Gość: Peppers
IP: *.wan.pol.pl
22.12.03, 14:40
W Polsce nie dojdzie do zadnych zorganizowanych zamachow. Z jednej prostej
przyczyny- w powietrze wysadzaja sie fanatycy ale cele tym fanatykom
wyznaczaja ludzie bardzo inteligentni, ktorzy chca osiagnac jakies cele.
(polityczne lub finansowe) I aby oni te swoje cele osiagneli zamach musi byc
dostrzezony przez opinie publiczna, musi byc o nim glosno. Dlatego tez
terrorysci wybieraja miejsca znane, uczeszczane przez obcokrajowcow, wazne
kulturowo i gospodarczo. W Polsce takich miejsc (wbrew mniemaniu kilku
zdufanych w sobie nacjonalistow) zwyczajnie nie ma. Jesesmy szarym krajem na
krancu Europy. Przynajmniej tak postrzega nas wiekszosc swiata. Wiec po co
terrorysci maja sie trudzic i podkladac u nas bomby, wysadzac domy? Chyba
tylko po to aby potem ganiala ich policja! A oni tego przeciez nie chca.
Wyobrazmy sobie, ze ktos wysadza np. Palac Kultury. I co bedzie z tego mial?
Byc moze wzmianke na 30tejktorejs stronie w zagranicznej gazecie. Gospodarka
(europejska) od tego nie ucierpi, politycznie tez bez znaczenia. Wiec
jeszcze
raz pytam sie po co? Proste, prawda! Powtorze to jeszcze raz: W POLSCE
ZAMACHU
NIE BEDZIE. Ktos moze powiedzeic, ze zamach moze byc, bo Polska ze wzgledu
na
slaba policje i powszechna korupcje jest latwym celem. Ok, to jest jakis
argument. Ja jednak uwazam, ze te cechy Polski definiuja ja jako doskonala
kryjowke i zaplecze dla terrorystow nie zas jako potencjalny cel. Tutaj
wszelie grupy terrorystyczne i ekstrmistyczne moga czuc sie `jak w domu`,
bezpiecznie, tutaj moga budowac swoje zaplecze. Wiec po co mieliby
organizowac
u nas zamach psujac sobie tym samym doskonala kryjowke. A, ze Polska jest
taka
kryjowka niech swiadczy fakt rozbicia ekstremistycznej grupy `Combat18`
wydajacej swoje pismo wlasnie u nas. Jeszcze raz powtarzam: ZAMACHU W POLSCE
NIE BEDZIE!
Pozdarwiam!
P.S. Oczywiscie zawsze moze znalezc sie jakis szaleniec z granatem czy z
karabinem ale taki moze pojawic sie wszedzie i nie ma on nic wspolnego z
`wielkim, swiatowym` terroryzmem.