia
        zaostrzyła się... jak zresztą wiele innych rzeczy... Jak to dobrze, że już nie
        jestem uczniem tej szkoły... :-)

        Pozdrawiam!
        Radek
    • spinkaa Czy warto do Dąbrowskiego? 30.10.02, 21:00
      Czytam o tych kapciach i mysle sobie - za moich szkolnych czasow tez ganiali za
      niezmienianie obuwia. Jakos to przezylismy, a nawet wspominamy po latach z
      sentymentem wicedyrektorkę, zwaną "kapciówą" (to nie był Dąbrowski, ale bardzo
      blisko). I właściwie nic nikomu nie ubyło przez te kapcie. Podobnie jak przez
      obowiązek noszenia na rękawach tarczy szkolnej (to moga pamietac tylko nieco
      starsi uczniowie).
      Rozumiem jednak wasze dzisiejsze oburzenie - dorosli ludzie sa powazni,
      szczególnie w butach, a gdy kapcie im sie każe niespodziewanie nakładać, toż to
      niemal Gombrowicz z tego wychodzi...
      A tak przy okazji - jaka dzis jest ta szkoła? Mam powazny zamiar namawiac córkę
      do składania tamże papierów, po szczęśliwym (tak mysle) zakończeniu trzeciej
      gimnazjalnej. Czy mam racje, czy nie warto?
      Pozdrawiam
      spinkaa
    • chaladia Re: Kapcie w Dąbrowskim 31.10.02, 08:49
      Słuchajcie, trzeba spojrzeć na to z innej strony.
      Niezbyt bogata szkoła wynajmuje sale na kursy języka. Poprawi sobie w ten
      sposób budżet.
      Kurs też ma ograniczenia finansowe, więc nie chce wydać za dużo na salę.
      Trzeba więc jakoś rozwiązać problem nie-sprzątania podłóg po kursie. Wymyślono
      kapcie. To jeszcze nie takie poświęcenie, nosić kapcie. Alternatywą byłoby
      wpuszczanie wszystkich w butach "z ulicy" i zapłacenie sprzątaczce za mycie
      podłogi przed lekcjami - co najmniej 20 zł za jeden raz (w godzinę nie umyje i
      nie zapastuje). Ma ktoś ochotę na podwyższenie opłaty o 2 zł/lekcję?
      • spinkaa Re: Kapcie w Dąbrowskim 31.10.02, 08:57
        Chaladia - jaki mądry czlowiek z Ciebie:))))
      • Gość: pomarańcz.kapral Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: proxy / *.pwn.com.pl 31.10.02, 10:55
        chaladia napisał:

        > Niezbyt bogata szkoła wynajmuje sale na kursy języka. Poprawi sobie w ten
        > sposób budżet.
        > Kurs też ma ograniczenia finansowe, więc nie chce wydać za dużo na salę.
        > Trzeba więc jakoś rozwiązać problem nie-sprzątania podłóg po kursie.
        Wymyślono
        > kapcie.

        Zastanawia mnie, dlaczego takiego problemu nie miał z zeszłym roku Staszic, w
        którym odbywały się te same kursy w tej samej cenie. Czyżby zdrożały usługi
        sprzątaczek?
        Chyba wyciągnę juniorki i będę przychodzić na zajęcia z workiem jak za dawnych
        lat.
        P.K.
        • spinkaa Re: Kapcie w Dąbrowskim 31.10.02, 13:38
          Odmłodzisz sie dzięki temu:)))
      • Gość: kpt. też orange Re: Kapcie w Dąbrowskim IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 31.10.02, 15:02
        Cahladio - nauczyciele wchodzą bez rtych kapciochów! Czy oni nie brudzą? Wszak
        i tak trzeba sprzątaczkę do czyszczenia korytarzy zatrudnić. Zresztą jakaś
        dziwna ta Twoja ekonomia.
        Sprzątaczka zarabiająca 20 zł za godzinę? (Ile za godzinę zarabia nauczyciel?)
        Ale niech juz będzie 20. 20 osób to mniej więcej tyle ile jest w 2 grupach. A
        grup włoskiego jest znacznie wiecej niz dwie. jednego dnia jest ich ponad 30!
        Wychodzi więc dopłaty nie 2 zł za lekcję, a 1 zł za 15 lekcji. To znaczy - 2
        złote na semestr - czyli tyle samo, albo i mniej, niż wydam na te kapciuchy.
        Wszak one sie zużywają i po 10 zajęciach bedzie trzeba nabyć nowe...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka