Gość: marcus
IP: *.chello.pl
14.03.08, 22:38
jestem ciekawy Waszych opinii,
czy tylko ja mam szczęście, że przy wejściu, niezależnie od pory
dnia i tygodnia wita mnie spojrzenie "sushaków" mówiące "spadaj i
nie zawracaj gitary", ewentualnie wyprzedza to zjawisko kelnerka od
wejścia informująca, że na sushi czeka się godzinę, nie zważając na
to, że sobie przyszedłem na zupkę miso(3 min.), przy czym ponad
połowa baru jest dla klientów niedostępna, a przy barze siedzą 2
osoby i połowa stolików, a jest ich tylko 7-8, jest zajęta.
nie wyobrażm sobie, co by się działo przy pełnej sali i dostępnym
całym barze-masakra! prawie zawsze przy 1/4 obłożenia zdarza się
taka sytuacja.
na pierwszy rzut oka widać, że nikt nie panuje nad restauracją, jest
źle zarządzana, totalna olewka i łaska wobec klientów.