Dodaj do ulubionych

Byłam w Saliko

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 19:52
W ostatnią niedzielę, poszukując sympatycznego, niezbyt drogiego i dobrego
miejsca na zjedzenie obiadu wybraliśmy (w sposób losowy) restaurację Saliko.
nie będę snuła rozwlekłych i gęstych opowieści jak było - powiem krótko -
czulismy się trochę tak jak np. w smażalni ryb nad Bałtykiem, tyle że nie w
sezonie. Zamiast gruzińskich rytmów, muzyki, etc. przez kilkadzieisąt minut
włączony był telewizor z Polsatem. Gdy poprosiłam w włączenie jakiejś muzyki
przez głośniki zaczęła się wydobywać jakaś łupanina - ucasa, uncasa, i
zapewniam, zę nie była to muzyka gruzińska. Ponadto kelner mało
zaangażowany - nie pomógł nam, co wybrać, nie doradził. Ceny w miarę
sensowne (ale tylko na piewrszy rzut oka) - porcje bowiem bardzo małe tak,
że samym daniem obiadowym najeść się niemożna.W śródku mało "klimatycznie" -
jerśli ktoś szuka miejsca na romantyczną kolację/obiad, zdecydowanie
odradzam. Stolików na zewnątrz właściwie brak.. Wyszliśmy bardzo rozczarowani
Obserwuj wątek
    • niech Re: Byłam w Saliko 01.06.03, 00:14
      Rozumiem, ze piszesz o Suliko. Ulubiona piosenka Jozefa Stalina (Gruzin) to
      wlasnie byla Suliko. Ale coz, bylo, minelo. Gdzies juz o tej knajpce pisalem.
      Dosc drogo, jedzenie srednie. Pewne dania (czebureki) - wpadka. A szkoda.
    • Gość: aaa Re: Byłam w Suliko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 20:03
      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka