Startują konsultacje rowerowe

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 01:34
Ooooo, jeśli chodzi o wywieranie nacisku, to ZM ma niezłe kontakty i doświadczenie - współpraca z Przyjaznym Miastem, z FZ Biłałystok... najnowsze niusy z Białegostoku o wywieraniu naccisku:miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,4323942.html
    • Gość: płyń z Wisłą! Link do niusów o wywieraniu nacisku w Białymstoku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 01:35
      fotoforum.gazeta.pl/71,1,746.html
    • Gość: płyń z Wisłą! Link jeszcze raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 01:37
      miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,4323942.html
    • marcin.jackowski ZM dziękuje za pomoc 24.07.07, 09:12
      Gdy my śpimy w najlepsze, nasz skryty wielbiciel "płyń z Wisłą" czujnie
      przeszukuje fora i portale aby żadna wzmianka o działaniach ZM nie pozostała
      niezauważona. Wielkie dzięki za wyciągnięcie tematu!

      Swoją drogą - te Twoje apele do mediów i władz jakoś zupełnie nie skutkują.
      Tracisz chłopie młodość przed komputerem i nic. Może jakieś samospalenie? Skok z
      mostu do (nomen omen) Wisły?

      I prześpij się trochę. Jutro też mogą pisać o ZM...

      Kłaniam się,
      MJ

      • Gość: Warszawiak To może merytorycznie... IP: *.lan.altkom.pl 24.07.07, 10:35
        Nie mam szans stawić się osobiście w tych godzinach, ale chciałbym podnieść choć
        tutaj kwestię poruszania się po ulicach jednokierunkowych. Czy nie można wzorem
        miast europejskich wprowadzić na nich ruchu dwukierunkowego dla rowerów?
        • marcin.jackowski ruch pod prąd 24.07.07, 11:33
          > ...kwestię poruszania się po ulicach jednokierunkowych. Czy nie można wzorem
          > miast europejskich wprowadzić na nich ruchu dwukierunkowego dla rowerów?

          Można! I wzory można znaleźć bliżej - np. w Krakowie (
          www.zm.org.pl/?a=krakow-07621 ) lub Poznaniu (
          www.zm.org.pl/?a=kontrapasy-066 )

          I w Warszawie ten postulat podnosi się od dawna. Być może trzeba większego
          nacisku społecznego. Dotyczy to przeważnie ulic lokalnych, a więc zarządzanych
          przez U.Dz. a nie ZDM. Zachęcam do napisania pisma do właściwej dzielnicy (DW.
          pełnomocnik i ZM). Jeśli odpowiednio dużo osób poświęci kilka minut, to może i
          stolica doczeka się takich ułatwień ruchu. O ruch pod prąd szczególnie warto
          zabiegać z racji znikomych kosztów i ogromnej użyteczności.

          Poniżej kilka zdań wsadu, formalnie można się wzorować np. na tym
          www.zm.org.pl/download/dekada/dekada_wniosek.pdf

          Na podstawie Zarządzenia 380/2007 Prezydenta Warszawy z 25 kwietnia 2007 r. w
          sprawie tworzenia korzystnych warunków dla rozwoju komunikacji rowerowej oraz
          obowiązującej Strategii Rozwoju Warszawy do 2020 r. uprzejmie proszę o

          dopuszczenie ruchu rowerów pod prąd na ulicach ....

          wytyczenie kontrapasów dla rowerów pod prąd na ul. ....

          /podpis/


    • Gość: Dino Startują konsultacje rowerowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 09:50
      Tradycyjny "czysty debilizm" i pozoracja działania majaca na celu uzasadnienie
      istnienia kolejnego stowarzyszenia, a także napchanie kieszeni etatowym
      pracownikom tegoż.

      Żałosne !
      • Gość: Ella Re: Startują konsultacje rowerowe IP: 83.238.72.* 24.07.07, 12:01
        Proponuję założenie stowarzyszenia Obrona Chodników Przed Pędzacym Rowerem, albo
        Ścieżka na Jezdnię!

        • przewoz_pw Re: Startują konsultacje rowerowe 26.07.07, 08:30
          To może najpierw jakieś towarzstwo na rzecvz wyrównania kratek studzienek
          burzowych z jezdnią?
          Wedle przepisów rowerzysta ma jechac możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. No
          to jedziemy... Co 100m można po asfalcie buzią się przejechać, jak się
          głębokiego wlotu do burzówki nie zauważy.
          I nie chodzi tu o stare, nieremontowane jezdnie. Tam sytuacja jest tragiczna,
          bo czasem studzienka zapadnięta jest na 5-10 cm. Ale na stosunkowo świeżo
          wyremontowanych nie jest lepiej. A raz na jakiś czas możesz się natknąć
          bonusowo.. na brak kratki, najlepiej niczym nieoznakowany. Po prostu bomba!
          Z kolei jak już mamy ścieżkę rowerową, to nie tylko slalom po polu i zakręty
          pod kątem 90st lub większym, ale i slalom dookoła pieszych chodzacych po
          ścieżkach :) Rewelacja.
    • sekwana2005 dwa kółka i pedały.... 24.07.07, 12:36
      Inwestycje dla rowerzystów...
      Pare dni temu koledze opowiadałem o obserwacjach, gdy wysiadłem z autobusu,
      gdzies przy Sobieksiego, Dolnej i Chemskiej.
      Środkiem, z czerwonej cegły, ułozony trakt dla rowerów.
      Bliżej jezdni szary dla pieszych, przecinany drzewami - a między nimi
      parkującymi samochodami.
      Szerszy "szary trakt" blizej domów -zajety straganami z mydłem, powidłem,
      bananami i wkładkami do butów.
      Na tych ok. 2 metrach "jezdni dla dwóch kółek" przepychaja się rowery i piesi.
      Jaką tu, cholera, inwestycję zaplanować? Tunel dla rowerzystów pod ulicą?
      Toalety bezpłatne z niego zostaną zrobione...
      Estakada nadpowietrzna?
      Pan Wajda zaproponuje ustawienie tam kontenerów dla uczestników EURO 2012, albo
      jakaś artystka, której nazwiska nie zapamietałem, poprosi o drugie 10 milionów
      zetów, bo kolejny ogród Semiramidy z tej samej okazji na koszt miasta będzie
      chciała zrobić...
      W ramach "mission impossible" próbowałem kiedys jeździć do pracy z Bemowa w
      aleję Stanów Zjednoczonych.
      Minęło mi, nie tylko z powodu "wadz", ale traktowania takiego jak ja "pedała na
      dwóch kółkach" przez pieszych i zmotoryzowanych Warszawiaków.
      Niestety potrzebne sa inwestycje nie tylko "twarde", w drogi i dróżki, lecz
      i "miękkie" - w mentalność, bo ta sama osoba pieszo, rowerem, automobilem czy
      autochtonem - inaczej się czuje
      • zgibek Re: dwa kółka i pedały.... 24.07.07, 22:35
        > (...)
        > Niestety potrzebne sa inwestycje nie tylko "twarde", w drogi i dróżki, lecz
        > i "miękkie" - w mentalność, bo ta sama osoba pieszo, rowerem, automobilem czy
        > autochtonem - inaczej się czuje

        Witam,
        z tymi "miękkimi" to oczywiście prawda, ale często do tego nie potrzeba
        inwestycji większych niż 5 minut z sąsiadami... :)
        Dwa przykłady z brzegu:
        1. wracamy z żoną z którejś tam jesiennej masy. Było już ciemno, wracaliśmy
        chodnikiem. Przed nami starsza Pani, idzie środkiem, odwraca się, zauważa nas.
        My jedziemy dalej. Przejeżdżając koło niej starsza Pani SPECJALNIE robi szybki
        skok w bok pod koła. Gdyby nie to, że coś przeczuwałem i jechałem zachowawczo
        wolno to nie zdążyłbym odskoczyć i albo bym ją potrącił, albo wywrócił.
        Pierwszy odruch - rzucić mięskiem lub przynajmniej zabić wzrokiem. Ale...
        postanowiłem się zatrzymać, tym bardziej, że Pani podjęła dyskusję w stylu "Tu
        się nie jeździ...". No to GRZECZNIE zacząłem z nią rozmawiać. Po chwili Pani
        przyznała, że SPECJALNIE chciała wejść pod koła. I że nie po to walczyła o
        ścieżkę rowerową po drugiej stronie ulicy, żeby jej tu teraz po chodniku
        jeździć... Ale... po krótkim zwróceniu uwagi, że ścieżka po drugiej stronie
        leży pomiędzy drzewami a wysokim blokiem, kompletnie BEZ latarni przyznała
        rację, i ... PRZEPROSIŁA, życząc powodzenia...
        2. (sytuacja sprzed kilkunastu dni) jechaliśmy z żoną koło bazarku, wolniutko,
        że ledwie się człowiek trzyma (coby nie robić popłochu wśród ludzi - tu mają
        pierwszeństwo). W pewnym momencie małe zamieszanie, bo żona coś omijała lub po
        prostu straciła równowagę i wpadła na mnie (na nikogo innego - gwoli
        wyjaśnienia). I znowu jakaś rezolutna starsza Pani zaczęła krzyczeć, że to
        niebezpiecznie, że tu się nie jeździ itp. Zatrzymałem się i chwilę
        porozmawialiśmy, po chwili wyjaśnień sama przyznała, że my byliśmy spoko, tylko
        ona tak z natury, bo wielu wariatów jeździ i gdzieś tam słyszała jak rowerzysta
        kogoś potrącił... :)

        Przykłady mają pokazać, że nie zawsze potrzebne jest stowarzyszenie, i że
        czasami samemu można więcej zdziałać, tym bardziej cenne, że na swoim podwórku.
        • ritzy Masz racje 25.07.07, 00:30
          Rowerzysci powinni jezdzic po chodnikach. Dosc tego terroru pieszych moherow.
          Musimy tylko zmienic mentalnosc przechodniow, jak slusznie piszesz. Nie wiadomo
          dlaczego laza srodkiem chodnika, zamiast przemykac sie pod scianami domow.
          • Gość: alabama Re: Masz racje IP: 193.201.167.* 25.07.07, 08:18
            A widział ktoś ścieżkę rowerową na ul. Kochanowskiego w Warszawie. To dopiero
            jest zabawna konstrukcja. Ul. Kochanowskiego jest prosta jak przysłowiowa d...
            węża, a ścieżka wije się serpentynami, co jakieś 50m przecina chodnik dla
            pieszych, kieruje się w stronę ulicy i po 4-5 metrach znowu przecina chodnik.
            Nie wiem czy to miało wychamowywać zapał rowerzystów czy co, bo w praktyce idąc
            chodnikiem przecinam ścieżkę jakieś 15 razy. Staram się być świadomym piechurem
            i na ścieżki nie włażę, ale tam się po prostu nie da!
            • boruta_wwa Re: Masz racje 25.07.07, 22:11
              w kilku miejscach Wawy takie cuda powymyślali, bez sensu całkiem i tez się
              zastanawiałem nad celem tego ciągłego przecinania się ścieżki z chodnikiem?
              logicznego wyjaśnienia nie znalazłem :(
              b.
        • Gość: smallec Re: dwa kółka i pedały.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 20:20
          > Przykłady mają pokazać, że nie zawsze potrzebne jest stowarzyszenie, i że
          > czasami samemu można więcej zdziałać, tym bardziej cenne, że na swoim podwórku.

          Owszem, trzeba też indywidualnie wpływać na ludzi, tylko że w ten sposob dociera
          sie do jednostek, a dzialając razem, w grupie i z pomocą mediow mozna dotrzeć do
          wielu ludzi, czyli na wieksza skale i skuteczniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja