Dodaj do ulubionych

Co myśli sobie idiota...

IP: *.merinet.pl 25.05.09, 22:20
... rozkosznie pedałujący środkiem prawego pasa na wiadukcie w ciągu
ul. Stołecznej i powiększjący i tak całkiem zacny korek?
Dodam jedynie, że po drugiej stronie barierki biegnie sobie zupełnie
pusta ścieżka rowerowa.
A teraz najlepsze - po użyciu w stosunku do wspomnianego idioty
klaksonu usłyszałem stek wyrazów zaczynających się na ch i k.
Chciałem dodać, że idiota był profesjonalnie przygotowany do
przejażdżki, miał kask, kamizelkę odbaskową, etc.

A i prosiłbym o niewyjeżdżanie z argumentami, że gdzie indziej to
samochody parkują na ścieżkach. Na odcinku pomiędzy Placem
Grunwaldzkim, a Rondem Babka nie mają takiej możliwości i nigdy tam
nie stoją.
Sam jeżdżę rowerem. Ale gdy widzę takiego młota to mam ochotę zwalić
go z roweru, a sprzęt zrzucić mu z wiaduktu na tory kolejowe. Za
jego tępotę, chamstwo i bezinteresowną złośliwość...
Obserwuj wątek
    • Gość: turysta Re: Co myśli sobie idiota... IP: 194.156.48.* 26.05.09, 11:14
      Wszystkich kierujących pojazdami (również rowerzystów) obowiązują znaki, które znajdują się po prawej stronie jezdni. Czy droga dla rowerów była po prawej stronie? Jeśli nie, i jeśli zarządca nie dopuszczałby rowerów do ruchu na jezdni na tym odcinku, umieściłby tam stosowny znak zakazu. Zresztą - skłania go do tego rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

      Jeśli droga dla rowerów była za barierką po prawej - to jakie możliwości wjazdu na nią miał rowerzysta? Jak się kończy ta droga dla rowerów i jakie ma możliwości rozjazdu w innych kierunkach, na których nie ma dróg rowerowych? Jak technicznie wygląda omawiany odcinek?

      Opowiedz sobie na te pytania, to może znajdziesz odpowiedź, czemu rowerzysta jechał, jak jechał.

      Kierowcy nie mają co narzekać, jesli chodzi o infrastrukturę.. Jeśli byłaby taka, co infrastruktura dla rowerów, ilość łamiących przepisy wśród kierowców zwiększyłaby się znacznie... Kierowcom nie wyrastają schody pod kołami, kierowcy nie muszą forsować krawężników i jeździć wężykiem po jednej ulicy, zmieniając strony, jak rękawiczki, nie kończy im się jezdnia na przejściu dla pieszych, nie mają słupów i drzew na środku jezdni.
      • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.chello.pl 26.05.09, 12:01
        DDR jest na tym wiadukcie po OBU stronach i jest na nią dogodny wjazd. W razie
        przegapienia wjazdu można przejść przez trawnik - barierki zaczynają się dużo
        później. Trzeba naprawdę złej woli, żeby udawać, że "nie ma" tam DDR, albo że
        jest niewidoczna czy niedostępna.
        • Gość: turysta Re: Co myśli sobie idiota... IP: 194.156.48.* 27.05.09, 18:11
          Gość portalu: bolo napisał(a):

          > DDR jest na tym wiadukcie po OBU stronach i jest na nią dogodny wjazd. W razie
          > przegapienia wjazdu można przejść przez trawnik

          Znaczy zatrzymywać się na roku jezdni i schodzić z roweru?

          - barierki zaczynają się dużo
          > później. Trzeba naprawdę złej woli, żeby udawać, że "nie ma" tam DDR, albo że
          > jest niewidoczna czy niedostępna.

          Ponieważ w przeciwieństwie do ciebie, rzeczowe argumenty jestem w stanie przyjąć, przyjmuję je.
        • 4g63 Re: Co myśli sobie idiota... 24.06.09, 15:01
          ale po co w ogóle na nią wjeżdżać? czy gdybyś zobaczył kawałek autostrady obok szosy którą jedziesz, też byś na nią wjeżdżał by przez chwilę na niej pobyć sobie? jak i tak jedziesz w innym kierunku i wjazd na tą autostradę byłby stratą czasu, a jaki miało by to mieć sens? wiem że ciężko czasem pogonić szare komórki, ale... starajcie się - myślenie nie boli!! chyba..
          a wcale nie dziwię się że dostałeś wiązke wysiądź sobie kiedyś (dla testu) z samochodu, i poproś kogoś żeby nacisnął klakson, zrozumiesz dlaczego dostałeś wiązke, a sczególnie nieprzyjemne jest to gdy ktoś jest w trakcie jazdy rowerem, może nawet doprowadzić do wypadku.
      • Gość: Tomo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.merinet.pl 26.05.09, 19:18
        Gość portalu: turysta napisał(a):

        > Wszystkich kierujących pojazdami (również rowerzystów) obowiązują
        znaki, które
        > znajdują się po prawej stronie jezdni. Czy droga dla rowerów była
        po prawej str
        > onie? Jeśli nie, i jeśli zarządca nie dopuszczałby rowerów do
        ruchu na jezdni n
        > a tym odcinku, umieściłby tam stosowny znak zakazu. Zresztą -
        skłania go do teg
        > o rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
        >
        > Jeśli droga dla rowerów była za barierką po prawej - to jakie
        możliwości wjazdu
        > na nią miał rowerzysta? Jak się kończy ta droga dla rowerów i
        jakie ma możliwo
        > ści rozjazdu w innych kierunkach, na których nie ma dróg
        rowerowych? Jak techni
        > cznie wygląda omawiany odcinek?
        >
        > Opowiedz sobie na te pytania, to może znajdziesz odpowiedź, czemu
        rowerzysta je
        > chał, jak jechał.
        >
        > Kierowcy nie mają co narzekać, jesli chodzi o infrastrukturę..
        Jeśli byłaby tak
        > a, co infrastruktura dla rowerów, ilość łamiących przepisy wśród
        kierowców zwię
        > kszyłaby się znacznie... Kierowcom nie wyrastają schody pod
        kołami, kierowcy ni
        > e muszą forsować krawężników i jeździć wężykiem po jednej ulicy,
        zmieniając str
        > ony, jak rękawiczki, nie kończy im się jezdnia na przejściu dla
        pieszych, nie m
        > ają słupów i drzew na środku jezdni.

        Bolo już ci częściowo odpowiedział, ale uszczegółowię jego wypowiedź
        żeby udowodnić ci, że jesteś złośliwym pieniaczem tak jak ten
        idiota, który tamtędy jechał:
        - droga dla rowerów biegnie po obydwu stronach wiaduktu, zarówno z
        Bielan w stronę Centrum jak i z powrotem. Tak więc twoje argumenty
        odnośnie organizacji ruchu są jak w większości przypadków u
        złośliwych rowerzystów bezsensowne.
        - droga rowerowa biegnie za barierką JEDYNIE na samym wiadukcie.
        Zarówno przed nim jak i za nim są bardzo długie odcinki, na których
        jezdnię od ścieżki oddziela jedynie trawnik. Droga dla rowerów
        zaczyna się jeszcze przed Placem Grunwaldzkim i prowadzi całą
        długością ulicy Broniewskiego. Tak więc zgodnie z przepisami
        rzeczony idiota miał zarówno miejsce jak i obowiązek by wjechać na
        ścieżkę. Technicznie ta droga dla rowerów jest jednym z najlepszych
        odcinków jakie widziałem. Nie koliduje z niczym, zarówno chodnik jak
        i ścieżka nie przecinają się nawzajem. Nie ma żadengo zagrożenia dla
        rowerzystów ze strony zmotoryzowanych. Idźmy dalej - ta droga nie
        kończy się, ale prowadzi dalej przez Rondo Babka i Aleją Jana Pawła
        II.

        Chyba wystarczająco wyczerpująco odpowiedziałem na twoje pytania,
        prawda? I jakie są twoje refleksje? Nadal będziesz udowadniać, że
        ktoś sprzysiągł się tam przeciw rowerzystom, czy przyznasz że
        opisany przeze mnie przypadek dowodzi wyjątkowego chamstwa i
        złośliwości rowerzysty?

        A co do twojego podsumowania - widzę, że za wszelką cenę i wbrew
        zdrowemu rozsądkowi próbujesz usprawiedliwiać chamstwo i łamanie
        przepisów niektórych rowerzystów. Czy fakt, że w każdy weekend łapie
        się kilka tysięcy pijanych kierowców, a pewnie 3 razy tyle jeździ
        bezkarnie upoważnia kogokolwiek do jeżdżenia po pijaku?
        Walnij sobie koleś tym pustym łbem w ścianę, bo pomimo że jestem
        również rowerzystą to uważam, że takich jak ty i ten młot, którego
        opisuję powinno się tępić jak robactwo.


        • xun_vixx Re: Co myśli sobie idiota... 27.05.09, 14:35
          Gość portalu: Tomo napisał(a):

          > Bolo już ci częściowo odpowiedział, ale uszczegółowię jego wypowiedź
          > żeby udowodnić ci, że jesteś złośliwym pieniaczem tak jak ten
          > idiota, który tamtędy jechał:
          > - droga dla rowerów biegnie po obydwu stronach wiaduktu, zarówno z
          > Bielan w stronę Centrum jak i z powrotem. Tak więc twoje argumenty
          > odnośnie organizacji ruchu są jak w większości przypadków u
          > złośliwych rowerzystów bezsensowne.

          Pomijajac plac grunwaldzki i brak ulicy Stolecznej na mapie wawy. Odcinek od "babki" do broniweskiego jest dostepny po obu stronach (w obu kierunkach), jest on dwukierunkowy. Droga po stronie arkadii jest w nieco gorszej sytuacji bo nie ma z niej wygodnego zjazdu (w kierunku broniewskiego jadac konczy sie metr przed skrzyzowaniem). Droga dla rowerow w obu kierunkach jest przecieta przez wjazd/wyjazd z arkadii - po stronie arkadii na rowerzyste czycha rozpedzony samochod na wjezdzie wyprofilowanym w sposob ulatwiajacy szybkie opuszczenie drogi i zjazd na "parking", bez zachowania nalezytej ostroznosci na tym przejezdzie rowerzysta sporo rydzykuje. w druga strone (wyjazd z prakingu, droga po przciwnej stronie) jest troche za wysoki kraweznik.

          Niemniej szkoda zdrowia na jazde po jezdni przy tak dobrej drodze dla rowerow... No i znaki C-13 to znaki nakazu a nie informacyjne, wiec znaku zakazu wjazdu dla rowerow nie musi w ogole byc bo sam C-13 zobowiazuje do jazdy po drodze dla rowerow.

          Dla przeciwwagi dodajmy, ze nawet jesli znajdzie sie jakis rowerzysta kretyn samobojca to kierujacy samochodem w trakcie wyprzedzania go, chocby i na autostradzie ma obowiazek wyprzedzic rowerzyste w sposob bezpieczny dla wszystkich uczestnikow ruchu - zarowno siebie, jak i innych kierowcow jadacych w te sama i w przeciwna strone jak i dla "pijanego" rowerzysty.

          > - droga rowerowa biegnie za barierką JEDYNIE na samym wiadukcie.
          > Zarówno przed nim jak i za nim są bardzo długie odcinki, na których
          > jezdnię od ścieżki oddziela jedynie trawnik.

          Na skrzyzowaniu z broniewskiego jets jeden z lepszych wjazdow na droge dla rowerow w wawie na kierunku w strone arkadii, zrobiony na zero, pod niewielkim katem, nie rzeba nawet zwalniac by wjechac... Niemniej nie jestem pewien czy z jezdni sa widoczne jakiekolwiek znaki sugerujace obowiazek zjechania na droge dla rowerow.


          > Walnij sobie koleś tym pustym łbem w ścianę, bo pomimo że jestem
          > również rowerzystą to uważam, że takich jak ty i ten młot, którego
          > opisuję powinno się tępić jak robactwo.

          tepic - jak najbardziej, zarowno rowerzystow jak i kierowcow lamiacych prawo, w tym tych wszystkich co nie potrafia przepisowych 50km/h utrzymac w miescie ;)
          Ale zrobmy dwa zastrzezenia.
          1. nalezy tepic zgodnie z prawem
          2. niektore przepisy nalezy przed rozpoczeciem niektorych akcji uregulowac, chodzi mi tj. glownie o zdognosc PoRD z Konwencja Wiedenska...
          • Gość: Tomo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.merinet.pl 27.05.09, 16:25
            xun_vixx napisał:
            ...

            Niektóre z Twoich teorii są trochę naciągane (np. pytanie o znak
            nakazujący rowerzyście zjechanie z jezdni - jeżeli ma ścieżkę 2m po
            prawej to nie sądzę by był on potrzebny), ale OK.
            Częściowo przyjmuję Twoje argumenty, choć nie zmienia to faktu że
            lepiej jest jechać wspomnianą, bezpieczną ścieżką niż ulicą wbrew
            przepisom.

            P.S. Jeszcze odnośnie nazwy ulicy Stołecznej - dla mnie nie istnieje
            nazwa Popiełuszki. Urodziłem się 34 lata temu na Żoliborzu, moja
            rodzina mieszka w tej dzielnicy od wczesnych lat 30-tych ubiegłego
            stulecia. Nie przyjąłem i nie przyjmę do wiadomości że banda dewotów
            zmieniła tą historyczną nazwę ulicy. Dla mnie to była, jest i będzie
            Stołeczna.
                • Gość: aaaa Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 16:15
                  >> W tym przypadku chyba rowerzysta ma absolutne pierwszeństwo.
                  >Będąc na przejeździe tak, ale wjeżdżając ze ścieżki na przejazd nie
                  >może tego
                  >robić bezpośrednio przed nadjeżdżającym jezdnią pojazdem.
                  Prawda jeśli jest przejazd przez jezdnię(skrzyżowanie), jeżeli poza
                  jezdnią (np. wyjazd z parkingu albo posesji) to rower ma absolutne
                  pierwszeństwo
                  • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: 217.116.101.* 10.06.09, 17:12
                    > Prawda jeśli jest przejazd przez jezdnię(skrzyżowanie), jeżeli poza
                    > jezdnią (np. wyjazd z parkingu albo posesji) to rower ma absolutne
                    > pierwszeństwo
                    Masz rację, tyle, że powyżej dyskutowaliśmy o sytuacji w rejonie Arkadii i pl.
                    Grunwaldzkiego, a tam wszystkie jezdnie przecinające ścieżki to drogi publiczne.
                    Również te zjazdy z JP2 na dół do Arkadii i ronda pod wiaduktem.
            • Gość: kazik Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 17:53
              Jeszcze odnośnie nazwy ulicy Stołecznej - dla mnie nie istnieje
              >"nazwa Popiełuszki. Urodziłem się 34 lata temu na Żoliborzu, moja
              > rodzina mieszka w tej dzielnicy od wczesnych lat 30-tych ubiegłego
              > stulecia. Nie przyjąłem i nie przyjmę do wiadomości że banda
              dewotów
              > zmieniła tą historyczną nazwę ulicy. Dla mnie to była, jest i
              będzie
              > Stołeczna."

              No to pewnie ten na rowerze urodził się przed wybudowaniem ścieżki
              rowerowej, jego rodzina od stu lat jeździła i jeździ po jezdni i nie
              zamierza przyjąc do wiadomości, że banda urzędników i drogowców
              zrobiła jakąś tam ścieżkę. Dla niego jezdnia była, jest i będzie
              jedyną drogą.
          • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 17:10
            > Droga po stronie arkadii jest w nieco gorszej sytuacji bo nie
            > ma z niej wygodnego zjazdu (w kierunku broniewskiego jadac konczy sie metr prze
            > d skrzyzowaniem).
            To już jest nieaktualne od zeszłego roku - ścieżkę połączono z tą nową na
            Broniewskiego.

            > bez zachowania nalezytej ostroznosci na tym przejezdzie rower
            > zysta sporo rydzykuje.
            Bo szczególną ostrożność przed wjazdem na przejazd należy zachować zawsze, do
            tego nie wolno wjeżdżać bezpośrednio przed zbliżający się pojazd. Na zagrożenia
            tu specjalnie nie narzekam. Już bardziej upierdliwi są piesi między rodem, a
            przystankiem i czekający na przystanku. Trzeba mieć mocny dzwonek i hamulce w
            pogotowiu.
              • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: 217.116.104.* 05.06.09, 00:45
                > Ale aby jechać zgodnie z przepisami traci się na tym
                > skrzyżowaniu ponad 5 min. To jest naprawdę dużo jak dla kogoś kto unika
                > niepotrzebnego stania.
                W paru miejscach miasta są buspasy a obok na pozostałych pasach jest korek.
                Stojąc zgodnie z przepisami w tym korku samochodem tracę z 10 minut. To jest
                naprawdę dużo jak dla kogoś kto unika niepotrzebnego stania. Czy na drugi raz
                mogę pojechać buspasem?
                Inna sytuacja: jakiś czas temu na Wisłostradzie wprowadzono tzw. system
                sterowania ruchem i pokasowano zielone strzałki do prawoskrętów z i w
                Konwiktorską. Teraz stojąc zgodnie z przepisami traci się nieraz i 5 minut. To
                jest naprawdę dużo jak dla kogoś kto unika niepotrzebnego stania. Czy mogę
                pojechać na czerwonym?
                • Gość: Roberto Re: Co myśli sobie idiota... IP: 217.17.37.* 11.07.09, 16:55
                  RGość portalu: bolo napisał(a):
                  > W paru miejscach miasta są buspasy a obok na pozostałych pasach jest korek.
                  > Stojąc zgodnie z przepisami w tym korku samochodem tracę z 10 minut. To jest
                  > naprawdę dużo jak dla kogoś kto unika niepotrzebnego stania.

                  Chyba gościu mnie nie zrozumiałeś. Wybierając się samochodem do miasta, zawsze
                  ładujesz się w korek i w ten sposób nie unikasz niepotrzebnego stania. I tak
                  czas dojazdu do centrum oscyluje około 1 godziny. Tymczasem rowerzysta w korkach
                  nie stoi więc postój wynikający z błednej organizacji ruchu jest na jego
                  niekorzyść. I tak zamiast 30 minut rowerzysta jedzie 35 min.
        • Gość: turysta Re: Co myśli sobie idiota... IP: 194.156.48.* 27.05.09, 18:25
          > Chyba wystarczająco wyczerpująco odpowiedziałem na twoje pytania,
          > prawda? I jakie są twoje refleksje? Nadal będziesz udowadniać, że
          > ktoś sprzysiągł się tam przeciw rowerzystom,

          A kiedy coś takiego napisałem? Wskazałem tylko na argumenty, które często uciekają zapuszkowanym, bo często jest tak, że jak już pojawia się znak C-13, to rower ma się teleportować z jezdni i nikogo nie interesuje w jaki sposób. Czasem jest tak, że nie sposób nie złamać przepisów, by dostać się na śmieszkę..

          > czy przyznasz że
          > opisany przeze mnie przypadek dowodzi wyjątkowego chamstwa i
          > złośliwości rowerzysty?

          Przyznaję, że gość powinien wjechać na swój ciąg.

          > A co do twojego podsumowania - widzę, że za wszelką cenę i wbrew
          > zdrowemu rozsądkowi próbujesz usprawiedliwiać chamstwo i łamanie
          > przepisów niektórych rowerzystów.

          Ponieważ to nie rowerzyści są odpowiedziali za rozwiązania, które są im fundowane. Nie wszystko jest zero-jedynkowe. Ktoś może zaczął olewać drogi rowerowe po tym, jak musiał setki razy przedzierać się nimi przez tłumy pieszych, zwalniać, przed zajeżdżającymi drogę samochodami, skakać po krawężnikach, omijać słupy itp..

          Większość rowerzystów chce po prostu normalnie i bezproblemowo dojechać do wyznaczonego celu. A że powstają rozwiązania, które to utrudniają.. Wystarczyłoby przyjąć zasadę, że drogi dla rowerów należy budować dokładnie tak samo, jak jezdnie, tylko w mniejszej skali.

          > Czy fakt, że w każdy weekend łapie
          > się kilka tysięcy pijanych kierowców, a pewnie 3 razy tyle jeździ
          > bezkarnie upoważnia kogokolwiek do jeżdżenia po pijaku?
          > Walnij sobie koleś tym pustym łbem w ścianę, bo pomimo że jestem
          > również rowerzystą to uważam, że takich jak ty i ten młot, którego
          > opisuję powinno się tępić jak robactwo.

          Wybacz, ale nie będę się zniżać do twego poziomu. Jeśli nie umiesz dyskutować w normalny sposób, to sobie odpuść..
      • Gość: Tomo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.merinet.pl 26.05.09, 22:53
        dr_olek napisał:

        > Na pewno skończy w piekle.
        >
        > A tymczasem kończmy te gorzkie żale, bo nie mogę.

        Już kończę.
        Tylko mam jeszcze jedno pytanie - gdy gorzkie żale dotyczą ścieżek z
        fazowanej kostki i kierowców samochodów to można je ciągnąć w
        nieskończoność, tak? Gdy zwraca się uwagę na debilne zachowania
        niektórych rowerzystów to wtedy jest "nie mogę"?
        Nara.
        • dr_olek Re: Co myśli sobie idiota... 27.05.09, 09:37
          Jest tylko taki drobny problem,że o ile kwestii ścieżek można coś zrobić (np.
          zachęcać do wysyłania tony maili do urzędów odpowiedzialnych za ich budowę i
          eksploatację), o tyle gorzkie żale jaki to ja jestem biedny, bo kierowcy i
          rowerzyści są be, pozbawione są chyba większego sensu. Chyba, że poczułeś
          powołanie i czas zacząć nauczać. Do czego zachęcam :) Praca u podstaw mile
          widziana, choć niekoniecznie w tej formie.
          • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.chello.pl 27.05.09, 09:52
            Jako, że rowerzysta w niespodziewanym miejscu (na zakazie) stwarza zagrożenie,
            można by mu o tym przypominać klaksonem. Co zresztą Tomo uczynił. Jeśli większa
            liczba kierowców solidarnie będzie trąbić na takiego, to po krótkim czasie
            będzie miał dość, słuch mu będzie wysiadał (nerwy zresztą też) i wróci na ścieżki.
            • 4g63 Re: Co myśli sobie idiota... 24.06.09, 15:14
              to straszne co piszesz, czyli za wszelką cenę zmusisz rowerzystów (komunikacyjnych) do korzystania z beznadziejnych i bardzo niebezpiecznych ścieżek rowerowych, bo tobie jest tak wygodnie na fotelu samochodu, że wszelkie przeszkody natychmast powodują u ciebie dyskomfort a rowerzysta to już w ogóle doprowadcza cię do szału, szkoda że polacy są tacy beznadziejni, głupi i nietolerancyjni
                • Gość: turysta Re: Co myśli sobie idiota... IP: 194.156.48.* 24.06.09, 17:51
                  > Rowerzysta na jezdni mimo ścieżki obok jest dla Ciebie ok?

                  Nie jest OK, ale trzeba na sprawę spojrzeć nieco szerzej.. Rowerzysta nie zniszczy jezdni swoim pojazdem, jest zagrożeniem co najwyżej tylko dla siebie, jeśli porusza się w sposób przewidywalny, a nie chaotyczny, jak to bywa przy ścieżkach rowerowych.. Ten sam rowerzysta, jadacy w ten sam sposób ścieżkami rowerowymi, dla kierowców jest zaskoczeniem - co udowadniają niemal na każdym skrzyżowaniu i drogach wewnętrznych, podczas włączania się do ruchu, nie biorąc poprawki na rowerzystów korzystających z infrastruktury rowerowej. Takie są fakty.. Kto jeździ dużo, ten zdaje sobie sprawę z takich i podobnych zachowań..

                  > Wobec tego czy ja mogę pojechać samochodem po ścieżce rowerowej np. w celu
                  > ominięcia korka?

                  Jeśli namówisz do tego pozostałą część kierowców i zwolni się szeroka jezdnia, to czemu nie.. Obawiam się jednak, że kierowcy mają tendencję do zapychania każdej wolnej przestrzeni, wobec czego samochody stałyby w korku nie tylko na jezdni, ale i na ścieżce..
                  • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.chello.pl 25.06.09, 20:13
                    > jest zagrożeniem co najwyżej tylko dla siebie, jeśli
                    > porusza się w sposób przewidywalny, a nie chaotyczny
                    nie!!! rowerzysta pojawiający się w miejscu, gdzie go być nie powinno stwarza
                    zagrożenie dla wszystkich. Wystarczy, że kierowca z jego powodu wykona jakiś
                    nagły manewr i może to się skończyć kolizją z innym autem albo wypadnięciem auta
                    na chodnik, przystanek...

                    > Ten sam rowerzysta, jadacy w ten sam sposób ścieżkami rowerowym
                    > i, dla kierowców jest zaskoczeniem - co udowadniają niemal na każdym skrzyżowan
                    > iu i drogach wewnętrznych, podczas włączania się do ruchu, nie biorąc poprawki
                    > na rowerzystów korzystających z infrastruktury rowerowej.
                    To, że ktoś łamie przepisy, nie uzasadnia łamania przepisów przeze mnie.

                    • Gość: turysta Re: Co myśli sobie idiota... IP: 194.156.48.* 11.09.09, 13:40
                      > nie!!! rowerzysta pojawiający się w miejscu, gdzie go być nie powinno stwarza
                      > zagrożenie dla wszystkich.

                      Rower nie pojawia się nagle. To tak, jak z pieszymi spacerującymi drogami dla rowerów - nie powinno ich tam być, ale są i doskonale ich widać z daleka. Gdybym w tym momencie w nich wjechał rowerem lub wykonał inny karkołomny manewr, wykazałbym się totalnym beztalenciem i upośledzeniem umysłowym.

                      > Wystarczy, że kierowca z jego powodu wykona jakiś
                      > nagły manewr

                      Jak można wykonać _nagły_ manewr z powodu kogoś, kogo widać z daleka? Chyba, że się jest kompletnym ofermą..

                      > i może to się skończyć kolizją z innym autem albo wypadnięciem aut
                      > a
                      > na chodnik, przystanek...

                      I wszystko jasne.. Tych pięciu pieszych, co stali na przystanku autobusowym, zginęło przez rowerzystę, bo kierowca jadący blisko trzy razy szybciej, niż dopuszczalna prędkość, chciał uniknąc zderzenia z rowerzystą, który nagle wyrósł z podziemi.

                      > > Ten sam rowerzysta, jadacy w ten sam sposób ścieżkami rowerowym
                      > > i, dla kierowców jest zaskoczeniem - co udowadniają niemal na każdym skrz
                      > yżowan
                      > > iu i drogach wewnętrznych, podczas włączania się do ruchu, nie biorąc pop
                      > rawki
                      > > na rowerzystów korzystających z infrastruktury rowerowej.
                      > To, że ktoś łamie przepisy, nie uzasadnia łamania przepisów przeze mnie.

                      Kodeks Wykroczeń:

                      Art. 15. Nie popełnia wykroczenia, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
                      Art. 16. § 1. Nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane.
                      • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.centertel.pl 11.09.09, 13:52
                        > Rower nie pojawia się nagle.
                        Pojawia. Na drodze o szybkim i gęstym ruchu rower wyłania się nagle zza innych
                        samochodów. Tymczasem, na mocy kodeksu, mam prawo oczekiwać, że - jeśli obok
                        jest ścieżka - to rowerzysty po prostu nie ma prawa tam być.

                        > I wszystko jasne.. Tych pięciu pieszych, co stali na przystanku autobusowym, zg
                        > inęło przez rowerzystę, bo kierowca jadący blisko trzy razy szybciej,
                        Nie odwracaj kota ogonem, to jest naprawdę żałosne. Jest ścieżka = rowerzysty
                        ma nie być na jezdni i kropka. Jeśli jest i widać go w ostatniej chwili,
                        to powoduje to zagrożenie, bo zmusza do nieoczekiwanych, gwałtownych manewrów
                        (ot, choćby wymóg wyprzedzania w odległości metra).

                        > Art. 15. Nie popełnia wykroczenia, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni
                        > bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
                        Buehehehehehe, ROTFL, ale się uśmiałem wyobrażając sobie, jak odpierasz zamach
                        na ścieżkę rowerową, bohatersko pedałując ulicą.
                        • Gość: turysta Re: Co myśli sobie idiota... IP: 194.156.48.* 12.09.09, 11:52
                          Gość portalu: bolo napisał(a):

                          > > Rower nie pojawia się nagle.
                          > Pojawia. Na drodze o szybkim i gęstym ruchu rower wyłania się nagle zza innych
                          > samochodów.

                          W ten sposób może wyłonić się skuter, traktor albo uszkodzony samochód. Też

                          > Tymczasem, na mocy kodeksu, mam prawo oczekiwać, że - jeśli obok
                          > jest ścieżka - to rowerzysty po prostu nie ma prawa tam być.

                          Twoim obowiązkiem jest patrzeć na drogę i reagować na każdą sytuację. Artykuł 4 PORD się kłania. Na mocy kodeksu nie wolno parkować na drogach dla rowerów - czy to oznacza, że mam jechać tak, jakby samochody tam nie stały?

                          > Nie odwracaj kota ogonem, to jest naprawdę żałosne. Jest ścieżka = rowerzysty
                          > ma nie być na jezdni i kropka.

                          Niestety, ale myślisz schematem zero-jedynkowym, tymczasem jest szereg sytuacji, w których rowerzysta może się pojawić na jezdni, gdy "jest ścieżka", bo ścieżka biegnie w inną stronę, bo prowadzi po schodach, bo nie da się na nią wjechać, bo samochody parkują nielegalnie itp..

                          > Jeśli jest i widać go w ostatniej chwili,
                          > to powoduje to zagrożenie, bo zmusza do nieoczekiwanych, gwałtownych manewrów
                          > (ot, choćby wymóg wyprzedzania w odległości metra).

                          Gwałtownych? Nieoczekiwanych? Co Ty po torach jedziesz, że nie masz pola manewru? Przecież ktoś, kto jako pierwszy podjeżdża do rowerzysty, ma sporo czasu, by zmienić pas na inny, zwolnić itp.. No, chyba, że jedzie 150km/h na ograniczeniu do 70, to może mieć problem..

                          > > Art. 15. Nie popełnia wykroczenia, kto w obronie koniecznej odpiera bezpo
                          > średni
                          > > bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
                          > Buehehehehehe, ROTFL, ale się uśmiałem wyobrażając sobie, jak odpierasz zamach
                          > na ścieżkę rowerową, bohatersko pedałując ulicą.

                          Możesz się śmiać, a ja i tak będę jechał tak, jak mi dyktuje doświadczenie i poczucie bezpieczeństwa.
                          • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.centertel.pl 12.09.09, 12:50
                            > W ten sposób może wyłonić się skuter, traktor albo uszkodzony samochód
                            Tylko że skuter jedzie ciut szybciej, traktor czy uszkodzony samochód z kolei
                            powodują korek, który trudno przegapić.

                            > Twoim obowiązkiem jest patrzeć na drogę i reagować na każdą sytuację.
                            Na tej zasadzie można by pytać, dlaczego np. nie można dzieciom spacerować po
                            autostradzie. Przecież kierowcy mają "patrzeć na drogę"?

                            > Artykuł 4 PORD się kłania.
                            Że niby co?
                            Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo
                            liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu
                            drogowego
                            , chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich
                            zachowania.

                            Czyli: kierowca ma prawo tak jechać, jakby na tej jezdni rowerów nie było.
                            Chyba, że je dostrzeże, ale to może być o parę sekund za późno.

                            > Na mocy kodeksu nie wolno parkować na drogach dla rowerów - c
                            > zy to oznacza, że mam jechać tak, jakby samochody tam nie stały?
                            Jeśli je widzisz (okoliczności wskazują na nieprzepisowe zachowanie!), to już
                            zignorować nie możesz.

                            > Niestety, ale myślisz schematem zero-jedynkowym, tymczasem jest szereg sytuacji
                            > , w których rowerzysta może się pojawić na jezdni, gdy "jest ścieżka", bo ścież
                            > ka biegnie w inną stronę,
                            Jeśli ścieżka jest wzdłuż jezdni, to nie jest "w inną stronę".

                            > bo prowadzi po schodach, bo nie da się na nią wjechać
                            >, bo samochody parkują nielegalnie
                            Nie ma przepisu, który by cię zwalniał z korzystania z takiej ścieżki.

                            > Przecież ktoś, kto jako pierwszy podjeżdża do rowerzysty, ma sporo czasu, by
                            > zmienić pas na inny, zwolnić itp.
                            W praktyce bywa tak, że ten, który podjeżdża pierwszy, szybkim manewrem wbija
                            się między pojazdy na sąsiednim pasie i dopiero wtedy ten za nim widzi
                            rowerzystę. I może być za mało czasu na hamowanie, za mało czasu na wbicie się
                            na sąsiedni pas (może nie być luki), i też za mało miejsca na wyprzedzenie go w
                            obrębie tego pasa (bywa wąsko a rowerzyści czasem jadą środkiem pasa).

                            > Możesz się śmiać, a ja i tak będę jechał tak, jak mi dyktuje doświadczenie i po
                            > czucie bezpieczeństwa.
                            Oprócz Twojego bezpieczeństwa liczy się też bezpieczeństwo innych!! Po to
                            stworzono kodeks, wszyscy uczestnicy ruchu mają go przestrzegać, a Ty nie jesteś
                            wyjątkiem. Jest ścieżka = zakaz jazdy na jezdni i kropka.
                            BTW. Wczoraj wieczorem widziałem, jak jakiś mądrala na JP2 pedałował nie dość że
                            po jezdni (mimo ścieżki obok), to jeszcze na czerwonym i omal go nie skasował
                            samochód mający zielone na ulicy poprzecznej. On też zachowywał się tak, jak mu
                            dyktowało jego "poczucie bezpieczeństwa"?? Ach, nie skojarzyłem. Może nie miał
                            światła z przodu i mu na ścieżce było za ciemno i bał się gleby z tego powodu i
                            to było to jego zapewnianie swojego bezpieczeństwa?!?
                            • Gość: turysta Re: Co myśli sobie idiota... IP: 194.156.48.* 15.09.09, 13:28
                              Gość portalu: bolo napisał(a):

                              > Tylko że skuter jedzie ciut szybciej, traktor czy uszkodzony samochód z kolei
                              > powodują korek, który trudno przegapić.\

                              Przecież rowerzyści też podobno powodują korki...

                              > Czyli: kierowca ma prawo tak jechać, jakby na tej jezdni rowerów nie było.

                              Ma. Ale też nie ma takich dróg, by rowerzystów w porę nie zauważyć. Może to być np. na krętych drogach, ale jazda na takich drogach z dużym prędkościami to proszenie się o wypadek - bo za zakrętem może być wszystko.

                              > > Niestety, ale myślisz schematem zero-jedynkowym, tymczasem jest szereg sy
                              > tuacji
                              > > , w których rowerzysta może się pojawić na jezdni, gdy "jest ścieżka", bo
                              > ścież
                              > > ka biegnie w inną stronę,
                              > Jeśli ścieżka jest wzdłuż jezdni, to nie jest "w inną stronę".

                              Jest, jeśli rowerzysta chce np. skręcić na skrzyżowaniu, które uniemożliwiłoby ten manewr, gdyby rowerzysta jechał ścieżką odzieloną pasem zieleni, płotem itp..

                              > > bo prowadzi po schodach, bo nie da się na nią wjechać
                              > >, bo samochody parkują nielegalnie
                              > Nie ma przepisu, który by cię zwalniał z korzystania z takiej ścieżki.

                              Oczywiście, że jest. Prawo nie może wymagać rzeczy niemożliwych, a jeśli jakaś sytuacja to powoduje, to znaczy, że odpowiedzialność spoczywa w rękach tych, co drogę projektowali

                              > Oprócz Twojego bezpieczeństwa liczy się też bezpieczeństwo innych!!

                              Inni zapewniają sobie bezpieczeństwo airbagami i strefą zgniotu.

                              Po to
                              > stworzono kodeks, wszyscy uczestnicy ruchu mają go przestrzegać, a Ty nie jeste
                              > ś
                              > wyjątkiem.

                              Tak, jeśli pozostałe drogi są budowane w taki sposób, że można normalnie z nich korzystać.

                              >Jest ścieżka = zakaz jazdy na jezdni i kropka.

                              Niektórzy projektanci są innego zdania i mają do tego szczegółowe warunki w sprawie znaków i sygnałów drogowych, które mówią m.in., w jakich okolicznościach umieszczać znaki C-13 i co robić, gdy nie są one widoczne na jezdni..

                              > BTW. Wczoraj wieczorem widziałem, jak jakiś mądrala na JP2 pedałował nie dość ż
                              > e
                              > po jezdni (mimo ścieżki obok),

                              Ścieżki obok, która kilka razy skacze z jednej strony na drugą?
                              • Gość: bolo Re: Co myśli sobie idiota... IP: *.centertel.pl 16.09.09, 22:48
                                > Ma. Ale też nie ma takich dróg, by rowerzystów w porę nie zauważyć. Może to być
                                > np. na krętych drogach, ale jazda na takich drogach z dużym prędkościami to pr
                                > oszenie się o wypadek - bo za zakrętem może być wszystko.
                                Nie mówię o zakrętach, ale o zmianie pasa w gęstym ruchu, gdzie rowerzystę
                                zasłaniają samochody.

                                > Jest, jeśli rowerzysta chce np. skręcić na skrzyżowaniu, które uniemożliwiłoby
                                > ten manewr, gdyby rowerzysta jechał ścieżką odzieloną pasem zieleni, płotem itp
                                Jeśli ścieżka jest poprowadzona w sposób uniemożliwiający jakiś skręt, to albo
                                należy pojechać jakimś objazdem. Niektóre manewry mogą być celowo zablokowane z
                                powodu bezpieczeństwa lub płynności ruchu. Np. niektóre lewoskręty na
                                dwupasmówkach są fizycznie niemożliwe przez brak przejazdu przez trawnik
                                dzielący jezdnię. To, jadąc samochodem i chcąc skręcić w taką uliczkę w lewo,
                                mam sobie pojechać lewą jezdnią pod prąd i skręcić?!?

                                > Oczywiście, że jest. Prawo nie może wymagać rzeczy niemożliwych, a jeśli jakaś
                                > sytuacja to powoduje, to znaczy, że odpowiedzialność spoczywa w rękach tych, co
                                > drogę projektowali
                                Jest ścieżka? To masz nią jechać. Krótka piłka.

                                > Inni zapewniają sobie bezpieczeństwo airbagami i strefą zgniotu.
                                A co z pieszymi, w których może wjechać samochód po nagłym manewrze wymuszonym
                                przez rowerzystę łamiącego przepisy? Patrz mój wątek "Jak rowerzysta może zabić
                                3 pieszych.

                                > Tak, jeśli pozostałe drogi są budowane w taki sposób, że można normalnie z nich
                                > korzystać.
                                Wiele ulic jest tak fatalnych, że lepiej byłoby pojechać samochodem po chodniku.

                                > Niektórzy projektanci są innego zdania i mają do tego szczegółowe warunki w spr
                                > awie znaków i sygnałów drogowych, które mówią m.in., w jakich okolicznościach u
                                > mieszczać znaki C-13 i co robić, gdy nie są one widoczne na jezdni..
                                Spróbuj wyjechać samochodem z podporządkowanej i spowodować stłuczkę, a potem
                                tłumacz się przed policją, że "nie widziałeś" znaku "ustąp pierwszeństwa"...

                                > Ścieżki obok, która kilka razy skacze z jednej strony na drugą?
                                Jest ścieżka, to masz korzystać. Co byś powiedział, gdybym omijał korek na
                                Wisłostradzie tnąc prosto przez Starówkę?
    • fan.zdm Pewnie to samo, 17.06.09, 10:51
      co debil jadący jakiś czas temu Puławską od Woronicza w stronę Warszawianki.
      Nowa, równa ścieżka była tuż obok po prawej stronie jezdni. Co lepsze, gość
      poruszając się jezdnią przejechał przez kilka kolejnych skrzyżowań na czerwonym
      - miałem okazję go nieco dłużej poobserwować, bo ja akurat na każdym z tych
      świateł się zatrzymywałem.
      • 4g63 Re: Pewnie to samo, 24.06.09, 15:05
        przejedź się tą cudowną ścieżką, szybko zrozumiesz że jest to kolejna ścieżka rekreacyjna, mimo że wydawała się porządna,

        po pierwsze przy każdej przecznicy są krawężniki,
        po drugie, w polsce nie ma jeszcze przyzwyczajenia, że rowerzysta na ścieżce przecinający przecznicę MA PIERSZEŃSTWO!!!! i taki rowerzysta przy każdej przcznicy musi zwalniać tak żeby mógł całkowicie zahamować przed nią, w razie gdy jakiś pojawi się samochód, lubisz światła na skrzyżowaniach? nie? no to może się domyślasz już czemu ktoś nie jedzie ścieżką?
          • Gość: Roberto Re: Pewnie to samo, IP: 217.17.37.* 11.07.09, 17:02
            Gość portalu: f. napisał(a):

            > zwalniać powinieneś zawsze, z ogólnych zasad ruchu drogowego

            A to dobre! Przecież na owych skrzyzowaniach pierszenstwo ma rowerzysta więc po
            co ma zwalniać? Czy ty w swoim samochodziku zwalniasz przed kazdym skrzyzowaniem
            z pierszenstwem przejazdu? Watpie.

            >...(ograniczone zaufa
            > nie) oraz zdrowego rozsądku.

            Zdrowy rozsądek powinnien zachowywać kierowca zbliżając się do przejazdu
            rowerowego. Czy dureń nie wie, że przez przejazd może przejezdzać rowerzysta?


            > a skoro tak ci się spieszy, to kup sobie skuter, jaki problem ?

            Na skuterze szybciej wcale nie jest ale za to kondycji w zaden sposób nie
            rozwiniesz!
            • Gość: f. Re: Pewnie to samo, IP: 62.172.234.* 16.07.09, 11:43
              > > zwalniać powinieneś zawsze, z ogólnych zasad ruchu drogowego
              >
              > A to dobre! Przecież na owych skrzyzowaniach pierszenstwo ma
              rowerzysta więc p
              > o
              > co ma zwalniać? Czy ty w swoim samochodziku zwalniasz przed kazdym
              skrzyzowanie
              > m
              > z pierszenstwem przejazdu? Watpie.

              Może nie tyle zwalniać (zależy od prędkości jazdy), ale musisz być
              przygotowany na nagłe hamowanie, jeśli jakis idiota Ci nagle
              wyjedzie.


              >
              > >...(ograniczone zaufa
              > > nie) oraz zdrowego rozsądku.
              >
              > Zdrowy rozsądek powinnien zachowywać kierowca zbliżając się do
              przejazdu
              > rowerowego. Czy dureń nie wie, że przez przejazd może przejezdzać
              rowerzysta?


              Ale to dla Twojego własnego bezpiezceństwa. Skoro tego nie
              rozumiesz, to życzę szczęścia i braku sytuacji, w której oczywiście
              będziesz miał rację, ale leżąc pod kołami.



              >
              >
              > > a skoro tak ci się spieszy, to kup sobie skuter, jaki problem ?
              >
              > Na skuterze szybciej wcale nie jest ale za to kondycji w zaden
              sposób nie
              > rozwiniesz!
        • Gość: Tomo Re: Pewnie to samo, IP: *.merinet.pl 08.07.09, 23:00
          4g63 napisał:
          ...no to może się domyślasz już czemu ktoś nie jedzie ścieżką?

          Ale mnie g... obchodzi czy ta ścieżka jest dobra, czy zła.
          Jest. I psim obowiązkiem rowerzysty jest nią jechać.
          Może ja zacznę jeździć samochodem po chodniku lub ścieżce gdy uznam,
          że ulica ma niezadowalającą jakość lub jest zakorkowana?

        • fan.zdm Re: Pewnie to samo, 22.09.09, 19:47
          > przejedź się tą cudowną ścieżką, szybko zrozumiesz że jest to kolejna ścieżka r
          > ekreacyjna, mimo że wydawała się porządna,

          Jechałem. Czysto rekreacyjnie. I nie narzekam.

          > po pierwsze przy każdej przecznicy są krawężniki,
          > po drugie, w polsce nie ma jeszcze przyzwyczajenia, że rowerzysta na ścieżce pr
          > zecinający przecznicę MA PIERSZEŃSTWO!!!! i taki rowerzysta przy każdej przczni
          > cy musi zwalniać tak żeby mógł całkowicie zahamować przed nią, w razie gdy jaki
          > ś pojawi się samochód,

          I prawidłowo, bo pierwszeństwo ma dopiero na przejeździe, a nie przed. Poczytaj
          sobie PORD, zanim znowu się skompromitujesz.

          "Art. 27. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów,
          jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi
          znajdującemu się na przejeździe."

          "Art. 33.
          [...]
          4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:

          1. wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;"

          > lubisz światła na skrzyżowaniach? nie? no to może się do
          > myślasz już czemu ktoś nie jedzie ścieżką?

          Ale ja się do nich stosuję. Nie jestem żałosnym hipokrytą, który przestrzegania
          przepisów wymaga wyłącznie od innych.

          A jak się nie podoba ta konkretna ścieżka, to się wybiera inną trasę. Ja po
          chodniku samochodem nie jeżdżę, bo asfalt na jezdni zbyt pofałdowany i
          studzienki zapadnięte.
    • bun01 Kretynów nie brakuje 13.07.09, 10:43
      Skoro rowerzyści twierdzą, że w Warszawie nie ma gdzie jeździć
      rowerem to niech nie jeżdżą - proste. Ale jeżdżą, trochę po jezdni,
      środkiem również - nie mają pojęcia co to linia ciągła, jak sie dla
      poruszających ulicą zapali czerwone światło to zjadą na chodnik,
      przejadą po przejściu dla pieszych, jak kierowca zatrąbi pokażą
      faka - ot, takie upośledzenie. Zdarzają się niewątpliwie i
      inteligentne jednostki wsród rowerzystów, ale są, pewnie właśnie z
      powodu inteligencji, niewidoczni i niedokuczliwi.
      Niestety coraz więcej kretynów rowerzystów spotykam na drodze.
      Pewnie dzieje się tak dlatego, że nie mają swiadomości istnienia
      kodeksu drogowego i nakazów, którym i oni podlegają.
      Musi nastąpić selekcja naturalna, będzie lepiej :-)
    • Gość: spacemarine To jeszcze nic:D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 22:14
      1. Na trasie siekierkowskiej jedzie prawym pasem (mając za płotem ścieżkę
      rowerową) rowerzysta nie reagujący na klaksony.
      2. Ze ślimaka trasy łazienkowskiej (kierunek saska kępa->wał miedzeszyński,
      stadion) zjeżdża wieczorem (duża prędkość jak na rower) jegomość BEZ ŚWIATEŁ.
      Przeżył cudem.
      Z moich ogólnych obserwacji wynika że lepiej (pod względem przestrzegania
      przepisów i kultury jazdy) jeżdżą rowerzyści rekreacyjni, jakieś rodziny z
      dziećmi, sportowo ubrani panowie w średnim wieku itp a najgorsi są "zawodowcy" w
      rodzaju kurierów. Osobną kategorię stanowią skretyniałe paniusie na holendrach
      palące i gadające przez telefon w czasie jazdy...
      • Gość: edek Widziałem kolejnego debila IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.10, 14:10
        Jechał środkiem pasa ul. Marszałkowską od PKiN w kierunku pl.
        Konstytucji na odcinku gdzie obok jest ścieżka rowerowa. Żeby było
        ciekawiej, nie trzymał rąk na kierownicy a uszy miał zatkane
        słuchawkami i kompletnie nie zwracał uwagi jak miał czerwone
        światło. Skutecznie hamował ruch np. autobusów które przede
        wszystkim tym psaem sie poruszają. Wyprzedzające go autobusy,
        szczególnie przegubowce, mnie przyprawiały o dreszcze ale on cały
        czas jechał jakby nic sie nie działo. Kierownicy nie chwycił ani
        razu kiedy miałem go na widoku. Przeżyl.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka