rudy102_t_34_85
13.04.08, 17:21
Wracałem ul.Koszykową koło Filtrów obładowany siatkami niedzielnych
zakupów gdy zobaczyłem leżącego na jezdni kota i klęczącą przy nim
dziewczynę.Jak się okazało potrącił go samochód.Stan zwierzęcia był
ciężki,prawdopodobnie wszystko co można było zrobić to skrócić mu
cierpienie.Niestety ani ona ani ja nie mieliśmy komórek aby
zadzwonić po pomoc.Powiedziałem że mieszkam niedaleko i przyniosę
swój telefon.Poszedłem a ona została.W domu okazało się że bateria
jest wyładowana.Jedyne co mogłem zrobić to zadzwonić ze
stacjonarnego gdzie się da.Ostatecznie zgłoszenie przyjęto w straży
miejskiej informując że ktoś już dzwonił w tej sprawie i patrol
został wysłany.
Piszę to po to aby ta osoba (kochająca zwierzęta i przejęta
wypadkiem) nie pomyślała że o sprawie zapomniałem i mam ją gdzieś-
jeśli to przeczyta...