Gość: A.N.
IP: 212.76.37.*
25.04.08, 00:33
Z artykułu wynika, że dobrze jest eksmitować ważącego 33 kg chorego
na raka, zamiast pozwolić mu godnie umrzeć we własnym domu. Z resztą
nigdy nie będziemy mogli powiedzieć, że człowiek ten na pewno by
umarł, bo tego nie wiemy, wiemy zaś, że zdarzały się czasem cudowne
ozdrowienia chorych na nowotwór. Zero szacunku dla godności
ludzkiej. Pisać o "lokalach socjalnych" w Mińsku Mazowieckim to duża
przesada. Są to baraki, w których ludzie walczą ze szczurami, jeśli
mają dzieci, to nie gaszą w nocy światła, bo inaczej dzieci boja się
zasnąć. W zimie cienkie ściany przemarzają, na stałe gości tam
grzyb. Wiekszość mieszkańców to ludzie utrzymujący się z renty a
więc niepełnosprawni, mamy zatem doczynienia z dyskryminacją. Baraki
te w większości zotały wybudowane po wojnie jako magazyny wojskowe i
najprawdopodobniej nigdy nikt nie dostał zgody na zmianę ich
przenaczenia z budynków gospodarczych na mieszkalne. Przypominamy
ponadto, że prawo do dachu nad głową jest jednym z praw człowieka
zawartych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ. Przypomnijmy,
że w preambule tego dokumentu możemy przeczytać, że prawa te powinny
być zagwarantowane ze względu na przyrodzoną człowiekowi godność. Co
dopiero z umierającym, przypiętym pasami do fotela, bo inaczej nie
dało się go przenieść do karetki? Jak to było z tą akcją? Godnie
umierać? Zgroza.