Gość: Niech
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
21.12.02, 17:42
Przez dwie godziny chodzilem ulicami Krucza, Wilcza, Mokotowska, Nowogrodzka
i sasiednimi. O godz. 15 jakies 80% sklepow byla zamknieta. Na ulicach bylo
niewielu ludzi, minalem po drodze jakies 20 knajp, w niektorych byli nawet
klienci (w Krakowie na analogicznym odcinku minalbym 150). Prezentow nie
kupilem, w tych otwartych sklepach nie bylo nic oryginalnego. Mam wrazenie,
ze zycie miasta przenioslo sie do hipermarketow. Straszna prowincja!