andrzej_b2
01.02.07, 07:31
Dziś rocznica zamachu na Kutscherę. Wszyscy znamy bohaterów i szczegóły tej
akcji. Nie miejsce więc i pora na powtarzanie informacji, ale chciałem kilka
zdań o środowisku z jakiego wyszedł Bronisław Pietraszewicz „Lot” (1922-1944)
– organizator i uczestnik zamachu.
Rodzicami Bronka byli Wanda i Włodzimierz Pietraszewiczowie. Ojciec pracował w
Głównym Urzędzie Miar, jako kierownik pracowni gazomierzy i manometrów. Całe
środowisko Urzędu podczas okupacji było silnie zradykalizowane, tu w
konspiracji wykonywano materiały wybuchowe, części do PM Błyskawica, w
piwnicach była tajna strzelnica AK, a wielu pracowników brało udział w
ratowaniu Żydów i w Powstaniu Warszawskim (może o tym innym razem). Wiele
rodzin pracowniczych mieszkało w oficynie Urzędu przy Elektoralnej 2, wśród
nich i rodzina Pietraszewiczów. Nic więc dziwnego, że wychowywani w tej
atmosferze synowie i córki pracowników wcześnie włączali się działania ruchu
oporu. Tak było i u Pietraszewiczów: córka ich Helena „Wrona”, była żołnierzem
batalionu „Parasol”. Ale w pamięci pracowników w szczególny sposób zapisał się
Bronek. Mam szczęście znać to środowisko. Pani Wanda, matka „Lota”, w wieku 99
lat zmarła w 1998 r., była inicjatorką mszy św. odprawianych w rocznice
zamachu, na których spotykali się uczestnicy akcji i koledzy z lat walki.
Warto może przypomnieć, że w odwecie za śmierć Kutschery, Niemcy następnego
dnia przy al. Ujazdowskich 25 rozstrzelali 100 więźniów przywiezionych z
Pawiaka. Nałożyli również na miasto kontrybucję w wysokości 100 mln. zł. oraz
przesunęli godzinę policyjną z 20:00 na 19:00. Egzekucja około 40 mężczyzn
dokonana 15 lutego 1944 r. przy ul. Senatorskiej 6 róg Miodowej była ostatnią
egzekucją publiczną. Tak więc dwa tygodnie później Niemcy zaniechali tej formy
terroru. Nie wykluczone, że był to skutek zamachu.