Dodaj do ulubionych

emigracja - rewelacja

11.11.06, 15:23
Przeczytałem swoje ostatnie wypociny. Ladnie jade na Polakow. Wylania sie z
nich obraz podobny do tego, jak ten, z którym usiłowałem przy pomocy tychże
wlasnie wypowiedzi walczyc. Ot, ironia losu.
Pierwszy wiec rzucam w siebie kamieniem I to tak, żeby bolało durny, nie
cyniczny, a cynowy (czytaj pusty) leb.
Postanowiłem wiec po zycie sięgnąć nowe i spróbować opisac te pozytywne
strony naszych wyjazdow. Bo jest ich calkiem, calkiem sporo.
Dzis – korzyści ekonomiczne. Bo to jeden z tych czynnikow, które przeważają,
gdy podejmujemy decyzje „zostac czy wyjechac”.
*
Kiedy tak zaczac o tym na serio myśleć, emigracja to najlepsza rzecz, jaka
sie Polsce zdarzyla po tym, jak weszliśmy do Unii. Serio. Oczywiście, jeśli
Ci ludzie nie wroca, to będzie tragedia…Ale skupmy sie na dniu dzisiejszym.
Zastanawialiście sie czasem, skad sie wziął tak gwałtownie ożywiony popyt
wewnętrzny? Przeciez żadne podstawowe wskaźniki gospodarcze sie az tak bardzo
nie zmienily – zarobki nie wzrosly tak szalenie, miliony nie znalazly nagle
pracy, a tu na rynku znalazly sie pieniadze, które sprawily, ze ceny mieszkan
oszalaly, a w sklepach pojawily sie tlumy kupujących.
To w bardzo dużym stopniu zasluga nas wlasnie nas, emigrantow. Tak kochani.
Ja. Ty. Kumpel, który siedzi w Niemczech, Anglii, Włoszech, Belgii i wielu
innych krajach. Nie wierzycie? Policzcie wiec sami.
*
Licząc liczbe tych, którzy sa za granica na poltora miliona, przyjmijmy, ze
polowa z nich wysyla zarobione pieniadze do domu. Ja, co miesiąc wysylam 1000
Euro. Przyjmijmy jednak, ze to jest tylko 500 Euro. Czyli 500 Euro wysylane
przez 750 tys ludzi. Załóżmy, ze polowa z tych pieniędzy jest odkladana.
Zostaje druga polowa.
350 tys razy 500 Euro. To 1.750.000000 Euro. Miliard siedemset pięćdziesiąt
milionow Euro. Pomnożyłem to przez 3.5. Choc Euro jest warte nieco wiecej
zlotowek.
6125000000. Ponad 6 miliardow zlotych. Szesc miliardow.
Do wydania, co miesiąc. Tak za darmo. Nieopodatkowane. Ot, tak, żeby wydac.
Pojsc do sklepu i wydac. Przypomne, ze roczny deficyt budżetowy Polski to ok.
30 miliardow zlotych.
Tu zas mamy 72 miliardy rocznie. Szesc miliardow miesięcznie.
*
Oczywiście, ze te dane sa zaniżone. Oczywiście, ze co miesiąc tych pieniędzy
na rynek trafia znacznie wiecej. Ale ze często mi mowia, ze biore dane z
sufitu, wiec wole je zaniżyć tak bardzo jak to tylko możliwe, żeby znow nie
być oskarżonym o nadmierny optymizm.
(Tak przy okazji widac jak bardzo konserwatywne jest jednak nasze
społeczeństwo.
Bo my wierzymy w…skarpete. Większość moich znajomych – z autorem włącznie,
pieniadze do kraju przywozi ze soba przy okazji przelotow i przyjazdow. Do
transferow pieniężnych tylko 1/3 korzysta z bankow. Pozostali wola przywieźć
gotowke lub wysłać ja przy pomocy firm takich jak MoneyGram czy Western Union)
*
Na dodatek te pieniadze plyna – w sporej czesci od osób, które w Polsce i tak
nie pracowaly. Wiecej, spora ich czesc była bezrobotnymi. Nie tylko nic nie
wnosili do wspolnego garka, ale cos z niego wyjmowali w postaci zasiłków czy
ubezpieczenia. Czesc z tych, co wyjechali, zarabiala w Polsce tylko minimum
socjalne, wiec po tym, jak zaplacili za światło i gaz niewiele wydawali.
Tylko na chleb i ewentualnie piwo.
Spojrzmy bowiem, kto wyjezdza: przytlaczajaca większość to ludzie mlodzi, do
30 roku zycia. Po studiach, po szkolach, skazani 15% bezrobociem (wśród
młodych dochodzącym nawet do 30%) na prace za 800-900zl.
Sa wśród nich tacy, którzy w ogole nie szukali pracy w Polsce, tylko od razu
po studiach/szkole ruszali na Zachod. Sa ci, którzy pracowali na czarno, sa i
bezrobotni.
Wyjazd za granice przywraca ich niejako do społeczeństwa. Na jego lono. Bez
tej emigracji oni byliby dla niego straceni. A tak – zaczeli pracowac. Często
po kilku latach. Wreszcie, często za pieniadze, które pozwalaja już nie tylko
przezyc, ale także zyc. I to godnie.
A tym z was, którzy pracowali za minimalna, chyba nie musze tłumaczyć, jaka
roznice daje mieć, a nie mieć. Choćby na waciki.
Wiec emigracja daje im nie tylko pieniadze, ale i przywraca godnośc.
( Z drugiej strony rozbija rodziny – ciekawe, ilu rodzicow, tej tzw trudnej
młodzieży, która chca pozamykac w obozach, siedzi za granica. Ale o tym nie
dzisiaj).
Wiec – ożywienie popytu wewnętrznego to raz.
*
Kolejnym z czynnikow, który sprawil, ze polska gospodarka odzyla jest
ożywienie budownictwa. Każdy ekonomista to wlasnie ten sektor uwaza za jeden
z najwazniejszcych czynnikow wzrostu – jedno miejsce pracy w tym sektorze
tworzy piec w innych branzach.
Tu tez mamy sie czym pochwalic.
Wszyscy (!) moi, żyjący w parach, znajomi Polacy z Irlandii kupili mieszkanie
w Polsce. Wszyscy. (Szesc miesiecy temu to była polowa). Czesc na kredyt,
czesc za gotowke, czesci pomogli rodzice. Ale kupili.
Nie twierdze, ze wszyscy emigranci kupuja mieszkania w kraju – wówczas nawet
kaczorowe „trzy miliony” by pewnie nie wystarczyly, bo oprocz poltora czy
dwóch milionow emigrantow sa jeszcze nasi rodacy w kraju i cudzoziemcy.
Ale twierdze, ze znaczna czesc nowych mieszkan w naszym kraju (zaryzykowałbym
nawet twierdzenie, ze 30%) jest kupowana przez tych lub za pieniadze tych,
którzy sa za granica. To bardzo duza liczba.
Wiec – popyt wewnętrzny – te szesc miliardow wydanych na zakupy ktos musi
sprzedac, zapakowac, wyprodukowac. Te szesc miliardow daje prace.
Wiec – budownictwo – te kilkaset, kilka tysięcy domow, ktos musi postawic,
wykończyć, wyposażyć. Te budowy daja prace.
*
Kolejnym wskaźnikiem gospodarczym który wykazuje pozytywne tendencje jest…
Bezrobocie. Spada. Najszybciej od kilkunastu lat. Ba, w tej chwili problemem
nie jest nadmiar, ale brak rak do pracy. Bo ci, którzy cos umieja już dawno
pracuja. Albo wlasnie wyjechali za granice. Nie pracuj ci, co nie chca lub
maja nieodpowiednie – dla pracodawcow, kwalifikacje.
Bezrobocie spada, bo powstaja nowe miejsca pracy – m.in. dzieki tym
pieniadzom wysylanym przez emigrantow, a także dzieki temu, ze wyjeżdżających
ktos musi zastąpić.
(Tu mógłbym spróbować obronic teze, ze ok. 20% tych nowopowstałych miejsc
wynika z tego, ze nas nie ma w kraju lub wysylamy do niego pieniadze).
*
W kolejnej odslonie opisze pozytywne koszty społeczne naszych wyjazdow.
*
Nie, nie twierdze, ze za caly ten boom ostatnich miesięcy odpowiadaja tylko
emigranci. To bylaby bzdura jeszcze wieksza niż te, którymi karmia nas
politycy.
Przede wszystkim rośniemy w sile dzieki pieniadzom z UE, eksportowi naszych
dzielnych przedsiębiorców oraz pomyślnej koniunkturze gospodarczej w Europie
i na swiecie.
Ale ze 1,5% - z 5, jakimi chwali sie nasze polskie PKB, to zasluga nas i
naszych pieniędzy to jednak dalbym sobie uciac to, czego zona od wielu lat
nie może sie nachwalic.
A to już bardzo, bardzo duzo.
Nie to, ze daje sobie uciac, ale te 1.5%. Czego szczerzycie zeby?
Obserwuj wątek
    • zzrobert Jak cytujesz cudze wypowiedzi (także bzdury) 11.11.06, 15:51
      to jasno to ZAZNACZ. No cóż. Pozdrowienia dla "żony".
      Miej litość i już nic nie pisz i nie wklejaj.
      • sebekd Re: Jak cytujesz cudze wypowiedzi (także bzdury) 11.11.06, 22:39
        Zle sie wkleilo.
        Lubie sie dzielic z innymi wartosciowymi wedlug mnie informacjami. Sczegonie z
        tymi ktorzy malo zarabiaja (patrz twoja ochrona).
        Jak potrzeba autora to poszukaj na www.gazeta.ie mu te pozdrowienia przeslij.

        > to jasno to ZAZNACZ. No cóż. Pozdrowienia dla "żony".
        > Miej litość i już nic nie pisz i nie wklejaj.

        Co nie wolno? A moze to ty nie czytaj jak "bzdury", jednak przeczytales taki
        dlugi temat do samego konca, "zona" mi to powiedziala (patrz artykol ostatnie
        zdania jak malo rozgarniety).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka