Dodaj do ulubionych

Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze

IP: *.acn.waw.pl 22.03.08, 00:52
Szanowna Pani Bojańczyk - inteligenta pozna się przede wszystkim po tym że nie
ocenia ludzi na podstawie tego co na siebie założy.

Sprzeciwiam się śmiałym tezom które Pani głosi. Są one prawdopodobnie bardziej
wynikiem tylko subiektywnej oceny niż zjawiskiem jako takim.

Nie widzę potrzeby, jak i nie mam zamiaru ulegać lansowanej przez Panią modzie
która nakazuje wszędzie chodzić w tych samych od tygodnia wytartych jeansach w
drodze pomiędzy siłownią a kebabem. Dobrze że jeszcze nikt nikt nie zaczął
przynosić popcornu, przynajmniej u nas.
Obserwuj wątek
    • Gość: babcia koalowa Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.sa.bigpond.net.au 22.03.08, 04:45
      A ja tak po"srodku", bo starsza pani jestem... Jest przyslowie "nie suknia zdobi
      czlowieka, ale jak cie widza tak cie pisza"...Nie mam nic przeciwko "dzinsom,
      itd" , oby to tylko czyste bylo. Brawo,ci co muzyke kochaja - to najwazniejsze.
      Ta pani nic "nie lansuje", a ze krytykuje snobow co wystrojeni, a nie wiedza po
      co przyszli? Zgadzam sie... pozdrowienia z b daleka
      • Gość: Kamila Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.eranet.pl 22.03.08, 06:43
        Znowu przykład szufladkowania, etykietkowania i podziału na dobrych i złych. A
        świat jest różnorodny, jest na nim wszystko. Zdrowy psychicznie człowiek
        akceptuje, bo rozumie. Idzie słuchać muzyki, a nie kombinuje, kto jest od niego
        gorszy, czy lepszy. I nie ma frustracji, że zapłacił za bilet, a sponsor dostał
        za darmo: "Co prawda, on bogatszy, ale za to ja mądrzejszy". No, ale o czym
        pisałyby gazety?
        • Gość: baska Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.gprs.plus.pl 22.03.08, 16:43
          wiec od dzis muzcy przychodza na koncerty jak chca, kazdy inaczej, w
          dzisach, swetrach... jako komu wygodnie. W koncu ubiór nie wplywa na
          jakosc muzyki, a widz nie przychodzi popatrzec na muzykow, tylko
          sluchac muzyki. Bdzie roznorodnie, bez szfladkowania, nowoczesnie.
          • Gość: Wrecekrzepki Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: 83.13.98.* 23.03.08, 12:22
            Nie mam nic przeciwko temu.
    • Gość: Tim Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.acn.waw.pl 22.03.08, 08:12
      Żenująca optyka... Zapłaciłem za bilet to wszystko mi wolno. Widać
      rodzice nie mieli za dużo czasu na wychowanie a dyrekcja filharmonii
      przedkłada nade wszystko kasę.
    • Gość: Joleczka Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.chello.pl 22.03.08, 09:08
      Hmmm a gdzie zaszufladkować mnie i mojego męża którzy uwielbiają
      muzykę i teatr, nie sa sponsorami czy snobami klaszczacymi w
      nieodpowiednim miejscu a do teatru czy filharmonii ZAWSZE ubierają
      garnitur oraz kostium/sukienkę??
      • maremarmar Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 09:51
        > Hmmm a gdzie zaszufladkować mnie i mojego męża którzy uwielbiają
        > muzykę i teatr, nie sa sponsorami czy snobami klaszczacymi w
        > nieodpowiednim miejscu a do teatru czy filharmonii ZAWSZE ubierają
        > garnitur oraz kostium/sukienkę??

        No cóż, Wy jesteście NORMALNI, więc nie ma o czym pisać
        :)
        • Gość: chinique Dokąd pójdzie po prośbie Pani Penderecka ... IP: *.acn.waw.pl 24.03.08, 23:52
          ... gdy po Krakowie, także w Warszawie dostanie kopa w pup*? Pani Penderecka tu,
          Pani Penderecka tam, otwieram lodówkę - Pani Penderecka. Ten "festiwal" blokuje
          na miesiąc warszawskie sale koncertowe, prawdziwi-zwyczajni melomani, którzy nie
          muszą się podczas festiwali lansować w dresach po prostu biorą w tym czasie
          wolne od koncertów, bo nie mają się gdzie podziać.
    • Gość: grek Jazda końska IP: *.acn.waw.pl 22.03.08, 10:32
      " - zestaw przypominający strój do jazdy końskiej. Wełniane spodnie kupiła na
      ciuchach. "

      Co za końskie poczucie humoru.
    • Gość: Człowiek z Huty Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.chello.pl 22.03.08, 10:35
      Witam,

      Po to są różne miejsca żeby się różnie ubierać.
      Nie podoba mi się luzacki styl w Filharmonii,to szczególne
      miejsce,poważne,trochę mroczne,gotyckie,wymagające od uczestnika
      pewnego kanonu kulturowo-obyczajowego połączonego z ubiorem.
      Ubiór w Filharmonii podkreśla szacunek,powagę,chęć skupienia i
      obcowania z muzyką mniej popularną niż dzisiejsze bity.
      Nie jestem fanem Filharmonii ale należy uszanować miejsce do którego
      się idzie,inna sprawa że nikt nikogo nie zmusza do chodzenia właśnie
      tam.
      Też kiedyś byłem młodym człowiekiem,będąc w Filharmonii zakładałem
      stonowany strój,podkreślając miejsce i koncert na który się
      udawałem.Prywatnie możemy sobie chodzić jak chcemy ,ale Filharmonia
      to miejsce które narzuca pewien reżim,źle się dzieje że młodzież nie
      respektuje zasad które kilkanaście lat temu wydawały się oczywiste.

      Pozdro dla normalnych
    • dorsai68 Kluczowy jest tu "lans" 22.03.08, 11:27
      Lans polegający na wywołaniu jak największych kontrowersji.
      To nie "garniturowcy" odpicowali się do filharmonii. Idę o zakład, że więcej czasu na "przygotowania" poświęcili tzw. "luzacy".

      Stykając się z takimi "luzakami" na codzień doszedłem o wniosku, że w tym wyluzowanym, "oryginalnym" opakowaniu nie skrywa się zupełnie nic...
      • sammler Re: Kluczowy jest tu "lans" 22.03.08, 19:41
        dorsai68 napisał:

        > Stykając się z takimi "luzakami" na codzień doszedłem o wniosku, że w tym wyluz
        > owanym, "oryginalnym" opakowaniu nie skrywa się zupełnie nic...

        Dokładnie tak... Choć oczywiście, nie należy generalizować, jak zwykle...

        Sam.
    • eizo111 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 11:58
      lewackie ścierwojady wdrarły się do filcharmini
      oat schodzi na psy


      a tak na serio to ja nie trawie ynteligentów
      w rodzaju studentó w
      1.kolorowych bluzach adidasa
      2.mrocznych bluzach apocalyptica
      3.spranych wełnianych byrych sweterkach

      wogule nie lubie ludzi
      tych w garniakach i tweedach terz
      • sammler Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 20:13
        eizo111 napisał:

        > lewackie ścierwojady wdrarły się do filcharmini
        > oat schodzi na psy
        >
        >
        > a tak na serio to ja nie trawie ynteligentów
        > w rodzaju studentó w
        > 1.kolorowych bluzach adidasa
        > 2.mrocznych bluzach apocalyptica
        > 3.spranych wełnianych byrych sweterkach
        >
        > wogule nie lubie ludzi
        > tych w garniakach i tweedach terz

        Wiesz, ja z kolei nie trawię ludzi, którzy ignorują zasady polskiej pisowni...

        A co do meritum... Życzę więcej tolerancji. Sądząc po Twoich wyczynach na innych
        forach (zwłaszcza o modzie męskiej), należysz do tej grupy ludzi, którzy kwestie
        ubioru uczyniły sensem i podstawowym celem swojego życia... Cóż, współczuję...

        Sam.
        • sammler Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 20:16
          sammler napisał:

          > [...] należysz do tej grupy ludzi, którzy kwesti
          > e
          > ubioru uczyniły sensem i podstawowym celem swojego życia... Cóż, współczuję...

          Miało być: ...którzy kwestie ubioru/wyglądu uczynili sensem i podstawowym celem
          swojego życia... Cóż, współczuję...

          > Sam.
          • Gość: łał Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.centertel.pl 22.03.08, 20:30
            łał mam już wiernych fanów



            żaden ścierwojad bolszewik czy faszystowski proletariusz nie będzie mnie oceniał
            wedle własnych kryteriów

            • sammler Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 20:45
              Gość portalu: łał napisał(a):

              > łał mam już wiernych fanów
              >
              >
              >
              > żaden ścierwojad bolszewik czy faszystowski proletariusz nie będzie mnie ocenia
              > ł
              > wedle własnych kryteriów

              Ale Ty oczywiście takie prawo rezerwujesz dla siebie? Tak na marginesie, ależ Ty
              musisz być sfrustrowanym człowiekiem...

              Sam.
              • eizo111 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 21:01
                co to to nie!

                artykuł był za głupi żeby go na poważnie komentować
                więc popuściłem wodze fantazji
                każdy człowiek w ubiorze powtarza jakieś prostackie schematy
                jest mało oryginalny i można go przyporządkować do jakiejś gó..anej grupy -
                tylko h.. z tego wynika natomiast

                śmieszne było to że autor artykuły wartościuje te grupy na grupę lepszą na
                skamieliny i japiszoństwo
    • Gość: Troll Chruścik, ale żeś się wyrobił IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.08, 12:58
      mama z lpr do sejmu się nie dostała, a chruścik proszę, jaki lans:)
      • Gość: ciekawy_świata Re: Chruścik, ale żeś się wyrobił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 14:15
        ehehe ale POZERSTWO :))

        zastanawia mnie jak dlugo siedzieli i wymyslali swoje stroje, golili
        brody, ukladali fantazyjnie fryzury, po ciuchach biegali aby sie tak
        w filharmonii w y l u z o w a c :)

        po prostu tym ludziom chyba sie imprezy pomylily. istny bal
        przebierancow!!! elegancja to stroj do jazdy konnej (no tak,
        elytarny sport wiec partner pewnie w stroju do golfa),
        kreacja "luzniejsza" to standardowy sweter z wywalonym bialym
        kolnierzykiem czyli rozpoczecie 1 klasy gimnazjum....i jeszcze ta 17
        letnia inteligencja.... buhahahaha! a na plaze co? stroj z poczatku
        wieku :D po prostu zenada!

        btw. himilsbach pytany kiedys o to dlaczego woli tv od kina, mial
        ponoc odpowiedziec "bo telewizje moge w gaciach ogladac"... i moim
        zdaniem to jest kwintesencja tego problemu. jak mam ochote siedziec
        w majciorach, posluchac sobie muzyczki i po dordze jeszcze jakas
        przekaske wcignac to zostaje w domu i kompa odpalam, a nie na ludzi
        najezdzam "ale sie odpicowales kolego" :)
        • Gość: ciekawy_świata zagadka dla spostrzegawczych :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 14:19
          a jak do filharmonii ubrał sie Aleksander Prugar - autor zdjec!?
          • eizo111 Re: zagadka dla spostrzegawczych :D 22.03.08, 14:40
            brązowo-kremowy garnitur po 18 jest niedopuszczalny co za wpadka!
    • Gość: feelharmonic Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 14:46
      Niektórzy najwyraźniej zaskorupieli w swoich jedynych i słusznych
      poglądach na wszystko (w tym także na strój do filharmonii). Czasy
      się zmieniają i ludzie też.
      Całkowicie błędnym byłoby zakładanie istnienia obowiązującego po
      wsze czasy jedynego, tylko słusznego ubioru na jakąś okoliczność.
      Niektórzy jednak są tak zapiekli, że choćby nawet trup miał gęsto
      padać, ni o centymetr nie ustapią, do żadnej dyskusji nie dopuszczą,
      bo tak ma być tylko jak oni chcą i inaczej już być nie może.
      Pogardliwe i niczym tak naprawdę nie uzasadnione poczucie wyższości
      stroi się tutaj bezczelnie w piórka inteligencji. A jest to zwykła
      próba dyskryminacji innych i próba zawłaszczenia przy tym tylko dla
      siebie (i swojego jedynie słusznego ubioru) pewnej dziedziny sztuki.
      Twierdza oblężona (obcego nie dopuścimy, popsuje nam nasze dobre
      samopoczucie, wprowadzi zamieszanie, święty spokój rutyny zakłóci,
      zburzy nam swoją obecnością i swoim zachowaniem naszą świątynię
      sztuki).
      Chorobliwy lęk, lęk przed innym, obcym, który w wytartych dżinsach
      nagle się pojawi (na Boga, czy aby nie w brudnych i dziurawych?),
      trampkach z czerwonymi dajmy na to sznurówkami do filharmonii
      przyjdzie (co za pomylony diabeł?), albo w jeszcze jakimś innym
      odzieżowym wynalazku. A jakby tak jeszcze co gorsza w portkach
      hiphopowych przytoczył się taki typ na powiedzmy Beethovena (no, to
      już nie do wiary, kto spłodził tego bękarta cywilizacji?).
      Ohyda, zgroza, skandal, profanacja, mordercy sztuki wysokiej,
      policja, aresztować - zdają się krzyczeć "ci lepsi" w swoim
      niesłychanym oburzeniu (oby tylko atakiem apopleksji się nie
      skończyło ich "słuszne" oburzenie).
      A przecież wystarczy tylko trochę pomyśleć, by dojść do wniosku, że
      jeżeli tak zwana filharmonia ma przetrwać, jest po prostu konieczny
      dopływ nowych ludzi i trzeba ich brać takimi jakimi są (i cieszyć
      się, że w ogóle jeszcze są), a nie spode łba zerkać i pogardliwie
      się odymać i za nic uważać, bo nie w garniturze.
      W czym komu ma przeszkadzać strój taki a taki trudno to na chłodno
      pojąć, bo ostatecznie w głównym założeniu przychodzi się do
      filharmonii słuchać, a nie pokazać swój nowy garnitur (poza
      oczywiście tymi, którzy przychodzą pokazać).
      Żebyśmy się dobrze zrozumieli: jeśli ktoś chce się elegancko do
      filharmonii ubrać w garnitur czy suknię szykowną - to w porządku,
      rozumiem że tak się lepiej czuje, ma do tego pełne prawo, ale nie ma
      żadnego powodu by innym odmawiać obcowania ze sztuką (czy jakbyśmy
      to tam chcieli nazwać) tylko z powodu braku "odpowiednio
      eleganckiego stroju" i próby wymuszania tegoż odwoływaniem się do w
      sumie nie wiadomo czego.
      Trzeba mieć trochę więcej tolerancji, życzliwości i zrozumienia dla
      innych (a przynajmniej próby zrozumienia), a nie zawłaszczać coś
      tylko dla siebie i dąsać się na rzeczywistość i gniewne miny
      strzelać, bo ktoś ma czelność ucho na Beethovena nadstawić.
      Na marginesie dodam, że niektóre starsze i eleganckie panie są dość
      życzliwie nastawione do tej nowej publiczności (nie taki diabeł
      straszny z obu stron), więc chyba w ostateczności nie jest tak źle.
      Ja widzę rzecz w ten sposób, że cały ten odzieżowy problem to w
      gruncie rzeczy raczej pseudoproblem, który ma część publiczności,
      której ktoś nagle zakłócił święty spokój rutyny i którzy po
      wybudzeniu się ze swojej intelektualno-kulturalnej drzemki wreszcie
      dostrzegli, że są obok nich inni ludzie i co dziwniejsze znacząco
      się od nich różnią.
      Zamiast oburzenia zalecam myślenie.
      • ritzy Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? 22.03.08, 15:04
        Kolego, w zasadzie jak sie pisze w watku, to powinno sie przeczytac
        wczesniejsze posty i uwzglednic je w swoim tekscie. Np. Czlowiek z
        Huty (czy jakos tak) napisal o pewnym zwiazku miedzy instytucja
        filharmonii a wygladem osob z niej korzystajacych. Ma racje, czy nie
        ma? Jak nie zrozumiales jego postu, to przeczytaj jeszcze raz.

        Ty zas piszesz zapatrzony we wlasne ego i nie jestes w stanie wdac
        sie w rzeczowa dyskusje, belkoczac cos o koniecznosci tolerancji
        etc. Dodaj jeszcze, ze ci co sie ubieraja do filharmonii zgodnie z
        jej duchem i nastrojem to faszysci. I w ten sposob wygrasz dyskuje
        bezapelacyjnie.

        Czy ci "luzacy" nie maja porzadniejszych ubran? Jesli nie maja, to
        OK. Przyszli w czym mieli. Ale jesli maja, zas za cel postanowili
        bulwersowac innych etc. to ja mam o nich niziutka, o taka tyci,
        tyci, opinie. Niedorosle petaki.
        • Gość: feelharmonic Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 15:21
          Kolego ritzy nie pouczaj innych z "wysokości" i staraj się czytać
          cudze kawałki ze zrozumieniem. Może potem nie będziesz tak bełkotał
          jak to uczyniłeś.
          W moim mniemaniu nie ma czegoś takiego jak duch filharmonii, są
          tylko ludzie którzy tam przychodzą lub chcą przyjść. Ty zaś chyba
          się bulwersujesz tym, że nie są tacy jak ty. Miejsce miejscem, a
          sposób ubioru jest rzeczą indywidualną. Nie widzę powodu, by ktoś
          miałby mi przeszkadzać swoim ubiorem, ale też nic mi narzucać nie
          powinien, bo i niby dlaczego.
          Twoje zakończenie: Niziutka, tyci, tyci opinia o nich i niedorosłe
          pętaki - i już wiem z jakim "wysoce kulturalnym" typkiem mam do
          czynienia. Tyle do ciebie.
          • krwe Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? 22.03.08, 15:43
            zgadzam sie z Tobą feelcharmonic w 100%.
            Wielkie pozdrowienia!
            • Gość: ritzy zaban. Cmoknij mnie krwe w pompkie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 18:40
              od roweru, rzecz jasna.

              Jeszcze wieksze pozdrowienia, olbrzymie wprost
              • krwe Re: Cmoknij mnie krwe w pompkie 22.03.08, 23:03
                Ty się wez ritzy wyluzuj! po prostu nie podoba mi się twój swiatopogląd w tej
                kwestii i to wszystko.
                Co sie tak od razu unosisz,przestań przeciez to śmieszne i tak Cię lubię :)
                pozdroo!
                • Gość: ritzy zaban. Re: Cmoknij mnie krwe w pompkie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 23:29
                  No to pozdro.

                  Wesolych Swiat!!!
                  • krwe Re: Cmoknij mnie krwe w pompkie 23.03.08, 17:37
                    :)
                    Wesołych !
          • Gość: baska Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.gprs.plus.pl 22.03.08, 16:37
            wiec wyobrazmy sobie ze jeden z muzykow gra na skrzypcach w krotkich
            spodenkach, inny spiewa w dzinsach bo nie zdążyl sie przebrac bo
            stal w korkach przed koncertem. Ubiór rowniez wyraza szacunek.
            Rozumiem ze wg Pana na koncert rokowej grupy na stadionie mozena isc
            tak samo ubranym jak do opery. coz ja mam inne zdanie.
            • Gość: bandyta,sarograj Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.centertel.pl 22.03.08, 16:40
              ty nie wiesz co to znaczy szacunek

              • Gość: baska Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.gprs.plus.pl 22.03.08, 16:47
                jak nie ma Pan merytorycznie nic do powiedzenia, to prosze nie
                komentowac moich wypowiedzi bo nie mam jak ie ustosunkowac.
              • Gość: baska Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.gprs.plus.pl 22.03.08, 16:47
                jak nie ma Pan merytorycznie nic do powiedzenia, to prosze nie
                komentowac moich wypowiedzi bo nie mam jak sie ustosunkowac.
                • Gość: kixx Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.acn.waw.pl 22.03.08, 17:48
                  ten czlowiek tez grywa w filharmonii
                  www.telegraph.co.uk/arts/graphics/2008/03/14/bmkennedy114.jpg
                  czasem nawet tak ubrany
                  • Gość: ritzy Artysta ma prawo do wiekszej ekstrawagancji niz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 18:38
                    widz-odbiorca jego sztuki. Prawdziwy artysta - za wygladem
                    Kennedy'ego stoja dokonania muzyczne. Nie wszystkie zreszta w muzyce
                    klasycznej ("filharmonicznej").
                    • Gość: kixx Re: Artysta ma prawo do wiekszej ekstrawagancji n IP: *.acn.waw.pl 22.03.08, 19:26
                      moze ma ,acz w ten sam sposob mozna oceniac PRAWDZIWEGO bywalca
                      filharmonii.Zreszta ci w poprzecieranych futrach i frakach tez temu
                      miejscu splendoru nie dodaja.
                      Ale mi nie o to chodzilo,odnioslem sie tylko i wylacznie do tej
                      wypowiedzi
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=752&w=77314519&a=77328005
                      • Gość: ritzy zaban. Re: Artysta ma prawo do wiekszej ekstrawagancji n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 20:55
                        Kennedy to dosc rzadki przypadek. Bylem kiedys na jego koncercie,
                        gdzie wykonywal - z zespolem - muzyke Jimmie Hendrixa. Ostatnio
                        nagral plyte jazzowa. Ale wielu takich modeli nie ma. Przewaznie
                        trzymaja sie swoich gatunkow. Zwlaszcza "filharmonicy".

                        Moda na bylejakosc ubioru dotyka nie tylko widownie w filharmonii.
                        Wszedzie mozna to zaobserwowac. Niestety, te luzackie dupki gdy ida
                        na spotkanie w sprawie pracy, to jakims cudem znajduja w szafie
                        garnitur. Nazwal bym ich kanapowymi kontestatorami.

                        Poza tym, chyba nie chodzi tyle o sam gmach czy instytucje, ale
                        raczej o rodzaj muzyki, jaka tam akurat jest grana. Przeciez nie
                        zawsze jest to klasyka, chocby nawet w filharmonii.
                  • Gość: baska Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.gprs.plus.pl 22.03.08, 21:27
                    na próbie owszem.
                    • Gość: kixx Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.acn.waw.pl 22.03.08, 21:48
                      www.efez.info/image_data/1196120734_akce_kennedy2008_4.jpg
                      slys.co.uk/images/bands/nk/Image067.jpg
                      www.eastnews.com.pl/img.small.php?img=/aktualnosci/dvd101/09/EN_00133409_024.jpg

                      itd
                      polecam poza tym googla,zdjecie w koszulce pochodzi z koncertu,nie z
                      proby
                      • Gość: baska Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.gprs.plus.pl 23.03.08, 06:40
                        wyjątek potwierdza regułę.
          • Gość: Człowiek z Huty Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? IP: *.chello.pl 24.03.08, 02:45
            Filharmonia jest miejscem nietypowym, nie ma takich miejsc
            wielu.Ubiór i zasady obowiązują w takich miejscach tych którzy je
            przyjmują.
            Jeżeli kultura i muzyka poważna mają być źródłem cierpień,to są ale
            cierpieniem nie jest ubiór.
            To co widać na ludziach nie uwypukla ich pasji do sztuki.
            Artykuł traktuje o tym co dobre bo inne, nie o tym co dobre bo
            słuszne.
            Rozstrzyganie kwestii ubioru bez kontekstu muzyki jest
            niedopatrzeniem.
            Jeśli kolesie czy koleżanki mają ubiór lekko free-to znaczy że ich
            podejście do muzyki poważnej jest zwykłym pruderyjnym bytem.
            Opoką kultury jest jej wyraz a nie widok, neguję wyjście do
            Filharmonii w trampkach i bez krawatu.To są obyczaje społeczne a nie
            bar z rybą, kto chce zaistnieć musi istnieć kulturowo a nie
            obyczajowo.
            Pozdro dla normalnych
      • eizo111 Re: Jedyne słuszne poglądy na wszystko? 22.03.08, 15:13
        bełkot kolego

        po ultraliberalne lawackie ścierwojady po socjologi są winne upadku wszelkich
        wartości pchając nas w wyjałowiony libertynizm


        niestety jedyną opozycją jest buraczany młody polski japiszoński
        wystrojony w za duże marynarki i czarne muchy noszone do kołnierzyka koszuli
        typu kent!
      • dorsai68 O twoich frustracjach wiemy juz sporo, 22.03.08, 15:42
        a jak tam koncert? Dotarłeś na salę, czy lansowaleś się w bufecie?
    • Gość: Zyga opis końskiej Justynki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 15:21
      Ile błędów zrobiła pismaczka poniżej? Za który z kolei powinna dostać naganę?

      "Justynę Dąbrowska-Bień, lekarka ze szpitala w Międzylesiu, na koncert do
      Filharmonii wyciągnęła mama. Pani Justyna uznał, że to dobry moment, by pokazać
      tam swoją najnowszą kreację - zestaw przypominający strój do jazdy końskiej.
      Wełniane spodnie kupiła na ciuchach. Od dziecka lubi wyróżniać się oryginalnie
      zestawionym ubiorem, a filharmonia to całkiem niezłe miejsce do zwrócenia na
      siebie uwagi."
    • kapitan.kirk Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 17:43
      "Nie odczuwam presji związanej z ubiorem. Trochę szkoda, bo nie mam
      komu zamanifestować, że jestem na bakier z normami społecznymi."

      To chyba najlepsze podsumowanie pp. lanserów; tym cenniejsze, że
      wyszło z ust jednego z nich :-D
      Pzdr
    • sammler Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 19:52
      Bywam stosunkowo często w Filharmonii Narodowej. Nie przeszkadza mi ubiór innych
      osób na widowni, ponieważ ja tam chodzę _dla_muzyki_ i artystów, którzy dla mnie
      (między innymi) grają. Skoro oni ubierają się dla mnie (między innymi) we
      frak/suknie wieczorowe to ja również staram się swoim ubiorem okazać im szacunek
      i nie przychodzę w dresie.

      Ale uważam, że to jest naprawdę indywidualna sprawa bywalców filharmonii, jak
      się do niej ubiorą. Ja przez większą część koncertu mam zamknięte oczy, bo tak
      mi się lepiej odbiera muzykę :) Więc na pana kontestatora norm społecznych
      tudzież socjologów płci takiej czy innej, jak również na pana studenta
      muzykologii zupełnie nie zwróciłbym uwagi. Mam nadzieję, że z wzajemnością ;)

      Sam.
    • eizo111 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 20:54
      zarówno plugawemu lewactwu jak i ultraprawicowej hłocie
      życzę na święta wszystkiego miłego


      a dziennikarzowi mniej głupich artykułów o niczym
      • eizo111 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 21:22
        wściekłe krowy ganiły ludzi po ulicach toronto
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5049613.html
        njus równie interesujący
    • Gość: Ani Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.tktelekom.pl 22.03.08, 21:09
      Lanserzy to frajerzy, pobęda i znikaja, jak im sie cluby pomylą, tej
      wiochy nie ma ,jak ja jestem.
    • nessie-jp Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 21:31
      Ujmę to tak: nawet do sklepu po ziemniaki warto ubierać się stosownie, a buty na
      rzepy i wytarte spodnie to strój odpowiedni do pracy w ogródku. Szkoda, że z
      własnego niechlujstwa robi się teraz zaletę i "z ironią" popatruje na ludzi
      normalnie ubranych.

      Co następne? Pan Lesiak zacznie w Filharmonii puszczać bąki do wtóru orkiestrze,
      popatrując z ironią na niewyluzowanych garniturowych?
      • sammler Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 21:45
        nessie-jp napisała:

        > Ujmę to tak: nawet do sklepu po ziemniaki warto ubierać się stosownie, a buty n
        > a
        > rzepy i wytarte spodnie to strój odpowiedni do pracy w ogródku. [...]

        Zgadzam się, że warto. I sam tego pilnuję. W garniturze muszę chodzić na co
        dzień do pracy, dlatego w weekend (lub np. czwartkowy wieczór) do filharmonii
        zakładam marynarkę i koszulę... Jak jednak napisałem wyżej, nie interesuje mnie
        wygląd innych osób, bo nie dla nich tam chodzę... Upada więc argument tych
        wszystkich kontestatorów i innych demonstrantów, którzy liczą na to, że swoim
        ubiorem zwrócą moją uwagę ;) Chyba niewłaściwie dobrali lokal i towarzystwo...

        Pozdrawiam :)
        Sam.
        • nessie-jp Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 21:59
          > Zgadzam się, że warto. I sam tego pilnuję. W garniturze muszę chodzić na co
          > dzień do pracy, dlatego w weekend (lub np. czwartkowy wieczór) do filharmonii
          > zakładam marynarkę i koszulę...

          I uważam, że postępujesz jak najbardziej słusznie. Koszula i marynarka są w
          Filharmonii na miejscu, nie zakładasz ich wyłącznie w celu wzbudzenia sensacji i
          popatrzenia z ironią na "odpicowanych". Prawda, że to wielka różnica? :)

          W sumie przecież temu 'luzakowi' nie o dżinsy chodzi. On jest jak to małe
          dziecko, które na widok dawno niewidzianej cioci krzyczy z zachwytem "Dupa,
          dupa!"
          • sammler Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze 22.03.08, 22:21
            Nie mogę Ci odmówić racji...

            Pozdrawiam :)
            Sam.
    • Gość: bzdura co za bzdura ten artykul. IP: *.acn.waw.pl 23.03.08, 00:56
      kompletna bzdura. czemu az tyle komentarzy? a tych dwoch na pierwszym zdjeciu, to kaczynski mogl dac do oredzia...
    • bocian4 ta gazeta jest coraz głupsza! 23.03.08, 10:43
      Ta gazeta naprawdę zatrudnia durni - rozumiem że freedom ponad
      wszystko i rozwalenie norm społecznych, zasad kultury i
      przyzwoitosci redaktorzyny obrały sobie za cel.
      JAk za pare lat podczas konkuru chopinowskiego z sali bedzie
      dobiegało głosne bekanie, otwieranie puszek z piwem, i rozmowy to
      przynajmneij bedzie wiadomo komu za to podziękować!
      • Gość: Warszawiak Re: ta gazeta jest coraz głupsza! IP: *.acn.waw.pl 23.03.08, 19:59
        no, ale artysci beda mogli juz wtedy przynajmniej byc wyluzowani, bo nikt nie bedzie myslal ze wystep w jeansach jest dziwny. Bo tu w PL mamy Qultórę. smieszny ten artykul, i ci co to wszystko traktuja tak na serio. Bekniecie chyba juz raz slyszalem w sali koncertowej.

        Pozdrawiam
    • Gość: Wallenrod Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.chello.pl 24.03.08, 07:03
      Robicie problem z jakichś dwóch pajaców chcących zaistnieć...to
      problem Filharmonii...w PRL-u nawet do knajpy nie wpuszczono bez
      krawata...a na margonesie : jakoś nie pamiętam głosów oburzenia
      kiedy Kuroń przychodził na posiedzenia rządu Najjaśniejszej w
      przepoconym podkoszulku i brudnej , rozchłestanej koszuli
      dżinsowej...
      • Gość: op.110 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.autocom.pl 27.03.08, 18:46
        Pamiętam tą PRL - owską elegancję. Te garnitury wyglądały tak, że od razu było
        widać, że Europa Wschodnia.
        Wcale nie jest tak, że w garniturze i krawacie wygląda się automatycznie
        szykownie i elegancko.
        Często panie zakładające do filharmonii wieczorowe suknie prezentują się w nich
        po prostu tandetnie.

        Rażą mnie też mali chłopcy w garniturkach albo białych koszulach z zawiązanymi
        kokardkami z aksamitnej wstążki pod szyją. Wyglądają bardzo biednie i
        prowincjonalnie. Wolałabym normalnie ubrane dziecko.

        Kwestia higieny: dzinsy a zwłaszcza podkoszulek pierze się często po
        jednokrotnym założeniu, a garnitur? Sądzę, że nierzadko i raz na pół roku w
        pralni chemicznej.

        Mi się podobają w filharmonii ludzie ubrani zwyczajnie, ale starannie - nie buty
        sportowe czy wyciągnięte swetry, raczej nie dżinsy...
        Ale i tak wolę stary sweter w połączeniu z inteligentną twarzą niż elegancji
        strój + pospolita gęba.
    • Gość: meloman Opera i koncerty IP: *.szczecin.mm.pl 24.03.08, 07:08
      Witam.
      Kocham Muzykę. Tą żywą z sali Bogusława na Zamku w Szczecinie; ze sceny Opery na
      Zamku czy w Sali Kominkowej 13 Muz (swoja drogą kiedy zapanował nowy młody
      dyrektor protegowny prezydenta miasta - koncerty niedzielne zostały skasowane bo
      młodzieniec " nie czuje muzyki klasycznej!") to nie jest wazny strójale
      najbardziej mnie przeraża zachowanie - czy jest cisza i skupienie a nie szepty i
      rozmowy oraz czy można bez obawy usiąśc na miejscu zajmowanym poprzednio przez
      "luzaka-brudasa".
      To jest moje największe zmartwienie - kiedy jade do opery czy na koncert to
      staoję w autobusie czy tramwaju ze wzgledu na BRUD SIEDZISK.

      Pozdrawiam melomanów.
      P.S. W domu już nie słucham radia czy płyt bo MUZYKA na żywo to zupełnie co
      innego w odbiorze. Jedzenie cukierków w papierku to słuchanie radia w domowym
      zaciszu mimo dobrego sprzętu audio.
    • Gość: wyluzowana zawzięci ludzie IP: *.gprs.plus.pl 24.03.08, 07:21
      Wszyscy jesteście zawzięci. Tolerować, akceptować różnice trzeba. Nie nadymać
      się i oburzać albo ironizować. I nie tylko Filharmonii to dotyczy. Jeśli ktoś
      starszy będzie chciał przyjść w garniturku lub tzn.kostiumie beżowym na imprezę
      Dance Odlot Cośtam, to proponuje też go nie piętnować i wyśmiewać. TOLERANCJA
      MATOŁY!!
    • Gość: koń Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 09:00
      Pani od stroju do jazdu konnej proponuję,żeby zapisała się na jazdę
      konną do jakiegoś klubu i przyszła w sukni wieczorowej. Gwarantuję,
      że zrobi tam duże wrażenie i nie będzie osoby która się za nią nie
      obejrzy. Latami będzie mogła przeżywać jakie to wrażenie zrobiła.
    • Gość: borro2 Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 10:31
      ludzie, sprawdzajcie kto robi wam te reportaże. Podpisy pod
      zdjęciami sporządziła jakaś analfabetka ze wsi, czego przykładem
      jest "strój do jazdy końskiej". Jeśli już ktoś zajmuje się kulturą,
      to powinien prezentować rownież kulturę języka. Być może na wsi, na
      której autorka zwykła mieszkać, występowało coś takiego, jak "jazda
      końska", ale w normalnym świecie jeździ się konno, a nie "końsko".
      • Gość: koński jazda końska i zaprzegi pieskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 12:15
        Redakcja GW jest zbyt zajeta budowa nowego spoleczenstwa, aby na
        takie glupstwa uwage zwracac.
        • Gość: borro2 Re: jazda końska i zaprzegi pieskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 12:48
          najwidoczniej.
      • Gość: koń Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 12:49
        Ale to może nie jest wina pani redaktor, może to pani lanserka tak
        nazwała swój strój. Może jazda końska to wyższy stopień lansu niż
        pospolita jazda konna?
    • Gość: mw Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.globalconnect.pl 24.03.08, 13:46
      chodzę do teatru, filharmonii w garniturze bo nie chcę czuć się nie swojo.
      uważam że ubiór jest elementem naszej kultury i odzwierciedla szacunek do
      sztuki. kabaret moralnego niepokoju w jednym ze swoich skeczy przytoczył element
      "dziury w dresie" przy ewentualnej wizycie w teatrze. skoro taki przykład
      poruszany jest na scenie kabaretowej i z niego się drwi to nie bez
      przypadku.pozdr;)
      • Gość: agnes32 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.aster.pl 24.03.08, 14:01
        No tak, drobnomieszczanstwo w natarciu. Wielkie oburzenie, sto piec wypowiedzi o
        tym jak nalezy sie ubrac, a w filharmoni bylo sie ostatni raz z wycieczka
        szkolna...
        • Gość: borro2 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 14:43
          lepiej być ostatni raz w filharmonii z wycieczką, niż robić wiochę
          dresem. Ludzi nieodpowiednio ubranych nie powinno się tam wpuszczać.
          Ostatecznie jest to "światynia" kultury wysokiej. jak się komuś chce
          wybrać w dresie to niech idzie do kongresowej na Bajm czy inną Dodę.
          Nie widziałem, żeby w podobnych tego typu miejscach we Włoszech,
          Niemczech czy nawet Rosji chodziło się w dżinsach i swetrze pranym
          ostatni raz dwa lata temu. Zgadzam się rownież, że strój do
          jazdy "końskiej" nie za bardzo pasuje do tego miejsca. No cóż, może
          ta pani przyszła tam tylko posprzątać.
          • Gość: agnes Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.aster.pl 24.03.08, 14:49
            Brawo! "Lepiej być w filharmoni raz w życiu, niż przyjść w dresie" hahaha.
            Proponuje pojsc w tej prostackiej filozofii dalej.
            - Lepiej nie mowic w zadnym jezyku niz mowic slabo
            - Lepiej nie czytac zadnych ksiazek, niż te ktore maca w glowie
            i tak dalej...
            Ja natomiast proponuje ci: lepiej siedz niz gadaj takie glupoty :-)
          • Gość: agnes32 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.aster.pl 24.03.08, 14:51
            Ps: Jezeli bylbys w operze za granica, to nie napisalbys tego co napisales.
            Bylam, widzialam :-)
            • Gość: borro2 Re: Luzacy i garniturowcy, czyli lans w operze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 14:56
              Rozumiem że jestes na jednym z tych zdjęć. Tylko powiedz na którym.
              Co do książek to porównanie na poziomie równym twojej inteligencji.
              Nic dodać, nic ująć.
            • Gość: mspanc Ignorantka. Nie odróżnia opery od filharmonii. n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 18:47
    • Gość: tangerka widać co dla kogo jest ważne! IP: *.elartnet.pl 24.03.08, 15:14
      ten artykuł dobrze oddaje specyfikę dzisiejszego społeczeństwa - ludzie
      autentycznie słuchający muzyki, melomani, studenci kierunków muzycznych
      przychodzą na koncerty zwyczajnie i nie robią z tego wydarzenia, bywają pewnie
      często, chodzą posłuchać muzyki a nie zwracają uwagi na to jak wyglądają ludzie
      wokół nich - muzyka jest ważna a nie ciuch. Garniturują się i specjalnie
      ozdabiają na tę okazję natomiast ludzie, którzy z pójścia na koncert robią
      wielkie wydarzenie, bo chodzą raz w roku albo jeszcze rzadziej, jak pracodawca
      jest sponsorem i dostaną darmowy bilet. Więc wyciągają piekne łaszki i lukają
      dookoła czy aby wszyscy ich podziwiają, bo na Wielką Sztukę przyszli, tacy
      kulturalni są! Zajęci oglądaniem strojów i potępiającym patrzeniem na źle
      ubranych pewnie mało co usłyszeli z koncetru, na który przyszli ... Osobiście
      nie rozumiem dlaczego w zapiętym pod szyję stroju i na szpilkach ma się lepiej
      słuchać muzyki niż w dżinsach i swetrze, objaśnienia zapiętych na ostatni guzik
      nie przekonują mnie!
      • Gość: borro2 Re: widać co dla kogo jest ważne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 15:28
        Zapiętym pod szyję strojem oddaje się sacunek autorowi, orkiestrze,
        dyrygentowi i innym, kórzy przyszli posłuchać. oczywiście że
        częsciowo jest tak, jak mówisz. Wielokrotnie widziałem ludzi, którzy
        tak własciwie nie znali repertuaru a przyszli tylko dlatego, że tak
        się robi, fajnie się lansuje, albo można zrobić wrażenie na
        przełożonym. Natomiast uważam, że skoro nie jest to sztuka głównego
        nurtu, tylko przeznaczona dla nieco bardziej wysublimowanego
        odbiorcy, sztuka, na którą przybywają często ludzie o wielkiej
        klasie, jak gdyby nawet z racji samej oprawy skłaniająca do pewnych
        zachowań, to kontestowanie przyjętego i od lat sprawdzajacego się
        wzoru zachowania jest po prostu niepotrzebne. Oczywiscie, że można
        sobie posłuchać muzyki poważnej zarówno w "umundurowaniu", jak i
        dresie. Jednak uważam, że jeżeli ktoś chce koniecznie słuchać w
        dresie, to niech puści sobie z płyty, a nie w pewien sposób niszczy
        jeden z filarów wyjątkowosci wieczoru. Szczegolnie, że nie tylko
        psuje go sobie, ale także innym, ktorzy przybyli tu, mając nadzieję,
        że chociaż na chwile oderwą się od tego braku klasy, jaki otacza ich
        na co dzień. A tak na marginesie to moze warto powiedzieć pani
        Pendereckiej, żeby na następny festiwal Beethovenowski wybrała się w
        dresie, i zobaczyła jak jej się słucha - lepiej czy gorzej?
        • ugenwillla Re: widać co dla kogo jest ważne! 24.03.08, 15:43
          Gadasz głupstwa, do opery czy na koncert nie przychodzi się oddawać nikomu
          szacunku, bo nikt tego nie oczekuje, dyrygent i orkiestra jest po prostu w
          pracy, autor umarł w nędzy bo nikt nie docenił w porę jego geniuszu i pewnie by
          się ucieszył, że doceniają go dzisiejsi kontestujący młodzi ludzi z dredami i
          tatuażami, bo do dowód na ponadczasowość jego dzieła. Czasy się zmieniają,
          kultura stroju też i uparte trzmyanie się kanonu, który już kanonem nie jest
          świadczy o zaściankowości i nadmiernym przywiązaniu do schematów i utartych
          ścieżek. Kiedyś sama wkładałam do teatru dystyngowaną czerń bo to było modne i
          przyjęte, tak się wtedy nosiło i wypadało tak wyglądać. Dzisiaj noszę na
          koncetry dzinsy z marynarką albą gustowne swetry z szalem i nie czuję się źle i
          nieodpowiednio ubrana ani nie przeszkasdzają mi ludzie noszący luźne stroję,
          cieszy mnie natomiast ich widok w takim miejscu, bo to świadczy że nie tylko pop
          i rock przyciągają młodych, że ktoś jeszcze czasem chce posłuchać Mozarta albo
          Vivaldiego i to jest pozotywne.
      • kyyriad Re: widać co dla kogo jest ważne! 24.03.08, 15:29
        Odświętne ubieranie się do takich miejsc jak teatr czy filcharmonia jest pozostałością czasów, kiedy ludzie na co dzien byli brudni i ubrani w robocze drelichy, więc idąc "między ludzi" na koncert musieli się umyć i przebrać aby nie razić wyglądem. Dzisiaj większość ludzi myje się, czesze i nosi czyste ubrania codziennie, więc sens specjalnego ubierania się po to aby obejrzeć przedstawienie lub posłuchać muzyki jest lekko niedzisiejszy i współczesnym młodym ludziom trudno zrozumieć dlaczego garnitur jest lepszy od modnej kurteczki, na którą często trzeba wydać znacznie wiecej niż na sztampowy "gajer". Tym bardziej, że często po koncercie idą dalej w miasto i zaliczają kolejne happeningi i performanse, bawią się na kolejnych imprezach, bywają w różnych miejscach, o których nawet nie śniło się wygajerowym "kulturalnym" bywalcom, dla których koncert to nie przeżycie muzycznie tylko potwierdzenie ich "inteligeckości" i wysokiego mniemania o swoim statusie społecznym. Ja raczej stawiałbym na luźną młodzież poszukującą doznań przeżyć niż na elegancki ludek poszukujący miejsc do prezentacji swoich kreacji.
      • Gość: borro2 Re: widać co dla kogo jest ważne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 15:31
        Poza tym stwierdzenie "widać co dla kogo jest ważne" jest bez sensu.
        To tak, jakby wyjść w dresie na spotkanie z koronowaną głową.
        przecież wiadomo, że idzie się dla tej osoby, a nie dla tego, żeby
        się pokaząc w ładnym ubraniu, ale jednak kod ubioru obowiązuje.
        • Gość: borro2 Re: widać co dla kogo jest ważne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 15:36
          No i tu mamy sedno - bo własnie ten ubiór młodziezy tez jest lansem
          i szpanikiem. Oni przecieżsięnie ubierają tak tylko dlatego, że w
          tym im wygodniej. Dla nich ten ubiórto przede wszystkim manifestacja
          tego, że są elytką za pieniądze bogatych rodziców. Poza tym, skoro
          filharmonia jest tylko jednym z przystanków w całej nocy, to niech
          może jednak zrezygnują z niej i pobiegną na super trendy imprezy w
          nocnych klubach. Będzie to z pożytkiem dla nich i dla tych, którzy
          wiedzą, jak zachowac się w sytuacji wymagającej trochę więcej niz
          tylko kasy.
          • Gość: agnes32 Re: widać co dla kogo jest ważne! IP: *.aster.pl 24.03.08, 15:41
            Jestem na wszystkich zdjeciach po troche :-)
            Chodzenie na koncert do FN nie wymaga kasy, wiec polecam ci te forme rozrywki :-)
            Straszny z ciebie frustrat boro costam :-*
          • framp Re: widać co dla kogo jest ważne! 24.03.08, 16:02

            "Będzie to z pożytkiem dla nich i dla tych, którzy wiedzą, jak zachowac się w
            sytuacji wymagającej trochę więcej niz tylko kasy." - ta wypowidź najlepiej
            świadczy o tym, że jesteś napompowanym swoją kulturalnością gościem, który z
            wyższością patrzy na wszystkich, którzy nie podzielają jego poglądów, stylu
            życia, odstają wyglądem, zachowaniem, pewnie myśllisz że ktoś, kto chodzi do
            opery w dżinsach nie może być dobrym lekarzem, nauczycielem czy prawnikiem, nie
            może słuchać i rozumieć wysublimowanej muzyki albo mieć iloraz inteligencji
            przewyższający twój, bo wszystkich oceniasz po tym, co mają na grzbiecie.
            Niedawno byłem w superelitarnej galerii sztuki w Genewie wystawiającej prace
            awangardowych artystów po kilkanaście tysięcy euro sztuka i powiem co widziałem:
            ludzi w dżinsach od DG albo podkoszulkach od CC, światowej klasy marchandów
            dzieł sztuki albo znanych kolekcjonerów sztuki, którzy jednak już dawno
            przyswoili odecny dress code i nikt tam się już nie upiera, że żle skrojony
            garnitur noszony od wesela jest wyznacznkiem dobrego gustu, stylu i jedynym
            stosownym stroje w DOMU SZTUKI. Trochę więcej otwartości, stary.
            • Gość: z boku Fram, mniesza Ci sie wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 16:27
              przeciez galerie to sklepy. Z obrazami, ale wciaz sklepy.
      • nessie-jp Re: widać co dla kogo jest ważne! 24.03.08, 20:12
        Gość portalu: tangerka napisał(a):

        > ten artykuł dobrze oddaje specyfikę dzisiejszego społeczeństwa - ludzie
        > autentycznie słuchający muzyki, melomani, studenci kierunków muzycznych
        > przychodzą na koncerty zwyczajnie i nie robią z tego wydarzenia, bywają pewnie
        > często, chodzą posłuchać muzyki a nie zwracają uwagi na to jak wyglądają ludzie
        > wokół nich - muzyka jest ważna a nie ciuch.


        Chyba czytałaś inny artykuł! Przecież to właśnie ci 'pseudo-melomani' w
        wytartych portkach, którzy pragną się zalansować w filharmonii czy operze, są
        tematem artykułu. To właśnie ci młodziankowie w brudnych dżinsach, koszuli
        wymiętym po całym dniu pracy i starannie dobranym kapelusiku z lumpeksu
        przychodzą do opery nie dla muzyki, tylko po to, żeby zaszokować swoim strojem.
        I to właśnie oni z pogardą patrzą na ludzi w garniturach i obmawiają ich,
        wytykają, że to na pewno "sponsorzy", co to pierwszy i jedyny raz do filharmonii
        przyszli...

        Nikt się nie czepia człowieka, który do opery przyjdzie w zwykłych spodniach i
        zwykłej koszuli
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka