Gość: Jolanta
IP: 195.94.206.*
24.02.03, 13:12
Mieszkam na ulicy Kirasjerów na warszawskim Grochowie. W zeszłym tygodniu
przez dwa kolejne dni ktoś dokonał uszkodzenia mojego samochodu, nudziło mu
się widać bo przejechał mi nieznanym ostrym narzędziem cały prawy bok auta.
Zaistniały fakt zgłosiłam telefonicznie na policję, ta zaś odpowiedziała mi,
że muszę się udać do najbliższego komisariatu na ulicę Grenadierów. Spytałam
się Pani dyspozytorki co mam dalej z tym robić, ponieważ obawiałam się
kolejnych aktów wandalizmu, pani ta powiedziała, że policja zwiększy ilość
patroli w mojej okolicy. Zdarzenie zgłosiłam następnego dnia rano (spędziłam
na komisariacie około 4 godzin). Wynik mojej wizyty jest taki, ze żadnych
patroli na Kirasjerów jak nie było tak nie ma, a na dodatek wychodząc z mężem
rano w niedziele, co zobaczyliśmy na naszym parkingu - 4 auta były ogołocone
z numerów rejestracyjnych (nawet te które miały przykręcone je śrubami). Tak
właśnie działa nasza polska policja.