Dodaj do ulubionych

"Przyzwoici" generałgubernatorowie

01.05.06, 19:56
Rocznice krwawych zamachów na generałgubernatorów warszawskich i wysokich
rangą urzędników reżymu, dokonane rękami polskiej lewicy (o czym było w kilku
wątkach), inspirują mnie do przypomnienia także sylwetek „przyzwoitych” Rosjan.
Przyjął się pewien stereotyp, że jedynie prez. Starynkiewicz zasługuje na
wdzięczną pamięć Warszawian, ale okazuje się, że listę carskich urzędników
można byłoby poszerzyć. Myślę, że do godnych upamiętnienia postaci zaliczyć
można gen. Albedyńskiego i ks. Imeretyńskiego (znanego u Rosjan pod nazwiskiem
Bagration). Temat niepopularny, więc warto uzasadnić przyczynę jego wywołania.
Gen. Piotr Albedyński zarządca Warszawy w latach 1880-83, wcześniej pełnił ten
sam urząd w Kownie, Grodnie i Wilnie. Miał wyjątkową cechę, podobnie jak
Starynkiewicz nie wyróżniał Rosjan. Zarówno ich, jak i Polaków traktował wg
zalet i wartości pracy, a nie ze względu na pochodzenie, czy narodowość.
Życzliwy i przychylny dla ludzi, znajdował czas dla wszystkich. Nie miał nic w
sobie z okrucieństwa Paskiewicza, Hurki czy Berga. Albedyński usiłował
naprawić wszystko to, co w stosunkach polsko-rosyjskich było złe.
Aleksander Imertyński Bagration, książę gruziński, był generałgubernatorem
Warszawy w latach (1897-1901). Poliglota, kulturalny i obdarzony łagodnym
usposobieniem. Warszawa zawdzięcza mu wydanie zgody na wzniesienie pomnika
Mickiewicza. Powołał komisję ds. uregulowania brzegów Wisły i wytyczenia
bulwarów oraz dróg prowadzących na Powiśle, na przyszły wiadukt i III Most. Na
jego polecenie po raz pierwszy w dziejach miasta iluminowano Zamek Warszawski.
Albedński mimo swych zalet, był człowiekiem bezwolnym i podejmowanie wszelkich
decyzji przychodziło mu z wielkim trudem. Wiele można byłoby wytknąć także
Imeretyńskiemu niepopularnych decyzji, np. wprowadzenie obowiązku sporządzania
faktur w jęz. rosyjskim, kary za brak licencji na nauczanie jęz. polskiego
oraz zrusyfikowanie wszystkich napisów i szyldów. Oczywiście wpisywali się oni
w ponury, carski system rusyfikacji i trudno mówić o wyraźnych ich propolskich
sympatiach, a tym bardziej stawiać pomniki. Warto jednak odnotować, że napewno
były to jaśniejsze postaci, dążące do zapomnienia o wszystkim co dzieliło
dotąd obydwa narody.
Niestety w dostępnej mi literaturze znalazłem dość skąpe informacje o
Albedyńskim i Imeretyńskim. Kto mógłby uzupełnić wiadomości o tych postaciach,
poszerzyć listę ich zasług i wad. Ciekawe byłoby też jak oceniają ich sami
Rosjanie?
Pozdrawaim :-)




Obserwuj wątek
    • jurek1987 Re: "Przyzwoici" generałgubernatorowie 01.05.06, 20:00
      Do przyzwoitszych zaliczał się jeszcze chyba hr.Czertkow.
      Ps.Czy pierwszy wymieniony przez Ciebie generał nie nazywał się
      Alberdyński?
      Ja spotkałem się z taką wersją tego nazwiska.

      Pozdrawiam
      • andrzej_b2 Re: "Przyzwoici" generałgubernatorowie 01.05.06, 20:15
        Są dwie wersje obydwu nazwisk Albedyński - Alberdyński, Imeretyński - Imertyński.
        • andrzej_b2 Re: "Przyzwoici" generałgubernatorowie 01.05.06, 21:35
          A coś więcej o Czertkowie?
          • jurek1987 Re: "Przyzwoici" generałgubernatorowie 01.05.06, 21:55
            Jak pisał J.Majewski Czertkow częściej nie bywał w Warszawie niż bywał a zaraz
            po wybuchu rewolucji został zastąpiony przez bezwzględnego Maksymowicza.
            Wynikało to pewnie stąd że nie był odpowiedni do przeprowadzania represji i
            skutecznego przeciwstawienia się rozruchom.
            Według mnie najgorsi byli Kotzebue,Hurko,Maksymowicz i Skałon.
            (który bardziej-tego sam nie wiem)
            Imeretyński i Albedyński zaliczli się do tych lepszych,Szuwałow był jakoś
            bardzo krótko a o Podgornikowie niestety nic nie wiem.

            Pozdrawiam
      • andrzej_b2 Re: "Przyzwoici" generałgubernatorowie 02.05.06, 21:02
        Co do "przyzwoitości" Czetkowa nie bardzo mogę zgodzić się z opinią. Zajrzałem
        dziś do książki K. Beylin: >W Warszawie w latach 1900-1914< W-wa 1972 i to, co
        znalazłem; przytaczam po skrótach:
        Gen. kawalerii Czetkow stanowisko generałgubernatora objął już jako 70 letni
        człowiek. Znany był jako jeden z generałów, którzy żelazną ręką tłumili
        powstanie styczniowe a potem rusyfikowali ziemie polskie. W latach 1868-74 był
        atamanem kozaków, a 1978-81 gubernatorem Kijowa. Warszawa z niepokojem
        oczekiwała przybycia nowego wielkorządcy. Nie spodziewano się po nim niczego
        dobrego. Urzędowanie zaczął od zamknięcia teatru polskiego legalnie
        funkcjonującego, nakazał też aresztowanie wielu warszawskich dziennikarzy,
        których posądzano o sprzyjanie ideom socjalistycznym. Małżonce zarzucano, że
        zaproszenia na bal noworoczny na Zamku do arystokracji polskiej wystosowała w
        jęz. rosyjskim. Nawet konsul francuski w Warszawie w liście do Paryża z 7
        października 1903 r. pisał: ”...Z wielu stron słyszę, że generałgubernator
        Czertkow występuje przeciw liberalnej polityce wobec Polski”. Niezadowolenie
        Polaków z jego rządów robiło złe wrażenie w Petersburgu, podeszły wiek (78 lat),
        ograniczenie umysłu i słabość charakteru, do tego stopnia, że stał się w końcu
        narzędziem w rękach kamaryli dworskiej, zadecydowały o dymisji.
        Pozdrawiam :-)


    • jurek1987 Oberpolicmajstrzy 01.05.06, 22:08
      Skoro jesteśmy już przy gubernatorach warto powiedzieć słowo o
      oberpolicmajstrach warszawskich współodpowiedzialnych za terror w niemniejszym
      stopniu niż generałowie-gubernatorzy.
      Najbardziej znani to Piotr Mejer i Karol Nolken.
      Ten ostatni pochodził z Kurlandii z arystokratycznego rodu von Nolkenów.
      Jego ojciec Stanisław,mimo służby w carskiej armii pozostał patriotą i zachował
      poczucie polskości.Nie da się tego niestety powiedzieć o Karolu...
      A kto dziś pamięta nazwiska innych oberpolicmajstrów przed którymi drżała
      niegdyś cała Warszawa:Lichaczew,Trepow,Buturlin,Klejgels,Gressner,Własow...

      Pozdrawiam!
      • andrzej_b2 Szubrawcy 01.05.06, 22:36
        Jak już jesteśmy przy biografiach tych wszystkich szubrawców to pewnie mało kto
        wie, że G. A. Skałon (de Scalon) pochodził z francuskiej rodziny szlacheckiej,
        która po zniesieniu edyktu nantejskiego, zapewniającego hugenotom prawa
        osiedliła się część w Szwecji, a część w Rosji. Ta linia zrusyfikowała się
        pozostając jednak luteranami. Rosji dała wielu dygnitarzy. Georgij Skałon już w
        okresie generałgubernatora Hurki był w Warszawie oficerem ds. specjalnych
        poruczeń. W 1893 r. otrzymał nominację na generała majora, a w 1900 na generała
        lejtnanta. 28 maja 1905 r. został zastępcą Maksymowicza, a trzy miesiące później
        generałgubernatorem warszawskim. Na tym stanowisku był do 1914 r. Krwawo tłumił
        rewolucję 1905 r., zapisał się jako zwolennik najostrzejszych represji, m.in.
        skazywania na śmierć bez sądu!
        Pozdrawiam :-(
        • andrzej_b2 Książę Bagration 03.05.06, 20:52
          Wydaje mi się, że najprzyzwoitszym generałgubernatorem był jednak ks.
          Imeretyński – Bagration. Najlepszy dowód, że w 1919 r. Polska Niepodległa
          udzieliła azylu jego synowi, księciu Bagrationowi, który uszedł z rąk czerwonych
          siepaczy. Zgromadził wokół siebie sporą diasporę gruzińską, będąc w okresie
          międzywojennym jej duchowym przywódcą. W Warszawie Gruzini ci mieli też swe
          elity, ze wymienię choćby księdza dr Peradze, biblistę, prof. UW. Przy ul.
          Senatorskiej 10 mieli także swój >Klub Gruziński<.
          Pozdrawiam :-)
      • salceson_brunszwicki Re: Oberpolicmajstrzy 06.05.06, 12:41
        Najbardziej znani to Piotr Mejer i Karol Nolken.
        > Ten ostatni pochodził z Kurlandii z arystokratycznego rodu von Nolkenów.
        > Jego ojciec Stanisław,mimo służby w carskiej armii pozostał patriotą i zachował
        >
        > poczucie polskości.Nie da się tego niestety powiedzieć o Karolu...

        no, no, zostawcie mojego prapradziadka w spokoju:P
      • roma30 Re: Oberpolicmajstrzy 14.05.06, 21:15
        A może ktoś ma więcej informacji o oberpolicmajstrze Gressnerze (Gresserze) i
        podzieliłby się nimi? Mi nie udało się odszukać nawet jego imienia.
        • andrzej_b2 Re: Oberpolicmajstrzy 15.05.06, 08:48
          W polskiej literaturze spotykałem to nazwiska jako Karl A. Grejsser, płk.
          Wszyscy policmajstrzy byli formalnymi zastępcami prezydenta Warszawy. Pod ręką
          mam akurat książkę A. Tuszyńskiej Rosjanie w Warszawie W-wa 1992. Wymienia ona
          kolejnych oberpolicmajstrów, wśród których, >… Nikołaj Klejgils do 1896, Karł
          Grejsser do 1898…<. To znaczy, że swe stanowisko „nasz bohater” zajmował krótko
          (w porównaniu z Mejerem), bo w latach 1896-98. Sam to niejako potwierdza swymi
          tajnymi raportami do cara za r. 1896 i 1997, o stanie bezpieczeństwa miasta.
          (Rok później uczynił to już Lichaczew.)

          Interesujący i trochę kuriozalny jest fragment raportu Grejssera,
          charakteryzujący sposób myślenia ówczesnych zarządców miasta. Przypomina to
          trochę walkę z pseudokibicami piłkarskimi obecnych władz.
          Fragment ten przytoczę w amatorskim przekładzie:
          >…W życiu ogólnym niższych klas obserwuje się nasilenie pewnego zjawiska. Otóż,
          lud roboczy bez względu na wiek odżywia się wyłącznie suchym jedzeniem i nosi
          przy sobie noże. Taki obyczaj rozprzestrzenia się także między innymi warstwami
          społeczeństwa, przy czym wykorzystują to nielojalne wobec władz osoby. We
          wszystkich przypadkach sporów, bójek i zwykłych nieporozumień oraz przy
          ściganiu przez policję, noże zaczęły być wykorzystywane jako narzędzia obrony.
          Były już przypadki zadania ran i innych obrażeń cielesnych kończących się
          śmiercią. Z tego powodu, że przypadki niewłaściwego używania noży zdarzają się
          częściej, ze strony policji ustanowiono wzmocnioną obserwację, a miejscowe
          władze administracyjne już opracowują prawidła noszenia i wykorzystywania noży.<

          * * *
          W istocie tzw. nożownictwo było plagą ówczesnej Warszawy i jak najbliższa
          przyszłość pokazała, żadne „prawidła noszenia i wykorzystywania noży” nie
          pomogły. Liczba rozpraw nożowych rosła w zastraszającym tempie, np. w 1898 r.
          zarejestrowano ponad 500 takich wypadków, a rok później już ponad 800, zaś w
          1902 powyżej 1200. W ponad 60 % wypadów, w krwawych porachunkach brała udział
          młodzież 14 ÷ 25-letnia. Zdarzały się też przypadki uczestnictwa 9 ÷ 10-letnich
          dzieci!
          Pozdrawiam :-)
        • andrzej_b2 Re: Oberpolicmajstrzy 15.05.06, 19:15
          Widzę Romo60, że sporo wiesz o Grejsserze vel Gresserze, tylko skromnie
          wyczekujesz na rozwój wypadków. Istotnie znalazłem formę zapisu nazwiska tego
          szubrawca jako Gresser, choć na własne oczy widzę jego podpisy <grażdanką< pod
          raportami jako Grejsser. Dowodem istnienia tej drugiej formy jest: artykuł pt.
          Mianowanie Gressera oberpolicmajstrem m. Warszawy (kronika warsz.). Kraj 1895,
          nr 52, s. 11-2.
          Proszę Cię Romo60, dorzuć coś do skarbca naszej wspólnej wiedzy. :-)
          Pozdrawiam
          • jurek1987 Re: Oberpolicmajstrzy 15.05.06, 22:37
            Nie mam niestety tej książki pod ręką...
            Andrzeju,czy mógłbyś zacytować listę tych oberpolicmajstrów od
            upadku powstania styczniowego?

            Pozdrawiam
            • andrzej_b2 Re: Oberpolicmajstrzy 16.05.06, 06:40
              Proszę bardzo, cytuję:
              >Grigorij Własow 1866-1879
              Nikołaj Bunin do 1884
              Siergiej Tołstoj do 1888
              Nikołaj Klejgels do 1896
              Karł Grejsser do 1898
              Aleksander Lichaczew do 1904
              Karł Nolken – ciężko ranny w zamachu bombowym 26 III 1905
              Piotr Mejer do 1915
              * *
              *
              Nagle ulicą przejedzie trójka koni ciągnąca maleńki powozik. Za nim trzej
              kozacy w galopie ze sterczącymi wysoko pikami. To osobista ochrona policmajstra
              w stolicy podbitego kraju< .

              Na marginesie chciałem dodać, że szukałem tych policmajstrów w starych
              encyklopediach rosyjskich i radzieckich, jakie są w Centr. Bibl. Wojsk., ale
              bez rezultatu. To tylko o dobrze świadczy o Rosjanach, że nie uznają „zasług”
              tych wszystkich kanalii.
              Pozdrawiam:-)
              • jurek1987 Re: Oberpolicmajstrzy 16.05.06, 21:46
                Wielkie dzięki!
                Mam tylko wątpliwości co do Bunina-spotkałem się z inną wersją tego nazwiska
                a mianowicie Buturlin.Daty pełnienia tej funkcji zgadzają się a więc chodzi o
                tego samego człowieka.Skąd więc takie rozbieżności w brzmieniu nazwiska?

                Pozdrawiam
                • andrzej_b2 Buturlin 17.05.06, 10:31
                  Jakiś chochlik komputerowy zniekształcił nazwisko. Oczywiście powinno być
                  >Buturlin<
                  Dla niego, jedynego policmajstra znalazło się miejsce w Encyklopedii Warszawy
                  (W-wa 1994). Oto treść:
                  >Buturlin Nikołaj N. (1838-94) gen. Ros.; od 1869 w dyspozycji d-cy Warsz. Okr.
                  Wojsk. : 18675-76 z-ca, 1878 p.o. i 1879-84 oberpolicmajster warsz..; w związku
                  z próbami reglamentacji prostytucji 10 II 1883 zarządził poddanie robotnic
                  przymusowej kontroli sanitarnej, pod wpływem akcji protestacyjnej i
                  Proletariatu zarządzenie zostało cofnięte 23 II; zajął umiarkowane stanowisko
                  podczas zajść 17-18 IV 1883 na Ces. Uniw. Warsz. (schodka apuchtinowska);
                  odwołany z urzędu za prowadzenie rzekomo polonofilskiej polityki.<

                  Cóż to była owa schodka apuchtinowska?
                  Zajścia wywołane incydentem spoliczkowania Apuchtina, którego dopuścił się
                  publicznie rosyjski student E. Żukowicz, oburzony despotyzmem, złodziejstwem i
                  łapownictwem kuratora warszawskiego. Młodzież UW zorganizowała wiec poparcia
                  dla swego kolegi, który został stłumiony siłą i pociągnął ostre represje.
                  Usunięto z uczelni i zastosowano różne kary względem 157 osób (ponad 10 % ogółu
                  studentów), wiele aresztowano, w tym dużą liczbę Polaków. Był to pierwszy od
                  czasu powstania styczniowego przejaw jawnego oporu wobec władz carskich.
                  Schodka apuchtinowska stała się zalążkiem stałego fermentu wśród studentów,
                  uzewnętrzniającego się w demonstracjach, zamieszkach i w tworzeniu nielegalnych
                  kół o zabarwieniu politycznym.
                  Pozdrawiam:-)
                  • tom_aszek 'Schodka Apuchtinowska' wg Balińskiego: 18.05.06, 12:29
                    andrzej_b2 napisał:

                    > Cóż to była owa schodka apuchtinowska?
                    > Zajścia wywołane incydentem spoliczkowania Apuchtina, którego dopuścił się
                    > publicznie rosyjski student E. Żukowicz, oburzony despotyzmem, złodziejstwem i
                    > łapownictwem kuratora warszawskiego.

                    Baliński tak opisał we "Wspomnieniach o Warszawie":

                    ******

                    Wczesną wiosną 1883 roku, bodajże w marcu (...) siedząc w (...) cukierni (...)
                    prawie naprzeciwko uniwersytetu spostrzeglismy najpierw oddziały policjantów
                    różnych stopni, zdążające pod uniwersytet (...) a potem (...) szwadron ułanów
                    gwardii. (...) Wpadł do wnęki między szpitalem św. Rocha a pałacem Uruskich,
                    lecz po jakimś czasie z wolna odjechał. Od nadchodzących kolegów dowiedzieliśmy
                    się niebawem, co zaszło.
                    Przed Kilku dniami zmarł student Polak (nazwiska nie pamiętam), zwolennik ruchu
                    socjal-rewolucyjnego.Na jego pogrzebie student Rosjanin, Żukowicz, wypowiedział
                    gorącą mowę. Kurator Apuchtin wezwał go do siebie i w sali przyjęć, w obecności
                    interesantów palnął mu brutalną reprymendę, szczególnie za to, że on, Rosjanin,
                    przemawiał na grobie Polaka; Żukowicz, niewiele myśląc, uderzył Apuchtina w twarz.
                    Wybuchł straszliwy skandal. Zamknięto wszystkie bramy uniwersyteckie, dano znać
                    generał-gubernatorowi Hurce. Dlaczego Hurko pomimo pełnego spokoju w całym
                    mieście wysłał nawet nie kozaków, ale ułanów, trudno było dociec.
                    Pod bramą między sztab-rotmistrzem [ułanów] a komisarzem policji zawiązał się
                    dialog następujący:
                    - Co się stało?
                    - Jego Ekscelencja otrzymał policzek.
                    - A więcej co?
                    - Więcej nic.
                    Na to rotmistrz zakomenderował:
                    - Szwadron obrót na lewo, nazad do koszar "krokiem"!
                    I odjechali.

                    ****

                    Znaczy się - dowódca 'wziął na spokój'. Szkoda, że tylko on a nie wszystkie
                    władze...
          • roma30 Re: Oberpolicmajstrzy 17.05.06, 20:52
            Niestety, muszę rozczarować. Nie wiem nic na temat pułkownika Gressera. Jakiś
            czas temu interesowałem się wizytą Mikołaja II w Warszawie w 1897 roku i
            nazwisko oberpolicmajstra przewinęło mi się kilka razy w materiałach. Widząc je
            na forum postanowiłem zadać pytanie w nadziei, że dowiem się więcej na temat
            człowieka, któremu przyszło sprawować urząd w czasie panowania hrabiego Pawła
            Szuwałowa i księcia Imeretyńskoego (jak zaznaczono wyżej "ludzkich panów").
            Ciekawy jestem czy wpisywał się w ogólny nurt lekkiego odprężenia w stosunkach
            polsko-rosyjskich jakie zapanowało po śmierci Aleksandra III i odwołaniu Józefa
            Hurko, czy też odgrywał rolę "złego policjanta".
            Jako ciekawostkę mogę dodać, że Gresser był urzędnikiem, który wydał pierwsze w
            Warszawie (i zapewne również w Królestwie) zezwolenie na poruszanie się
            samochodem po ulicach. Miało to miejsce 29 sierpnia 1896 roku, a osobą, która
            je otrzymała był Stanisław Grodzki, ojciec polskiego automobilizmu i pierwszy
            importer Peugeot-ów i Benz-ów na terenie Królestwa.
            Pozdrawiam
            • andrzej_b2 Próba oceny 18.05.06, 10:32
              Roma60 napisał:

              >...Ciekawy jestem czy wpisywał się w ogólny nurt lekkiego odprężenia w
              > stosunkach polsko-rosyjskich jakie zapanowało po śmierci Aleksandra III i
              > odwołaniu Józefa Hurko, czy też odgrywał rolę "złego policjanta".

              Przypuszczam, że Grejssera (Gressera) można oceniać w kategoriach „stupajki o
              ludzkim obliczu”. Świadczyć o tym może sam fakt umieszczenia jego biogramu w
              EW, a w szczególności końcowy akapit >…zajął umiarkowane stanowisko podczas
              zajść 17-18 IV 1883 na Ces. Uniw. Warsz. (schodka apuchtinowska); odwołany z
              urzędu za prowadzenie rzekomo polonofilskiej polityki<.
              Użyczenie mu miejsca w EW jest bądź, co bądź dla przedstawiciela
              znienawidzonego systemu pewną formą nobilitacji, choć nie należy zapominać, że
              cała polityka kokietowania społeczeństwa była możliwa wyłącznie za „najwyższą
              aprobatą” (pochodzącą z Petersburga). Prawdopodobnie argument polonofilskości
              przesądził w końcu o jego dymisji. A był to już chyba ostatni rok, gdy mimo
              wyraźnie niechętnej postawy znacznej części społeczeństwa, Warszawa
              zademonstrowała jednak promoskiewską orientację, tłumnie uczestnicząc w
              powitaniu Mikołaja II. Świadczą o tym zachowane zdjęcia, przedstawiające tłumy
              na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu. Nie należy także zapominać, że np.
              szkoły otrzymały nakaz uczestnictwa. Około 1905 r. byłoby to już zdecydowanie
              niemożliwe...
              Pozdrawiam
              • roma30 Re: Próba oceny 18.05.06, 13:54
                Uff. Strasznie dużo tych nazwisk i chyba wkradł się błąd. Pisząc powyższą
                notatkę miałeś chyba na mysli Buturlina a nie Gressnera.
                Pozdrawianm
                • andrzej_b2 Re: Próba oceny 18.05.06, 18:40
                  sorry, masz rację :-)
                  • andrzej_b2 uzupełnienie 18.05.06, 19:15
                    Rehabilituję się przytaczając za Baronową XYZ (Antoni Zalewski) garstkę
                    informacji właśnie o GRESSERZE.: >Piotr Gresser (1833-?) – generał, naczelnik
                    miasta Petersburga od 1882 r.<

                    Dużo miejsca, bo aż 6 stron (ss. 158-165), poświęca Baronowa XYZ sylwetce
                    Buturlina, wyrażając się o nim b. pozytywnie. Okazuje się, że jedna z gałęzi
                    Buturlinów (Tahańcza na Ukrainie) była spokrewniona z domami polskimi i
                    wyznawała katolicyzm. To w jakimś sensie zobowiązywało. Przybywając do Warszawy
                    był on już społeczeństwu polskiemu bliższy. Twierdzi ona, że lojalnością i
                    uczciwością postępowania dorównywał Starynkiewiczowi. Taką ocenę z przyjemnością
                    się czyta.:-)
                    Dymisję otrzymał po jakimś przykrym incydencie (jakim?) z Hurką. Pozostał „na
                    lodzie” bez pensji i emerytury, zamieszkał w Petersburgu w skromnym hotelowym pokoju
                    Pozdrawiam
                    Ps. Zbyt długi tekst baronowe, aby przytoczyć w całości
    • tom_aszek Albedyński raz 'wyszedł z siebie' :) 18.05.06, 09:11
      andrzej_b2 napisał:

      > Gen. Piotr Albedyński zarządca Warszawy w latach 1880-83, wcześniej pełnił ten
      > sam urząd w Kownie, Grodnie i Wilnie.
      > Życzliwy i przychylny dla ludzi, znajdował czas dla wszystkich.

      Znalezione we "Wspomnieniach o Warszawie" Ignacego Balińskiego:

      ******
      Ineksprymable, czyli po prostu spodnie, zmieniały również umiejscowienie
      kieszeni i szerokość nogawic. Około roku 1880 szerokość nogawic przybrała
      kolosalne rozmiary. Opowiadają, że z tego powodu generał-gubernator warszawski,
      Albiedinskij, [pisownia autora książki] raz jeden skorzystał z prawa wysiedlanie
      niepożądanych obywateli z granic Królestwa.
      Na balu publicznym w ratuszu (...) generał spostrzegł szastającego się po sali
      młodzieńca w spodniach jak gdyby w dwóch spódnicach, z wyciętym na kilka cali od
      szyi gorsem u koszuli i na dobitek z ogromną czerwoną kamelią w butonierce.
      Takiego widoku nie mógł znieść lew niegdyś salonów dworskich petersburskich z
      okresy obcisłych ineksprymabli, nawet przy mundurach, i dystynkcji we wszystkich
      szczegółach. Na raport oberpolicmajstra, że jest to Kazimierz Korwin-Piotrowski,
      syn marszałka szlachty powiatu łuckiego, [generał-gubernator] wyrzekł:
      - Tak niech on zaraz jutro w tych sztanach wraca do swojego Łucka!
      ***************
      • jurek1987 Reszta 18.05.06, 20:00
        A czy ma ktoś informacje o reszcie policmajstrów?
        Zwłaszcza o Własowie-najdłuższy okres "panowania"
        i o Lichaczewie.
        Ta ostatnia postać mnie intryguje:
        swój urząd sprawował od 1898 i w 1904 został zmieniony przez bezwzględnego
        Nolkena.
        Może wynikało to z tego że był po prostu za miękki?
        To niestety tylko hipoteza ale może ktoś potwierdzi ją odpowiednimi faktami...
        • andrzej_b2 Żukowicz 19.05.06, 06:58
          A mnie zainteresował ten biedny Żukowicz. Chyba nikt oprócz nas o nim dziś już
          nie pamięta. Okazuje się że wśród Rosjan nie byli nie tylko sami szubrawcy,
          kanalie i przestępcy ale mamy też przykłady szlachetnych postaw.
          Na podstawie opowiadań Baronowej XYX i Ignacego Balińskiego udało mi się do
          incydentu z Apuchtinem dopisać zakończenie. >Apuchtinowska schodka< dla
          kuratora zakończyła się wysokim carskim medalem, a dla Żukowicza 1,5 letnim
          więzieniem. Studenci UW brali w obronę swojego kolegę manifestując to wiecami i
          protestami, bezskutecznie. Żukowicz w stanie depresji popełnił w więzieniu
          samobójstwo, ale jeszcze na dzień przed tym tragicznym wydarzeniem napisał
          protest przeciwko brutalnym metodom walki caratu z narodem polskim. List
          opublikowały gazety lwowskie.
          Może ktoś zna jeszcze jakieś szczegóły biografii Żukowicza?
          Pozdrawiam
          • andrzej_b2 Re: Żukowicz 19.05.06, 18:49
            Dzięki Ireneuszowi Ihnatowiczowi (Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego. W-wa 1981)
            można dopisać epilog do sprawy:

            Nie wszyscy studenci solidarnie udzielili poparcia Żukowiczowi. Zarysowały się
            wśród nich różnice poglądów, które doprowadziły do ostrych podziałów środowiska.
            Sprawa po raz pierwszy wyszła poza granice UW. Do skutku nie doszedł pomysł
            zamachu na znienawidzonego Apuchtina. Policja aresztowała najbardziej
            radykalnych studentów (Barański, Szmidt, Homolicki, Sobolewski, Krusiński,
            Wojniłłowicz, Jackiewicz i Mierzejewski), w wyniku czego osadzono ich w ciężkim
            więzieniu w Petersburgu – tylko Rojecki zdołał zbiec. Po koronacji Aleksandra
            III, zostali oni wypuszczeni na wolność za wstawiennictwem wdowy po
            generałgubernatorze Albedyńskim.
            Wydarzenia te przyczyniły się do radykalizacji poglądów środowisk młodzieżowych.
            Pozdrawiam
            • Gość: Jurek Re: Żukowicz IP: *.adsl.inetia.pl 26.12.21, 22:42
              Może wdowę gryzło sumienie po samobójstwie Hersego, które spowodowała?
              warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27936224,herse-czyli-polski-dior-to-on-ubieral-najelegantsze-warszawianki.html
        • andrzej_b2 Własow i Lichaczew 21.05.06, 12:39
          W poszukiwaniu śladów Własowa i Lichachewa przejrzałem kilka książek o
          charakterze kronikarskim z tego okresu, w tym kluczowe dla sprawy „Zapiski
          policmajstrów warszawskich. W-wa 1971, „Bibliografę Warszawy. Druki zwarte”.
          Wr-w 1958 i „Bibliografię Warszawy. Wydawnictwa ciągłe”. Wr-w 1971 – bez
          rezultatu. Całkowity brak informacji o przejawach działalności w Warszawie tych
          obydwu policmajstrów jest też informacją. Okazuje się, że dobrą opinią cieszyli
          się wszyscy mający władzę dostojnicy rosyjscy, którzy nic złego nie robili. To
          była suma wszystkiego, czego od nich społeczeństwo żądało i jedyny dezyderat.
          Wszystkie dotychczasowe poszukiwania prowadzą mnie do ostrożnego wniosku, że
          obydwaj mieścili się w kryteriach >porządnych ludzi<. Jeśli się mylę, proszę o
          weryfikację mojej opinii.
          Pozdrawiam :-)
          • andrzej_b2 Muchanow 25.05.06, 10:01
            Do >zachowujących się względnie przyzwoicie na swym stanowisku< Stefan
            Kieniewicz zalicza płk. Sergiusza Muchanowa (1833-1897), oberpolicmajstra
            warszawskiego (lipiec 1862 – marzec 1863). Należy wyraźnie powiedzieć, że
            jednak ciąży na nim współudział w >brance< i uczestnictwo w operacjach
            wojskowych przeciw powstańcom. W 1863 r. ożenił się z dużo od siebie młodszą
            Marią Kalergis – egerią salonów europejskich, muzą Norwida, przyjaciółką
            Lista, Wagnera i Chopina. Muchanow wkrótce zrezygnował z kariery wojskowej i
            dzięki wpływom żony otrzymał nominację na prezesa Warszawskich Teatrów
            Rządowych (1868).
            W czasie swej prezesury podniósł bardzo wysoko poziom artystyczny scen
            warszawskich, m. in. przez zaangażowanie wybitnych aktorów, jak np.: W.
            Rapacki, B. Leszczyński, i E. Wolski. Wprowadził na scenę H. Modrzejewską,
            angażował najlepszych solistów i dyrygentów z całej Europy. Dbał o też
            współczesny repertuar polski, nadając właściwą oprawę operom Moniuszki,
            przeforsował premierę Mazepy J. Słowackiego. Do repertuaru wprowadził utwory
            Schillera i Szekspira, tłumaczone na jęz. polski. S. Kieniewicz twierdzi
            jednak, że wszystko to było zasługą M. Kalergis, która >sama pokierowała
            [sprawą] za pośrednictwem męża anonimowo „ z głębi prezesowskiej loży”,
            uruchamiając swe rozległe stosunki<.
            Spoczął na Cmentarzu Prawosławnym w Warszawie.
    • Gość: Jurek Re: "Przyzwoici" generałgubernatorowie IP: *.adsl.inetia.pl 26.12.21, 22:35
      Może wdowę gryzło sumienie po samobójstwie Hersego, które spowodowała?
      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27936224,herse-czyli-polski-dior-to-on-ubieral-najelegantsze-warszawianki.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka