Dodaj do ulubionych

Starówka ma się bawić

18.04.06, 19:22
Stare Miasto musi tętnić życiem także nocą. Dlatego letnie ogródki powinny
działać dłużej, nawet do rana – to nowy pomysł miasta.

Zatłoczone ogródki letnie rozbrzmiewające do bladego świtu śmiechem gości, a
to wszystko pod oknami wyrozumiałych mieszkańców – taką wizję życia nocnego na
Starówce kreślą urzędnicy

– Ogródki letnie na Starym i Nowym Mieście, podobnie jak sklepy z pamiątkami,
powinny być czynne do późnej nocy. Nie może być tak, że najbardziej
reprezentacyjna część stolicy w sezonie zamiera tuż po godz. 22 – mówi Tadeusz
Deszkiewicz, dyrektor stołecznego biura promocji miasta.

Życie jak w Madrycie

Deszkiewicz zapowiada, że jego biuro przeprowadzi kampanię informacyjna. Jej
cel to przekonanie mieszkańców Starówki i restauratorów do tego, że interesy
obu stron można pogodzić. W ogródkach pojawią się też tabliczki i ulotki
apelujące do mieszkańców o wyrozumiałość, a do bywalców o spokojne zachowanie.

– Nie chodzi o urządzanie głośnych imprez. Raczej o to, by na wymarłej
Starówce w ogóle zaczęło się coś dziać – opowiada Deszkiewicz, który był
ostatnio na targach inwestycyjnych w Madrycie. Zachwyciło go, że tamtejsze
centrum tętni życiem do rana. Na Starówce ma być tak, jak w Madrycie.

Zmiana frontu

Taka postawa stołecznych urzędników to zwrot o 180 stopni. Trzy lata temu Lech
Kaczyński, ówczesny prezydent miasta, ograniczył liczbę koncertów na placu
Zamkowym. Był też pomysł, by ogródki letnie były czynne nie dłużej niż do
godz. 22. Przepis nie wszedł w życie, ale wielu restauratorów na wszelki
wypadek dostosowało się do tych wytycznych. Zaś mieszkańcy Starego Miasta
skwapliwie korzystali ze swojego prawa do ciszy nocnej. Gdy dochodziło do
zakłócenia porządku, wzywali straż miejską. W rezultacie szereg restauratorów
ma teraz sprawy w sądzie grodzkim. Niekiedy mandaty płacą nawet bywalcy ogródków.

– Wystarczy, że ktoś za głośno się śmieje – opowiada Lidia Kowalska, która
prowadzi piwiarnię U Pana Michała przy ul. Freta (po długotrwałych
pertraktacjach z mieszkańcami wywalczyła zgodę, by jej ogródek był czynny do
godz. 23).

– Prezydent Kaczyński zbytnio uległ mieszkańcom Starówki. Czas z tym skończyć
– ocenia Tadeusz Deszkiewicz. – To, że ktoś się głośno śmieje z dowcipu czy po
prostu dobrze bawi, to coś innego niż wszczynanie burdy czy rozróby. Te
sytuacje trzeba rozróżniać i inaczej traktować – przekonuje urzędnik i
zapowiada, że porozmawia na ten temat ze strażą miejską i policją, a swoim
pomysłem zainteresuje Mirosława Kochalskiego, p.o. prezydenta miasta.

Ludzie chcą się bawić

Restauratorzy do pomysłu podchodzą sceptycznie. Od lat próbują dogadać się ze
wspólnotami, ale nie bardzo im to wychodzi.

– Zamykam ogródek dość późno, bo o północy. Jeśli dostanę od miasta tabliczki
adresowane do gości i mieszkańców, to je wywieszę na każdym rogu ogródka. No i
będę później zamykał lokal, bo klientów na pewno nie zabraknie. Ludzie chcą
się bawić – zapowiada Andrzej Szymański, który prowadzi Helikon Jazz Cafe. –
Może wreszcie miasto zrozumiało, że prowadzi politykę, która odstrasza
turystów, przez co Warszawa traci ogromne pieniądze.

– Same tabliczki nie pomogą – ocenia Lidia Kowalska. – Obawiam się też, że
urzędnicy wkrótce stwierdzą, że skoro wydłużyły nam się godziny otwarcia, to
powinniśmy płacić wyższy czynsz. Nie wierzę w dobrą wolę urzędników.
/ŻW/
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Starówka ma się bawić 18.04.06, 20:30
      Do "bialego rana" to przesada ale do 2-ej jak najbardziej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka