Dodaj do ulubionych

Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy nie.

01.07.07, 00:31
Pomozcie mi rozstrzygnac ten problem.
Obserwuj wątek
    • Gość: corgan zależy od sytuacji IP: *.chello.pl 01.07.07, 01:53
      czy nadjeżdża z tyłu, z przodu albo z boku. Zwykle na chodniku staram się
      omijac pieszych szerokim łukiem, ale fakt - to nie zawsze się udaje.

      Obecnie nie mam dzwonka, ale sobie kupię. Taki mocny paraliżujący. Bo jak jadę
      ścieżką i widzę taką meletepę idącą ściezką to mam ochote podjechać blisko i
      czymś zatrabić. Zwykle omijam daną osobę w bardzo bliskiej odległości. Jak się
      właduje mi na rower to trudno - ma pecha.

      Jeśli jadę po ścieżce i widzę z przodu albo idącą meletepę albo (co częstsze)
      jadące obok siebie 2 psiapsiółki na rowerach które sa tak zajęte rozmową że
      MUSZĄ jechać obok siebie i jeszcze świata poza sobą nie widzą no to faktycznie
      dzwonek też by się przydał aby obudzić z plotek i dać znać, że nie jest się
      samemu na ścieżce.

      Inna sprawa ma się jak jade chodnikiem. Ponieważ jestem gościem wiec staram się
      jechać ostrożnie, ale i zwykle omijam szerokim łukiem pieszych. Moim zdaniem
      szczególnie trzeba uważać na dzieci, starsze osoby i kobiety bez względu na
      wiek. Dzieci z natury rzeczy są mało przewidywalne i nie widzą rowerów, nie
      widza koła i opony które sa wieksze od nich. Kobieta jako pieszy zwykle idzie
      tak jakby miała klapki na oczach i jeśli idzie środkiem chodnika jest mało
      przewidywalna, np. nie ma pewności że wyprzedzając babke dużym łukiem z lewej
      nasze trajektorie się nie spotkają, bo kobieta nagle bez przyczyny przechodzi
      ze strony prawej chodnika na lewą. Idąc nadal wtym samym kierunku. Albo
      momentalnie zatrzyma się i zawróci. Nie zawsze jestem w stanie zareagować.

      Kiedyś jechałem chodnikiem przy Czerniakowskiej przy skrzyżowaniu z Gagarina.
      Tam jest bardzo szeroki chodnik zwłaszcza przy przystanku. Było mało ludzi, ale
      jak jechałem obok podjechał bus i wysiadło z niego parę osób. Widze jakąś młoda
      babeczke która sprężystym krokiem idzie wprost z autobusu przed siebie. Coś
      miałem przeczucie i się zatrzymałem. Nie pomoglo - pusty szeroki chodnik a i
      tak władowała się na mnie, na opone i kierownice jak stałem. Już chciała
      wyjechać z mordą ale zgasiłem ją wzrokiem i popedałowałem dalej... Nie miałem
      dzwonka więc pewnie nim bym ją obudził z letargu.

      Dlatego tak czy inaczej - warto mieć dzwonek i warto go używac na chodniku. Nie
      dzwonic jak kretyn co chwilę tylko zależnie od wyczucia - trzeba dać znać że
      się jedzie widząc np. 2 osoby idące obok siebie po wąskim chodniku. Zwłaszcza
      że rower jest cichy, więc można niepostrzeżenie podjechać z tyłu lub z boku,
      można jechać nim szybko, więc droga hamowania też nie jest mała. W każdym razie
      nie da się zahamować od razu rowerem, co się pieszym czasem wydaje.
      • Gość: lelum polelum Re: zależy od sytuacji IP: *.aster.pl 01.07.07, 08:34
        no tak, pisi źli, a rowerzyści jak zwykle biedni. Za brak dzwonka powinieneś
        zapłacić mandat!
        Na chodniku to pieszy ma pierszeństwo i nie on ma się martwić o siebie. Jakby
        mi taki buc wjechał na chodniku rowerem, to by ten rower nie nadawał się do
        dalszej jazdy. Chdnik służy do chodzenia, jezdnia do jeźdżenia!
        Zauważyłem, ze rowerzyści coraz częściej zaczynają szarżować po chodnikach.
        Chyab wynika to z frustracji, że na ulicy czują większe zagrożenie ze strony
        samochodów. Na chodnikach to oni mają przewagę nad pieszymi. Czasem jak widzę
        takiego kartofla, który śmiga slalomem po chodniku pomiędzy pieszymi, mam
        ochotę wystawić mu rękę, żeby miał szansę wstawić sobie sztuczne zęby.
        • corgan1 Re: zależy od sytuacji 01.07.07, 11:52
          > Na chodniku to pieszy ma pierszeństwo i nie on ma się martwić o siebie.

          No właśnie to napisałem. Ale czasem piesi nie potrafią normalnie, prosto i
          sensownie chodzić.

          > Jakby mi taki buc wjechał na chodniku rowerem,

          Jakby jechał chodnikiem tak po prostu, czy wjechałby w Ciebie? Ale w co miałby
          Ci wjechać?

          > to by ten rower nie nadawał się do dalszej jazdy.

          To się nazywa niszczenie cudzego mienia. Obawiam się że nie zostałoby to
          bezkarne. Poza tym - nie jestem pewien czy np. móglbyś zniszczyć mój rower.
          Naprawdę sądzisz że ja bym Ci na to pozwolił?

          > Chodnik służy do chodzenia, jezdnia do jeźdżenia!

          Człowieku! Jeżdzę na rowerze po chodnikach od kilkunastu lat, często też
          chodze. Poza centrum i to nie zawsze - w Warszawie MAŁO KTO CHODZI. Mało kto
          dziś chodzi. Wszyscy jeżdżą samochodami. Po ulicy zresztą. Przeszedłem kiedyś
          Puławską od pl. Unii Lubelskiej do Al. Lotników. Po drodze spotkałem tylko
          kilku pieszych, a mijały mnie same samochody i autobusy. Nie widzę powodów aby
          narażać swoje życie jeżdżąc poboczem pokiereszowanej Puławskiej. Wolę chodnik i
          już.

          > Chyba wynika to z frustracji, że na ulicy czują większe zagrożenie ze strony
          > samochodów

          Jako pieszy i jako rowerzysta - na pewno. Ostatnio musiałem ewakuować się z
          przejścia przez Rosoła koło SGGW bo choć mielisśmy zielone światło - kilka
          samochodów wymusiło przejazd przez pasy.

          > Czasem jak widzę takiego kartofla, który śmiga slalomem po chodniku pomiędzy
          > pieszymi, mam ochotę wystawić mu rękę, żeby miał szansę wstawić sobie
          > sztuczne zęby.

          No to spróbuj... zyczę powodzenia. Tylko uważaj żeby ktoś nie przetrącił tej
          ręki. Bo w starciu pieszego z przejeżdżającym rowerzystą (20kg rower + 80kg
          rowerzysta) którego chcesz zatrzymać, klepnąć albo zrobic cokolwiek innego
          radziłbym naprawdę uważać.

          Człowieku! ty naprawdę jesteś przekonany że jak tupniesz nogą i ci zidiocaili
          zdziecinniali chłopcy uciekną z piskiem opon? Że jak wystawisz ręke to
          rowerzysta wywinie orła jak w kreskówkach? Rozpędzony moze złamać albo zwichnąć
          Ci rekę, nie bierzesz tego po uwagę?
          • Gość: lelum polelum Re: zależy od sytuacji IP: *.aster.pl 02.07.07, 07:37
            he he he fajnie sobie zinterpretowałeś moje słowa, ale to własnie jest zaletą
            słowa pisanego. Zawsze można sobie wytłumaczyć to na swoją stronę.
            Ale tak krótko:
            Pieszy na chodniku nie ma prawa uważać, chodzić prosto, sensownie, normalnie -
            cokolwiek to znaczy. Ja uważam, że jeśli idę prawą stroną chodnika a po lewej
            jest jakiś sklep, wystawa, cokolwiek, co przykuwa moją uwagę na tyle, by
            tampodejść, to wybacz, ale chodnik to nie ulica, nie muszę sie patrzeć w lewo,
            w prawo, znowu w lewo czy coś nie jedzie. Pieszego zauważe i nie wejdę mu pod
            nogi, ale niektórzy rowerzyści najwyraźniej czują się Panami chodnika.
            Jakby wjechał we mnie tym rowerem, to zapewne jeśli by mi sie nic nie stało,
            ten rower bym trochę uszkodził, albo jego właściciela. Niszczenie mienia?
            Spowodowanie wypadku, oraz uszczerbek na zdrowiu, zniszczone ubranie itp. To ty
            jesteś sprawcą w każdym przypadku podczas jazdy chodnikiem.
            Tłumaczysz sie tymi pustymi chodnikami dokładnie tak samo, jak Ci idioci na
            ścigaczach, którzy w nocy prują przez ulice 200 km/h albo i szybcie. To, że
            jest pusto, nie znaczy, że można, prawda? Zawsze może ktoś wyjść na chodnik,
            wbiec jakieś dziecko - w końcu to nie ulica, chodnikiem jak sama nazwa wskazuje
            się chodzi. Przy normalnej jeździe rowerem powinieneś wychamować. Przy zbyt
            szybkiej jeździe - nie.
            Owszem, nie wszyscy po chodnikach jeźdzą jak wariaci, ale niestety jest to
            bardzo nagminne a jeżdzenie szybko zygzakiem pomiędzy pieszymi to zwykłe
            buractwo.
          • aurita Re: zależy od sytuacji 24.07.07, 10:49
            > To się nazywa niszczenie cudzego mienia.
            fcio sam sobie przeczysz, przed chwila chailes rozjechac pieszego, jak sie to
            nazywa?
      • Gość: kixx Re: zależy od sytuacji IP: *.acn.waw.pl 01.07.07, 09:45
        Gość portalu: corgan napisał(a):

        > czy nadjeżdża z tyłu, z przodu albo z boku. Zwykle na chodniku staram się
        > omijac pieszych szerokim łukiem, ale fakt - to nie zawsze się udaje.
        >
        > Obecnie nie mam dzwonka, ale sobie kupię. Taki mocny paraliżujący. Bo jak
        jadę
        > ścieżką i widzę taką meletepę idącą ściezką to mam ochote podjechać blisko i
        > czymś zatrabić. Zwykle omijam daną osobę w bardzo bliskiej odległości. Jak
        się
        > właduje mi na rower to trudno - ma pecha.

        €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€


        uzywanie sygnalow dzwiekowych ,ktore wydaja przerazliwe tony jest zabronione
      • Gość: gość portalu zabezpieczcie się IP: *.crowley.pl 20.07.07, 13:29
        corgan. Napisałeś):
        > Zwłaszcza że rower jest cichy, więc można niepostrzeżenie podjechać
        > z tyłu lub z boku, można jechać nim szybko, więc droga hamowania
        > też nie jest mała. W każdym razie nie da się zahamować od razu>
        > rowerem, co się pieszym czasem wydaje.

        Często omijasz pieszych - pomyśl czy nie wato zaopatrzyć się w rowerowe OC.
        Zabezpieczyłoby cię ono przed skutkami zasądzenia na kierowcę roweru wysokiego
        odszkodowania i dożywotniej renty dla pieszego. Ubezpieczyciel mógłby również
        zapłacić za za pogiętą karoserię samochodu który też może byc ofiarą sprawcy-
        rowerzysty.
        NW komunikacyjne też Ci by się przydało na ewentualne koszty regeneracji Twoich
        własnych kości.
        ?
      • aurita Re: zależy od sytuacji 24.07.07, 10:47
        czymś zatrabić. Zwykle omijam daną osobę w bardzo bliskiej odległości. Jak się
        > właduje mi na rower to trudno - ma pecha.


        wiesz ja waze ze 120kg, jak Ci sie na rower wladuje to TY bedziesz mial pecha...
    • Gość: corgan możesz nie przepuszczać jak jest wąski chodnik IP: *.chello.pl 01.07.07, 01:54
      Trudno, wtedy wjadę na ulicę albo na trawnik obok.
    • Gość: dimanche Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.chello.pl 01.07.07, 09:11
      Jak grzecznie dzwoni to dlaczego mam nie przepuścić?
      • franki8 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 01.07.07, 09:57
        Nie. Ponieważ cyklista na chodniku nie ma prawa domagać się ustąpienia mu drogi.
        Zgodnie z przepisami w ogóle nie powinien tam być - a skoro już się znalazł,
        musi bezwzględnie ustępować pierwszeństwa pieszym i tyle. Ja stosuję metodę
        ignorowania - niech mnie potrąci, wtedy pogadamy... ale najpierw z policją, a
        potem z sądem.

        Oczywiście - piesi nie powinni łazić jak stado baranów po ścieżkach rowerowych.
        • lepus42 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 01.07.07, 10:44
          Ponieważ pieszy reaguje naogół alergicznie na dzwonek ja na chodniku nie używam
          dzwonka, tylko podjeżdżam w miarę blisko, mówię przepraszam,jak ustąpią mówię
          dziękuję, a jak nie to jadę za gościem pomału aż się zrobi miejsce. Ewentualnie
          w sporej odległośći od pieszego trącam dzwonek sprawiając wrażenie że sam
          zadzwonił,a pieszy jednak usłyszał że coś jedzie. Gwałtowne dzwonienie wywołuje
          na chodniku wręcz odwrotny efekt niż zamierzony.
          • horpyna4 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 01.07.07, 11:11
            Pieszy może też być głuchy. Przekonała się o tym kiedyś pewna motornicza, która
            zadzwoniła na starszą osobę powoli przechodzącą przez tory.
        • Gość: Rafal Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:32
          Rzeczywiście... Droga do sądu jest dość długa.
          Tak mi się wydaje, że najczęściej nie ustępujesz miejsca na ścieżkach
          rowerowych, po których za pewne dość często się przechadzasz.

          Pewnie, że rowerzysta nie powinien dzwonić. Wystarczy, gdy zwolni i przeprosi.
          Wtedy też nie przepuścisz?
    • Gość: jacek absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierwszenst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 12:01
      dzwonienie jest przejawem braku kultury

      rowerzysta musi zachowac szczegolna ostroznosc - na chodnik jest gosciem i nie
      powinen o tym zapominac

      natomiast piesi nie poinni wchodzic na sciezki rowerowe - szczegolnie z
      pieskiem na smyczy
      • jackmal Re: absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierws 01.07.07, 14:17
        Dzwonienie absolutnie nie jest przejawem braku kultury, ale zdrowegpo rozsądku.
        Rower staje się coraz popularniejszym środkiem komunikacji, niestety Warszawa
        nie jest miejscem łatwym do jeżdżenia na rowerze. Stąd ten nieustanny mix, to
        znaczy rowerzyści na jezdniach lub chodnikach. Korzystanie z chodników jest
        często wymuszone brakiem innej alternatywy, albo zwykłym ludzkim strachem przed
        kierowcami samochodów (a Warszawa wudaje się by szczególnym zbiorowiskiem
        kierowców o mózgach zalanych testosteronem). Często piesi - nawet na tym forum -
        narzekają, że rowerzyści nadjeżdżaja bezszelestnie. Użycie dzwonka ostrzega po
        prostu i wzmaga bezpieczeństwo. Umiejętność życia w dużym mieście, to przede
        wszystkim zachowania wzajemnie ułatwiające poruszanie się i nie podkreślające
        naszej domniemanej wyższości.
        • Gość: kixx Re: absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierws IP: *.acn.waw.pl 01.07.07, 14:32
          g prawda
          kiedys dosc popularnym zwyczajem wsrod kierowcow bylo uzycie krotkiego sygnalu
          dzwiekowego w momencie zblizania sie do jadacego rowerzysty
          wiekszosc z tu piszacych ma prawo tego nie pamietac,ale ten sposob,jako niosacy
          wieksze zagrozenia niz zwykle wyprzedzenie rowerzysty zostal zabroniony
          • krwe Re: absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierws 01.07.07, 16:24
            Gość portalu: kixx napisał(a):

            > g prawda
            > kiedys dosc popularnym zwyczajem wsrod kierowcow bylo uzycie krotkiego sygnalu
            > dzwiekowego w momencie zblizania sie do jadacego rowerzysty

            no i szkoda,że został ten piękny sposób OSTRZEGANIA zapomniany i zabroniony :(
            W wielu krajach to jest praktykowane,nie tylko w stosunku samochód-rower ale też
            samochód- samochód.U nas klakson służy jako dziękowa inwektywa już chyba tylko:(
            • dorsai68 O losie... 01.07.07, 19:47
              Krwe, człowieku, coś Ty? Ja pamiętam te czasy i nie wspominam ich najlepiej. Nigdy bowiem nie wiedziałem, czy wyprzedza mnie frustrat, czy trąbi ostrzegawczo.
              Jechałem dziś Al. Jerozolimskimi w kierunku Nowego Światu, wyprzedziło mnie po kolei kilka samochodów i każdy miał "krótko" powiadomić mnie klaksonem?
              O losie...
              • krwe Re: O losie... 02.07.07, 16:59
                no dobra,ale jeśli by tak montować jakieś ładnie brzmiące klaksony,typu np
                trykanie cykad lub kwilenie skowronka ? :)
        • Gość: jacek absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierwszenst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 14:48
          nie rozmieszaj mnie

          zdrowy rozsadek podpowiada - nie ma mozliwosci jazdy - schodze z rower i
          prowadze pojazd - nie musisz nadjezdzac bezsezlestnie - mozesz sie dostosowac
          do uzytkownikow chodnika

          dzwonienie na pieszych to przejaw braku wychowania - zeby ujac to lagodnie

          to ze sciezek rowerowych w Warszawie jest o 1500 km za malo to zupelnie inna
          sprawa - to nie piesi sa tu winni, tylko zmotoryzowani, zakompleksieni
          urzednicy
      • agulaszek Re: absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierws 01.07.07, 20:32
        Gość portalu: jacek napisał(a):

        >
        > rowerzysta musi zachowac szczegolna ostroznosc - na chodnik jest gosciem i
        nie
        > powinen o tym zapominac
        A niestety często nie pamiętają, ja obok siebie muszę mieć oczy dookoła głowy,
        takie wyścigi się tu odbywają. Szkoda tylko, że tacy cykliści wyrobiają złą
        opinię tym zachowującym się kulturalnie i zgodnie z zasadami ruchu.
        • Gość: ritzy zaban. Taaa, pokaz takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 23:25
          "Szkoda tylko, że tacy cykliści wyrobiają złą opinię tym zachowującym się
          kulturalnie i zgodnie z zasadami ruchu."

          Okreslenie "cyklista" jest rownoznaczne z brutalnoscia, egoizmem, terroryzmem i
          nijak nie kojarzy sie ze slowem "kultura".
          • Gość: agulaszek Re: Taaa, pokaz takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 01:28
            Znam kilku kulturalnych i na poziomie.
          • Gość: Rafał Re: Taaa, pokaz takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:44
            Chyba trochę przesadzasz.
            Nie wrzuca się wszystkich do jednego wora!

            "Okreslenie "cyklista" jest rownoznaczne z brutalnoscia, egoizmem, terroryzmem i
            nijak nie kojarzy sie ze slowem "kultura"."
            • franki8 Re: Taaa, pokaz takiego 15.07.07, 21:04
              Zawsze twierdzę że piesi nie powinni łazić po drogach dla rowerów i tutaj też to
              pisałem, trzeba by jeszcze czytać ze zrozumieniem.
              Ale... jeśli rowerzysta na chodniku to to samo co pieszy na drodze dla
              rowerów... dlaczego cykliści usprawiedliwiają się zawsze na milion sposobów że
              są na chodniku, ale pieszego na ścieżce NIGDY?
              • Gość: Rafal Re: Taaa, pokaz takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 15:10
                Jeśli jest chodnik, a obok ścieżka, to bardzo często pieszy nie zwraca uwagi na
                to, że idzie po ścieżce dla rowerów. Nie ma też żadnego usprawiedliwienia dla
                rowerzystów jeżdżących po chodnikach, jeśli obok znajduje się ścieżka rowerowa.

                Jeśli ścieżki obok nie ma tylko droga, po której gnają jeszcze bardziej od
                niektórych cyklistów kierowcy (oczywiście nie wszyscy kierowcy są tacy), to ja
                osobiście nie będę ryzykował jazdy po ulicy. Mam ochotę jeszcze pożyć.

                Proponuję żebyś zobaczył jak się sprawa ma przy Rondzie Radosława (przystanek
                Rondo Radosława 02) w okolicy przystanku autobusowego przy Arkadii lub na
                Słowackiego, przystanek Pl. Wilsona 01. Przyznam, że ścieżki poprowadzono tam w
                dość niefortunny, żeby nie powiedzieć bezmyślny, sposób, ale piesi mogliby nie
                brnąć na ścieżkę. Przy Pl. Wilsona wychodzący z autobusu kierują się wprost na
                ścieżkę rowerową.

                Napiszę jeszcze raz. Pieszy na chodniku ma bezwzględne pierwszeństwo i
                rowerzysta nie powinien dzwonić by pieszy go przepuścił, ale zawsze może zwolnić
                i powiedzieć przepraszam. Czy wtedy też rowerzysty nie przepuścisz?

                Rzeczywiście nie zauważyłem, ale też nie czytasz ze zrozumieniem, bo inaczej
                odpowiedziałbyś mi na pytanie, które zadałem:

                "Pewnie, że rowerzysta nie powinien dzwonić. Wystarczy, gdy zwolni i przeprosi.
                Wtedy też nie przepuścisz?"
                • franki8 Re: Taaa, pokaz takiego 17.07.07, 22:46
                  To zależy... jeśli będzie to ładna rowerzystka, przepuszczę z przyjemnością.
                  Jeśli będzie to "cyklista-fundamentalista" - raczej nie.
                  • Gość: Rafal Re: Taaa, pokaz takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 13:23
                    Ja nie pytałem Cię o cyklistów-fundamentalistów, piratów chodnikowych i tym
                    podobnych, tylko kulturalnego rowerzystę bez względu na płeć. Czy tak ciężko
                    jest udzielić normalnej odpowiedzi?
                    • dzidka.2 Re: cyklista na chodniku 18.07.07, 14:25
                      Ja, jeśli sytuacja mnie zmusza, bo nie ma ścieżki rowerowej, zsiadam z roweru i
                      prowadzę,aż minę przechodnia.Jeśli widzę przychylność, grzecznie dziękuję i
                      przejeżdżam.
                    • franki8 Re: Taaa, pokaz takiego 18.07.07, 18:44
                      Ależ odpowiedź była "normalna", konkretna do bólu rzekłbym :)
        • Gość: Rafał Re: absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierws IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:36
          Zarówno niektórzy rowerzyści mają w nosie to, że jadą po chodniku jak i piesi
          to, że idą ścieżką rowerową. Zarówno jedni jak i drudzy potrafią być opryskliwi
          nawet wtedy, gdy idą ścieżką rowerową lub jadą po chodniku. A wystarczy trochę
          dobrej woli, kultury i odrobinę pomyślunku, by nikt nikomu w drogę nie wchodził.
      • maremarmar Re: absolutnie nie - na chodniku pieszy ma pierws 02.07.07, 10:54
        Gość portalu: jacek napisał(a):
        > dzwonienie jest przejawem braku kultury

        Niekoniecznie, ale często może być tak odebrane. Dlatego ja stosuję inny "sygnał
        dźwiękowy" - głośno (z trzaskiem) zmieniam bieg w przerzutce - dzięki temu
        pieszy mnie słyszy ale nie odbiera tego jako "zganianie" z chodnika.
        • Gość: jacek to hipokryzja - pieszy ma pierwszenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 17:18
          i kazdy sposob na zganianie go z sprzed kol jest niedopuszczalne

          nie pieszy jest utrudnieniem - tylko urzedasy
          • maremarmar Re: to hipokryzja - pieszy ma pierwszenstwo 09.07.07, 15:34
            > to hipokryzja - pieszy ma pierwszenstwo
            > i kazdy sposob na zganianie go z sprzed kol jest niedopuszczalne

            Ależ nie chodzi o zganianie sprzed kół, tylko o zasygnalizowanie że się zbliżam,
            i że byłoby miło, gdyby pieszy zostawił mi miejsce na przejechanie. Oczywiście
            w takich miejscach, gdzie jest wąsko (np. most Łazienkowski czy Poniatowskiego).
            Jeśl nie usłyszy lub zignoruje, to po prostu zahamuję i poproszę o przepuszczenie.
            • Gość: barteg Re: to hipokryzja - pieszy ma pierwszenstwo IP: *.aster.pl 19.07.07, 20:36
              ja na chodniku nie dzwonię, tylko najpierw podjeżdżam powoli z tyłu i jeśli
              pieszy mnie przepuści, to jade i mówie "dziękuje", a jeśli nie widzi mnie, to
              mówie "przepraszam" albo "pstrykam" hamulcami, tzn. naciągam i puszczam
              hamulce. to pamaga i jest subtelniejsze od dzownka.
    • dorsai68 NIE 01.07.07, 19:48
      postaw pytanie tak, za tobą powoli toczy się po chodniku gościu w samochodzie i trąbi.
      Ustąpisz?
    • Gość: Maja Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.chello.pl 01.07.07, 20:49
      A co powiecie na taką sytuację? Idę sobie spokojnie chodnikiem przy al.
      Niepodległości przy radiu. Chodnik w tym miejscu jest dość szeroki, ludzi wcale
      nie ma wielu. Nie robię żadnych dziwnych manewrów, jak opisane gdzie indziej w
      wątku, nie idę po skosie, po prostu idę ulicą. Nagle mija mnie rowerzysta (nie
      usłyszałam, jak się zbliża) i zaczyna mnie wyzywać od "k...", przypuszczalnie
      dlatego, że nie zeszłam jeszcze bliżej krawędzi chodnika.
      • agulha Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 01.07.07, 22:46
        Taki mały komentarz. W odróżnieniu od pojazdów, pieszy po chodniku ma prawo
        chodzić zygzakiem, po skosie i w ogóle - jak chce (byle nie potrącał innych
        osób). Nawet pijany może być - jeżeli nie hałasuje, nie zaczepia innych osób,
        nie zanieczyszcza miasta, to jego prawo i już.
        • Gość: corgan usiłujecie wrobić nas w poczucie winy! >:) IP: *.chello.pl 01.07.07, 23:21
          żebyśmy podkulili uszy po sobie jeżdżąc po chodniku! i obarczyli się winą. A to
          szkodliwe dla zdrowia i psychiki!

          Nic z tego! Niech żyje ruch wyzwolenia rowerzystów!
          • krwe Re: usiłujecie wrobić nas w poczucie winy! >: 02.07.07, 17:02
            Gość portalu: corgan napisał(a):

            > żebyśmy podkulili uszy po sobie jeżdżąc po chodniku! i obarczyli się winą. A to
            >
            > szkodliwe dla zdrowia i psychiki!
            >
            > Nic z tego! Niech żyje ruch wyzwolenia rowerzystów!

            dokładnie, niech żyje !
    • shp80 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 02.07.07, 02:08
      To zależy:
      "(...)za pieszego uważa się również osobę (...) w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej;"

      Poza tym, skoro dzwoni, to raczej nie ma zamiaru rozjechać, tylko poinformować. Nie zgadzam się natomiast z kixxem, że jest to to samo, co trąbiący na rowerzystę samochód. Rowerzysta korzystający z jezdni jest z reguły świadom, że jedzie drogą, po której suną również samochody. I jeśli trzyma się swojego toru jazdy, to nie ma podstaw, by go "informować" o fakcie nadjeżdżania. Rowerzystów na chodnikach w zasadzie być nie powinno, piesi się telepią, jak piłki od pinbala, więc zaskoczenie może być większe. :)

      Osobiście wolę, żeby rowerzyści szwędali się po jezdni, a nie po chodnikach (choć to zależy też od kategorii drogi), bo to jest z korzyścią dla bezpieczeństwa tych użytkowników. Kierowcy są wówczas zmuszeni do większej rozwagi.

      Początkowo też jeździłem prawie wyłącznie chodnikami, ale mi przeszło. Nabrałem większej pewności i choć zdarzają się sytuacje stresowe, to na chodnik raczej nie wrócę..
      • Gość: gosc Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.chello.pl 16.07.07, 18:58
        > Osobiście wolę, żeby rowerzyści szwędali się po jezdni, a nie po chodnikach (ch
        > oć to zależy też od kategorii drogi), bo to jest z korzyścią dla bezpieczeństwa
        > tych użytkowników. Kierowcy są wówczas zmuszeni do większej rozwagi.

        Buhahaha. Masz jeszcze jakieś dowcipy w zanadrzu?
    • Gość: warszawski cwaniak Nie! Jeszcze zwrócić mu uwagę, że po chodniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 13:08
      się nie jeździ. Jak odpysknie, to zwyzywać po warszawsku.
      • Gość: grójec Re: Nie! Jeszcze zwrócić mu uwagę, że po chodniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 11:09
        W konkretnie określonych przypadkach rowerzysta może jechać po chodniku, ale
        musi uważać na pieszych.
        Jeżeli zwyzywasz go, to będziesz cwaniak ale nie warszawski tylko np. z Grójca
    • lavinka Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 07.07.07, 19:46
      A jakie masz inne wyjście? Chcesz być rozjechany... albo mieć kolegę z rowerem
      przez cały spacer tuż za plecami? ;-))))
    • adam81w ritzy Zabij! po co myslec 09.07.07, 10:39

    • Gość: Stalker Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 16:28
      Zamiast dzwonić dzwonkiem na chodniku,niech lepiej podzwoni na jezdni.Bo tam
      jest miejsce do jeżdzenia.Gdy idę chodnikiem i rowerzysta jedzie spokojnie i
      powie przepraszam,zawsze go przepuszczę,ale jeżeli dzwoni to może zapomnieć o
      przepuszczeniu,a dodatkowo jak zacznie coś trzeszczeć,to ma pozamiatane.
      • Gość: 974321874 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.pg.com 10.07.07, 16:54
        ale jestescie okropni....
        jazda ulica to udreka, ile razy jakis palant gdy sie jedzie specjalnie podjezdza
        samochodem tak ze nie ma jak uciec
        nie mowiac juz o taksowkarzach i kierowcach autobusow
        niestety w centrum nie ma wyznaczonych sciezek rowerowych a ryzykowanie zycia
        jazda ulicami nie jest zbyt przyjemne
        osobiscie nie jezdze szybko, i bardzo uwazam na pieszych
        a co sadzicie o pieszych ktorzy wlaza na sciezki rowerowe????
        gdyby to byl normalny kraj kazdy mialby swoje miejsce
        • gdaczacy_z_kurami Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 21.07.07, 10:58
          > niestety w centrum nie ma wyznaczonych sciezek rowerowych a ryzykowanie zycia
          > jazda ulicami nie jest zbyt przyjemne

          Bua ha ha. Pewnie zależysz do tego typu rowerzystów, którzy nawet na osiedlowych
          uliczkach z prędkością ograniczona przez progi zwalniające do 20 km/h zasuwają
          chodnikiem...
          Jak widuję takich uosi u mnie na osiedlu to normalnie "witki opadają".
    • Gość: ppp Przy.. IP: 217.116.100.* 12.07.07, 03:04
      o!
    • Gość: z Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: 83.238.100.* 12.07.07, 15:32
      Nie. Położyć się w poprzek.
    • Gość: mmena Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.crowley.pl 13.07.07, 11:23
      No pewnie, ze przepuscic. A czemu nie? Minie mnie i pojedzie dalej, a jak go nie
      przepuszcze to bedzie musial sie wlec za mna.
    • Gość: Rafal Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:29
      Na chodniku pierwszeństwo ma pieszy.
      Ja osobiście jeżdżę po chodnikach, ale nigdy nie dzwonię! Od razu rozjeżdżam...
      ŻARTUJĘ! Oczywiście zwalniam i mówię przepraszam uśmiechając się grzecznie.
      Zawsze działa, nikt wtedy się nie denerwuje, przepuszcza i uśmiecha się także.
      Jeśli cyklista dzwoni na chodniku, to też się nic nie stanie jak przepuścisz,
      ale raczej nie powinien dzwonić. Inna sprawa, czy rzeczywiście jesteś na
      chodniku. Często ludzie nie zwracają uwagi, że są na ścieżce rowerowej i udają,
      że dzwonka nie słyszą.
    • Gość: xxx Nie! Odrazu zabić! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:28
      Kamieniem w łeb albo patykiem w szprychy. Głupie pytanie!
    • leroo Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 18.07.07, 22:59
      A ja w dowód protestu zawsze chodzę po ścieżce rowerowej wzdłuż Radiowej
      chociaź obok jest chodnik i nie schodzę nawet jak dzwonią....
      • Gość: Robert Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 01:16
        Rzeczywiście, jest czym się chwalić... taką samą głupotą, jak piraci chodnikowi
        na rowerach.
        • Gość: 54215541 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.pg.com 19.07.07, 10:49
          za chodzenie po sciezce rowerowej: 50zl mandatu :P
          • dorsai68 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 19.07.07, 10:56
            Gość portalu: 54215541 napisał(a):

            > za chodzenie po sciezce rowerowej: 50zl mandatu :P

            Za jazdę po chodniku także.
            • Gość: pogodynka Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 11:56

              Idę sobie wolniutko chodnikiem, za moimi plecami dzwoni rowerzysta...... robię
              mu miejsce żeby przejechał, po co ma sie za mną telepać.. za chwilę nie
              pamiętam o zdarzeniu...i tyle w temacie.

              Jesteście ludzie upierdliwi, złośliwi i poprawiacie sobie nastrój robieniem na
              złość innym. I nie macie większych problemów tylko zawracacie sobie d....y
              takimi pierdołami...
              Proponuję załóżcie jeszcze temat o rowerzystach nie dzwoniących (bo tak też
              jest żle ) o pieszych którzy zbyt wolno przechodzą po pasach a przecież
              kierowcom sie spieszy itp.

              I błagam nie chodzcie po ulicach z tymi swoimi zaciętymi minami na twarzach bo
              mi się normalnie słabo robi jak was wszystkich widzę....

              • krwe Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 19.07.07, 14:16
                Pogodynka jesteś super!
                pozdro:)
                • Gość: barteg Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.aster.pl 19.07.07, 20:36
                  ja na chodniku nie dzwonię, tylko najpierw podjeżdżam powoli z tyłu i jeśli
                  pieszy mnie przepuści, to jade i mówie "dziękuje", a jeśli nie widzi mnie, to
                  mówie "przepraszam" albo "pstrykam" hamulcami, tzn. naciągam i puszczam
                  hamulce. to pamaga i jest subtelniejsze od dzownka.
              • dorsai68 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 19.07.07, 20:45
                Gość portalu: pogodynka napisał(a):

                >
                > Idę sobie wolniutko chodnikiem, za moimi plecami dzwoni rowerzysta...... robię
                >
                > mu miejsce żeby przejechał, po co ma sie za mną telepać.. za chwilę nie
                > pamiętam o zdarzeniu...i tyle w temacie.

                Moja, zazwyczaj rowerzysty, dzisiejsza opowieść brzmiałaby tak:
                Idę sobie wolniutko chodnikiem, za moimi plecami dzwoni rowerzysta... ale ja o tym nie wiem, bo w uszach mam słuchawki. Gość podjechał bliżej i krzyczy do mnie spierd...

                Lekko, nie za mocno, kopię w bok jego tylnego koła. Leży.
                Miłego dnia pętaku.
                • Gość: pogodynka Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 09:18

                  Rozumiem że każdy rowerzysta krzyczy do ciebie spier.... ale jeżeli nie, to nie
                  możesz uogólniać i z założenia agresywnie reagować na każdego innego.
                  Agresja rodzi agresję, jeżeli chodzisz cały czas "nabuzowany" to tak jesteś
                  odbierany i traktowany przez innych.
                  Oczywiście potępiam opisane zachowanie rowerzysty, ale twoje położenie go na
                  glebę(o ile to prawda) powoduje że zniżasz się do chamskiego zachowania
                  ewentualnie je przewyższasz.
                  Mądry człowiek to jednym uchem wpuszcza a drugim wypuszcza tego typu odzywki i
                  nawet ciśnienie mu nie podskoczy.
                  Rozumiem że kierowców którzy przejeżdżają prawie po palcach pieszym idącym
                  pasami wyciągasz z samochodów i pokazujesz im kto tu rządzi?

                  Proponuję nie nakręcać się wzajemnie na siebie a wszystkim będzie się lepiej
                  żyło.
                  • dorsai68 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 20.07.07, 12:54
                    Nie nakręcam się, nie zniżam. Po prostu nie udaję że deszcz pada, gdy ktoś na mnie pluje. Najgorsze co można zrobić, to nie reagować na przejawy chamstwa, bo to utwierdza takich wakacyjnych rowerzystów w przekonaniu o bezkarnosci. Z pewnością nie reagowałbym tak dynamicznie, gdyby zachował minimum kultury i odpowieni odstęp przy wyprzedzaniu.

                    Doznał z mojej strony przykrości, bo sam jestem rowerzystą. Miesięcznie pokonuję około 1000 km na rowerze. "Mój" sezon zaczyna się w marcu a kończy w na przełoie października/listopada i rzadko zdarzają mi się zatargi czy to z kierowcami, czy z pieszymi (z tymi ostatnimi rzeczywiście niezwykle rzadko, bo po chodnikach po prostu nie jeżdzę).
                    Po prostu nie życzę sobie, by taki chłystek wyrabiał mi złą opinię. On pojeździ przez kilka tygodni w wakacje, ale "chamski pedalarz" przyklei się do całej braci rowerowej.

                    Dla wszystkich chodnikowych wyścigowców mam nieodmiennie jedną radę: jeśli czują strach przed jazdą rowerem po jezdni, niech jeżdzą tramwajami.
                    • Gość: pogodynka Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 14:55
                      Nie mogę się z Tobą nie zgodzić w pewnych kwestiach ale....
                      postępując tak jak proponujesz powinnam lekko kopać pieszych którzy notorycznie
                      chodzą ścieżkami dla rowerów, a jak upadną życzyć im miłego dnia. Albo wykłócać
                      się lub bić z każdym który na mnie trąbi lub ubliża pomimo tego że jadę drogą
                      dla rowerów.
                      Wiesz, to do niczego nie prowadzi.
                      Chodzi mi tylko o to , że wiele rzeczy można zrobić tak po prostu bez zbędnych
                      emocji i agresji która zdominowała nasz życie, czego przykładem są tematy takie
                      jak ten, który kumuluje negatywne emocje i do niczego nie służy.

                      A wracając do dzwoniącego rowerzysty to dla mnie osobiście żaden problem
                      ustąpić mu miejsca, a robienie z tego powodu problemu wykracza po za prostotę
                      mojego myślenia.
                    • Gość: Rafal Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 18:52
                      Jakoś wątpię w te "rzadkie zatargi" z kierowcami i pieszymi z Twojej strony...
                      Uważam, że jeśli ktoś jest chamem, to nie upoważnia mnie do tego, by zniżać się
                      do jego poziomu.
                    • Gość: aaa Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 14:31
                      > Dla wszystkich chodnikowych wyścigowców mam nieodmiennie jedną radę: jeśli
                      > czują strach przed jazdą rowerem po jezdni, niech jeżdzą tramwajami.

                      Czyli co? mam jeźdźić rowerem po tramwaju?
                • Gość: Robert Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 18:47
                  Lepiej już nic nie pisz, bo takie głupoty wypisujesz, że aż się czytać nie chce.
                  • Gość: Robert Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 18:48
                    Oczywiście, to nie było do pogodynki!

                    To było do dorsai68 w odpowiedzi na:

                    "Moja, zazwyczaj rowerzysty, dzisiejsza opowieść brzmiałaby tak:
                    Idę sobie wolniutko chodnikiem, za moimi plecami dzwoni rowerzysta... ale ja o
                    tym nie wiem, bo w uszach mam słuchawki. Gość
                    podjechał bliżej i krzyczy do mnie spierd...

                    Lekko, nie za mocno, kopię w bok jego tylnego koła. Leży.
                    Miłego dnia pętaku."
                  • dorsai68 Co jest Robercik? Czyżby na ciebie trafiło? 20.07.07, 20:27
                    Łokieć nadal boli? Wiem, obtarcia najbardziej bolą... a jak po wizycie na Waliców? Podobało się nerwusku?
                    • Gość: Robert Re: Co jest Robercik? Czyżby na ciebie trafiło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 20:36
                      Owszem jeżdżę na rowerze po chodnikach, ale na pewno nie tak, by ktoś musiał z
                      niego przede mną uciekać. Na pewno też nie zniżam się do Twojego poziomu i nie
                      próbuję wyładowywać swoich frustracji na innych.

                      A łokieć nie boli, bo nie ma od czego, a Ty chojraku uważaj żebyś sam nie musiał
                      na Waliców trafić, bo sam jesteś nerwusek. To nie mnie nerwy puszczają na widok
                      rowerzysty na chodniku tylko Tobie. Na chodnikach jest wystarczająco dużo
                      miejsca i dla pieszych i dla rowerzystów. Problem w tym, że nie wszyscy piesi i
                      rowerzyści umieją się po nich poruszać.

                      A teraz zakończmy spór, bo tak naprawdę kłócić się nie ma o co.
                      Pozdro,
                      Robercik ;)
                      • dorsai68 Re: Co jest Robercik? Czyżby na ciebie trafiło? 20.07.07, 20:46
                        Misiaczku, to nie zacząłem od dzownienia i "spierd..." lecz ów "rowerzysta poruszający się po chodniku. Zakładając nawet, że w tym miejscu miał prawo po chodniku jechać (ale nie miał), NIC nie upoważaniało go do wyprzedzania mnie na grubość włosa i werbalną agresję, słowem zachowanie jakiego żaden rowerzysta nie życzy sobie ze strony kierowców na jezdniach. A może się mylę?

                        Na Waliców byłem, wyobraź sobie, wraz z nim. Przykro patrzeć, bo tam nie był już taki... wygadany.
                        • Gość: Robert Re: Co jest Robercik? Czyżby na ciebie trafiło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 01:21
                          Wiesz co... jednak przyznam się do błędu. Zwracam honor.

                          Pzdr.

                          ... Misiaczku?
                          ;)
                          • dorsai68 Re: Co jest Robercik? Czyżby na ciebie trafiło? 21.07.07, 12:32
                            > ... Misiaczku?
                            > ;)

                            Aaaaa.... jakoś tak. ;-)
      • Gość: iframe Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: 195.234.40.* 24.07.07, 12:24
        leroo napisał:

        > A ja w dowód protestu zawsze chodzę po ścieżce rowerowej wzdłuż Radiowej
        > chociaź obok jest chodnik i nie schodzę nawet jak dzwonią....

        Nie zdziw sie jak kiedyś nie wyhamuje i wjade Ci z roga między żebra/
        • Gość: driver debile na rowerach przejeżdżający przez przejścia IP: 195.212.199.* 24.07.07, 14:55
          dla PIESZYCH wymuszają pierwszeństwo na samochodach. Zawsze mam ochotę nie
          zatrzymać się przed takim idiotą. Mała prędkość pewnie nic mu się nie stanie ale
          szkoda mi czasu na naprawę lakierniczą i włóczenie się po sądach z idiotami. A
          na temat główny mam tylko taką obserwację na Wąwozowej jest ścieżka
          rowerowa... pusta
          rowerzyści jeżdżą chodnikiem po drugiej stronie.
          • krwe Re: debile na rowerach przejeżdżający przez przej 25.07.07, 11:06
            generalnie nie lubię wchodzić w pyskówkę na forum bo tutaj to jest bez
            znaczenia.Ja nazwę ciebie DEBILEM bo ci sie wydaje,że w Warszawie się nie jeżdzi
            po przejściach.otóż jeżdzi sie tak odkąd pamiętam.sadząc po tym,ze piszesz o
            Wąwozowej to jesteś pewnie jakiś przyjezdny co mało kuma i wie.A scieżki powinny
            być po oby stronach a nie po jednej,jeśli już.
    • ritzy Winny jestem słowo wyjasnienia 25.07.07, 00:22
      Otoz zalozylem ten watek w zasadzie dla podpuchy. Akurat wtedy byl na forum
      watek o samochodach na przejsciu dla pieszych, czy jakos tak.

      Ciesze sie jednak, ze mimo woli trafilem w zainteresowania forumiarzy
      warszawskich. Ciesze sie tez, ze wiekszosc z Was przejawia tzw. zdrowy
      rozsadek. I cyklistow najchetniej by widziala jesli nie na jezdni, to w polu.

      Mam nadzieje, ze nikt nie ma watpliwosci co do moje opinii w sprawie obecnosci
      cyklisty na chodniku. Z dzwonkiem, czy bez.
      • strega_aradia ci straszni cykliści na swych szalejących maszynac 25.07.07, 01:48
        >>Ja stosuję metodę ignorowania - niech mnie potrąci, wtedy pogadamy... ale
        >>najpierw z policją, a potem z sądem.

        Tak. To znaczy - najpierw cyklistę złapiesz i przytrzymasz na tyle długo, żeby
        przyjechała policja, wezwana przez Ciebie telepatycznie, bo jak go trzymasz
        [raczej obiema rękami], to komórki nie wyciągniesz i nie zadzwonisz. Policja
        przyjedzie na pewno, bo bardzo się nasze władze martwią pieszymi potrąconymi
        przez rowerzystów...
        Do tego czasu zbierze się wokół Ciebie tłumek gapiów, komentujących każdy Twój
        ruch, ale oczywiście nikt nie usłyszy Twojej ewentualnej prośby o wezwanie policji.
        Zakładasz również, że ów cyklista nie będzie się za bardzo szarpał, i nie
        ucieknie. Bo jeśli tak, to obawiam się, że rowerzysta ucieka szybciej, niż
        pieszy goni. A niestety numerów rejestracyjnych nie ma.

        A to wszystko, bo rowerzysta poczuł nagłą a nieodpartą potrzebę wjechania Ci
        rowerem w kuper.

        A tak poważnie - nie każdy, któremu nie ustąpisz, od razu Cię potrąci. Jeśli
        jednak tak zrobi - masz moje szczere poparcie w szczuciu go policją.
    • wadera3 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 25.07.07, 10:10
      po co? poczekaj aż na Ciebie wjedzie....

      Kiedy nie ma ścieżki rowerowej trudno wymagać aby każdy cyklista jechał jezdnią,
      Tydzień temu miałam wypadek - wywaliłam się na rowerze jadąc jezdnią,
      rezultat-prawy bok jak surowy befsztyk, szczęście, że nie było za mną samochodu
      i, że udało mi się na chodniku wylądować....
    • Gość: ewkakonewka Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.ip.netia.com.pl 25.07.07, 11:16
      Po chodniku jeżdzić mogą tylko dzieci do lat 10. Starszych można śmiało
      rozjeżdzać
      • lipto_on Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 25.07.07, 18:39
        Gość portalu: ewkakonewka napisał(a):

        > Po chodniku jeżdzić mogą tylko dzieci do lat 10. Starszych można śmiało
        > rozjeżdzać

        Na chodniku? Ciekawe czym, drugim rowerem czy blachosmrodem? :D
        • Gość: emka Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy IP: *.acn.waw.pl 28.07.07, 19:49
          do 18.
          bez karty rowerowej nie maja prawa jezdzic ulica.
          warto pamietac.
          pieszy tez nie jest swieta krowa, nie zajmuje calego chodnika.
          jestem pieszym nie mam nawet roweru, ale ludzie
          bez przesady. jak ktos podjezdza i mowi 'przepraszam' to chyba nie zaczne sie
          na niego wydzierac, ze ma ulice dla siebie i oczywisnie nie przepuszcze go bo
          ma ulice.
          mowie 'prosze' albo sie odsuwam.bez wzgledu na to jak wyglada, ile ma lat. a
          jak dwoni to tez ustepuje nie bede narazal zdrowia tylko dlatego, ze chodnik
          jest moj.
          zamiast tworzyc problemy zrobmy wszystko by w miescie zylo sie lepiej.

          • dorsai68 Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 29.07.07, 21:08
            Gość portalu: emka napisał(a):

            > do 18.
            Co do 18? DO godz. 18.00 mogą jeździć po chodniku? Czy do 18 roku życia? Jedno i drugie - bzdura.
            Chcesz jeździć rowerem a masz więcej niż 10 lat - zrób kartę rowerową. Nie masz karty i jesteś nieletni/a, nie masz prawa prowadzić roweru na drogach publilcznych.
    • rezurekcja Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 28.07.07, 23:52
      ściągam smycz psa, sila rzeczy robie miejsce.
      Wole zeby dzwonil, inaczej pies mi rece urwie skaczac cykliscie na kolo. W
      ogole nie lubie cyklistow na chodniku. Boje sie wypadku, oni czesto jezdza po
      tak waskich chodnikach, ze sie zastanawiam, czy oni w ogole mysla...
      Moj pies tez sie ich boi, ale on nie sztywnieje jak ja, on sie broni skaczac.
    • lipto_on A troche pozytywnego nastawienia? 29.07.07, 21:15
      Jad się leje strumieniami, zastanawiam się skąd taka mentalność. Wiadomo że w
      _KAŻDYM_ społeczeństwie znajdą się czarne owce. Ale Wy chcecie przenosic
      nienawiść od razu na wszystkich. Rowerzyści na kierowców, piesi na rowerzystów,
      kierowcy na jednych i na drugich... Folklor warszawski?

      Dzwoniący rowerzysta na chodniku? Moim zdaniem to lekki nietakt, ale nie
      zbrodnia. Bardzo rzadko jeżdżę chodnikami, ale jak już mi się zdarzy to
      "przepraszam - dziękuje" jest IMO najlepszym rozwiązaniem. Nigdy mi się nie
      zdarzyła z tego powodu żadna sprzeczka. Nie spotkałem pewnie na chodniku żadnego
      z Was ;-) Za to na spacerujących po chodniku dzwonka już nie żałuje. Ale i tu
      bywają pozytywne wyjątki. Coraz częściej ludzie na dzwonek reagują w stylu
      "bardzo przepraszam". Wtedy uśmiech i "zdarza się" i od razu sytuacja robi się
      przyjemniejsza.

      Niszczenie samochodu zaparkowanego na ścieżce to przejaw idiotyzmu i zwykły
      wandalizm. Od wymierzania kar jest Policja. Zdarzy mi się czasem zostawić
      'liścik' do kierowcy, ale nie posuwałbym się do rysowania lakieru czy urywania
      lusterek.

      Z drugiej strony _ZAPEWNIAM_ Was, kierowcy, że nie chcielibyście mieć na
      sumieniu rowerzysty. Nawet takiego który wjechał z prędkością 40km/h na pasy na
      czerwonym świetle. Co z tego że to jego wina? To Wy będziecie żyli ze
      świadomością zabicia człowieka...

      Owszem, zdarzy mi się zakląć na kierowcę, który zepchnie mnie do krawężnika,
      albo zajedzie drogę na skrzyżowaniu. Ale to nie znaczy że będę przez to
      prowadził wojnę z każdym kierowcą czy z każdym innym pieszym. Z resztą na
      bezmyślnych rowerzystów nie jeden raz skakało mi ciśnienie. Zwłaszcza na
      nieoświetlonych, ech... plaga...

      I jak ktoś już wspominał (nie wiem czy w tym temacie), uśmiechnijcie się trochę
      jak idziecie po tej ulicy, bo gdzie nie spojrzeć tam ponuraki i wściekłe spojrzenia.

      To taki mój - rowerzysty - punkt widzenia.
    • artyc Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 02.08.07, 13:33
      Sama jeżdżę często rowerem zatem przepuszczam jak zadzwoni.
      Ale niestety zdażają się oszołomy jadące dosłownie "po ludziach" bardzo szybko,
      na zatłoczonej ulicy. Kolejny przypadek którego nienawidze to kiedy pędzący
      rowerzysta owszem zadzwoni ale za późno aby można było sensownie zareagować.
      Ja wiem że wsiadając na rower, szczególnie jak jest duży i "wypasiony" taki
      delikwent ma poczucie, zupełnie jak kierowca, że jest silny, wszechpotężny itp
      i wszyscy muszą mu zejść z drogi. Tak jak wspomniałam jeżdżę rowerem dużo po
      mieście, czasem niestety musze jechac chodnikiem ale staram się wybierać
      miejsca nie - zatłoczone i uważać na ludzi. Natomiast kiedy ktoś łazi po
      ścieżce rowerowej to zupełnie inna sprawa. Kiedyś omijałam jak się dało, teraz
      głośno opieprzam - szczególnie ludzi z psami na długich smyczach i tych którzy
      prowadzą ścieżką małe dzieci (najbardziej nieprzewidywalne). Ale ogólnie w tym
      kraju ludzie wogóle nie mają wyobraxni i większość jest zwyczajnie głupia więc
      wybierając się na rower wiem że nigdzie nie można pojeździć na luzie i wszędzie
      trzeba być na 100% skoncetrowanym i przygotowanym na wszystko.
      • kamil40armia Re: Cyklista na chodniku. Dzwoni. Przepuscic czy 03.08.07, 11:36
        Jak jadę po chodniku - staram się omijać ludzi jak najbardziej, w końcu chodniki
        są dla pieszych. Jeśli ktoś tarasuje mi przejazd - głośno krzyczę "przepraszam"
        i zawsze ustępuje. Ja tam problemów nie widzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka